Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
857301 czytelników
1907 dyskusji
119467 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] W wirtualnym świecie - wygraj książkę "Chłopiec z klocków".

W wirtualnym świecie - wygraj książkę "Chłopiec z klocków".

Poznajcie Alexa, trzydziestoparoletniego tatę. Kocha swoją żonę Jody, lecz zapomniał, jak jej to okazywać. Kocha swojego syna, Sama, ale go nie rozumie. Coś musi się zmienić. A Alex powinien zacząć od siebie. Poznajcie ośmioletniego Sama. Pięknego, zaskakującego, autystycznego chłopca. Dla niego świat to zagadka, której nie potrafi samodzielnie rozwiązać. Gdy jednak Sam zaczyna grać w Minecrafta, pojawia się miejsce, w którym on i tata zaczynają na nowo odkrywać nie tylko samych siebie, lecz także siebie nawzajem… Czy rozsypaną na kawałki rodzinę uda się poskładać?

Czy macie pomysł na grę komputerową lub mobilną, która pomogłaby Wam uporać się z codziennością? A może już wykorzystujecie w tym celu którąś z istniejących produkcji? W obu przypadkach nie zapomnijcie napisać, z czego wynikają ich "terapeutyczne" właściwości.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Chłopiec z klocków - Jacek Skowroński

Chłopiec z klocków

Autor: Keith Stuart

Poznajcie Alexa, trzydziestoparoletniego tatę. Kocha swoją żonę Jody, lecz zapomniał, jak jej to okazywać. Kocha swojego syna, Sama, ale go nie rozumie. Coś musi się zmienić. A Alex powinien zacząć od siebie. Poznajcie ośmioletniego Sama. Pięknego, zaskakującego, autystycznego chłopca. Dla niego świat to zagadka, której nie potrafi samodzielnie rozwiązać. Gdy jednak Sam zaczyna grać w Minecrafta, pojawia się miejsce, w którym on i tata zaczynają na nowo odkrywać nie tylko samych siebie, lecz także siebie nawzajem… Czy rozsypaną na kawałki rodzinę uda się poskładać?

Regulamin
  • Konkurs trwa od 17 maja do 24 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Muza.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1925
LubimyCzytać
17-05-2018 10:17
Chłopiec z klocków Chłopiec z klocków
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
araggorn
22-05-2018 08:25
W grudniu wykryto u mnie nowotwór krwi. Podczas leczenia w szpitalu większość czasu spędzałem grając gry, które pozwalały zapomnieć o codziennych problemach i nie obciążać dodatkowo organizm stresem oraz negatywnymi myślami. Grałem gównie w gry mobilne: Clash Royale, Castle Crash oraz Hustle Castle.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 416
Blodeuwedd
17-05-2018 11:05
Marzy mi się gra, która by mi pomogła uporać się z nieśmiałością. Na przykład wczoraj - miałam podejść do biura turystycznego, zadać dwa pytania. Zaglądam - siedzi miły człowiek, ciut starszy ode mnie, na pewno nie gryzie, nawet patrząc w komputer sympatycznie się uśmiecha... jednak podejście do niego zajęło mi pięć minut, bo za bardzo się bałam... no właśnie, czego?
W głowie buduję dialogi. Im bardziej przewidywalny - tym lepiej. Pan powie to, ja mu odpowiem tamto i się dogadamy. Bułka z masłem. Jednak każda nowa interakcja, na przykład w urzędzie, w którym jeszcze nigdy nie byłam, wyprowadza mnie z równowagi. A co jeśli wyrażę się nieprecyzyjnie, dojdzie do qui pro quo, wyjdę na głąba, pani urzędniczka na mnie nawarczy? W bibliotece umiem sobie poradzić, w spożywczym, w wielu innych miejscach – bo znam schematy konwersacji.
Dlatego marzy mi się gra dla nieśmiałych, w której pojawią się różne postaci w różnych sytuacjach. Na przykład pani w zakładzie ubezpieczeń albo pan w biurze paszportowym. Postać, którą gram, wchodziłaby do takiego miejsca, wybierała sprawę, z którą przyszła, i sposób przedstawienia jej urzędnikowi. Postać urzędnika odpowiadałaby mniej więcej tak, jak w rzeczywistości i cała rozmowa przebiegałaby gładko i bezstresowo, dzięki czemu mogłabym przećwiczyć swoje reakcje i odpowiedzi przed znalezieniem się w takim miejscu – bez krążenia przed drzwiami przez dziesięć minut, podsłuchiwania, jak inni to załatwiają i spoconych ze stresu dłoni.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 352
Jędrek
17-05-2018 11:22
Dla nas z siostrą bardzo pouczającą grą była „SIMS”. Siostra była bardzo opiekuńcza dla swoich SIMSów. Bardzo się denerwowała jeśli jej dzieci nie zdążały na szkolny autobus, bo wtedy była groźba zabrania dzieci do szkoły specjalnej z internatem. Płakała jeśli tak się zdarzyło. Ja byłem łobuziak i próbowałem kiedyś utopić swojego Sima w basenie zabierając mu drabinkę, ale kiedy mi się to udało popłakałem się rozumiejąc, że to nieodwracalne i że wyrządziłem swemu Simowi krzywdę. Było też wiele innych pouczających przygód jak np. nie zawsze grzeczne podrywanie. W sumie uważam, że gra nas wiele nauczyła zarówno na dalszą jak i bliższą przyszłość. Zaczęliśmy lepiej rozumieć własnych rodziców i doceniać ich opiekuńcze skrzydła roztaczane nad nami.
Inne rodzaje edukacji płynęły z gry „Grand authority metropolitean transport”, gdzie zarządzaliśmy transportem miejskim rozwijając go od autobusów, poprzez tramwaje, kolej podmiejską, aż po kolej magnetyczną. Bardzo pouczająca przygoda z techniką i ekonomią.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 832
Pola
17-05-2018 22:12
Też grałam w Simsy w ten sposób - zabierałam im drabinkę w basenie lub murowałam ściany w kuchni pełnej roślin - żeby był pożar i się spalili. A później w ogrodzie tworzyłam cmentarz dla moich Simów.
Jak dobrze, że mordercze instynkty uzewnętrzniały się tylko w grze. :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 46
mrs_meria
17-05-2018 12:56
Z pewnością wszyscy znają kultowe już telefony firmy nokia. Jedną z niewielu gier na nich dostępnych był "Snake". Banalnie prosta gra, bez większej fabuły, a naszym zadaniem było jedynie łapanie owoców. Dla mnie "Snake" jest czymś więcej. Gdy wyciągam z dna szuflady zakurzony telefon, mówiąc sobie "tylko jedna rundka" zazwyczaj po dwóch godzinach spędzonych na "łapaniu owoców" dociera do mnie, że znowu dałam się wkręcić. W odniesieniu do tej gry słowa takie jak "produkcja", czy "terapeutyczne właściwości" brzmią całkiem komicznie. Dla mnie jest jednak miłym umileniem czasu podczas stania w kolejce do lekarza lub długiej podróży.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 160
BartłomiejNieBartosz
17-05-2018 15:21
Oczywiście, że tak. Nie są to gry, ale aplikacje. Jestem mało zdyscyplinowany, więc korzystam np. z aplikacji powiązanej z moją pralką czy zmywarką. Na godzinę (tyle trwają programy w oby urządzeniach) przed wyjściem z pracy włączam je zdalnie i po przyjściu do domy tylko jej opróżniam. Używam też programu treningowego, który przypomina mi o ćwiczeniach i podlicza kalorie, które spalam. Kolejny podpowiada mi dietę, której powinienem przestrzegać. Mam też odkurzacz, który o wybranych godzinach sam się uruchamia i sprząta za mnie. Aktualnie mam zamiar nauczyć się pisać na klawiaturze, nie patrząc na nią. W tym też pomaga mi gra/program, w której/którym trzeba wciskać losowo wskazywane klawisze, za co zdobywa się punkty. Niby nic, ale kolejne osiągnięcia motywują mnie do dalszej nauki. Jeszcze inny program to kalendarz z powiązanym GPSem, który biorąc pod uwagę natężenie ruchu drogowego, mówi mi, kiedy muszę wyjść, by nie spóźnić się na umówione spotkanie. Gram też w gry komputerowe. Te z kolei potrafią mnie zrelaksować. Wcześniej próbowałem jogi, medytacji, a nawet chodziłem na masarze. Jednak nic tak mnie nie odpręża jak wcielanie się w wirtualne postacie i wspólne przeżywanie ich przygód. Pozwoliło mi to nawet rzucić palenie.
Takich programów czy gier jest wiele, są w zasięgu każdego z nas i w nieoceniony sposób potrafią ułatwić oraz uprzyjemnić życie zabieganym lub leniwym osobom.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 23
nadziusia
18-05-2018 10:43
Jest taka gra online w której głównym zadaniem jest przyrządzenie odpowiedniego drinka. Często w celu terapeutycznym po ciężkim tygodniu korzystam z tej gry aby przygotować sobie pysznego i drinka i w końcu się zrelaksować. Takich gier powinno być więcej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 76
amarant11
18-05-2018 11:53
Gdy mój syna miał 4 lata musiałam niespodziewanie zabrać go ze sobą do pracy, gdyż zachorowała niania. Pech chciał, że tego dnia musiałam załatwić też kilka spraw urzędowych. Wiązało się to z opuszczeniem budynku pracy. Zostawiłam więc małego pod opieką koleżanki z pracy i wyszłam. Moja nieobecność niestety się przedłużała, a syn zaczął się nudzić i tęsknić. Koleżanka w akcie desperacji włączyła komputer i przeczesywała sieć w poszukiwaniu gry odpowiedniej dla 4-latka. Znalazła! Króliczka Boby Boby:-) Gra w rzeczywistości nosi inna nazwę, ale oni dwoje tak o niej mówią. Ot zwykła gierka, w której postać królika musi zebrać jak największą ilość marchewek. Jaka tu wartość terapeutyczna? Otóż ta gra bardzo zbliżyła moją koleżankę i syna, który ma obecnie 6 lat. Tych dwoje nawiązało ze sobą jakąś magiczną nić porozumienia. Mikołaj nadal mówi o swojej dorosłej przyjaciółce "Pani Małgosia od króliczka Boby Boby" Spotykają się i spędzają czas na wspólnych rozmowach i zabawach, choć rzadko już zaglądają do gry o króliczku, a to jednak od niego wszystko się zaczęło.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 11
miłośniczkaksiążek
18-05-2018 13:11
Kiedy byłam młodsza uwielbiałam grać w gry komputerowe. Zwłaszcza, w takie których można było wyznaczać cele i je osiągać. Coś w rodzaju symulacji życia bądź kariery. Takie produkcje były przeze mnie najbardziej pożądane. Wybierałam je, gdyż oprócz świetnej zabawy, uczyły mnie pewnego zdyscyplinowania i dodawało wiary w siebie. Grając w takie gry jak np. Pop life czy Simsy odkryłam, że sukces zdobywa się małymi krokami, a nic nie przychodzi od razu. Stopniowo przyglądałam się jak moi bohaterowie realizują swoje marzenia właśnie tą metodą. I dokładnie tego nauczyłam się z gier - konsekwencji. Pomogło mi to po pewnym czasie przełamywać moją nieśmiałość. Z powodzeniem potrafiłam rozpisywać sobie cele na drobne kroczki i analizować, gdzie popełniłam błąd. Dostrzegłam, że nie warto się poddawać. Oprócz wymienionej ,,terapeutycznej'' funkcji, gry były dla mnie czystym relaksem i odskocznią od codzienności. Pozwalały mi na chwilę wytchnienia i odstresowania się. Ten aspekt też jest ważne, bo mogłam w zdrowy sposób rozładować swoje emocje. Dla niektórych gierki to strata czasu, ale ja uważam, że odpowiednio dobrane oprócz rozrywki uczą zdobywania cennej wiedzy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 86
miliaem
18-05-2018 18:05
Gra, która dodała mi pewności siebie i odwagi w wyrażaniu własnych myśli oraz pomysłów to GTA San Andreas multiplayer. Chyba każdy zna tę serię gier, jednak nie każdy spróbował jej w odsłonie online.
Ja poznałam tę grę dawno temu i przez wiele lat była to moja ucieczka od świata, problemów, nieśmiałości i wszystkich trosk.
Przez lata znalazłam tam wielu przyjaciół, z którymi nadal mam kontakt. Przełamywałam tam swoją nieśmiałość rozmawiając głosowo podczas gry, byłam częścią grupy w której liczyło się moje zdanie, czułam się potrzebna nowym graczom, którzy potrzebowali kogoś, kto pokaże im co i jak.
Co więcej, poznałam tam swoją miłość. Jesteśmy już razem dwa lata, a znamy o wiele dłużej. Oboje szukaliśmy pewnego rodzaju ucieczki w tej grze, a teraz mamy siebie i wiemy, że jesteśmy ważni. Nie tylko dla siebie nawzajem, ale także dla innych. Wspieramy się, mile wspominając czas, gdy razem przełamywaliśmy swoje bariery w grze z innymi ludźmi.
W moim przypadku, ta gra miała terapeutyczny charakter i myślę, że wiele jej zawdzięczam, bo poznałam siebie. Wiem, że nie warto zamykać się w sobie, tłumić emocje oraz wyrzucać swoje pomysły do kosza, bo ktoś może je docenić i dostrzec w nas coś wartościowego.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 23
Renji
19-05-2018 09:41
Może to śmieszne, ale Simsy pomogły mi odstresować się i zapomnieć o moich problemach. Nigdy nie miałem swojego pokoju, mieliśmy malutkie mieszkanko, spałem w jednym pokoju razem z 2 starszymi braćmi. Ubolewałem nad tym ciężko, że nie miałem swojego miejsca. Grając w simsy budowałem swój dom, zgodnie z moimi wyobrażeniami o idealnym miejscu do spełniania czasu. Wybieranie mebli sprawiało mi olbrzymią frajdę i spełniało moje marzenia o dużym salonie, wielkim stole, przy którym siadam z moimi kolegami. Na dworze zostawiałem dużą działkę przeznaczoną na boisko do piłki nożnej. To prawda, że żyłem wtedy trochę w świecie fantazji ale w końcu od tego jest dzieciństwo, nieprawdaż?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd