Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
798321 czytelników
1714 dyskusji
109677 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Prawda nas wyzwoli! - wygraj książki „Skradzione godziny” i „Ślad po złamanych skrzydłach”.

Prawda nas wyzwoli! - wygraj książki „Skradzione godziny” i „Ślad po złamanych skrzydłach”.

Hiszpania, rok 1979. Rosa czuje się nieszczęśliwa z toksycznie zaborczym Damiánem. Jednak rozstanie nie wchodzi w grę – prawo do rozwodu cywilnego ma wejść w życie dopiero za dwa lata. Ich syn, Ramón przyjaźni się z Roberto. Mogą powiedzieć sobie wszystko, dopóki… nie zaczyna podobać im się ta sama koleżanka. W „Skradzionych godzinach” przeplatają się pokusy niewiernych kochanków i gorzki smak zawodu.

Kiedy ojciec Sonyi, bohaterki „Śladu po złamanych skrzydłach”, zapada w śpiączkę, młoda kobieta niechętnie powraca na łono rodziny. Odkąd dziewczyna opuściła dom, żyła z dala od wszelkich zobowiązań, podczas gdy jej siostra Trisha odnalazła się w perfekcyjnym domu na amerykańskich przedmieściach, a ambitna Marin konsekwentnie budowała karierę zawodową. Kiedy siostry i matka spotykają się ponownie, pogrzebane tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne.


              

W obu powieściach bohaterowie przebywają niełatwą drogę do prawdy. Los zmusza ich, by stawili czoło dawnym wydarzeniom i przestali żyć w cieniu tajemnicy. Czy kiedyś doświadczyliście wyzwalającej siły prawdy, dzieląc się z kimś długo skrywanym sekretem? Jakie emocje towarzyszyły tamtej chwili? Czekamy na Wasze historie.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.   

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają pakiet książek "Skradzione godziny" i "Ślad po złamanych skrzydłach".

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 27 listopada do 4 grudnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Kobiece.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 184
Aleksandra
01-12-2017 00:20
Moja historia będzie nieco inna, ponieważ tajemnica, ktorą skrywałam nie dotyczyła poważnej rzeczy, żadnego rodzinnego dramatu ani traumatycznego przeżycia. Faktem było, że wyrzucono mnie ze szkoły muzycznej i okłamywałam wszystkich znajomych, że się z niej sama wypisałam. Powtarzałam to tyle razy, że sama zaczęłam w to wierzyć. Nie wiem do końca, czy był to wstyd, chodziło bardziej o to, że wypowiedzenie prawdy na głos byłoby przyznaniem się przed samą sobą do tego, że poniosłam porażkę życiową. Zmarnowałam swój talent muzyczny ponieważ nie chciało mi się ćwiczyć na skrzypcach. Dopiero po sześciu latach bycia razem wyznałam to mojemu chłopakowi i skutek tego wyznania był zupełnie inny, niż się spodziewałam. Zrozumiał wreszcie moją tęsknotę do instrumentów i niespełnione ambicje i podjął ze mną decyzję, że naszą córkę wyślemy do szkoły muzycznej i będę mogła we własnym domu słuchać jej pięknych wykonań. Zrozumiał jakie to dla mnie ważne i zupełnie inaczej zaczał traktować coś, co wcześniej uważał tylko za mój głupi kaprys. Na prawdę to wyznanie mnie oczyściło i pomogło uporać się z przeszłością. Sprawiło też, że mój związek stał się głębszy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2641
Ela
01-12-2017 12:53
W mojej rodzinie nie istnieje coś takiego jak tajemnica. Kiedy mówię coś mamie w wielkim sekrecie i podkreślam 20 razy, że ma czegoś komuś nie mówić to wiem, że powie tylko jednej siostrze. A ona powie kolejnej, a każda kolejna będzie tę sprawę roztrząsała ze swoimi dziećmi, mężem i sąsiadami. Czuję się jak bohaterka reality show gdzie wszyscy opowiadają o moim życiu, brakuje jeszcze tylko głosowania internetowego i anonimowego forum z opiniami o moich decyzjach. I to działa w każdą stronę! Mama przylatuje do mnie, że zna tajemnicę od jednej ciotki, ale mam nikomu nie mówić. Więc nie mówię przez jakieś 20 minut, a potem dzwonię do kuzynki czy słyszała już, ale jak nie to niech udaje, że nie wie jak ktoś kolejny jej powie. A najlepsza sytuacja jest jak wszyscy się spotykamy i ktoś "zdradza tajemnicę" i wszyscy udają szok i niedowierzanie, a tak naprawdę sprawę już mają od miesiąca gruntownie omówioną. Dzięki temu wszyscy o wszystkich wiedzą, nie ma żadnych tajemnic, które można utrzymać dłużej niż pół godziny i nie ma stresu, że coś się wyda. Bo i tak się wyda.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Wacek_Placek
01-12-2017 13:59
Zdradziłam kiedyś mojego chłopaka. Młoda byłam, głupia, wstyd mi i katuje się w myślach od 15 lat. Ale nie umiem inaczej, zawiodłam nie tylko jego, ale też samą siebie.
Długo zbierałam się aby mu powiedzieć. Było to o tyle trudne, że był naprawdę fantastycznym człowiekiem. I nie chodzi mi o jakieś super moce, on był po prostu dobry i oddany. Zawsze stawiał mnie na pierwszym miejscu, rezygnował z własnych marzeń, abym ja mogła realizować swoje. Kochałam go, a mimo to zdradziłam z kolegą z podstawówki. Czysta abstrakcja.
I tak spędzaliśmy dalej chwile jakby nic się nie stało. On zabierał mnie na randki, pisał wiersze, gotował i wytrzymywał z moją chorą psychicznie matkę, a ja w myślach winiłam siebie za każdy jego przejaw dobroci.
Ale w końcu mu powiedziałam. Był piątkowy letni poranek. Płakałam gdy mu mówiłam, zarzekałam że zrobię dla niego wszystko, ze to był wypadek, chwilowa słabość.
To był najtrudniejszy moment w moim życiu. Prawda boli najbardziej, szczególnie jeśli to my zawodzimy.
Był wspaniałym człowiekiem, wybaczył mi. Nie wiem jak mu się to udało, ja nie dałabym rady. Od wtedy każdy kolejny dzień starałam mu się wynagrodzić jego poświęcenie. To były piękne trzy lata. Niestety zmarł w wypadku.
Wspinałam się na Rysy, przepłynęłam wpław jezioro Ślesińskie, poszłam na pieszą pielgrzymkę do Portugalii, opiekowałam się sparaliżowaną matką przez rok. Nic z tego nie było choć w połowie tak trudne jak wyznanie tej tajemnicy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 321
ReaderX
01-12-2017 18:50
Prawda siłą jest największą.
Niezniszczalną, najpewniejszą.

Prawda nigdy nie zawodzi,
zawsze na jaw chce wychodzić.

Co czuć gdy prawda bywa bolesna?
Co czuć gdy jest drogą...do zwycięstwa?

Co myśleć gdy prawda chce wyzwalać?
Co myśleć gdy prawda chce wewnętrznie spalać?

Co robić gdy prawda nie jest łatwa?
Co robić gdy prawda...drogą jest do światła?

Prawda musi być "na topie".
Ciągle być na kłamstwa tropie.

Więc gdy rozkaz przyjdzie - "kłamać".
Prawdą trzeba się wykazać!

Choćby cały świat, kłamstwem i fałszem był przeżarty,
warto grać w otwarte karty!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 927
Olga
01-12-2017 20:37
Moja historia nie jest może spektakularna, ale pokazuje, że nawet małe tajemnice mogą ciążyć na sercu i duszy niczym kamień. Przez 4 lata ukrywałam przed rodzicami, że mam na plecach... tatuaż. Niewielki, z dziecinnym wzorem Hello Kitty. Moi rodzice byli bardzo przeciwni tatuażom, głównie temu, że przecież są "na zawsze". W tajemnicy poszłam do studia i na 18 urodziny zrobiłam na plecach małe kota. Prawda wyszła na jaw przypadkiem - któregoś dnia wychodziłam z łazienki i kiedy przemykałam do pokoju, mama dojrzała tatuaż. Kiedy powiedziałam, jak długo go mam... rodzice zaczęli się śmiać i przyznali, że jestem sprytna (; Tatuaż kilka lat później zakryłam innym wzorem, a potem na moim ciele powstały jeszcze 3 inne. Rodzice pogodzili się z faktem, że mają "pokolorowane" dziecko (: A mnie było zdecydowanie lżej i nie musiałam w lecie chodzić okryta jak na Syberii!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 129
Dorota
01-12-2017 22:00
Pamiętam, że zdarzyło się to jakieś dwa lata temu. Był maj, ja i moja przyjaciółka poznałyśmy w grze internetowej chłopaka, z którym szybko nawiązałyśmy przyjazne stosunki. Z początku zauważyłam, że bardzo jej schlebiał, co bardzo jej się podobało i nie łatwo się przyznać byłam ciut zazdrosna. Jednak z czasem zaczęliśmy prowadzić rozmowy przez Skype tylko we dwoje. Mieszka na drugim końcu Polski, dlatego nie mogliśmy się spotkać twarzą w twarz, ale nie szkodzi. Nie wiem dlaczego, ale pewnego wieczoru zaczął mi się zwierzać. Opowiedział o swoich problemach z narkotykami, alkoholem, a ja po prostu słuchałam, nie oceniając go. Nie było to wcale trudne, bo sama jak się okazało, mogłam liczyć z jego strony na to samo. Zwierzyłam mu się z wszystkiego, co ciążyło mi na sercu. Mój ojciec jest albo był alkoholikiem, w domu nigdy się nie przelewało, a teraz po tym, jak z dzieciństwa urządził mojej rodzinie piekło, ja zamartwiam się czy on żyje. Teraz już nie mam komu opowiedzieć o moich problemach, ponieważ kontakt się urwał, ale pamiętam, jak wtedy mój nowy kolega powiedział, że przypominam mu białego kruka - jestem jedna na milion. Za każdym razem, kiedy podejmuję jakąś trudną decyzję, przypominam sobie uczucia, jakie towarzyszyły mi w tamtej sytuacji i na mojej twarzy pojawia się uśmiech, bo zwierzając się prawie obcemu, odczułam niesamowitą ulgę i usłyszałam bardzo wyjątkowe słowa, bez krzty pogardy czy wywyższenia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 99
kor_nelka
02-12-2017 14:52
Od zawsze starałam się nie prosić o pomoc i wszystko robić sama, tak żeby nie zostać posądzonym o nadużywanie czyjejś pomocy i - co gorsze - o słabość. Wszyscy jednak wiemy, że sami w życiu daleko nie zajdziemy. A pewnych problemów nie jesteśmy w stanie samemu rozwiązać, tym bardziej jeśli jest się nadal młodym i nawet jeśli nam się wydaje, że przeżyliśmy dużo - to nie do końca prawda. Dlatego kiedy wpadłam w nieodpowiednie towarzystwo, nie powiedziałam o tym nikomu i sama starałam się jakoś z tego wyjść. Kiedy sytuacja stała się jeszcze gorsza i byłam na granicy kontaktu z osobami prawnymi, gdzie wszystko rozgrywało by się inaczej niż dotychczas... Stwierdziłam, że teraz nie mam już wyboru i muszę wyjawić mój sekret. Było ciężko, ale rodzina pomogła mi z tego wyjść i pewnie gdybym powiedziała im o tym wcześniej, nie doszłoby do wielu nieprzyjemnych sytuacji, ale taki był mój wybór. Mimo wszystko cieszę się, że to się skończyło w ten a nie inny sposób.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 229
karola
03-12-2017 12:19
Dla mnie taka tajemnicą była skrywana miłość do kolegi. W głowie miałam tysiąc pytań. Powiedzieć mu o tym? Jak zareaguje? Czy kiedyś się odkocham ? Co robić? No i w końcu zdecydowałam się, żeby mu to wyznać. Skrywałam to tak długo, że nie mogłam już wytrzymać. Byłam taka zdenerwowana. Bałam się, że nic nie powiem. Jednak kiedy przełamałam leki, nie było tak źle. Nie zaczęłam płakać, byłam wręcz spokojna i gotowa na wszystko, mimo tej niepewności.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 125
_Moonshine_
03-12-2017 13:20
Miałam może siedem lat, gdy wybrałam się z rodzicami na imieniny do mojego chrzestnego. Wśród gości była jego sąsiadka, która przyniosła w ramach prezentu wykonaną przez siebie sałatkę rybną wielowarstwową. Pamiętam, że z dumą nałożyła wszystkim porcję owego przysmaku i czekała na komplementy... Uwierzcie mi, że jej wygląd z porównaniem do tego jak smakowała był arcydziełem. Nigdy w życiu nie jadłam większego syfu... Rodzice wychowali mnie jednak na tyle dobrze, że postanowiłam nie wyjawiać publicznie prawdy i jakoś inaczej wybrnąć z tej niesmacznej sytuacji. Wpadłam więc na pomysł, żeby każdy kęs wzięty wcześniej do ust, w miarę możliwości jak nikt na mnie nie patrzy wypluwać do dłoni i wyrzucać pod stół.
Musze przyznać, że przez całą imprezę nikt nie zorientował się co ja wyprawiam, a moi rodzice byli zachwyceni, że nie wzbraniałam się nawet przed dokładką.

Niestety impreza się skończyła i prędzej czy później ktoś musiał posprzątać cały ten powstały na podłodze sałatkowy bałagan...
Wiedziałam, że wszystkie podejrzenia padną na najmłodszą i najmniej odpowiedzialną... czyli na mnie. Było mi strasznie głupio, ale musiałam przyznać ostatecznie rodzicom i wujkowi, że nie chciałam publicznie nikomu zrobić przykrości i krytykować kulinarnego nie-talentu dlatego wybrałam mniejsze zło... Oczywiście przeprosiłam i obiecałam, że już nigdy się to nie powtórzy.
I nie powtórzyło... bo już nigdy więcej nie spotkałam jego sąsiadki ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 151
k-jak-kajak
03-12-2017 15:49
Zawsze wolę komuś powiedzieć, jeśli coś w sobie skrywam, gdyż czuję wtedy ciężar na sercu i czuję się ogromnie samotna. Zaraz kiedy wyjawię ukrywana prawdę jakiejś osobie trzeciej niezwiązanej z tematem odczuwam olbrzymia ulgę, mój humor się poprawia, czuję się dużo lepiej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd