Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
852146 czytelników
1870 dyskusji
118280 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Twoja wczesna twórczość - wygraj książkę "Legenda o samobójstwie".

Twoja wczesna twórczość - wygraj książkę "Legenda o samobójstwie".

Kiedy ojciec proponuje Royowi spędzenie kilku miesięcy na odludnej wyspie Sukkwan, tylko we dwóch, chłopak waha się, zanim postanowi opuścić dom i znaną sobie codzienność. Nic nie potoczy się tak, jak sądzili. Życie zaskakuje i ciągle przypomina, że nie wszystko można przewidzieć, zaplanować i ułożyć po swojemu. Ważne jest, by przetrwać, odnaleźć radość tam, gdzie tylko się da, i wybaczyć innym ich słabości. Skomplikowane relacje rodzinne, trudne wybory, miłość i namiętności, to wszystko znajdziemy w oszczędnej prozie Davida Vanna, która targa emocjami czytelnika i której nie da się zapomnieć.


W wywiadzie autor „Legendy o samobójstwie” wspomina swoją dziecięcą twórczość, kiedy w prezencie bliskim podarowywał spisane przygody z polowań i rybołówstwa. A jak wyglądała Wasza twórczość wczesnych lat dziecięcych? Jakie tematy Was interesowały? Przechowujecie gdzieś swoje pierwsze opowiadania?


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Legenda o samobójstwie - Jacek Skowroński

Legenda o samobójstwie

Autor: David Vann

Kiedy ojciec proponuje Royowi spędzenie kilku miesięcy na odludnej wyspie Sukkwan, tylko we dwóch, chłopak waha się, zanim postanowi opuścić dom i znaną sobie codzienność. Nic nie potoczy się tak, jak sądzili. Życie zaskakuje i ciągle przypomina, że nie wszystko można przewidzieć, zaplanować i ułożyć po swojemu. Ważne jest, by przetrwać, odnaleźć radość tam, gdzie tylko się da, i wybaczyć innym ich słabości. Skomplikowane relacje rodzinne, trudne wybory, miłość i namiętności, to wszystko znajdziemy w oszczędnej prozie Davida Vanna, która targa emocjami czytelnika i której nie da się zapomnieć. „Prawdziwie wielki pisarz”. – The Irish Sunday Independent „Pełna mściwości, a jednocześnie żalu i empatii, wiarygodna, a jednocześnie odrealniona, i absolutnie wciągająca”. – Christopher Tayler, The Guardian „Nieustępliwa, rozdzierająca serce doskonałość, która wytrzyma porównanie z »Drogą« Cormaca McCarthy’ego”. – The Weekend Australian Magazine „Doskonała (…) proza Vanna ma w sobie siłę Cormaca McCarthy’ego i Hemingwaya, a jednocześnie własną energię i zwinność”. – The Times

Regulamin
  • Konkurs trwa od 12 lutego do 19 lutego włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Pauza.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1733
Inka
13-02-2018 11:57
Moja przygoda z pisaniem rozpoczęła się tak naprawdę w czwartej klasie podstawówki, gdy trafiłam na świetną polonistkę, która zobaczyła we mnie to „coś”. Początkowo pisałam do szuflady, próbowałam wszystkiego – opowiadań i wierszy o szkole, rodzinie, wakacjach, robotach, zwierzętach czy sporcie. Jedne były lepsze, inne gorsze, niektóre zupełnie pozbawione sensu czy logiki. Potem zaczęłam pisać prace na różnego rodzaju konkursy – w tym przypadku tematyka nie była dowolna, lecz narzucona przez organizatorów. Tutaj miałam już swojego przewodnika, który mnie kierował, wskazywał dobre kierunki, jeśli chodzi o pisanie. Większość z tych prac nadal trzymam w teczce – tak po prostu, z sentymentu. Raz na jakiś czas lubię otworzyć tą teczkę i zagłębić się w lekturę tych bardziej i mniej ambitnych tekstów. Najbardziej lubię moje konkursowe opowiadanie o chorej siatkarce, która musiała dokonać trudnego wyboru – wybrać swoje życie lub życie swojego nienarodzonego jeszcze dziecka. Do tej pory wzruszam się, gdy je czytam. Dziecięce prace mają jednak jakąś większą wrażliwość niż prace dorosłych, głęboko skłaniają do refleksji. Świat oczami dziecka to nie ten sam świat, który widzą dorośli. Jest prostszy, mniej zakłamany, mniej skomplikowany. Może dlatego lubię czasem wrócić do opowiadań z „tamtych” lat i przywołać stare wspomnienia, uwrażliwić się na ten świat, który mnie otacza.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 717
Ola
13-02-2018 11:58
Wyobraźnia pracowała już od najmłodszych lat więc moim tworem były głównie baśnie. Księżniczki, rycerze, smoki, latające psy stawały się bohaterami moich opowieści. Chyba nawet udało mi się zgarnąć jakąś nagrodę w wojewódzkim konkursie za te moje "dzieła". Choć uważam, że była to zasługa mojego brata, których przepięknie zilustrował książkę. Dziś jak patrzę na to dzieło to rysunki są jedynym wartym uwagi elementem. Kiedy byłam starsza zaczęłam pisać wiersze. Nie chodzi o to, że miałam jakieś poetyckie zacięcie, ale o to, że można było dostać dobrą ocenę. W ten sposób powstała np. fraszka:
Klasa bawi się wspaniale,
gdy dwój nie dostaje wcale.
Ale klasa płacze rzewnie
bo z jedynką mniej już pewnie.
Tych fraszek i wierszy było mnóstwo. Od najkrótszych po takie co miały po kilkadziesiąt wersów. I te niezapomniane rymy częstochowskie. Zastanawia mnie tylko to słowo "rzewnie". Wątpię, że sama na to wpadłam a ze słownikiem raczej nie siedziałam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 4
Roksana
13-02-2018 12:01
Tworzyłam odkąd pamiętam. Wymyślałam zabawne rymowanki, a gdy tylko nauczyłam się pisać, założyłam notes, w którym zamieszczałam wszystkie moje wierszyki. A potem przyszedł czas na prawdziwą, poważną powieść. Miałam wtedy dziesięć lat, głowę pełną pomysłów i przeziębienie na karku, więc okoliczności były nadzwyczaj sprzyjające. W ciągu dwóch tygodni leżenia w łóżku skończyłam. Tytuł: "Liliana i wróżki", bo zawsze chciałam mieć na imię Liliana. Krótka, bo umieszczona w trzydziestodwu kartkowym zeszycie historia opowiadała o tytułowej bohaterce, która udaje się do ogrodu babci (moja babcia miała piękny, choć niewielki ogród ze starymi drzewami) i znajduje tam wioskę wróżek, bawi się z nimi i zaprzyjaźnia. Ale gdy następnego dnia tam przychodzi z mamą, po osadzie małych stworzonek nie ma niestety śladu. Książka była bardzo profesjonalnie zrobiona, był prolog, epilog, spis treści i nawet własnoręcznie wykonane obrazki. Niestety jej nie zachowałam, wręczyłam ją w prezencie mojej ukochanej pani bibliotekarce.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 162
Emwu
13-02-2018 13:21
Pierwszy tekst napisałem niedługo po opanowaniu sztuki chodzenia, kiedy w domu znajdował się akurat pożyczony Underwood. Nie pamiętam dobrze co skłoniło mnie do spłodzenia tak krótkiego choć wyrazistego maszynopisu, ale chcę myśleć, że jednowyrazowy, fatalistyczny poemat "Dupa", powstał gdyż już wtedy zdawałem sobie sprawę z szarej rzeczywistości tego świata. Był to burzliwy okres schyłku tysiąclecia więc nic dziwnego, że dekadenckie nastroje udzielały się nawet najmłodszym. Po raczej przeciętnych recenzjach krytyków postanowiłem zmienić nieco ton moich prac. Jakiś czas później, pisana już na komputerze (legendarny system Windows 95) powstała moja pierwsza i jak dotąd jedyna powieść. "Przygody Kaczorka Kwaka" były 17-stronicowym pełnym przygód rollercoasterem emocji, w którym tytułowy kaczorek musiał mierzyć się z niebezpiecznym Wilkiem(Imię Wilka, obecnie zapomniane, przepadło włącznie z całą powieścią, w wyniku awarii komputera). Po latach jestem w stanie przyznać, że losy kaczorka były luźno oparte na książeczce o tym samym tytule, będącej wtedy w moim posiadaniu, jednak posądzenia o czysty plagiat bolą do dziś.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 4
Aleks
13-02-2018 19:04
Kiedy byłam mała i nie znałam jeszcze liter lubiłam słuchać. Najbardziej podobały mi się książki o podróżach do dalekich krajów. Znając litery podejmowałam próby pisania. Były to krótkie opowiadania właśnie o podróżach do miejsc dalekich, bardzo często nieodkrytych jeszcze przez nikogo. Opowiadania wylądowały w szufladzie. Z czasem dołączył do nich pamiętnik, w którym pisałam o tym, co się w danym dniu wydarzyło, o marzeniach i swoich dziecięcych problemach. Moja twórczość poszła w zapomnienie na wiele lat. Przy okazji remontu znalazłam zeszyty ze starymi zapiskami. Miło było przypomnieć sobie lata młodości, w których wszystko wydawało się takie łatwe. Każda sytuacja, nawet ta najbardziej skomplikowana miała banalnie proste rozwiązanie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 10
miłośniczkaksiążek
13-02-2018 19:23
Już w wieku szkolnym wykazywałam zainteresowanie pisaniem różnych dzieł. Zawsze marzyłam by zostać redaktorką sławnego magazynu. Chciałam pisać artykuły i być doceniana w branży. Były to tylko dziecięce fantazje, które poniekąd realizowałam tworząc artykuły do szkolnej gazetki ,,Uczniak''. Sprawiało mi to dużo radości. Zawsze starałam się by moja twórczość była poprawna. Wszelkie wątpliwości sprawdzałam w słowniczkach. Pamiętam, że wtedy byłam z siebie szalenie dumna i czułam się odpowiedzialna i doceniana. Czasem poza szkołą udało mi się napisać jakiś wierszyk, który nie ujrzał światła dziennego. Do dzisiaj układanie rymowanek przychodzi mi z łatwością. Podobnie jak pisanie opowiadań czy esejów. Z tym, że nie zostałam redaktorką, ale mam pewien sentyment do dzieł pisanych. Dzisiaj wolę je czytać niż tworzyć i chyba już tak zostanie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3704
emilyjane
13-02-2018 19:30
Pamiętam, że od kiedy pokochałam czytanie, zaczęłam wymyślać swoje historie. Te niedokończone i spoczywające do dziś w szufladzie to zaczątki powieści pisane gdzie popadnie. Akcja jednej z nich działa się gdzieś w wiktoriańskiej Anglii, miała opowiadać o dwóch chłopcach( bogatym i biednym) i ten biedny miał mieć jakieś magiczne zdolności...to trochę pod wpływem Eragona i może Olivera Twista. Innym razem chciałam pisać bardziej upiorne opowieści o dziewczynie ,,z deszczu i mgły''( to z kolei inspiracja Zafónem:)A jeśli chodzi o skończone ,,dzieła'', pisałam w szkole wiersze patriotyczne na 11 listopada, mojej polonistce się podobały, a i mi pisało się bardzo przyjemnie. Jednak najbardziej jetem dumna z opowiadania na podstawie opowieści mojej babci o naszej rodzinie z czasów II wojny światowej. Cała rodzina dostała egzemplarze i była zachwycona.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3704
emilyjane
16-02-2018 18:00
Dziękuję:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 37
kaarolaa0
13-02-2018 19:52
Swoją "twórczość" tworzyłam na początku gimnazjum, czyli w wieku ok. 12-13 lat. Były to historie spisane w zwykłym zeszycie A5, którego na szczęście już nie mam, bo zapadłabym się ze wstydu pod ziemię jeśli znalazłabym to i zaczęła czytać. Wyrzuciłam ten zeszyt kilka lat po zapisaniu treści, kiedy to zabrałam się za czytanie tych nastoletnich głupot. I nie, wcale się wtedy nie śmiałam, ale byłam zażenowana moim ówczesnym rozumowaniem. Moją twórczością były najprzeróżniejsze historie, w których to ja byłam główną bohaterką i zdarzały mi się sytuacje, które nie zdarzyły się w rzeczywistości, ale teoretycznie mogłyby. Na dzień dzisiejszy, wydaje mi się, że było to może coś w rodzaju niespełnionego pamiętnika, a więc niespełnionych marzeń i pragnień? Historie, które chciałabym żeby mi się zdarzyły w świecie całkowicie realnym. Jednak opisywałam je w formie opowiadań - opisy przyrody, dialogi i inne tego typu elementy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 145
Domi
13-02-2018 20:17
Kiedy byłam dzieckiem moją ulubioną formą twórczego wyrazu było rysowanie i malowanie i za sprawa mojej siostry, która uczęszczała na kółko plastyczne, nie były to proste rysunki domków z płotkiem i dymem z komina. Pisanie, jako naturalne następstwo namiętnego czytania wszystkiego, co było w domu przyszło również z czasem, jednak nie były to opowiadania a pamiętniki. Zaś w podstawówce z koleżankami wspólnie wymyśliłyśmy małe stworki, o których stworzyłyśmy coś na kształt studium, z rysunkami i krótkimi opisami. W tym samym okresie pisałyśmy też razem przeróbki znanych przebojów Kasi Kowalskiej, Varius Manx, Edyty Bartosiewicz i innych popularnych wówczas artystów. Były żałosne, ale do dziś, jak słucham tych piosenek w oryginale, gdzieś mi się kołaczą w głowie nasze własne ich interpretacje. Prawdziwe opowiadania, takie swoje do szuflady, zaczęłam pisać w ogólniaku. Miałam taki wielki zeszyt i każde z opowiadań ozdabiałam ilustracją, czytelniczkami były moje koleżanki. Nie za bardzo te opowiadania pamiętam, oprócz jednego, w którym okazuje się, że Bóg umarł, a z racji tego, że nie było nikogo lepszego na zastępstwo, stery na górze przejął Szatan, ale na ziemi nikt o tym oczywiście nie wie. Żadne z moich "dzieł literackich" nie przetrwało, gdy zaczęłam marzyć, że kiedyś naprawdę napiszę coś i wydam, i uważałam, że zdyskredytowałoby mnie to, jako Wielką Pisarkę, gdyby moje dziecinne i żałosne pisanie ujrzało światło dzienne.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 151
Anna
13-02-2018 20:25
Nie pamiętam już dokładnie w której to było klasie gimnazjum,ale zaczęłam pisać opowiadanie inspirowane równorzędnymi wydarzeniami związanymi z Harrym Potterem.Jedyną różnicą było to,że główną postacią była dziewczynka o imieniu Selene.Wybrałam to imię bo lubiłam czytać mitologię grecką.Selene oznacza bogini i uosobienie Księżyca. Spodobało mi się to imię.A poza tym mój znak zodiaku też jest przypisany Księżycowi.Moja bohaterka urodziła się w mieszanej rodzinie.Jej ojciec Artez urodził się z magią,ale wogóle jej nie używał dowiedziawszy się,że jego matka Alselene umarła przez magię. Poprzysiągł sobie,że zapomni o jej istnieniu i tak zrobił.Jego rodzina wywodziła się z bogatej arystokracji.Nikt oprócz jego matki nie umiał nią władać.Była zatem mugolakiem. Jej matka Penelopa to rodowita londynka,znała magie tylko z bajek.Jej mąż nigdy nie powiedział jej,że posiadał magię,nawet kiedy umierał w wypadku.Wypadek wszystko zmienił w życiu małej 10 letniej dziewczynki.Wszyscy umarli łącznie z jej starszym bratem Apollo,który za tydzień miał kończyć 18 lat.Selene została sama,razem z oschłą i zrzędliwą prababcią Alekto, głową całej familii.Starsza pani przyjęła dziewczynkę pod swój dach,bacznie ją obserwując.Przypominała jej kogoś kogo kiedyś kochała i straciła.Nie chciała powtórki.Dlatego była dla niej surowa i bardzo wymagająca.Kiedy tylko się dowiedziała, że mała Selene posiada magię,od razu przystąpiła do działania.Chciała magię zgnieść w zalążku,póki jeszcze się nie wzmocniła.Niestety nie udało jej się to i w końcu dziewczynka trafiła do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Tam przydzielono ją do Ravenclaw,choć były obawy,że będzie to znacznie coś innego.Zajmuję jednoosobowy pokój,bo wszystkie już były pozajmowane.Przybyła trzy miesiące po rozpoczęciu roku szkolnego.Tam spotyka się z niezrozumieniem,czuje się znów samotna.Nie udaję jej się z nikim zaprzyjaźnić.Poprzez naukę,rekompensuję sobie ta stratę.Jest świetną uczennicą na równi z Hermioną Granger,może nawet lepszą niż ona.Staje się ambitna i sprytna.Uodparnia się na wszystkie zaczepki ze strony rówieśników,co po pewnym czasie przeradza się w pewien szacunek i respekt.W chwilach samotności powraca do dzieciństwa sprzed wypadku i zamkniętego pokoju w zachodnim skrzydle rezydencji prababci.Krył się tam pewien sekret,czuła to,ale nie wiedziała jeszcze jaki.Wiedziała, że musi go odkryć.Ten sekret ,który w przyszłości wywróci jej życie o 180 stopni.I tak zakończyłam na tym moje pisanie,bo potem moja młodsza siostra znalazła część kartek i podarła.Nie chciało mi się później do tego wracać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd