Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
851768 czytelników
1869 dyskusji
118189 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Praprzodek - wygraj książkę "Saga. Czyli filiżanka, której nie ma".

Praprzodek - wygraj książkę "Saga. Czyli filiżanka, której nie ma".

"Saga czyli filiżanka, której nie ma" to niezwykły portret rodziny i niejednokrotnie zabawna opowieść, w której obraz dawnej wielonarodowej Polski ukazuje się przed oczami czytelnika i na moment odżywa. Harasimowicz zagląda do pamiętników dziadka i zapisków matki. Czerpie z rodzinnych anegdot, poznaje gorące romanse, a dzięki wycinkom z ówczesnej prasy przywołuje świat, w którym równolegle toczy się wielka historia i życie zwykłych ludzi.


Cezary Harasimowicz spisał rodzinną historię. Zebrał wspomnienia przodków i wydobył na kartach książki zapomnianą rzeczywistość. Autor nie zdecydował się na dalekie historyczne podróże, opisuje członków rodziny, których sam pamięta. Podzielcie się swoim wspomnieniem, w którym pojawi się najstarsza osoba z Waszej rodziny. Czy mieliście okazję poznać swoich pradziadków?


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Saga, czyli filiżanka, której nie ma - Jacek Skowroński

Saga, czyli filiżanka, której nie ma

Autor: Cezary Harasimowicz

To coś, co każdy z nas chciałby wreszcie zrobić. Usiąść i spisać rodzinną historię. Cezary Harasimowicz wybrał się w taką podróż. Zebrał wspomnienia przodków, obejrzał stare fotografie i wydobył na kartach książki zapomnianą rzeczywistość. "Saga czyli filiżanka, której nie ma" to niezwykły portret rodziny i niejednokrotnie zabawna opowieść, w której obraz dawnej wielonarodowej Polski ukazuje się przed oczami czytelnika i na moment odżywa. Harasimowicz zagląda do pamiętników dziadka i zapisków matki. Czerpie z rodzinnych anegdot, poznaje gorące romanse, a dzięki wycinkom z ówczesnej prasy przywołuje świat, w którym równolegle toczy się wielka historia i życie zwykłych ludzi.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 8 stycznia do 15 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo W.A.B.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 33
Gosiaczek
11-01-2018 21:26
Ja miałam okazję poznać moją prababcię, ba nawet byłam przez nią wychowywana! Zmarła kiedy miałam już piętnaście lat, więc pamiętam ją doskonale.
Dożyła 96 lat, także to naprawdę piękny wiek. Szczególnie w takim stanie jak ona.
Pamiętam, że pewnie głównie z racji czasów jakie przeżyła, bardzo lubiła wszystko chomikować i reperować. Któregoś razu, tak już może ze dwa lata przed śmiercią, bo doskonale pamiętam tą sytuację, wujkowi czyli jej wnukowi przetarła się koszula. Powiedział o tym, po czym ją zdjął i położył na krześle w pokoju. Babcia wtedy wzięła koszulę i sama nawlekła igłę i zacerowała dziurę!
W tym wieku i nie miała najmniejszych problemów z nawlekaniem igły! To najbardziej utkwiło mi w pamięci. Babcia była naprawdę cudowną kobietę, a dodatkowo powiem, że w ogóle nie chodziła do lekarzy. Takiego zdrowia można jej pozazdrościć. W takiej sprawności fizycznej i psychicznej chciałabym dożyć takiego wieku. Była cudowną i dobrą osobą, że na to zasłużyła ;) Bardzo mi jej brakuje.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1731
Inka
12-01-2018 17:34
Seniorka w mojej rodzinie była tylko jedna. Babcia mojego taty. Zawsze uśmiechnięta, nieco przygarbiona, o dobrym i gorącym sercu. Pamiętam moje zapędy nauczycielskie, gdy byłam w podstawówce. Chyba każda dziewczynka ma taki okres w swoim życiu, gdy zachwyca się Anią z Zielonego Wzgórza i myśli sobie: chcę być taka jak ona, pójść w jej ślady. Nie inaczej było ze mną. Któregoś dnia zawzięłam się więc w sobie i ruszyłam do dziadków – na ucznia wybrałam sobie prababcię. Czytałam jej fragmenty książek, uczyłam nowych piosenek, przygotowywałam „sprawdziany” z matematyki. Byłam zachwycona, że nigdy nie powiedziała mi: NIE! Najcieplej wspominam jednak dzień, gdy zdałam sobie sprawę, że nie powinnam prababci już męczyć, że może przesadzam z tą moją pasją i fascynacją i czas przystopować. Powiedziałam jej o tym wprost – jak to dzieci mają w zwyczaju – a ona najzwyczajniej w świecie mnie przytuliła i powiedziała, że ten czas nie był czasem straconym, że dobrze się bawiła i nigdy jej nie męczyłam. Powiedziała, żebym szła własną drogą, żebym spełniała się w tym, w czym czuję się dobrze. I że widzi, jak wielką pasję kryję w swoim wnętrzu. Co prawda, nauczycielką nie zostałam i pewnie nigdy nią nie zostanę, ale słowa prababci już na zawsze pozostaną w moim sercu. Bo tak naprawdę ona pierwsza pokazała mi, że trzeba iść własną drogą i robić to, co się kocha, nawet jeśli to tylko tymczasowe.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 286
anteeekg
13-01-2018 19:52
Gdy byłem małym bajtlem często wakacje spędzałem na wsi. Mimo, że gościłem się u swej babci i dziadka często towarzyszyłem pradziadkowi, który bardzo lubił wygrzać się na ławce przed domem w letnim słońcu. Był wielkim miłośnikiem palenia tytoniu więc nawet wieczorami żadne komary i podobne stworzenia gryząco-latające trzymały się od nas z daleka.
Po dziś dzień pamiętam bajki, które mi wtedy opowiadał, ale i tak najbardziej lubiłem pytać o to w jaki sposób stracił palce u rąk. Z tego co pamiętam u każdej dłoni miał tylko trzy palce naturalnej długości. Resztę pożegnał bezpowrotnie podczas pracy z piłą stołową.
Mimo, że pradziadek nie żyje już od kilkunastu lat i nie wielu członków rodziny nie wspomina mile pradziadka to jednak dla mnie pozostał świetnym bajarzem z dłońmi jak z wymyślanych przez niego baśni i legend.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 73
marplezet
14-01-2018 00:27
Najstarszą osobą z mojej rodziny, jaką pamiętam, był mój dziadek Edward urodzony w 1916 roku. Byłam małym brzdącem, gdy mama zbierała mnie do swoich rodziców na wieś. Z tamtego okresu pamiętam, jak karmiłam z dziadkiem świnki. Podbiegałam do niego, gdy wracał z pola dźwigając (chyba) buraki cukrowe, prosiłam o oderwanie liścia i biegłam z nim do chlewu, by łaskotać po ryjku najbliżej stojącą maciorę.
Dziadek już wtedy cierpiał na demencję, więc nie udawało mi się z nim porozmawiać. Ale pamiętam jego siwą, bujną czuprynę; powolny chód, którym przemierzał podwórek, i właśnie to noszenie buraków.
Dopiero gdy podrosłam, zaczęłam się dowiadywać, jakim był niezwykłym człowiekiem. Miał szeroką wiedzę z zakresu budownictwa - sam zbudował solidny dom dla swojej rodziny - hodował pszczoły, prenumerował prasę i czytał wiele książek, które znalazły się w moim domu rodzinnym. Poza tym był więziony na lubelskim Zamku, z którego w porę na szczęście został wypuszczony. Trochę żałuję, że nie mogłam go poznać lepiej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3162
Beata-Chiara
14-01-2018 06:29
Najstarszym członkiem rodziny, jakiego pamiętam, był dziadek ze strony mamy. Dziadek był dużo starszy od babci, dzieliło ich 18 lat różnicy- babcia była uczennicą dziadka.
Dziadek był bardzo barwną postacią. W młodości miał zostać księdzem, ale wystąpił z zakonu przed ostatnimi święceniami. Znał wiele języków obcych, w tym biegle łacinę, grekę, niemiecki, francuski, włoski, rosyjski, uczył się esperanto i angielskiego. Największą pasją dziadka były jednak ptaki. Zarówno dzikie, które uczył mnie rozpoznawać, jak i egzotyczne, które miał w swoim pokoju. Nie mam wątpliwości, komu zawdzięczam miłość do zwierząt i zainteresowanie hodowlą ptaków. Jako małą dziewczynkę dziadek sadzał mnie na biórku i- jako że moje palce były zręczniejsze- uczył, jak nakładać pisklętom obrączki. Towarzyszyłam dziadkowi we wszystkich czynnościach związanych z hodowlą. Oprócz dużej hodowli dziadka, mieszczącej się w specjalnych regałach, zawsze też miałam w domu u siebie parkę kanarków z dziadkowej hodowli. Do dziś pamiętam, kiedy z Niemiec- wtedy NRD- przywiózł prześliczną, białą samiczkę z koronką- w tamych czasach był to unikat. Dziadziuś, zamiast zostawić ją sobie do przyszłej hodowli, podarował Czubatkę mnie- do dziś pamiętam, jak bardzo czułam się wyróżniona tym prezentem.
Dziadek zmarł, kiedy miałam 19 lat. Dzisiaj mam własną hodowlę ptaków. Często myślę o tym, co w jakiejś konkretnej sytuacji zrobiłby dziadek, czy podobałyby Mu się moje ptaki... Brakuje mi go.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
kasia2006222
14-01-2018 16:37
Niestety nie było mi dane poznać moich pradziadków. Dziadków ze strony taty ledwo pamiętam. Wspomnienia małej dziewczyki nikną jak we mgle - pamięć małego dziecka lubi płatać figle. Za to dziadków ze strony mojej mamy pamiętam doskonale i to dzięki nim mojej wyobraźni dane było poznać obraz moich pradziadków. Do dziś pamiętam jak babcia delikatnie mierzwąc moje włosy zaspokajała moją ciekawość dzieląc się historiami z dawnych lat. Historiami, które niestety nie mają szansy na powtórkę w cywilizacji w której uczucia i emocje zabił brutalnie postęp cywilizacji. Babcia opowiadał o tym jak wojna naznaczyła ich dzieciństwo strachem i cierpieniem nie zabijajć jednak dziecięcej ufności, ciekawości i radości z życia. Do dziś przypatrując się ludziom nie jestem w stanie zrozumieć ogromu niewdzięczności, któa niczym moda opanowała cały świat. Żyjemy w świecie bez wojny, mamy wszytsko co niezbędne do życia a mimo to pozwoliliśmy by współczesność i chciwość zabiły w nas to o co nasi dziadkowie troszczyli się mimo wojny i okrucieństw - wdzięczność i radość życia!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
kasia2006222
14-01-2018 16:37
Niestety nie było mi dane poznać moich pradziadków. Dziadków ze strony taty ledwo pamiętam. Wspomnienia małej dziewczyki nikną jak we mgle - pamięć małego dziecka lubi płatać figle. Za to dziadków ze strony mojej mamy pamiętam doskonale i to dzięki nim mojej wyobraźni dane było poznać obraz moich pradziadków. Do dziś pamiętam jak babcia delikatnie mierzwąc moje włosy zaspokajała moją ciekawość dzieląc się historiami z dawnych lat. Historiami, które niestety nie mają szansy na powtórkę w cywilizacji w której uczucia i emocje zabił brutalnie postęp cywilizacji. Babcia opowiadał o tym jak wojna naznaczyła ich dzieciństwo strachem i cierpieniem nie zabijajć jednak dziecięcej ufności, ciekawości i radości z życia. Do dziś przypatrując się ludziom nie jestem w stanie zrozumieć ogromu niewdzięczności, któa niczym moda opanowała cały świat. Żyjemy w świecie bez wojny, mamy wszytsko co niezbędne do życia a mimo to pozwoliliśmy by współczesność i chciwość zabiły w nas to o co nasi dziadkowie troszczyli się mimo wojny i okrucieństw - wdzięczność i radość życia!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 354
aksyd
14-01-2018 16:47
Poznałam dawno temu, moja prababcia. Była ona wtedy najstarsza w całej rodzinie. Zawsze miała że sobą własnoręcznie haftowaną chusteczkę, i zawsze dawała mi jedna. Mimo swojego wieku, była bardzo aktywna osobą, teraz bardzo niewielu ludzi starzeje się w tak piękny sposób.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1597
Deutschland91
14-01-2018 16:54
Miałam okazję poznać tylko jedną prababcię,mamę babci ze strony taty.Zapamiętałam ją jako niezwykle życzliwą i rodzinną osobę wrażliwą na cierpienie innych. Po śmierci swojej siostry wychowała troje osieroconych siostrzeńców,to niezwykłe poświęcenie,bo ile nieraz jest przykrych sytuacji w życiu kiedy najbliższa rodzina się wymiguje i dzieci trafiają do domu dziecka.Prababcia odeszła,kiedy miałam 14 lat. Brakuje mi jej,ale myślę,że na tamtym świecie jest szczęśliwa i wierzę,że kiedy przyjdzie czas ponownie się z nią spotkamy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 36
LolxD2002
14-01-2018 21:34
Najstarszą osobą w mojej rodzinie, którą znam jest moja prababcia. Piszę "znam" trochę na wyrost, ponieważ znam ją tylko ze zdjęcia, na którym trzyma mnie w ramionach kilka miesięcy po urodzeniu. Lubię patrzeć na to zdjęcie i próbować dopasować jej wygląd do opowieści, które o niej słyszałam. Jaka ona była? Co kryje jej piękny, mimo wielu zmarszczek, uśmiech? Czy widzę jakieś podobieństwo do innych członków rodziny? Kim była ta kobieta, która nasze jedyne spotkanie przeżyła o wiele bardziej świadomie ode mnie? Póki co odpowiedzią na te pytania są domysły snute na podstawie zasłyszanych przy rodzinnym stole skrawków historii jej życia. Kto wie, może kiedyś znów się spotkamy i wtedy już będziemy mogły porozmawiać...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd