Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
871395 czytelników
1985 dyskusji
122968 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Opanowany jak stoik - wygraj książkę "Przedsmak zła".

Opanowany jak stoik - wygraj książkę "Przedsmak zła".

Agentka Maggie O’Dell po raz pierwszy oglądała ciało denanta na własne oczy, a nie na zdjęciach policyjnych techników. Dotąd próbowała przeniknąć umysły zabójców zza biurka, jednak przy tworzeniu profilu tego mordercy ma jej pomóc praca w terenie. Giną kolejne ofiary, sprawca działa według określonego wzorca, ale do czasu. Nieoczekiwanie skupia uwagę na Maggie O’Dell i zmienia zasady gry. Prowokuje i zaprasza do okrutnej zabawy, w której zwycięży ten, kto pierwszy dopadnie przeciwnika.


Maggie O'Dell w zderzeniu z okrucieństwem seryjnego mordercy nie może wpadać w panikę, a nade wszystko musi wykazywać się opanowaniem. Czy znaleźliście się kiedyś w sytuacji, która wymagała od Was stoickiego spokoju, chociaż okoliczności były ku temu niesprzyjające?
 

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 4 maja do 13 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo HarperCollins Polska.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 35
jolshe
06-05-2018 02:15
Ostatni pociąg do miasta nie przyjechał. Duma nie pozwalała mi, aby poprosić JEGO o podwózkę do centrum. Było ciemno, zimno, a na peronie oprócz mnie stał tylko młody chłopak, który ochoczo zaproponował mi miejsce w samochodzie. Zdziwiło mnie to, że mając samochód w pobliżu czeka na pociąg, lecz miałam dosyć tego dnia, marzyłam o ciepłym łóżku i śnie, więc przystałam na propozycję. Pierwszy raz autostopem. Chłopak wydawał się miły, lecz jego monolog zaczął schodzić na nieco sprośne tory. W pewnym momencie wyjął ze schowka przede mną jakiś długi przedmiot i szybko schował obok siebie. W pierwszej chwili pomyślałam, że to nóż mignął mi przed oczami i zamarłam. Nie rozpoznawałam drogi za szybą, było ciemno, po bokach lasy. Z całych sił starałam się nie pokazać mu, że się boję i żałuję, że wsiadłam do tego samochodu. Kierowałam rozmowę na codzienne tematy, mając nadzieję, że mój głos ani trochę nie drży. Ta historia ma szczęśliwe zakończenie, dojechaliśmy do centrum miasta. Trasa wydała mi się obca, gdyż zwykle jeździłam pociągami, które oczywiście nie jeżdżą środkiem wsi. Przedmiot zabrany ze schowka okazał się latarką, chłopak nie chciał mnie wystraszyć. Ale to zrobił i chociaż na twarzy miałam stoicki spokój w środku cała trzęsłam się z nerwów.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 205
Łosia
06-05-2018 06:40
Matura.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 376
aksyd
06-05-2018 16:07
Przedwczesna wyprawa na Babią Górę.
Już wiosna za oknem, słońce świeci, jest cieplutko, atmosfera zachęca. Postanawiamy się wybrać.
Wiedzieliśmy oczywiście że jest pełno śniegu, ale odpowiednie buty i ubranie, to dobre przygotowanie.
Na początku było super, droga przez las, niewielkie łatki śniegu, ale ponad schroniskiem, ludzie nagle zaczęli zawracać. Dla mnie było to już złym omenem, ponieważ góry są dla mnie, zawsze, przewagą siły natury, nad siła człowieka. Przed naszymi oczami pojawiła się ścieżka, pokryta prawie metrową warstwą skutego lodu, a na niej kilku centymetrów miękkiego śniegu, już wiedziałam czemu zawracali...
W obliczu młodszej siostry, dobrych butów i uśmiechów ludzi, dla których taki "śnieżek" to żaden problem, musiałam iść dalej.
Prawdziwy strach zajrzał mi w oczy przy podejściu na przełęcz Brona. Kilkanaście metrów w górę, prawie po pionowej ścianie, a to nie koniec, bo potem droga na szczyt wyglądała podobnie (sparaliżowana strachem, pytałam tych, którzy wracali, jak wygląda dalsza trasa).
Staliśmy prawie pół godziny, patrząc jak z góry dosłownie zjeżdżali w dół, uradowani wędrowcy, naprawdę, wszyscy byli zachwyceni. Robiłam dobrą minę do złej, dla mnie wręcz strasznej sytuacji.
Pod zdziwionym spojrzeniem siostry, bo już nie jedną górę zdobyłyśmy, szłam, z uśmiechem przyklejonym do twarzy, i łzami w oczach pod okularami.
Zdobyłyśmy szczyt, a wracając, zjeżdżałyśmy po śniegu, już z prawdziwym uśmiechem na twarzy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 53
anin
06-05-2018 17:16
Pracuję w branży, w której podejście do klienta to rzecz priorytetowa, kultura i ogólnie pojęty szacunek ponad wszystko. Któregoś razu, kilka lat temu, w ostatniej chwili koleżanka prosiła o zamianę, dlatego nie zdążyłam poinformować ówczesnego chłopaka, że idę na noc do pracy. On mówił, że grzecznie idzie spać bo nie ma na nic nastroju. Tymczasem w środku nocy zadzwonił na numer korporacji, w której pracuję, by zapewnić sobie transport do domu. Od razu rozpoznałam jego numer telefonu, on mnie nie poznał po głosie, bo był zbyt zajęty szeptany z jakąś dziewczyną poznaną tej nocy w dyskotece. Zimna krew a w środku serce krwawi. Myślał, że ujdzie mu to na sucho, ale nie mogłabym być z kimś kto nie dość, że zdradził, to jeszcze był na tyle głupi, żeby zostawić po tym ślad w swojej historii zamówień, do której mam dostęp.
Tej nocy zachowałam zimną krew, pracuję tam do dzisiaj. Chłopak nie był wart ewentualnego zwolnienia. Jesień średniowiecza przeżył dopiero kolejnego dnia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 66
Klops
06-05-2018 19:34
Dostałam kiedyś serię znaczków astronomicznych od dziadka, który z kolei otrzymał je od swoich rodziców. Można rzec - rodzinna pamiątka. No i pewnego razu moje dziecko wzięło je bez pytania na lekcję języka polskiego, kiedy to cała klasa pisała listy do jakiegoś bohatera literackiego. Jeden znaczek nakleiło na swoją kopertę, a pozostałe porozdawało kolegom. Myślałam, że mnie szlag trafi!!! Uspokoiło mnie wspomnienie Bogusława Kaczyńskiego, któremu pani sprzątająca dom niechcąco wyrzuciła ze szkatułki mikroskopijnego srebrnego słonia, którego dostał w prezencie od jakiejś śpiewaczki. On to spokojnie przyjął, więc i ja postanowiłam nic sobie z utraty tych znaczków nie robić. Wytłumaczyłam tylko mojemu dziecku, że w przyszłości na lekcji na kopercie to niech sobie te znaczki rysuje, a najlepiej z podobizną naszego kota Lutusia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 829
Anksunamun
06-05-2018 21:00
Przyszłam najwcześniej i spędziliśmy trochę czasu sami, czekając na pozostałych, a on na powitanie nawet pocałował mnie w rękę. Na treningu był dla mnie bardzo miły, podczas ćwiczeń pytał, jak się czuję, i pokazał mi nawet serduszko ze złożonych rąk.
Potem znów odprowadził mnie do domu, a że na treningi zawsze przyjeżdża na rowerze, musiał go przy sobie prowadzić, i powiedział mi „kup sobie rower, to będziemy razem gdzieś jeździć”. Wypytywał mnie o moje życie, a potem zaczął monolog o tym, że mu jest dobrze samemu i nie chciałby się z nikim wiązać, bo ma swoje zajęcia i cele, a posiadanie dziewczyny tylko by go rozleniwiło. Każde jego słowo odczułam jak cios prosto w twarz, ale nadęłam pierś i udawałam, że jest wszystko w porządku.
Gdy zbliżaliśmy się do mojego domu, stwierdził, że to szkoda, że muszę już iść do pracy, to byśmy jeszcze pogadali. A kiedy stanęliśmy pod moim blokiem i podaliśmy sobie ręce na pożegnanie, albo to on przytrzymał moją, albo może ja jego, w każdym razie „posiłowaliśmy” się chwilkę, po czym albo to on przyciągnął mnie do siebie, albo to ja się bezwładnie przysunęłam, i zbliżyliśmy się do siebie jak do pocałunku, a ja byłam tak oszołomiona, że nie potrafię powtórzyć, co powiedział, ale coś w stylu „ej, no co ty”, chociaż przez sekundę chyba patrzył mi na usta, jakby chciał to zrobić, ale ostatecznie cmoknął mnie w policzek. Potem robiąc taką minę, jakby karcił niesforne, ale urocze dziecko, rzucił „kursantko!”, a ja weszłam do bloku.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 383
Mystery
07-05-2018 11:45
Telefon zadzwonił o trzeciej nad ranem.
"Kto dzwoni tak rychło??"-pomyślałam zaspana.
- Halo.
- Dzień dobry, dzwonimy ze szpitala św. Jana, pani mąż miał wypadek.- usłyszałam.
- Już jadę. Czy on żyje? - zapytałam. Mimo drżenia głosu musiałam być silna.
- Jest w ciężkim stanie. Proszę przyjechać, wtedy wszystko omówimy.
Ze spokojem wstałam z łóżka. Wiedziałam,że nie mogę się załamać.
Dam radę tam dotrzeć. W moim wielkim brzuchu poczułam skurcz.
- Już dobrze kochanie, jedziemy do tatusia. Wszystko będzie dobrze. - wyszeptałam.
Moja ciąża była zagrożona i nie mogę się narażać na stres.
Ruszyłam do szpitala...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 354
fantastyczna
07-05-2018 15:15
Czasami mam wrażenie, że całe moje życie to taka jedna wielka sytuacja, w której tylko walczę z pokusą, by się non stop nie wydzierać. Najbardziej denerwuje mnie bałagan pozostawiany w toalecie, bądź najczęstsze wytłumaczenie mamy: "Ty jesteś za młoda żeby pewne rzeczy zrozumieć to co ci będę tłumaczyć.". Ciekawe, czy w ogóle kiedyś będę wystarczająco dojrzała, bo pełnoletnia jestem od dawna, a wykształcenie mam wyższe niż ona.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 392
naneeczkaa
07-05-2018 18:08
Było ładne wrześniowe popołudnie. Mama wyszła do pracy. Siedziałam przy stole ze swoją siostrą i jadłam śniadanie. Kolejny zwykły dzień myślałam. Słonce świeciło przez okna i było słuchać ćwierkanie ptaków. Tak jak każdego poprzedniego dnia miałam iść do szkoły. Rozmawiałam z siostrą o jakiś przyziemnych sprawach. Pamiętam ten dzień do dziś, mimo że wydarzył się kilka lat temu.Kończymy już śniadanie i nagle słyszymy krzyk. Było rano, jak to zawsze pewnie jakieś dzieci szły do szkoły, po drodze się wygłupiając. Nie przejęłam się tym zbytnio, mimo że wewnątrz mnie narodziło się jakieś dziwne uczucie, niewiadomego pochodzenia. Znowu krzyk. Znowu myśl "Pewnie dzieci" Siedziałam chwilę przy stole, analizując to co usłyszałam, siedziałam tam dobre pięć minut kiedy w końcu zrozumiałam. Zrozumiałam, że znałam ten krzyk i że należy do kogoś mi bliskiego. Podniosłam się z krzesła i z impetem wybiegłam na dwór. Ten obraz został wykuty w moim umyśle. Zauważyłam mojego ojca, który próbował udusić moją mamę, wtedy analizowałam to, jak do tego mogło dojść, dlaczego. Nic nie przychodziło mi na myśl. Wiedziałam, że muszę być spokojna, nie chciałam aby zrobiło się gorzej. Szybko podbiegłam do mojej mamy, przybierając pokerową maskę, mimo uczuć które się we kotłowały. Siostra wybiegła za mną, od razu rzucając się na "tatę"
Powiedziałam ojcu, żeby przestał. Mama siedziała na ziemi, bez koszulki, a jej szyja zaczynała przybierać fioletowy kolor. Spojrzałam na ojca i spostrzegłam, że miał na sobie rękawiczki, pewnie aby nie zostawić odcisków palców. Byłam roztrzęsiona, lecz nie okazywałam tego, stanęłam przed "tatą" i zapytałam się jak mógł.Odpowiedział :
"-Tak wyszło"
Słyszałam jak siostra prychnęła pod nosem.
"-Wynoś się, natychmiast!"- Powiedziałam podniesionym głosem.
Spojrzałam w jego oczy, gdzie nie dostrzegłam żadnych oznak skruchy, czy poczucia winy.Kiedy odjechał, zadzwoniłyśmy na policję, pomogłam mojej mamie założyć koszulkę, która była kilka metrów dalej i poszłyśmy do domu. Dopiero wtedy wszystko puściło, nie musiałam już być spokojna, przytuliłam się do mamy i obie zaczęłyśmy płakać. Po chwili dołączyła do nas siostra.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 11
ewanna
07-05-2018 23:01
Poniedziałek, z entuzjazmem wyruszam do szkoły. W planie 7 lekcji,ja gotowa na wszystko. Idę.
Najpierw woła mnie sekretarka - dzwonił rodzic A., by przekazać, że junior nie dojdzie do szkoły, bo ma 37 stopni i to jest prawdopodobnie grypa. To, że A Junior zdeklarował się na przygotowanie referatu na całą lekcję właśnie na dziś, jest już mało istotne.
Rodzic B czeka na mnie na przerwie dużej (mojej pierwszej, bo na wcześniejszych miałam dyżury), tylko po to, by mnie spytać, dlaczego jego córka, Juniorka B, ma u mnie trzy, a u poprzedniego nauczyciela miała pięć. Owszem, mógł mnie o to spytać w piątek na wywiadówce, ale nie chciało mu się czekać, więc tak sobie pomyślał, że wpadnie dziś. Uprzejmie wyjaśniam, że nie jestem pewna, jaki jest powód tak drastycznego upadku naukowego córki, zostawiając sobie informację, że córka akurat woli ostatnimi czasy Krzysia z klasy "c" i być może tam tkwi istota problemu. Tata jednakowoż chce rozmowę zamknąć jakimś wnioskiem i stwierdza finalnie: "No tak, ale córka tamtego pana lubiła".
I, zostawiając mnie z tym, co niedopowiedziane-odchodzi.
Na śniadanie nie mam już czasu.
Lekcja kolejna, słyszę, że ocena, którą X dostał ze sprawdzianu "nie odzwierciedla jego umiejętności", uprzejmie odsyłam więc go do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, układającej modele odpowiedzi do owych "nieodzwierciedlających" jego umiejętności zadań.

Pod koniec lekcji kudłata głowa wsuwa się do klasy i mówi "Pani Dyrektor Panią prosi na przerwie".

Zostały 3 lekcje.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd