Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
851922 czytelników
1869 dyskusji
118217 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Dochodzenie - wygraj pakiet książek "Szarość miejskich mgieł" i "Układanka".

Dochodzenie - wygraj pakiet książek "Szarość miejskich mgieł" i "Układanka".

Czwarty tom sagi Spacer Aleją Róż przenosi czytelników do przełomu lat 60. i 70. Tym razem do głosu dochodzi młode pokolenie, które urodziło się i wzrastało w socjalistycznych realiach. Zbuntowana młodzież kontynuuje walkę rozpoczętą przez rodziców. Studenci żądający zwiększenia swobód obywatelskich ścierają się z oddziałami ZOMO oraz jednostkami Milicji Obywatelskiej. Powietrze znowu szczypie w oczy od gazu łzawiącego, który spowija miasto. W atmosferze ciągłych niepokojów wychodzą na jaw niektóre z mrocznych sekretów rodzinnych.
 

Julianna Różańska, dziennikarka lokalnej gazety, ma za sobą trudną przeszłość. Brat bliźniak bohaterki „Układanki”, Jakub, pomógł jej stanąć na nogi, kiedy rodzice się od niej odwrócili. Wspólnie wyjechali do Katowic, żeby rozpocząć nowe życie. Jakub jest policjantem, dzięki czemu Julianna zawsze pierwsza otrzymuje informacje o ciekawych zdarzeniach w ich regionie. W Lesie Murckowskim przypadkowy spacerowicz znajduje kości. Eksperci potwierdzają, że są to ludzkie zwłoki. Rozpoczyna się śledztwo.


Przyznajcie, ile razy czytając historię z wątkami kryminalnymi wyobrażaliście sobie, że to Wy rozwiązujecie zagadkę mordercy sprzed lat? Napiszcie krótką historię z perspektywy pierwszej osoby, w której pokażecie, na czym polega Wasza praca w trakcie dochodzenia. Spróbujcie umiejscowić akcję na przełomie dekad jak autorka Edyta Świętek.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarze książek "Szarość miejskich mgieł" i "Układanka".
 

Regulamin
  • Konkurs trwa od 12 marca do 19 marca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500  znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Replika.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 1871
LubimyCzytać
12-03-2018 15:40
Natalia Nowak-Lewandowska Natalia Nowak-Lewandowska
Edyta Świętek Edyta Świętek
Szarość miejskich mgieł Szarość miejskich mgieł
Układanka Układanka
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Edyta
12-03-2018 16:53
Myślę, że mam pamięć fotograficzną i myślę, że policjant bez problemu stworzył by portret przestępcy według mojej instrukcji. Ja sama mogłabym być śledczym tworzącym takie portrety komputerowo gdyż umiałabym zadawać świadkowi pytania i na tej podstawie można stworzyć obraz. Wyobrażam siebie jako śledczego z archiwum X badającego sprawę sławnego wampira ze Śląska. Dotarłabym do żyjących świadków i na nowo stworzyła portrety wampira - zadawałabym umiejętne pytania uciekając się do porównań i skojarzeń bliskich dla świadków i dlatego te moje portrety byłyby doskonałe.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 151
Anna
12-03-2018 17:52
Rankiem 8 listopada 1964 roku niebo było szare,a powietrze zimne i wilgotne.Miesiąc zaczął się niezwykle ciepło jak na tę porę roku.Jak zwykle zdążyłam w biegu wypić czarną kawę,nadal czuje jej posmak w ustach.Zawinęłam kanapki w papier,i wsiadłam do swojej Syrenki.Dotarłam na komendę,tam czekał mój partner.Wyglądał na zdenerwowanego.Spytałam o co chodzi,wyjąkał,że ,,GÓRA" oczekuje wyników naszej pracy w rozwiązaniu morderstwa 21-latki.Ta sprawa była trudna.Wciąż morderca chodził na wolności.Wkurzał nas ten fakt.Dziś mieliśmy przesłuchać świadka,który miał informacje w tej sprawie.Przygotowaliśmy się solidnie.Najważniejszym było sporządzenie portretu pamięciowego.To pomogłoby w szybszym schwytaniu mordercy.Ustalenie tego pozwoliłoby na śledzeniu go i doprowadzeniu do prokuratury względem postawienia mu zarzutu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 116
sloneczko89
12-03-2018 20:48
Rok 1969
Młodzi w dalszym ciągu się buntują, przez ten cały kult młodości tylko teczki piętrzą mi się na biurku. Jak tak dalej pójdzie, to dokooptują mi wspólnika. Jeszcze nie jest rozwiązana sprawa śmierci nastolatki na Woodstocku, jeszcze trwają przesłuchania świadków w sprawie masowego ataku na feministki podczas ich pochodu, a już pojawiło się zgłoszenie rzekomego samobójstwa mężczyzny należącego do jakiejś sekty. Wszyscy chcą być wolni, chcą żyć po swojemu, chcą coś zademonstrować, ale na miłość boską, czy muszą to robić w tym samym czasie? Jeszcze mi tylko ataku terrorystycznego brakuje. A już doszły mnie słuchy, że w ramach protestu przeciw obowiązującym wzorcom zachowań, tworzy się coraz więcej tego typu grup.
Dobra, koniec gadania, jadę obejrzeć miejsce ostatniej zbrodni. Przecież zawsze lubiłam swoją pracę, pasjonowało mnie zdejmowanie odcisków palców, szukanie śladów zbrodni i rozwiązywanie zagadek, także nie ma co narzekać, trzeba brać się do roboty.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2160
Bonnemort
13-03-2018 07:57
Patrzę w lustro na swoją obitą twarz i zastanawiam się, czy naprawdę jestem detektywem, niby zawsze byłam spostrzegawcza, szybko łączyłam fakty i dobrze radziłam sobie z łamigłówkami, ale to. Eh nawet nie wiem, jaki jest dzień tygodnia, od miesięcy chodzę po barach, piję, robię burdy i nawet nie pamiętam powrotu do domu. Detektyw, cóż za dumne słowo, sugerujące, że mogę pomagać innym, niby jak? Skoro sama nie radzę sobie z własnym życiem, nie mogę zrozumieć, kto zabił Bena, dlaczego, naraził się komuś do tego te pieniądze na moim koncie. Detektyw z wielką kasą, bez perspektyw i pomysłów na rozwiązanie zagadki. Wszyscy w koło powtarzają mi, że to był wypadek, dziwne 6 ran kłutych, widziałam ciało, nie wyglądało jak po wypadku. Upozorowali wypadek samochodowy, a tak naprawdę zabili go. Może to tylko moja wyobraźnia, może wcale tego nie widziałam, a może alkohol pomieszał mi w głowie. Wypijam resztkę czystej z butelki, która stoi na stole, gardło mam tak przepalone, że nie potrzebuję przepić. Rozglądam się po naszym mieszkaniu, swoim mieszkaniu i nie dowierzam, jak to wszystko mogło ulec rozpadowi. Nagle słyszę dzwonek do drzwi, otwieram niechętnie, mały człowieczek pyta o to, czy jestem detektywem, kiwam niepewnie głową. Prosi mnie o pomoc w odnalezieniu córki, mówi, że nikt nie chce wsiąść tej sprawy, wręcza mi teczkę w dłoń i prosi o odpowiedź, zostawia numer telefonu. Siadam i przeglądam zawartość, ładna dziewczyna, może spróbuję ją uratować. Decyzja zapadła!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 361
Mystery
13-03-2018 12:22
Nie mogę w to uwierzyć. Już kilka lat szukam sprawcy morderstwa, jest 1989 a ja nadal stoję w martwym punkcie.
Nie zamierzam odpuszczać, moje motto to "po trupach do celu".
Ta osoba zamordowała dwójkę dzieci, dlatego nie ujdzie jej to na sucho.
Od tygodnia mam głuche telefony, ktoś zostawia karteczki pod moimi drzwiami. Wszystkie są ostrzeżeniem,że powinnam odpuścić, inaczej skończę na cmentarzu.
Jestem już tak blisko prawdy. Obserwuję go od kilku dni, w końcu on najlepiej znał dzieciaki - był ich ojczymem.
Idąc jego śladem nagle ktoś uderza mnie w głowę...Potem już nic nie pamiętam.
Budzę się w starej piwnicy i już wiem, że to ona - to matka zabiła swoje dzieci. Nie mogę w to uwierzyć, ona była poza podejrzeniami. W końcu tak rozpaczała po ich stracie.
- Jestem mądrzejsza niż Ty. - słyszę jej głos.
- Jeszcze się okaże... - odpowiadam.

I wiem,że to będzie długa noc...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 36
Pat
14-03-2018 18:45
Czołg stał dokładnie tam, gdzie go zostawiłem. Nie, żebym miał jakieś podejrzenia, iż pod moją całkiem długą nieobecność, wybierze się do sklepu, czy na spacer. Nic z tych rzeczy. Po prostu lubię znajdować rzeczy dokładnie w tym samym miejscu, gdzie je zostawiłem.
Czołg nie był tym samym czołgiem, który stał tu dwa tygodnie temu. Nie, wcale nie oszalałem. Nie mam pojęcia, jak go podmienili, ale jestem tego absolutnie pewien. Tamten czołg miał lufę krótszą o całe dziesięć centymetrów, a na bokach wymalowane przez dzieciaki dwa krzywe orzełki. Ten ma dłuższą lufę, a na prawym boku wypisano hasła nawołujące do wyzwolenia Polski. Wyjąłem lupę i jeszcze raz go sobie obejrzałem. Wyjętą z kieszeni miarką sprawdziłem obie długości narysowane kredą na ziemi. Tak, wszystko się zgadzało.


Kiedy byłem młody i nauka nie tylko nie posuwała się naprzód, ale wręcz miało się wrażenie, że stanęła w miejscu, nie dało się niczego dokładnie zbadać. A teraz... Przed chwilą wysłałem ślady krwi znalezione w domu ofiary do laboratorium. Wyniki dostanę najpóźniej jutro rano. Furgonetkę firmy dostawczej, która była tu w nocy, bez trudu znalazłem w internecie. Dwie minuty przed godziną zaginięcia denata. Zbieg okoliczności? Psy złapały tropi pół godziny później trzymałem w rękach rzecz należącą do ofiary. Moczary były rozległe, ale udało nam się je przeszukać. Wynik: dwa trupy ludzi i kilka zwierząt. Dowiedziałem się, że urządzano tu nielegalne polowania, więc poszedłem tu i tam popytać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 33
Gosiaczek
15-03-2018 08:26
Przeciskam się przez ustawiony wokół tłum gapiów, przechodzę pod taśmami zabezpieczającymi i podchodzę do ofiary.
Staram się dokładnie przyjrzeć, aby nie przegapić żadnego szczegółu. Następnie dokładnie fotografuje wszystkie istotnie, albo te, które wydają mi się istotnymi elementy i przechodzę do zabezpieczania śladów na miejscu zbrodni.
Zabieram ze sobą wszystko do biura i juz wiem, że czeka mnie długa noc analiz i hipotez. Cóż taka praca detektywa w wydziale zabójstw.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 391
Nancy
15-03-2018 10:24
Ile razy czytając kryminał wyobrażam sobie, że to ja rozwiązuję zagadkę? Zawsze!
Moi znajomi się śmieją, jak mówię: „śpieszę się do domu, beze mnie Sherlock/Olsen/Harry nie rozwiąże śledztwa!".
Ale czy nie mam racji? Gdy książka leży na półce, to akcja stoi... Wystarczy wziąć książkę do ręki i cyk!
Jest grudzień 1999, wszyscy szykują się do obchodów milenium. Radosne podniecenie jest namacalne na ulicach, myśli wszystkich krążą wokół zmiany daty. Ale jest jeden człowiek – Detektyw A., który jest bardziej skupiony niż inni, a przy nim dumnie kroczę nastoletnia ja. Od wielu lat (jestem z A. od samego początku, choć trwa to zaledwie kilka dni) próbujemy rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci młodej dziewczyny. Ciało znaleziono 10 lat temu, i od tamtej pory wspólnie zdążyliśmy poznać tożsamość ofiary, jej przeszłość, plany na przyszłość, jednak nie udało się ustalić najważniejszego - sprawcy. Jedyna zostawiona przez niego wiadomość, to liścik z liczbą "3112 2000". Co roku, w grudniu, schemat się powtarzał, a jedyna wskazówka to taka sama karteczka „3112 2000”… Brałam udział we wszystkich działaniach operacyjnych, razem z A. byłam w prosektorium, rozmawiałam z rodziną ofiary. Słyszę wyraźne polecenia "zadzwoń do archiwum" albo "podaj mu szklankę wody". Tak samo jak A. chcę rozwiązać zagadkę, a odpowiedź może czaić się za rogiem! Czując niemałe podniecenie, jeszcze raz sprawdzamy wszystkie tropy, wiedząc (może bardziej wierząc?), że liczba na karteczkach nie może być przypadkowa…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 257
leonard
15-03-2018 19:50
Dźwięk telefonu obudził mnie rankiem '98 z informacją o pilnym wezwaniu.
Pośpiesznie wsadziłem tyłek w leżące na oparciu krzesła spodnie, na nagi tors wciągnąłem biały T-shirt i granatową marynarkę. Na dworze było chłodno, dlatego dobrałem jeszcze kapelusz i wyszedłem z mieszkania.
Byłem szybko, nie mogłem odpuścić sprawy gdy o pomoc prosi policja.
Wrzało od przepychu, obecnych ekspertów. Pachniało śmiercią.
Wade!, powiedział komendant. Mamy dwie ofiary. Znalazła ich sąsiadka, skarżyła się na odór. Jednego odcięliśmy od razu, drugi strzelił sobie w głowę. Raczej samobójstwo, jednak potrzebujemy wprawnego oka detektywa.
Skinąłem głową.
Denaci mówiąc krótko byli chłopcami.
Jak zmarł? zapytałem kucając przy tym, który się powiesił.
Wszyscy popatrzyli jak na idiotę.
Udusił się, powiedział komendant rozglądając się po innych.
Sznur zwisały z lampy, która podwieszona była na wysokim suficie.
Nie sam. Z takiej wysokości zgon jest od złamania kręgosłupa, i gdyby sam to zrobił to siniaki szły by w górę ku uszom, nie w koło szyi jak tutaj.
Potem przyjrzałem się zapisanym papierom na biurku. Litery były rozmazane w prawym kierunku. Drugi denat miał w prawej ręce pistolet.
Ten nie zastrzelił się sam. Prawą ręką nie umie mieszać herbaty, był lewo ręczny. Więc zabójstwo, a o co poszło?
Poczułem drażniący zapach i podszedłem do łóżka, złapałem za krawędź materaca i wyrzuciłem go do góry ukazując mnóstwo zielska.
Myślcie!, krzyknąłem przystawiając palce do skroni.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd