Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
846170 czytelników
1852 dyskusji
117186 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Witaj na świecie! - wygraj książkę "Problem".

Witaj na świecie! - wygraj książkę "Problem".

Hannah ma piętnaście lat. Jest inteligentna i błyskotliwa. Jest też w ciąży. Aaron jest nowy w szkole i nie lubi zwracać na siebie uwagi. Zatem dlaczego decyduje się udawać ojca nienarodzonego dziecka Hannah? W dorosłym życiu napotkasz niejeden PROBLEM, ale tylko stawiając mu czoła dowiesz się, co jest naprawdę ważne…


Posiadanie dziecka to ogromna życiowa rewolucja i niesamowita odpowiedzialność, bez względu na wiek rodziców. Prawdopodobnie rodzice opowiadali Wam o Waszych pierwszych chwilach na świecie, dyskretnie ocierając oczy chusteczką. Może nawet uwiecznili je na kliszy fotograficznej. Opiszcie swoje pierwsze zdjęcie lub przywołajcie nostalgiczną historię o tym, jak pojawiliście się w życiu Waszych rodziców.


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Problem - Jacek Skowroński

Problem

Autor: Non Pratt

Dziewczyna, chłopak i…. Hannah ma piętnaście lat. Jest inteligentna i błyskotliwa. Jest też w ciąży. Aaron jest nowy w szkole i nie lubi zwracać na siebie uwagi. Zatem dlaczego decyduje się udawać ojca nienarodzonego dziecka Hannah? W dorosłym życiu napotkasz niejeden PROBLEM, ale tylko stawiając mu czoła dowiesz się, co jest naprawdę ważne…

Regulamin
  • Konkurs trwa od 4 stycznia do 11 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Zielona Sowa.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 109
kor_nelka
04-01-2018 20:19
Od zawsze pamiętałam dość dużo z mojego dzieciństwa. Jednym z najdawniejszych wspomnień jest moment gdy moja mama chciała zrobić mi i mojemu młodszemu kuzynowi zdjęcie, aby potem zrobić z tego podarunek dla babci. Pogoda była wręcz idealna. Rozłożyła więc koc na trawie i posadziła tam mnie i mojego kuzyna. Miałam tylko dwa lata, lecz pamiętam to bardzo dobrze. Siedziałam grzecznie, rozumiejąc, że w trakcie robienia zdjęć nie powinnam się ruszać. Jednak mój kuzyn za wszelką cenę chciał uciec. Moja ciocia posadziła go z powrotem obok mnie i poprosiła, abym go lekko przytrzymała. Ja oczywiście nie miałam takiego wyczucia więc owinęłam moje ramie wokół jego szyi, tak że nie był w stanie się wywinąć. Byłam bardzo zadowolona, że udało mi się go przytrzymać obok siebie. Do dziś zdjęcie stoi na kominku babci. Mój kuzyn - cały czerwony, ze łzami w oczach. Ja - szczerzyłam zęby do zdjęcia. To zdjęcie za każdym razem wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 26
aducha6662
04-01-2018 20:52
Pojawiłam się w życiu rodziców "znienacka." Ot, taka niespodzianka! :) Byli w grudniu w Szklarskiej Porębie, poniosły ich Amory i już w lutym brali ślub. Nie byli ze sobą długo, poznali się na dyskotece kilka miesięcy wcześniej i nie znali się jeszcze za dobrze. W sierpniu przyszłam na świat ja. Duma i szczęście moich rodziców. Mimo, że wszystko potoczyło się w ich życiu tak szybko, są ze sobą do dziś. Szczęśliwi i uśmiechnięci! A 7 lat temu przytrafiła im się druga niespodzianka. I tak w wieku 19 lat przestałam być jedynaczką. Życie to jednak potrafi zaskoczyć... całe szczęście, że pozytywnie! :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 811
Anksunamun
04-01-2018 22:56
Zdjęcie przedstawia czteromiesięczne dziecko, podtrzymywane przez czyjeś ramiona. Trudno stwierdzić, do kogo należą, gdyż twarz tej osoby została ucięta poza kadrem. Ubiór tej osoby jednak – czerwona tunika w czarne wzory – może sugerować, że to kobieta. Wnosząc z szerokości ramion – dość pulchna.
Dziecko unoszone jest nad białą wanienką w ¼ objętości wypełnioną wodą. Fotograf uchwycił je w takiej pozycji, że widać dobrze, iż jest płci żeńskiej. Ma kępkę ciemnych włosów na głowie, a oczy szeroko otwarte – z powodu błysku flesza wydają się nieco czerwone.
Wanna postawiona jest na czerwonym dywanie we wzory w stylu PRL-owskiego designu, zaś obok widzimy fragment krzesła, na którego oparciu zalega stos jakichś materiałów – ubrań czy ręczników.
Zdjęcie zrobiono w momencie, gdy wkładano dziecko do wody w wanience – unosi ono rączki, nieświadome, co się z nim dzieje.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1398
Tina
05-01-2018 11:43
Zdjęcia są czarno-białe, ale kiedy na nie patrzę wydaje mi się, że widzę żółte i pomarańczowe paski na sukience mojej mamy.Nosiła ją przez wiele lat, zdaje się aż do połowy lat 90. Kiedy myślę o dzieciństwie, przywołuję zawsze obraz mojej mamy w tym właśnie stroju. Siedzę u niej na kolanach, a przede mną, na stole nakrytym ceratą, leży kromka chleba z szynką. Mam rozwichrzone włosy i obrażony wyraz twarzy. Zdaje się, że nie byłam głodna. Na tej pierwszej fotografii mama próbuje mnie zachęcić do spożycia śniadania. Na drugiej widać jak wpakowałam sobie do buzi tylko plasterek szynki, szeroko się przy tym uśmiechając, pogardziłam zaś chlebem z masłem. Mama ma rozbawioną minę, autor zdjęcia chyba też musiał się śmiać zza obiektuwu, bo zdjęcie wyszło nieco krzywe. Dziś rodzice mówią, że od tamtego dnia wiedzieli, że będę typowym mięsożercą. W tej kwestii wcale się nie pomylili.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 556
kowalinka
05-01-2018 11:54
Święta. Boże Narodzenie. Moja mama w ciąży, kończy jeść świąteczną kolację. 27 grudnia wstaje rano, ale czuje, że coś jest nie tak. Podejrzewa, że musiała się objeść na te święta za bardzo. Być może dziecku coś nie przypadło do gustu ze świątecznych potraw.
Idzie do kuchni do mojego taty, który przygotowuje śniadanie.
- Coś jest nie tak.
Mąż patrzy na nią, na brzuch, nie wie co powiedzieć.
- Chyba będę rodzić - mówi ponownie, bowiem brzuch nadal boli, ale już jakoś inaczej. Mama wie, że akcja porodowa się zaczyna.
- Ale ja muszę iść do pracy! - tłumaczy tata.
A ja wieczorem już byłam na świecie;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 382
MarCyśka
05-01-2018 20:50
Zawsze w święta z rodziną odtwarzamy na starym VHS-ie kasetę z naszego (mojego i rodzeństwa) dzieciństwa. Jako najstarsza z rodzeństwa na początku filmu jestem ja w chłopięcych śpioszkach. Tak, miałam być chłopcem :) A potem działo się jeszcze więcej. Śpiewane piosenki "Arki Noego", całe moje kuzynostwo lepiące bałwany, moje rodzeństwo, kłócące się z najmłodszym wujostwem o Pegasusa, jazda w zimie na workach z sianem, szukanie małych kotków w słomie, ja uciekająca przed babcią i moja pielucha spadająca z tyłka :) Można by tak wymieniać bez końca! Wszystko to było nagrywane dla mojego dziadka, który pracował za granicą. Przy oglądaniu jest wiele łez śmiechu jak i smutku. Dlaczego smutku? Tata, który na co dzień, jak to mężczyzna nie płacze, w takich momentach zaczyna płakać cały film, zadając sobie pytanie "Czemu ten czas tak szybko leci?". Ja też to pytanie często sobie zadaję. Również tak samo jak tata bardzo tęsknię za latami pełnymi beztroski, które były weselsze jak te dzisiaj, a czas wydawał się płynąć wolniej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 114
Happy
05-01-2018 22:41
Na początku miałam być chłopcem. Rodzice nie chcieli znać mojej płci aż do czasu narodzin. Mama mówiła mi, że byłam pierwszym, czyli eksperymentalnym dzieckiem. Kiedy okazało się, że poród nadchodzi mój tata zabrał jedyny samochód rodziny spod bloku i pojechał z mamą do szpitala. Mama śmieje się, że to ona musiała zaciągać tatę do samochodu bo biegał jak poparzony i nie wiedział co zrobić.
Nareszcie! O 4:00 nad ranem urodziłam się ja. Bez zbędnych dyskusji wybrano mi (wybrała mi mama) imię w szpitalu. Leżałam w sali dla noworodków. Tata miał mnie zobaczyć po raz pierwszy. Moja babcia nie odpuściłby takiej okazji więc wybrała się z razem zięciem. W sali było bardzo dużo niemowląt urodzonych w tym czasie. Babcia dała tacie szansę.
- Jak myślisz gdzie ona jest?
Niestety mój tata nie znał odpowiedzi a moja babcia do dzisiaj śmieje się mówiąc:
- Wszyscy mieli takie wielkie głowy. No nie mogło być tam mojej wnuczki. Sami chłopcy! Patrzę z boku i jest, drobniutka dziewczynka.
Oczywiście babcia ma dwóch synów i córkę więc zna się na rzeczy. Ciekawe co bez niej zrobił by mój tata haha...
Tak więc urodziłam się wśród chłopców. :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1
11111iwona
05-01-2018 23:18
Moje zdjęcie to rudowłosa dziewczynka z fryzurą na bohatera filmu animowanego "zaczarowany ołówek"-ulubiona fryzura mojej mamusi ,( niestety nie miałam takiego ołówka ,żeby dorysować sobie długich pięknych włosów w loki), w sukience z poliestru (nie do znoszenia )i z krzywymi nogami.... i cała zapłakana ...stoję przy Mikołaju i Śniezynki, dziwnie wygladających (chyba wtedy odkryłam ,że nie ma prawdziwego Mikołaja bo gościu miał brodę na gumce) i nawet prezent który miałam w ręku nie ukoił mojego bólu..taruma ...:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
ewa
06-01-2018 15:16
Ja byłam nieoczekiwanym prezentem. Po pierwsze bo rodzice już dawno stracili nadzieję na posiadanie dziecka po drugie bo urodziłam się w Wigilię. Mama twierdzi, że pierwszy i ostatni raz w życiu prezent-niespodzianka przyniosła jej tyle radości.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 320
fantastyczna
06-01-2018 23:38
Nie mam zdjęć, ale mama wspominała dwa zdarzenia z mojego dzieciństwa.
Pierwsze uczyniło ze mnie małą szczęściarę. Mieliśmy wtedy szklaną ławę, a ja wjechałam w nią (wiecie chodzik) i rozpłakałam się lądując na podłodze. Dookoła było mnóstwo ostrych odłamków, jednak ja wyszłam z tego bez zadraśnięcia.
Drugi pamiętny momencik wydarzył się nieco później. Wciąż nie umiałam dobrze chodzić, ale kiedy usłyszałam muzykę to (ponoć) łapałam się za pampera i kręciłam piruety.
Mama przyznała też, że kiedy chcieli mieć trochę spokoju to kładli mi kosteczkę czekolady na usta, a ja lizałam ją tak długo, aż nie było czego lizać (przypuszczalnie zyskiwali z godzinkę, może więcej). To było chyba jeszcze wcześniej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd