Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
851730 czytelników
1869 dyskusji
118186 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Silna więź mimo różnic - wygraj książkę "Rdza".

Silna więź mimo różnic - wygraj książkę "Rdza".

Lato 2002 roku. Czekając na powrót rodziców z wielkiego miasta, siedmioletni Szymon układa monety na torach. Nie wie, że jego życie już nigdy nie będzie takie, jak dotychczas. Kilka dekad wcześniej jego babka, Tośka, wyrusza w podróż, którą zapamięta na zawsze. Wyrwana z bezpiecznego domu dziewczynka trafia do obcego świata, którego zasad musi się nauczyć. Jako dorosła kobieta stanie przed konsekwencją swoich dawnych wyborów. Losy tych dwojga splatają się w sposób, którego żadne z nich się nie spodziewa.


W powieści Jakuba Małeckiego, Szymon i jego babcia muszą nauczyć się, jak żyć ze sobą mimo oczywistych różnic i zrozumieć się nawzajem. Czy nawiązaliście kiedyś silną więź z osobą, z którą dzieliły Was nie tylko lata, ale i światopogląd? Może to Wy w tej relacji byliście starszą i bardziej doświadczoną stroną? Czekamy na Wasze historie.


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Rdza - Jacek Skowroński

Rdza

Autor: Jakub Małecki

Przyjaźń poddana wielkiej próbie i marzenie, które staje się ciężarem Lato 2002 roku. Czekając na powrót rodziców z wielkiego miasta, siedmioletni Szymon układa monety na torach. Nie wie, że jego życie już nigdy nie będzie takie, jak dotychczas. Kilka dekad wcześniej jego babka, Tośka, wyrusza w podróż, którą zapamięta na zawsze. Wyrwana z bezpiecznego domu dziewczynka trafia do obcego świata, którego zasad musi się nauczyć. Jako dorosła kobieta stanie przed konsekwencją swoich dawnych wyborów. Losy tych dwojga splatają się w sposób, którego żadne z nich się nie spodziewa. Zmuszeni żyć ze sobą, pomimo różnic, Szymon i Tośka próbują zrozumieć się nawzajem i uwierzyć, że wszystko będzie dobrze.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 6 listopada do 13 listopada włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Sine Qua Non.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 0
Klara
13-11-2017 12:33
Da się według mnie połączyć więź pomimo że różni się między innymi światopogląd. Jestem tego żywym przykładem. Z moimi dziadkami mam więź jak mało kto! Codziennie przebywam u nich i mam w nich wsparcie jakie tylko można mieć! Potrafimy porozmawiać na każdy temat. Akceptujemy się i szanujemy. Zdarza się że mamy inne zdanie w kilku tematach, ale to nie znaczy że jesteśmy różni! Po prostu dogadujemy się i szanujemy własne zdanie. Spędzanie wspólnego czasu, opowieści, magia taka u nas tkwi i mam nadzieje że tak pozostanie!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 13
Maria
13-11-2017 13:22
Sytuacja w moim życiu nie dotyczy różnicy wieku. Uważa, że dotyczy o wiele większych spraw - różnica kulturowa. Od dawna podróżuję po świecie, od zawsze chciałam to robić. Tegoroczna podróż na odległą Sri Lankę przyniosła wiele emocji. Jak co wieczór udaliśmy się do restauracji. Ale tym razem w jedenj z nich było pusto. I poznaliśmy kelnera. Niby zwykła osoba a jednak. Między nami przepaść
my przejezdni z Europy - on tubylec
my wychowani w kulturze chrześcijańskiej - on zagorzały buddysta.
my pracujący, podróżujący - on bez prespektyw na wyjazd

Była to przepaść. Zarówno od dla nas jak i my dla niego. Kontakt mamy cały czas. Poznaliśmy kulturę Państwa od podszewki - o problmach z pracą, braku możliwośc na dostanie wizy do Europy, a pozaliśmy wszytskie najlepsze przepisy tego kraju.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 179
k-jak-kajak
13-11-2017 15:54
W moim przypadku, ale myślę, że również wiele osób tak ma, silna wieź mimo różnic to zdecydowanie więź z moją mamą. Różnimy się zarówno wyglądem jak i poglądami.
Młodość kontra dojrzałość.
Lekkomyślność kontra odpowiedzialność.
Lenistwo kontra pracowitość.
Liberalizm kontra konserwatyzm.
Można by tak długo wymieniać. Jednak te wszystkie różnice nie przeszkadzają nam być najlepszymi przyjaciółkami. Oczywiście czasami przez nie dochodzi do kłótni, ale zaraz potem się przepraszamy i wspólnie żartujemy, bo tym jedynym co mamy wspólne to poczucie humoru. Zawsze mogę na nią liczyć i tą cechę cenię sobie najbardziej. Bo co z tego, że będę się z kimś we wszystkim zgadzać jak nie będeę miała w tej osobie wsparcia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Karolina
13-11-2017 16:17
W mojej pierwszej pracy, w dziale do którego trafiłam były trzy osoby: dziewczyna o około 8 lat starsza ode mnie, kierowniczka (emerytka pracująca na pół etatu) i tłumacz (również emeryt pracujący na pół etatu) pan Jurek. Bardzo szybko pan Jurek stał się dla mnie Jurkiem co zbudziło oburzenie większości pracowników firmy. Nic sobie z tego nie robiliśmy, śmieszyło nas to "zgorszenie". Mieliśmy podobne poczucie humoru i świetnie czuliśmy się w swoim towarzystwie. To była wyjątkowa więź. Spotykaliśmy się również po pracy. Uczyliśmy się od siebie nawzajem, dzieliliśmy się naszymi zainteresowaniami. Jeszcze żadna znajomość nie dała mi tyle co przyjaźń Jurka. Lubiliśmy swoje towarzystwo nawet wtedy gdy nie mieliśmy ochoty na rozmowy. Czas mijał. Jurek zmarł (chorował na stwardnienie rozsiane), ja zmieniłam pracę a życie toczy się dalej...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 354
aksyd
13-11-2017 16:55
W moim przypadku, poznałam wielu ludzi którzy są ode mnie o wiele starsi, ale silną więź nawiązałam tylko z tymi, z którymi miałam wspólny język.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 282
Paulina
13-11-2017 17:24
Dla jednych dziwne, dla innych nie, ale według mnie można zaprzyjaźnić się z człowiekiem starszym o prawie 30 lat. I nie, nie musi to być od razu rodzina czy mocno posunięta w latach druga połowa. Zaprzyjaźniłam się, o tak, po prostu ze starszym facetem. Bez żadnych podtekstów, bez żadnych interesów. Różni nas prawie wszystko, to już nie jest zwykły "konflikt pokoleń", to konflikt poglądów, celów, marzeń i wiary. Ale chyba właśnie w tych różnicach tkwi cały urok, uczymy się swoich światów, wiecznie zaskoczeni, niczym badacze poznający nowe życie na innych planetach. Jest jednak coś co nas łączy, łączy nas podobne poczucie humoru i to chyba właśnie ono sprawia, że jeszcze się nawzajem nie pozabijaliśmy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 16
grypsiarz
13-11-2017 18:57
Kiedy byłem w gimnazjum, doświadczyłem takiej relacji. Drugą stroną był … mój proboszcz. Dorastałem w małej miejscowość, która co prawda nie zalicza się do ultra katolickich, jednak jak to na wsi, zawsze spora część życia kręci się wokół kościoła.
Ksiądz Jan był skrajnym cholerykiem. Wiele razy dochodziło do sprzeczek pomiędzy nim a ludźmi. Spierali się z różnych, najbłahszych, powodów. Niektóre z tych starć były zaiste zażarte. Koniec końców ksiądz Jan cieszył się nienajlepszą sławą. Był postrzegany jak kłótliwy, roszczeniowy, ciągle szukający zwady uparciuch. Do tego miał opinie fatalnego gospodarza. Co stanowiło zdecydowaną przeciwność mnie, który zawsze byłem ugodowym i szukającym kompromisu. A jednak ksiądz proboszcz okazał się być powiernikiem wielu moich tajemnic, a moje wizyty u niego niekiedy ciągnęły się godzinami. Chodziłem do niego z każdym problemem, i zawsze otrzymałem pomoc, był dla mnie jak ojciec.
Wojny jaki toczył z parafianami proboszcz, często opierały się o biskupa. Sam ich nie popierałem i uważałem, za niepotrzebne. Widziałem, człowieka, który pali za sobą wszystkie mosty, a kiedy będąc u niego słuchałem jago opowieści o Dywizjonie 303 przeradzał się w osobę pełną ciepła i pasji. Dzisiaj myślę, że całe jego zachowanie było wykwitem frustracji nagromadzonej przez cały czas być kimś kim być nie chciał.
Później zabrano księdza Jana z mojej parafii, po licznych wizytach ludzi u biskupa, a ja byłem jedynym, któremu łezka w oku się zakręciła.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 411
Blodeuwedd
13-11-2017 22:58
Od lat uczę się śpiewu, ot dla przyjemności. Nawiązałam bardzo głęboką relację z moim nauczycielem, starszym ode mnie o prawie czterdzieści lat. Widzimy świat podobnie, ale inaczej go interpretujemy, wyciągamy inne wnioski - on jest pesymistą, ja rozpaczliwie szukam nadziei. On woli się wycofać i machnąć ręką, a ja jeszcze wierzę, że coś można zmienić. Mimo to mamy podobne charaktery - dotarcie się i zaprzyjaźnienie zabrało nam kilka lat, bo oboje potrzebujemy czasu, żeby komuś zaufać. Teraz opowiadamy sobie o wszystkich zmartwieniach, przemyśleniach, prywatnych sprawach. Rozmawiamy o miłości (byłej, obecnej, przyszłej), o polityce i filozofii. On marzy, że po śmierci po prostu rozpłynie się w niebycie, a jego świadomość zgaśnie. Ja wierzę, że coś jest po drugiej stronie, życie po życiu. I chciałabym go tam spotkać, choć pewnie nie byłby zachwycony, że jednak postawiłam na swoim.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 26
Smerfetka11
13-11-2017 23:27
Zaczęło się to w liceum, poznałam tam wspaniałą kobietę, rewelacyjna pod każdym względem, zakochałam się w jej opowieściach od pierwszego usłyszenia. Kobieta miała dar opowiadania, bardzo mi tym imponowała, właściwie to imponuje nadal. Chciałam mieć taką wiedzę jak ona, uczyłam się po nocach, czytałam książki, pragnęłam, żeby mnie dostrzegła. Warto było, w końcu znalazłam się w jej zasięgu wzroku. Z czasem zaczęła zabierać mnie na różne konferencje, przygotowywała do konkursów, maturę zdałam najlepiej z całej szkoły (oczywiście z historii). Po zakończeniu roku zaprosiła mnie na kawę, rozmawiałyśmy już mniej oficjalnie, dowiedziałam się wówczas, że jest zagorzałą feministką i ma fioła na punkcie kotów, które uważa za lepsze od dzieci (o ile feminizm byłam w stanie zrozumieć, w sumie już wcześniej ją o to podejrzewałam, o tyle miłości do kotów nie). Mimo różnicy wieku – 20 lat i odmiennego patrzenia na życie zaprzyjaźniłyśmy się. Co prawda na historię nie poszłam, wybrałam inny kierunek, ale miłość do przeszłości, którą we mnie zaszczepiła kiełkuje do dzisiaj, tak samo jak nasza przyjaźń.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2186
Vianne
13-11-2017 23:38
Myślę, że przy odrobinie dobrej woli (z obu stron) można się dogadać z każdym, bez względu na wiek, przekonania i inne dzielące nas różnice. Międzypokoleniowe przyjaźnie bywają bardzo inspirujące – poszerzają horyzonty, uczą tolerancji, są też niezłą lekcją życia. Nie wszystkie przetrwają próbę czasu, ale pozostawią po sobie wyjątkowe wspomnienia.

Pamiętam, jak któregoś dnia czekałam na koleżankę w moskiewskim metrze. Byłam tam sporo przed czasem i nie wiedząc, co ze sobą zrobić, zaczęłam słuchać ulicznego grajka. To był starszy człowiek, niezbyt zadbany, nie stroniący od butelki, ale... klasyki rosyjskiego rocka śpiewał pięknie. A później zaczął jeszcze o muzyce opowiadać.

Wracałam na tę stację metra prawie codziennie przez trzy tygodnie. Prawie codziennie słuchałam historii jakiegoś kultowego artysty czy zespołu, przeplatanej piosenkami na żywo. Po tygodniu znałam historię radzieckiej muzyki lepiej niż połowa moich rosyjskich znajomych. Poznałam też niewesołe losy tego człowieka – utalentowanego, młodego gitarzysty, który kiedyś za dużo wypił i przyczynił się do śmierci innego człowieka. Odsiedział wyrok i zamiast na scenie od lat grał na ulicy.

Mieliśmy całkiem inne zainteresowania i charaktery, ale nie przeszkadzało nam to w prowadzeniu długich rozmów o życiu i o muzyce. Kiedy wróciłam do Moskwy po kilku latach Dimy już na stacji nie było. Ale myślę o nim zawsze, gdy słucham rosyjskiego rocka. Był najlepszym nauczycielem muzyki, jakiego miałam w życiu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd