Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
895736 czytelników
2051 dyskusji
126583 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Witajcie na planecie Ziemia - wygraj pakiet książek Cixin Liu!

Witajcie na planecie Ziemia - wygraj pakiet książek Cixin Liu!

Trzeci, po „Problemie trzech ciał” i „Ciemnym lesie”, tom największego w ostatnich latach wydarzenia w światowej fantastyce naukowej. Pół wieku po bitwie w dniu Sądu Ostatecznego groźba powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris wciąż powstrzymuje kosmitów przed opanowaniem Ziemi. Dzięki zdobyciu trisolariańskiej wiedzy Ziemia przeżywa wyjątkowy okres dobrobytu. Ludzka nauka się rozwija, a Trisolarianie poznają ziemską kulturę, więc wydaje się, że obie cywilizacje będą mogły dalej współpracować. W tej epoce budzi się z hibernacji Cheng Xin, ekspertka techniczna z początków dwudziestego pierwszego wieku. Przynosi ze sobą wiedzę o zapomnianym programie z czasów kryzysu, który może na zawsze zburzyć równowagę między dwoma światami. Czy ludzkość sięgnie do gwiazd, czy też umrze w kołysce?

  
 

Trylogia „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” rozbudza fantazję czytelników o pozaziemskich cywilizacjach. Jak wyobrażacie sobie przedstawicieli kosmicznego społeczeństwa? Na jakich wartościach opiera się ich kultura? Jak się porozumiewają? Napiszcie krótką historię o pierwszym spotkaniu ludzi z kosmitami, w której zawrzecie własne wyobrażenia o pozaziemskich istotach.
 

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy trzech najciekawszych tekstów otrzymają kompletny cykl "Wspomienie o przeszłości Ziemi" - "Problem trzech ciał", "Ciemny las" i "Koniec śmierci".

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 28 marca do 8 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Rebis.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 228
Twylla
07-04-2018 22:00
Szybko opuściłam statek i jak najszybciej oddaliłam się od niego. Po kilku sekundach pojazd spłonął.
- A mówiłam bratu, żeby nie majstrował... Przez niego nie mogę teraz wrócić do domu! - Tupnęłam nogą ze złości i usiadłam na dużym kamieniu.
Nagle zza pleców usłyszałam czyjeś kroki. Gwałtownie obróciłam się i wycelowałam w cel, którym okazał się półtorametrowy kosmita. Istota kształtem wyglądająca jak człowiek, z dużymi, czarnymi oczami i błyszczącą skórą podniosła ręce w geście kapitulacji.
- Nie mam zamiaru cię skrzywdzić. – Z każdym wypowiedzianym słowem obroża na jej szyi postaci mrugała. Najprawdopodobniej był to translator mowy.
Odłożyłam broń i skrzyżowałam ręce na piersi. Kosmita, który z wyglądu przypominał rodzaj żeński, miał na sobie krótki, obcisły kombinezon. Jej kolor skóry zmienił się z granatowego na jasnoszary.
- Spostrzegliśmy, że Twój statek został zniszczony. W mieście mamy Urząd Komunikacji Drogi Mlecznej. Mogłabyś nadać stamtąd komunikat dla swojej planety.
Postanowiłam zaufać nowopoznanej istocie i ruszyłyśmy w stronę centrum. Po drodze dziewczyna opowiedziała mi trochę o jej świecie.
– Nasza skóra zmienia kolor, w zależności od naszych emocji. – Tłumaczyła. - Żyjemy w zgodzie z naturą, dlatego ograniczamy niszczenie przyrody i zabijanie zwierząt. Korzystamy z tego, co sami wyprodukujemy. Większość z nas jest optymistycznie nastawiona do innych, dlatego staramy się szerzyć pokój na świecie, a wielu z nas jest członkami pokojowych instytucji. – Posłała mi promienny uśmiech, a jej skóra przybrała lekko żółty odcień.
Po kilku minutach przed nami rozciągnęła się niewielka metropolia, nad którą latały ogromne ptaki o kilku parach skrzydeł, a na łące biegały miliony nieznanych mi gatunków stworzeń.
- Wygląda na to, że będę miała co opowiadać swoim dzieciom, gdy wrócę do domu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 11
darko11
07-04-2018 23:54
Jak śmię twierdzić religie zostały stworzone przez człowieka i są odpowiedzią na jego potrzeby duchowe i w każdej występuje bóg o nadludzkich możliwościach i choć nikt nikomu nie każe wierzyć w daną religię to jest to przesłanka do tego że po obserwacji wszechświata przez uczonych można zawnioskować że gdzieś nad nami w jakiejś galaktyce znajduje się tak zaawansowana postać życia i wysokiej inteligencji że możliwości tych jednostek/jednostki mają znamiona wszechmogących będących w stanie na przykład po przez chwilowe skanowanie wzrokiem zidentyfikować chorobę którą nosimy i dokonać uzdrowienia w mgnieniu oka co na dzień dzisiejszy bardziej przypomina powieść science fiction. Kultura zaś bytowania jest na tak wysokim poziomie że praktycznie nie dochodzi do żadnych rękoczynów, wojen a wszelkie rozbieżności są załatwiane za pomocą intelektu i choć wydaje się to na pierwszy rzut oka nie możliwe to tak samo kiedyś traktowano to co pisał Lem w swoich powieściach gdzie niektórzy pukali się w głowę jak przeczytali na przykład o podwodnych podróżach i głębi oceanu, a biorąc pod uwagę wszech miar kosmosu to bardziej prawdopodobne wydaję się istnienie super rozwiniętej formy życia niż prawdopodobieństwo trafienia szóstki w Lotto.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 52
Natalia
08-04-2018 00:37
Każdej nocy moje oko spogląda na zegar, który wyświetla godzinę 03:03. Już nie czuję strachu, zdziwienia, czy niepokoju, po prostu wiem, że za chwilę wypełznę z łóżka, poszukam po omacku załącznika lampki i jak co noc skieruję moje stopy po zimnych kafelkach wprost do kuchni po szklankę wody.
Dźwigam zdecydowanym ruchem rękę i wtedy zauważam w ciemności świecące dwie gałki oczne skierowane wprost na mnie.
Próbuję krzyknąć, lecz z moich ust wydostaje się tylko szept i wtedy już jest wszystko dla mnie jasne.
- To kolejny głupi sen.. - mówię do siebie w duchu i zamykam oczy, jednak czuję, że coś nie gra. Czuję narastające pragnienie, więc otwieram oczy, a tuż przed moją twarzą widzę owe gałki. Kolejna próba krzyku. Nie udana. Wszystko wydaje się być tak realistyczne. Sięgam ręką do mojej twarzy i wtedy zamieram.
Na moich ustach przyklejona została taśma.
- TO NIE JEST KURWA SEN! - Próbuję wrzasnąć. Wpadam w taką panikę, zamykam oczy i czuję, że świat kręci się wokół.

Zapach spalonej jajecznicy budzi moją świadomość. Poruszam gałkami ocznymi, ale powieki wciąż są zamknięte.
- NO BUDŹ SIĘ !! HALOO ! - Krzyczę na całe gardło.
- Słyyyyszę swój głooos! - Odpowiadam samej sobie. Czuję, że łóżko w którym śpię od pięciu lat, nie jest moim ukochanym łóżkiem, w którym się aktualnie znajduję.
Z tych rozmyśleń wybija mnie przerażająco przyjemny głos jak u staruszka.
- Ja witać moją Lejdi z przyjemnością. My szanować Wasza planeta i nie chcieć wojny z wami. Niech się Droga Lejdi nie stresować Naszym spotkaniem. Rzadko kiedy Nam się zdarzać zostać odkrytym przez człowieka. Nigdy nie bywaliśmy tak regularnie u żadnego człowieczka jak u Lejdi, ale jest w Lejdi coś czego w naszych poszukiwaniach nigdy nie znaleźć podobnej specyfiki duszy. My znać tylko człowieczka z tego, że wszyscy z zewnątrz twardzi i nienawidzieć drugiego człowieczka ale w środku miękki puch odkryć można. W najdroższej Lejdi jednak jest coś, co u szarego człowieczka nie ma miejsca. Każdy szary człowieczek, zakłada głowa na szyję, gdy tylko coś trafić w ich serce. Lejdi mieć tak piękne serce, że trafić w nie nie prosta rzecz.
My wymazać drogiej Lejdi Nasze spotkanie z pamięci my to zrozumieć. My jeszcze raz przepraszać, że my zakleić Lejdi oczy ale My nie chcieć, żeby Lejdi się bać, a człowieczka łatwo przestraszyć czymś obcym. Musi jednak Lejdi wiedzieć, że wybór jest Lejdi czy pamięć usuwać i powrócić chce Lejdi do tego chaosu z którego Lejdi się wyłonić.
- Niee... ja nie chcę wracać.. - Słowa wypłynęły nie z moich ust, a serca.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 99
Iwa_90
08-04-2018 13:08
W środku nocy budzi mnie dziwny hałas. Wyglądam przez okno. Co się dzieje? Ktoś chidzi po moim ogrodzie. W pośpiechu zakłafam kurtkę i buty i idę przegonić intruza. Wchodzę do ogrodu i staję zszokowana. Na środku ogrodu stoi jakiś obietk, przypominający statek ufo, a po moim ogrodzie chodzą niewielkie istoty wielkości dużego psa i wykopują z rabatek moje kwiatki.
Obcy mnie zauważyli i staje się rzecz jeszcze dziwniejsza, słyszę w swojej głowie głos: "Witaj mieszkańcu planety Ziemia" Chyba zaczynam wariować. "Nie bój się, jesteśmy naturianami, porozumiewamy się za pomocą telepatii. Przybyliśmy z planety Naturia po nowe gatunki roślin" Słyszę ponownie głos w mojej głowie. Ale po co obcym moje kwiatki? "Żyjemy w zgodzie z naturą, robimy wszystko by ją chronić oraz by ją wzbogacić. Przybyliśmy na twoją planetę, ponieważ macie tu mnóstwo nieznanych nam roślin. Chcieliśmy zabrać kilka by móc je zbadać i chodować u nas" Usłyszałam odpowiedź na swoje myśli.
Powoli się uspokajam. "Możecie wziąć co chcecie, ale migę pokazać wam jeszcze rośliny, które my chodujemy by je jeść." Mówię w myślach. "Bardzo chętnie" Słyszę ponownie głos w mojej głowie.
Idę do swojej grządki i daję obcym po kilka rosnących tam warzyw.
"Dziękujemy Ziemianinie za roślimy, może jeszcze tu wrócimy" "Będę czekać" Myślę
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 59
Seurella
08-04-2018 14:04
W każdej historii zasiane jest ziarno prawdy.

To była widowiskowa bitwa stu statków kosmicznych. Pisano o tym w lokalnych gazetach. Jeden z drzeworytów dotrwał do naszych czasów. Jednak zapiski pewnej dziewczyny posiadam tylko ja. Pozwólcie, że podzielę się z Wami tą historią.

14 kwietnia 1561 roku Norymberga

Kiedy zobaczyłam go rannego od razu pobiegłam po miskę z ciepłą wodą. Leżeliśmy pod drzewem ponad kilka godzin. Był ogromny, jednak ja postrzegałam go jako człowieka. Był na całej łące a jednak jego ciało wciąż czułam na rękach. Kiedy otworzył oczy raz były czerwone, raz żółte. Czasami wydawało mi się, że jego ciało zmienia kolor na biało-niebieski. Jednak wiem na pewno, że był piękny. W pewnej chwili ujrzałam czarną dziurę naprzeciwko nas. A z niej zaczęli wyłaniać się tacy sami jak on. Niby ludzie a jednak ich ogrom na łące mnie przerastał. Gdy podpełzli do nas ich kolor oczu zmienił się na zielony. Jakbym w ich oczach ujrzała ulgę. Kiedy zabrali go ode mnie poczułam pustkę. A w misce z wodą ujrzałam, że moje oczy zrobiły się czarne.

19 kwietnia 1561 roku Norymberga

Dzisiaj jest ostatni dzień mojego życia na ziemi. Oczy nadal są czarne, a mieszkańcy posądzili mnie o czary. W nocy…

Jakim moim zdziwieniem było, gdy dowiedziałam się, że owa kobieta nigdy nie została powieszona. Podobno uciekła z miasta. Szukano ją w całym kraju. A może powinni szukać w gwiazdach?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 43
Pat
08-04-2018 16:19
Jego twarz przypominała trochę ludzką, tyle że była bardziej jajowata i zgniłozielona. Dwa palce, z których jeden musiał pełnić rolę naszego kciuka, drugi by palcem wskazującym, zrobiły teraz przedziwny młynek, a oczy to się otworzyły, to się znów zamknęły. Stwór myślał. Próbowałem złapać oddech po szalonym biegu przez zamknięte o tej godzinie centrum handlowe, starając się uciec moich oprawcom, starszym kolegom ze szkoły, którzy od wielu lat, bezpodstawnie mnie dręczyli. Po drodze gdzieś zgubiłem rower; porzuciłem go w nadziei, że po centrum szybciej będę mógł się poruszać na piechotę. Wywracałem porozstawiane na korytarzach stoiska, by moi oprawcy mogli się na czymś potknąć, czegoś nie zauważyć i zwyczajnie się przewrócić. Ciężko było mi teraz oddychać; trzymałem się za serce, uważając, że mogłem mieć przynajmniej zawał, jeśli nie coś gorszego. Moi prześladowcy pojawili się za plecami dziwoląga; widać sądzili, że uda im się mnie podejść z drugiej strony. Stwór nie poruszył się od dłuższej chwili. Zupełnie jakby zmienił się w posąg, albo zmarł. Ominęli dziwoląga, głośno się zaśmiewając, że robią coraz dziwniejsze te manekiny. Wtedy stało się coś niebywałego; stwór urósł do niewyobrażalnych rozmiarów, a z jego twarzy spadłą sympatyczna maska, zaś na jej miejsce pojawiło się coś, co trudno mi nawet opisać. Moi oprawcy pisnęli tylko cienko i zaraz uciekli. Patrzyłem, jak stwór wraca do normalnych rozmiarów, krzyżuje palce i krzywi się lekko.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 817
reptar
08-04-2018 19:36
Od jakiegoś czasu niektóre strony w Internecie zdawały się bazować na nieziemskim poczuciu humoru. Idąc tym tropem, Google opracował strategię personalizacji reklam pod kosmitów, gdyby jednak byli. Rzeczone strony zareagowały nieśpiesznie, acz wyraziście: zaczęły wyżerać piksele z monitorów NASA. Piłeczka była po naszej stronie.

Nim jednak obcy złożyli pierwsze zamówienie (z obowiązkiem zapłaty), w domenie .cz wybuchło sensacyjne szaleństwo e-zakupów. Przez jakiś czeski błąd w targetowaniu nasi południowi sąsiedzi e-rzucili się na broszki z neutrina, tresowane kolapsy, flokułowe etole, kwazarską fantazję, elokwęki tła w jakości Hi-Res, świecące chwościki i ciupagi... Tylko zupa Ureya się nie sprzedawała, poległszy marketingowo w starciu z hostětínskim moštem.

Obcy, bo jednak byli, w geście dobrej woli skusili się na tę wzgardzoną przez Czechów zupę. I wtedy...

Wtedy.

Dokładnie wtedy.

Nastąpiła konsternacja.

Wielopowłokowa.

Wielka międzygalaktyczna matrioszka konsternacji.

To najpierw.

I tylko przez nanosekundy.

Bo zupa.

Była.

W proszku.

„Dodać wody?!!!” – zdawały się krzyczeć wyżarte z monitorów NASA piksele.

Nieziemskie poczucie humoru w jednej chwili znikło z internetowych stron jak kamfora. Niechcący wypowiedzieliśmy wojnę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 12
Eskarina
08-04-2018 19:41
Powietrze drży, pełne oślepiających, fioletowych rozbłysków. Każdy z nas musi przymykać co chwilę oczy. Czasem udaje nam się dojrzeć niebo, lśni teraz od szmaragdowej barwy i zdaje się zmieniać kolory. Co za szerokie spektrum barw! Może to odpowiednik ziemskiej zorzy.
Zbliżamy się do skał, są przytłaczające, większośc ziemskich szczytów wyglądałoby przy nich jak miniaturki. Najważniejsze jednak kryje się wewnątrz, nie mamy wątpliwości, nawet jeśli odczyty bywają niejasne. Serce bije mi szybko, coraz szybciej, gdy podchodzimy do skalnych wrót. Czas nieco zatarł ich kontury, ale są tam, a my mamy sprzęt, żeby je sforsować.
Wkrótce ujrzymy ich, olbrzymów śpiących w kołyskach wypełnionych bulgoczącym płynem. Kamery minirobotów pokazały nam te istoty z podziemnego labiryntu, ich płetwopodobne kończyny i płaskie twarze. Resztę ich ciał zakrywa materiał, którego nie umiemy rozpoznać. Jeszcze.
Rozbłyski nikną, zamiast tego huczy seria grzmotów, jeden po drugim, coraz głośniej. Patrzymy potem na siebie niepewnie, a cisza zdaje się złowieszczo wibrować.
Do środka wchodzimy w milczeniu, jak do sanktuarium.
Przybyliśmy tu, żeby nawiązać z nimi kontakt. Teraz jednak zastanawiam się, czy to, co dotąd widzieliśmy i słyszeliśmy, nie było próbą nawiązania kontaktu z nami.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2375
Vianne
08-04-2018 22:37
Pierwsze spotkanie z kosmitami było super! Mieli zielone głowy i kolorowe czułki, a na śniadanie jedli butelki. Nauczyłem ich, jak grać w berka i przez pół dnia ganialiśmy się po księżycu. (Chris, lat 9)

W kosmosie znalazłam bratnią duszę! Na ziemi nikt mnie nie rozumiał, a mieszkańcy Saturna okazali się wspaniali. Umieli czytać w myślach i spełniali moje wszystkie zachcianki. (Ałła, lat 20)

Byłem przerażony. Przybysze z kosmosu to krwiożercze mutanty, które zaatakowały mój statek podczas rejsu po Drodze Mlecznej. Nie dało się z nimi porozumieć i cudem uszedłem z życiem. (Eryk, lat 31)

*
Zakończył się kolejny sezon eksperymentalnych lotów kosmicznych z biurem podróży BEZ GRANIC. Starannie wyselekcjonowani pasażerowie z różnych grup wiekowych odbyli szereg wypraw międzyplanetarnych. Podróże w kosmos i spotkania z kosmitami wreszcie stały się rozrywką dostępną dla każdego!

Przynajmniej w teorii. Klientów biura podróży nikt nie uprzedza, że zamiast wymarzonej wyprawy w kosmos zostaną podpięci do supernowoczesnego symulatora. Że kombinezon kosmonauty i statek kosmiczny to atrapy, a po wszczepieniu specjalnego implantu staną się królikami doświadczalnymi w projekcie szalonego naukowca. Ani że prawdziwa cena takiej podróży to pomieszanie zmysłów.

Marzenie człowieka o podboju kosmosu jest tak wielkie, że nie jest w stanie oprzeć się pokusie. Dla spotkania z kosmitą – nawet fałszywym – gotów jest na każde ryzyko. Kosmiczna turystyka rozwija się błyskawicznie i bije rekordy popularności.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 199
greenmafa
08-04-2018 22:45
Patrzył na dziwne, nieznane dotąd kształty. Czuł ich emocje, jednak nie rozumiał mowy. Nawet nie był pewien czy faktycznie to widzi. Jego percepcja w tym momencie opierała się na intuicji i empatii, a nie na zmysłach. Wiedział, że tu są, wiedział, że się denerwują ale nie wiedział, czy może ufać swoim zmysłom. To chyb kolejny stopień ewolucji - pomyślał - czysta energia, bez ciała, bez świata materialnego - jak z tym walczyć? Zastanawiał się przez chwilę. Intuicyjnie czuł, że pochodzą z daleka, bardzo daleka. Może kilka galaktyk od nas? Czy to miało znaczenie? Wszystko to trwało kilkadziesiąt sekund, może minutę. Po chwili nie czuł już nic. Czy tak się to właśnie skończy? I po co? Po co tyle lat walczył z wiatrakami, udowadniając Centrum Badawczemu Cywilizacji Pozaziemskiej, że nawiązał kontakt z Obcymi. Jedyne co chodziło mu po głowie w Nicości, to pytanie "Dlaczego z nim".
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd