Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
851730 czytelników
1869 dyskusji
118186 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Maszyna do pisania - wygraj książkę "Kolekcja nietypowych zdarzeń"

Maszyna do pisania - wygraj książkę "Kolekcja nietypowych zdarzeń"

W debiutanckim zbiorze siedemnastu opowieści Tom Hanks dowodzi, że świat nie ma żadnych granic. Stworzeni przez niego bohaterowie podróżują wokół ziemskiej orbity samodzielnie zbudowaną rakietą albo cofają się w czasie do 1939, tam zakochują się i decydują pozostać. Dla Hanksa znaczenie mają zarówno dziesięcioletni Kenny, który w swoje urodziny po raz pierwszy lata awionetką, rozwódka rozpoczynająca życie na nowo, jak i bułgarski emigrant Assan, który dociera do Nowego Jorku i próbuje tam przetrwać bez znajomości języka. Z dystansem i inteligentnym humorem aktor przygląda się również swojej rodzimej branży filmowej, której przedstawiciele budzą popłoch w księgowości wielomilionowymi gażami i monstrualnym ego. Podsłuchuje dziennikarzy, gdy z sentymentem wspominają złotą erę zawodu.


Wszystkie opowiadania Toma Hanksa spaja motyw maszyny do pisania – wehikułu marzeń, przedmiotu o magicznej mocy otwierania na świat, przekraczania barier czasu i przestrzeni. Napiszcie krótką historię, w której losy dwójki bohaterów splatają się dzięki maszynie do pisania.


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1700 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Kolekcja nietypowych zdarzeń - Jacek Skowroński

Kolekcja nietypowych zdarzeń

Autor: Tom Hanks

POKOCHALIŚCIE GO JAKO FORRESTA GUMPA, TERAZ POKOCHACIE GO JAKO PISARZA. Tom Hanks gotów na literackiego Oscara. W debiutanckim zbiorze siedemnastu opowieści Tom Hanks dowodzi, że świat nie ma żadnych granic. Stworzeni przez niego bohaterowie są tak samo różnorodni i nieoczywiści jak jego aktorskie kreacje. Podróżują wokół ziemskiej orbity samodzielnie zbudowaną rakietą albo cofają się w czasie do 1939, tam zakochują się i decydują pozostać. Dla Hanksa znaczenie mają zarówno dziesięcioletni Kenny, który w swoje urodziny po raz pierwszy lata awionetką, rozwódka rozpoczynająca życie na nowo, jak i bułgarski emigrant Assan, który dociera do Nowego Jorku i próbuje tam przetrwać bez znajomości języka. Z dystansem i inteligentnym humorem aktor przygląda się również swojej rodzimej branży filmowej, której przedstawiciele budzą popłoch w księgowości wielomilionowymi gażami i monstrualnym ego. Podsłuchuje dziennikarzy, gdy z sentymentem wspominają złotą erę zawodu. Tom Hanks w swoich zaskakujących i bezpretensjonalnych krótkich prozach udowadnia, że jest nie tylko genialnym aktorem, ale także wyśmienitym prozaikiem, twórcą świadomym i zdystansowanym, pełnym mądrej empatii wobec ludzkich słabości i tęsknot. Panuje nad językiem, bawi się nim, igra frazą i (z) czytelniczą czujnością. Opowiadania spaja motyw maszyny do pisania – wehikułu marzeń, przedmiotu o magicznej mocy otwierania na świat, przekraczania barier czasu i przestrzeni, w końcu – czynienia nieśmiertelnym. Autor pozwala nam wierzyć, że maszyna do pisania to narzędzie, które w rękach właściwej osoby może wpłynąć na losy świata. W erze smartfonów, iPadów i laptopów Hanks pokazuje, jak wielką radość można czerpać z tradycyjnego pisania. I jeszcze większą – z czytania.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 3 listopada do 12 listopada włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1700 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i wydawnictwo Wielka Litera.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 767
ogarbejbe
12-11-2017 14:21
-Nie wiem kto tu tego tyle spakował.- wynoszenie gratów ze strychu ciotki jej najlepszej przyjaciółki to nie było spełnienie marzeń. Ale Olka tak prosiła, poza tym był jej brat i jego kilku kolegów. Miało być miło, a jest już zmęczona i spocona.
-Ciocia lubi gromadzić wspomnienia.- zaśmiała się Olka.
-Chyba rupiecie- zaśmiał się pod nosem Kamil, brat Olki. Największy przystojniak w szkole sięgnął do stojącej nieopodal szafy. Był pewien, ze jest pusta, ale pomylił się. Z góry wypadła ciężka maszyna do pisania. Uskoczył, a ona upadła na jej stopę.
-Boli.- jęknęła, a Kamil patrzył jak oniemialy. Na szczęście zareagował jego przyjaciel, Adam. Niski i niepozorny. Szybko zdjął maszynę z jej stopy. A potem przez kilka dni codziennie ją odwiedzał. Jest naprawdę fajny.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 467
lubięczytać
12-11-2017 16:10
Wędrujemy bezkresną pustynią. Naprawdę bezkresną. Dla niej nie przewidziano granicy, zakończenia. Dla nas też nie. Idziemy rozmawiając o tym, skąd tu się właściwie wzięliśmy.
Najpierw pojawiłam się ja. Pierwsze było moje imię. Zawisło nagle w próżni. Potem pojawiły się oczy. Później cała reszta. Następnie dopisał/ała mój charakter. Dopiero potem znikąd zjawił się on. Jego imię pojawiło się dopiero później. Jest wysoki, choć dokładnie tego nie sprecyzowano. Ma szelmowski uśmiech na twarzy i drugi uśmiech na szyi, długą bliznę ciągnącą się od ucha do ucha.
Dalej idziemy, rozmawiając o tym, co nas czeka. Ciężko powiedzieć. Może nic. Nasza historia ma początek, ale nie ma końca. Czy zostaliśmy porzuceni? Czy może czeka nas ciąg dalszy? Albo porządne zakończenie. Ale u nas nie ma choćby tego banalnego „I żyli długo i szczęśliwie”. Ostatnie zdanie w naszej opowieści jest urwane. „Szli przez pustynię i” i co dalej? Zdanie zostało porzucone, więc stale idziemy. Niechby już było „Szli przez pustynię i znaleźli wioskę, w której żyli szczęśliwie do końca swoich dni”. Ale bez tego, jedyne co nam zostaje, to iść. Boję się, że będziemy robić to przez nieskończoność.
Wędrujemy dalej i opowiadamy sobie, jak doszło do tego, że w ogóle istniejemy. Kiedy tu się pojawiliśmy, wiedzieliśmy, skąd się wzięliśmy. Z maszyny do pisania. Maszynę ma ktoś, kogo zwiemy autorem lub autorką. Zaczął/ęła pisać. On/ona widział/a, że powstają słowa. Nie wiedział/a jednak ważniejszego–powstawaliśmy też my.
Bez tej maszyny nigdy byśmy się nie spotkali. Ba, nie istnielibyśmy. Co by wtedy było, pustka? Nieważne. Musimy iść dalej. Nadal rozmawiamy, choć boimy się, że tematy już niedługo się skończą.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 10
karolina27
12-11-2017 16:33
Ostrożnie wchodziła stromymi schodami na strych w starej kamienicy. W niektórych miejscach stopnie były spróchniałe. Jednak nie było wyjścia. Trzeba posprzątać po śmierci ciotki, niespełnionej artystki. Wkrótce mieli się tam wprowadzić nowi lokatorzy. Beata była ciekawa, co też kryje się za tajemniczymi drzwiami. Ciotka Aurelia była ekstrawagancka, tajemnicza i mieszkała sama. To znaczy nie do końca sama, bo jej współlokatorem był wielki czarny kocur. Nie utrzymywała jednak stałych kontaktów z rodziną. Jedynie od czasu do czasu odwiedzała ją mama Beaty, ale te spotkania nigdy nie trwały długo. Być może teraz Beata dowie się czegoś więcej o swojej zmarłej krewnej. Przekręciła klucz w drzwiach, nacisnęła klamkę i weszła. Wszędzie było pełno kurzu i starych rupieci. Czuć było nieprzyjemny zapach stęchlizny. Kurz zaczął ją dusić. Już chciała wychodzić, gdy nagle dostrzegła pewien przedmiot. Jako jeden był czysty, przykryty folią. Wyglądało na to, że jeszcze niedawno był używany. Ciekawe, co się pod nią kryje?- przemknęło Beacie w myślach. Podeszła bliżej i mocnym ruchem ściągnęła folię. Jej oczom ukazała się maszyna do pisania, w której znajdowała się kartka zapisana czcionką. Obok leżała teczka. Gdy Beata ją otworzyła, zobaczyła cały plik ponumerowanych kartek z tekstem napisanym na maszynie. Z ciekawości zaczęła je przeglądać. Wyglądało na to, że ciotka pisała powieść. Beata zaczęła ją czytać. Nawet się nie spostrzegła, że minęło ponad 2 godziny. W końcu wyciągnęła kartkę z maszyny. To było zakończenie. Piękna historia!- pomyślała Beata. Jutro z samego rana zaniosę ją do wydawnictwa. Musi zostać opublikowana. Ciotka miała wielki talent! Nie pozwolę by się zmarnował!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 373
Lucky-Lucy
12-11-2017 19:01
Wreszcie wolny wieczór i można się odprężyć. Sięgnęła po nowo wypożyczoną książkę, nie mogąc już doczekać się by w niej zatonąć. Chcąc przedłużyć tę chwilę, wzięła książkę do rąk i przysunęła do twarzy, wprawiając w ruch szeleszczące strony. Wciągając głęboko zapach druku pomyślała, że tak właśnie pachnie przygoda. W tej samej chwili spośród przewracanych stron wypadła niewielka kartka. Była pusta z wyjątkiem jednego zdania napisanego maszynowo na jej środku. „Największą przygodą jest miłość, a kryje się tam, gdzie serce i człowieka i miasta”. Zaintrygowana pomyślała, że sercem Krakowa z pewnością jest rynek. Ciekawe czy ktoś faktycznie znalazł miłość w cieniu sukiennic. Pewnie tak. Szkoda że nie ona. Odpędzając gorzką myśl, odłożyła kartkę i zagłębiła się w lekturze.

Znów dwie wolne godziny pomiędzy zajęciami. Przechodząc przez rynek uśmiechnęła się do siebie pamiętając o tajemniczej kartce. No i gdzie ta przygoda życia? Z westchnieniem podeszła do stoiska z pocztówkami i zaczęła przeglądać. Jej uwagę przykuła jedna z kartek. Przedstawiała kobietę siedzącą przed maszyną do pisania, przy otwartym oknie w którym rysowały się wieże Kościoła Mariackiego. Odwróciła ją i ze zdumieniem zauważyła kolejny napisany na maszynie tekst. „Najpiękniejsze opowieści zaczynają się niespodziewanie, czasem wystarczy spojrzeć w lewo”. Odruchowo właśnie tak zrobiła. Przy niedalekim stoisku z pocztówkami stał chłopak, mężczyzna właściwie i tak jak ona, trzymający odwróconą pocztówkę. Z równym zdziwieniem patrzył prosto na nią. Uśmiechnęli się do siebie czując, że ich przygoda właśnie się rozpoczęła.

Kobieta siedząca przy maszynie z bardzo zadowoloną miną zabrała się do dalszego pisania
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 20
Książkoholiczka
12-11-2017 20:17
Tego roku wiosenne porządki skończyłam nadzwyczaj szybko, na tyle szybko, że starczyło mi jeszcze energii na uprzątnięcie strychu. Zbierane od dawna graty pokrywała warstwa kurzu. Przekopałam się przez mnóstwo pamiątek z zamierzchłych lat aż w końcu natrafiałam na nią - maszynę do pisania. Moje serce zaczęło bić mocniej, zupełnie nie wiem dlaczego, przecież pisarka ze mnie żadna, o mojej awersji do wszystkiego co stare nie wspominając. Wiedziona instynktem, postanowiłam zamiast wyrzucać porządnie ją wyczyścić i sprzedać, a nóż ktoś się zainteresuje i trochę grosza wpadnie, a nie tylko będzie zajmować miejsce. Plan przekułam w czyny, kilka dni po publikacji ogłoszenia dostałam wiadomość od pierwszego chętnego. Był z tego samego miasta, więc umówiliśmy się na odbiór osobisty. Dzień spotkania był wyjątkowo słoneczny, tak słoneczny jak mogą być tylko szczęśliwe dni. Jeszcze zanim mnie zauważył wiedziałam, że to on. Chyba poczuł to samo, nawet nie spojrzał na maszynę a już podszedł, przedstawił się i zaprosił na herbatę do pobliskiej kawiarni. Rozmawialiśmy kilka godzin, mimo że różniło nas prawie wszystko. On zapalony poeta, miłośnik antyków i ja – fanka stylu nowoczesnego zdecydowanie bardziej lubiąca sztuki wizualne. Nawet o maszynie zapomnieliśmy. I musieliśmy spotkać się znowu. Choć odpowiedniej powiedzieć – chcieliśmy, maszyna była tyko pretekstem. I tak od spotkania do spotkania coraz lepiej się poznawaliśmy, coraz lepiej rozumieliśmy nasze odmienne światy. Dziś obchodzimy 5 rocznicę ślubu i z uśmiechem wspominamy jak poznaliśmy się przez starą, jak się okazało niedziałającą, maszynę do pisania.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 179
k-jak-kajak
12-11-2017 20:30
Stuk stuk
Kolejne wyrazy powstawały na pustej kartce papieru.
Stuk stuk stuk
Joanna już prawie kończyła swoją pracę, była zmęczona. Marzyła tylko o tym by pójść do domu, móc się wsunąć pod dobrze jej znaną kołdrę...
-Pani Joanno przedstawiam Pani Artura Kantego. Będzie to nasz nowy redaktor. Ma świetne referencje, miałem okazję czytać jego teksty - wybitne. Niestety Pan Artur nigdy nie miał okazji pisać na maszynie, wszystko odręcznie, zatem jak Pani skończy pisać to proszę o przeprowadzenie małego szkolenia dla naszego nowego redaktora. Już jutro chciałbym, żeby napisał coś do gazety.
-Będę zaszczycona - odparła jak wypadało z bladym uśmiechem.-Pozwoli Pan, że dopiszę dwa zdania.
-Ależ oczywiście.
Stuk stuk stuk
Artykuł był skończony. Wyjęła zadrukowaną kartkę z maszyny i wsadziła czystą.
-Niech Pan podejdzie. Proszę zobaczyć jak piszę to bardzo proste...

Po paru dniach dziewczyna zaczęła odnajdywać tajemnicze, anonimowe listy w swojej skrzynce przed domem, na tematy dość interesujące :filozoficzne zagadnienia, społeczna sytuacja. Nadawca prosił by odpowiedzi zostawiała również w swojej skrzynce. Na początku Asia myślała, że to jakiś fan jej artykułów, może zobaczył kiedyś jak z redakcji wraca do domu i chcąc pozostać anonimowym podrzucał jej listy do skrzynki. Z czasem tematy stawały się coraz bardziej osobiste, a Joanna zaczęła odczuwać pewnego rodzaju więź z tym anonimowym korespondentem. Świetnie się rozumieli. Pisali tak przez całe życie, nawet wtedy gdy maszyny wyszły już dawno z mody, jednak oboje byli zbyt nieśmiali by którekolwiek zaproponowało spotkanie.
Artur zaś codziennie od dnia swojego szkolenia z Joanną spoglądał na nią znad swojej maszyny...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 26
Martina
12-11-2017 21:04
Zdecydowałam się kupić dom pod lasem. Dom z duszą. Dom, w którym drewniana podłoga zmysłowo trzeszczy pod stopami i w którym sercem jest przestronna kuchnia z wielkim stołem. Cieszę się, że człowiek, od którego kupiłam nieruchomość okazał się być ślepcem, niedostrzegającym piękna kryją kryjącego się w tych unikatowych i niedostępnych już poza muzealnymi półkami sprzętach. Przeprowadzka na mój maleńki koniec świata trwała w sumie kilka tygodni, podczas których dzięki magii Internetu udało mi się zrobić kilka mikro-remontów. Sprawiłam, że dom stał się po prostu mój, było cudownie, wiejsko, sielsko i przytulnie.

Kiedy postanowiłam, że w końcu uporządkuję strych, który był już naprawdę zaniedbany, nie spodziewałam się, że znajdę tam prawdziwy skarb. Poza mnóstwem ubrań starych bibelotów, książek i szkolnych zeszytów, znalazłam też maszynę, która wyglądała na maszynę do pisania, jednak moja wiedza na temat tego wcale nie małego cudeńka pozostawiała wiele do życzenia. Postanowiłam szukać specjalisty, jak się okazało, niedaleko.

Niemalże jak w baśni – za górami, za lasami… właściwie to za lasem, który tak często oglądałam z okna, mieszkał młody inżynier, wynalazca. Wszystkimi swoimi siłami zapakowałam więc maszynę na bagażnik swojego roweru i pojechałam. W królestwie Maćka (zagracony, brudny warsztat) dowiedziałam się, że maszyna, którą znalazłam jest ponad stuletnim arcydziełem, choć nie do końca sprawnym. Od tego momentu spotykaliśmy się w warsztacie by wspólnie przywracać maszynę do pełnej sprawności, a kiedy maszyna była lśniąca i gotowa, spotykaliśmy się dalej. Życie pokazało, że prawdziwym skarbem, który znalazłam na strychu nie był sam Remington, a Maciek, mój mąż.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 512
FlapperGirl
12-11-2017 21:27
Po raz pierwszy zakupy w księgarni tak bardzo popsuły Ninie humor. Dziewczyna szybko przemknęła obok stoiska z pączkami, co samo w sobie było dziwne i usiadła na ławce. Tom Hanks "Kolekcja nietypowych zdarzeń". Ceglasty tomik pachniał nowością i wydawał się być cięższy niż wyglądał. "Może to wszystkie te genialne pomysły"- pomyślała. "No i maszyna do pisania. MOJA maszyna do pisania."
Nina od dawna nosiła się z ideą powieści (genialnej i niepowtarzalnej oczywiście), w której kluczową rolę będzie odgrywać maszyna do pisania. Niesamowita. Z niesamowitą historią.
-Trzeba było nosić się z nią kolejne 5 lat...- wyburczała do papierowego kubka z kawą i otworzyła książkę na pierwszym opowiadaniu.

Niesprecyzowaną ilość godzin później dziewczyna wreszcie zamknęła książkę. Nie byłą już tą samą Niną, która waha się i potyka o własne pomysły. Jakiś mały wihajster w środku jej głowy wskoczył w końcu na swoje miejsce. Jakimś dziwnym trafem te wszystkie przeczytane opowiadania, których nigdy nie miałaby możliwości zostać bohaterką były o niej. O takiej jaką była naprawdę, mimo że sama tego nie potrafiła zrozumieć. I o takiej jaką będzie w przyszłości jeśli teraz, właśnie teraz podejmie właściwe decyzje. Nina spojrzała jeszcze raz na czarno-białe zdjęcie autora. To nie był już ani Forrest Gump, ani Jim Lovell, ani Kapitan Phillips. Patrzyła właśnie na zdjęcie jednego ze swoich przyjaciół, kogoś kto wyświadczył jej niezwykłą przysługę- pomógł odnaleźć siebie i swoje powołanie.
"Ta maszyna do pisania naprawdę jest niezwykła"-pomyślała pomału wstając z ławki. "NASZA maszyna do pisania, Panie Hanks."
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 731
rotten_apple
12-11-2017 23:18
Marta jak co dzień rano tego lata otworzyła okno i wyszła na balkon. Uśmiechnęła się. Jak zwykle o tej porze sąsiad spod 23 już pracował. Z okna obok dobiegał cichy i regularny stukot maszyny do pisania. Marta wzięła koszyk i zbiegła szybko po schodach, aby w drodze po bułki, kolejny raz przemknąć pod oknami przystojnego Jana spod 23 i jak każdego dnia znów spróbować zebrać się na odwagę i dać szansę losowi. Marzyła, że tuż pod otwartym oknem zanuci melodię wybijaną przez klawisze maszyny, a te zamilkną nagle zdziwione, z wahaniem, krzesło zaszura, młody aspirujący pisarz podejdzie do okna i dalej będzie już jak w prawdziwej powieści, wpadnie po uszy, od pierwszego wejrzenia. Taki zawsze poważny, skupiony i nieobecny, kiedy czasem go mija na schodach... Z rozmarzenia wyrwał ją niespodziewany hałas, ryk jakiś piekielny! To Jan krzyczał, że już nie zniesie więcej! że kryzys, że pustka, że fatum! Pojawił się w oknie, ale tylko po to, by pozbyć się swego utrapienia - maszyna do pisania runęła wprost na ulicę, wprost na Martę!

W taki oto sposób doktor chirurgii Adam P. poznał pacjentkę Martę C. i zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. W wyniku skomplikowanego urazu, który ostatecznie nie zagroził życiu, ale spowodował totalny zanik pamięci z ostatnich kilku tygodni, Marta całkowicie zmieniła obiekt swych zainteresowań i pokochała Adama. Aspirujący pisarz Jan miał odtąd dużo czasu na poszukiwanie natchnienia. Kolegom spod celi bezgłośne pióro i zeszyt w kratkę zupełnie nie przeszkadzały. I tylko maszyna do pisania, która trafiła do magazynu dowodów dumała czasem, że miało być przecież zupełnie inaczej. Marta miała zanucić jej pieśń, Jan miał podejść do okna...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 246
nieidentyczna
12-11-2017 23:23
***

Kolejnym przedmiotem na naszej aukcji jest ta oto zabytkowa już maszyna do pisania, na której – według legendy – miał pisać sam H.! Proszę państwa, to niebywała okazja do nabycia tego unikatowego sprzętu, który idealnie podkreśli wnętrze każdego indywidualisty i bibliofila. Cena wywoławcza to…

***

Może nie było to mądre zachowanie. Mam do opłacenia zaległe rachunki. A to cudeńko kosztowało mnie krocie, ale czego się nie robi dla własnych marzeń! Fakt, trochę wydumanych i irracjonalnych, ale to wręcz niedorzeczne, by moja ukochana trylogia skończyła się śmiercią Toma. H. był chyba naćpany, że tak ją zakończył. Przecież Tom tyle przeszedł – dzieciństwo w sierocińcu, wojnę i okupację, problemy z prawem, toksyczne związki i gdy wreszcie, już jako staruszek, znalazł kobietę, z którą mógłby stworzyć relację pełną ciepła i zrozumienia. Bum, trach i bach w piach! Dostał zawału! Nigdy nawet nie wyznając jej swych uczuć, czy choćby przepraszając, że nieraz zachowywał się jak ostatni cham! Tak po prostu być nie może. Każdy ma prawo do odrobiny szczęścia!

Kupiłam to ustrojstwo, by - niczym H. - stać się na moment pisarką i zakończyć tę tragiczną od początku opowieść upragnionym happy endem.

***

Mimo tylu przeżytych lat, Tom nigdy nie nabył umiejętności mówienia o swoich uczuciach. Może to trudne dzieciństwo, a może wcześniejsze doświadczenia z kobietami sprawiły, że wstydził się okazywać emocje, uznając je za oznakę słabości. To nie było już jednak istotne. Teraz liczy się tylko to, że ją kochał. Prawdziwie i szczerze. Jak dotąd nikogo. I zaraz, mimo swych obaw i skrępowania, jej to wyzna.

Nie wiadomo czy będą żyć długo, ale odtąd już tylko szczęśliwie.

Koniec!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd