Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
866521 czytelników
1950 dyskusji
121471 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Uważaj, o co prosisz - wygraj książkę "Prezent".

Uważaj, o co prosisz - wygraj książkę "Prezent".

Callie ginie w wypadku samochodowym, a niewyjaśnione okoliczności jej śmierci dodatkowo pogłębiają rozpacz zdruzgotanych rodziców… Tymczasem jej serce zostaje przeszczepione Jennie, która dostaje od życia drugą szansę. Wdzięczna za ten nieoceniony podarunek, Jenna nawiązuje kontakt z rodzicami dawczyni, jednak wkrótce odkrywa, że idealna rodzina Callie skrywa wiele mrocznych sekretów. Co tak naprawdę stało się z jej młodszą siostrą, Sophie, która podobno przebywa za granicą? Co ukrywa Nathan, były narzeczony Callie? Jak naprawdę zginęła kobieta, dzięki której Jenna nadal oddycha?

 
Napiszcie krótką historię o niechcianym prezencie, która będzie trzymać w napięciu jak najnowsza powieść Louise Jensen. Koniecznie wykorzystajcie w niej slogan promujący książkę: „Uważaj, o co prosisz, bo możesz to otrzymać”. Czekamy na Wasze pomysły!  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1600 znaków ze spacjami.   


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Prezent - Jacek Skowroński

Prezent

Autor: Louise Jensen

Uważaj, o co prosisz, bo możesz to otrzymać… Nigdy nie pozwolę ci odejść… Callie ginie w wypadku samochodowym, a niewyjaśnione okoliczności jej śmierci dodatkowo pogłębiają rozpacz zdruzgotanych rodziców… Tymczasem jej serce zostaje przeszczepione Jennie, która dostaje od życia drugą szansę. Wdzięczna za ten nieoceniony podarunek, Jenna nawiązuje kontakt z rodzicami dawczyni, jednak wkrótce odkrywa, że idealna rodzina Callie skrywa wiele mrocznych sekretów. Co tak naprawdę stało się z jej młodszą siostrą, Sophie, która podobno przebywa za granicą? Co ukrywa Nathan, były narzeczony Callie? Jak naprawdę zginęła kobieta, dzięki której Jenna nadal oddycha? Bohaterka postanawia odkryć prawdę za wszelką cenę, stawiając na szali relacje z bliskimi, zdrowe zmysły, a nawet własne życie.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 12 września do 19 września włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1600 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Burda.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 137
Agunia
13-09-2017 16:38
Jako entuzjastka książek, filmów oraz seriali o tematyce sensacyjno-kryminalnej poprosiłam moich bliskich o prezent niespodziankę. Zbliżały się moje urodziny, więc liczyłam na zaskakujący upominek. Kiedyś marzyłam o wizycie w popularnym escape roomie. Chciałam przeżyć przygodę i wysilić swoje szare komórki. Przyjaciele przeszli jednak samych siebie.
Okazało się, że zorganizowali mi wypad do pobliskiego opuszczonego domu. Podobno jego dawni mieszkańcy zniknęli w tajemniczych okolicznościach, a policja podejrzewała morderstwo. Śledztwo w tej sprawie trwało wiele miesięcy jednak nie ustalono nic konkretnego. Bardzo ucieszyłam się z takiego prezentu. Oczyma wyobraźni widziałam siebie i moich przyjaciół wspólnie rozwiązujących tę zagadkę.
Do opuszczonego domu, wybraliśmy się całą paczką Sabina, Zosia, Alfred, Alan i ja. Przyjaciele, których od zawsze łączyły wspólne pasje, kolejny raz postanowili spełnić swoje marzenia. Byłam taka podekscytowana. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ten wypad przerodzi się w walkę o życie.
Kiedy weszliśmy do domu, rozdzieliliśmy się. Każdy miał do przeszukania inne pomieszczenie. W pewnej chwili poczułam, że ktoś mnie obserwuje, poczułam się niekomfortowo, chęć rozwiązania zagadki sprzed lat zastąpiło uczucie lęku i niepokój. Już chciałam zawołać wszystkich, że wychodzimy, kiedy zauważyłam coś dziwnego. Spod biblioteczki rozchodziło się światło. Kiedy dotknęłam jedną z książek, odtworzyło się przejście do tajnego pokoju. Zajrzałam do środka, gdy usłyszałam, uważaj, o co prosisz, bo możesz to otrzymać. Nagle drzwi się zatrzasnęły...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 153
Ania
13-09-2017 21:44
Od 3 lat mieszkam w nowym miejscu. Jak dotąd nie byłam w stanie zakupić pewnego niezbędnego do życia przedmiotu. Toteż mając okazję udzieliłam informacji mojej przyjaciółce, że ten oto przedmiot może zakupić dla mnie jako prezent urodzinowy. Spodziewałam się, że otrzymam dokładnie taki jaki sobie wymarzyłam. Nic bardziej mylnego. Zamiast drobnego, uroczego otrzymałam morderczy PARASOL. Ogromny. Co prawda chroni przed deszczem, ale... no właśnie, jest tak duży, że podczas rozkładania drutami biję ludzi wokół, podczas otwierania parasola przypadkowo prawie wybiłam komuś oczy. No cóż, parasol trafił w kąt i czeka na śmierć naturalną.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 368
Justyna
13-09-2017 21:53
- Jak myślisz, co ona kombinuje? Dzisiaj rano była bardzo podekscytowana.
- Może szykuje nam jakąś niespodziankę?
- Każda inicjatywa z jej strony kończy się kompletną katastrofą nie tylko dla niej, ale przede wszystkim dla nas.
- Ja uważam, że byłoby super gdyby coś dla nas zorganizowała. Znudziło mi się coroczne organizowanie wyjazdów.
- Weź to wypluj. Przecież ona nawet przyjęcia dla swoich pluszaków nie umiała zorganizować.
- Ja tam nie mam nic przeciwko temu, żeby zorganizowała nam wyjazd. Co więcej będę się z tego bardzo cieszył. Byłby to wspaniały prezent na moje urodziny.
- Uważaj, o co prosisz, bo możesz to otrzymać. A teraz cicho, bo idzie.
3 tygodnie później…
- Mówiłem ci, że to był zły pomysł. Ja już chcę do domu, ale zamiast tego muszę znosić szczura biegającego po pensjonacie i zapach stęchlizny. Przez cały czas mam katar, przez grzyba na ścianie i kurz na tej przestarzałej meblościance. Przecież tu nie ma nawet łazienki cywilizowanej.
-Przecież na dworze stoi całkiem przyzwoity wychodek.
- A te jaskinie pożal się Boże. Przecież wczoraj o mało nie złamałem nogi.
- Ale przynajmniej miałeś okazję udomowić kilka dzikich zwierząt.
- Nie jestem aż tak wielkim miłośnikiem przyrody, aby dzielić łóżko z łosiem i jeleniem.
- Ciesz, że wilk, albo niedźwiedź nie wziął cię w obroty. Ale przestań narzekać, w końcu to twoja wina.
- Moja!?
- Twoja, tylko i wyłącznie. Mówiłam ci, że ona nie umie nic zorganizować, ale ty się uparłeś i jeszcze utwierdzałeś ją w tym idiotycznym pomyśle. Ale w końcu to twój wymarzony prezent urodzinowy. Więc wszystkiego najlepszego, Łosiu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 367
aksyd
14-09-2017 10:54
- Tak bardzo chciałabym schudnąć! - powiedziała Ala.
Dla mnie nie było to nic nowego, Ala wiecznie narzekała że jest za gruba, oczywiście zamiast coś z tym zrobić wolała się żalić.
- To może pójdziemy na siłownie? - zapytałam.
- Nie mam dzisiaj czasu, może w następnym tygodniu.
I tak było zawsze, Ala była zakręconą osobą, ale mimo wszystko moją najlepszą przyjaciółką.
Minął tydzień jak mrugnięcie okiem, spotkałyśmy się znowu na kawie, w "naszej" kawiarni.
Popatrzyłam na Ale i powiedziałam.
- Schudłaś! Jak to zrobiłaś? Nowa dieta?
Na to Ala odpowiedziała tajemniczo
- To mój sekret.
Odpuściłam sprawę, schudła to schudła, cieszyłam się jej szczęściem. Poszłyśmy na zakupy i spędziłyśmy miło dzień.
Spotkałyśmy się ponownie po tygodniu.
- Ala, ja ciebie nie poznaję! Schudłaś jeszcze bardziej!
Byłam pod wrażeniem przyjaciółki, mimo że nadal nie chciała zdradzić sekretu swojej metamorfozy. Posiedziałyśmy, pośmiałyśmy się, pogadałyśmy głupio i nadszedł czas na powrót do domu.
Tym razem zaczęłam się trochę martwić o przyjaciółkę.
Zaczęłam spotykać się nią częściej, chciałam rozgryźć jej sekret, ale wszytko wyglądało jak zawsze, a nawet Ala wcale nie odmawiała sobie jedzenia, jadła jak zawsze, a kości powoli zaczęły przebijać się przez skórę. Robiłam wszystko, sugerowałam badania, przekonywałam jak mogłam żeby odstawiła to paskudztwo która według mnie łyka, aby schudnąć. Każde moje prośby zbywała jakąś pokrętną odpowiedzią.
Aż do tego dnia.
Postanowiłam złożyć jej niezapowiedzianą wizytę, bałam się o nią, była chuda jak przecinek i powoli zaczęło brakować jej sił. Nawet zgodziła się na badania, dla mojego własnego spokoju, ale wszystkie wyszły ok.
Zapukałam do drzwi, nikt mi nie otworzył, chwyciłam klamkę, drzwi otwarły się z cichym skrzypnięciem.
Wchodząc wołałam ją, ale się nie odezwała.
Weszłam do sypialni i tam ją znalazłam. Leżała w łóżku zupełnie bez sił, nawet nie byłą w stanie się odezwać, miała zapadnięte policzki i szare worki pod oczami. Podeszłam do niej i zapytałam
- Co ty ze sobą zrobiłaś?
Odpowiedziałam mi cicho, tak cicho że musiałam się nachylić aby cokolwiek usłyszeć.
- Znalazłam dżina.
- Co? - stwierdziłam że chyba ma już zwidy.
- Znalazłam dżina, i zażyczyłam sobie żeby schudnąć.
Nie pytając już o nic, zadzwoniłam po karetkę. Przewieziono ją od razu do szpitala, nie podając jednak żadnej diagnozy, ale wierzyłam w kompetencje lekarzy i w to że teraz się jej polepszy.
Odwiedziłam Aleksandrę dzień w dzień, ale lekarze nie mogli znaleźć przyczyny jej utraty wagi.
Gdy minął tydzień od jej pobytu, weszłam do jej pokoju, zastałam tam pielęgniarkę która ścieliła łóżko. Pełna najgorszych przeczuć zapytałam.
- Czy ona?
Pielęgniarka odwróciła się do mnie i odpowiedziała.
- Na porannym obchodzie, zastaliśmy puste łózko, trudno to wytłumaczyć, jak tak zabiedzona kobieta zdołała uciec. Ale niestety pani koleżanka po prostu zniknęła.
Zniknęła, ten wyraz obijał mi się o mózg, zniknęła.
Może ona naprawdę zniknęła?
Oj, Alu chciałaś schudnąć, a teraz schudłaś tak bardzo, aż zniknęłaś. Pomyślałam o dżinie, może naprawdę go znalazła.
- Uważaj czego sobie życzysz, bo możesz to otrzymać.
Pielęgniarka popatrzyła na mnie zdziwiona....
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 42
nevtelen
14-09-2017 11:02
- Odrobiłaś lekcje?
Znów weszła bez pukania do mojego pokoju.
- Nie! Jakbyś nie zauważyła jest początek weekendu i z pewnością zdążę to zrobić, bo trwa Twój głupi szlaban na wyjścia ze znajomymi. - Odpowiedziałam podniesionym tonem, nawet na nią nie spoglądając. Kolejny weekend od miesiąca spędzam w domu, przez to, że przyłapała mnie z papierosem w ręku. Nasi rodzice chyba zapominają jak sami byli młodzi i nie wierzę, że zawsze byli święci.
- Mogłabyś zmienić swój ton? Jeszcze mi podziękujesz za moje troski i wspomnisz moje słowa! Mając prawie 17 lat myślałam, że jest się bardziej rozsądnym. To, że siedzisz w domu to tylko i wyłącznie na własne życzenie.
Znów jej mądrości życiowe płyną z jej ust, jakby mówiła wyuczony wierszyk na pamięć. Wciąż te same słowa. To już jest takie nudne. Tylko mnie bardziej drażni takimi tekstami.
- Podziękuję? Za co? Za to, że przez Twoje kary życie mnie omija, bo gdy ja siedzę w domu ludzie w moim wieku się bawią. Chciałabym już być samodzielna i się wyprowadzić! Nie musiałabym słuchać Twojego marudzenia i na Ciebie patrzeć, a teraz wyjdź! - Wykrzyczałam prawie jednym tchem dusząc w sobie łzy.
- Uważaj o co prosisz, bo możesz to otrzymać.
I znów jej kolejne pouczanie. Jak ja mam jej dość! Wiem, że ostatnie moje słowa ją zabolały, bo odpowiedziała mi z bardzo zawiedzionym wyrazem twarzy, ale nic jej nie będzie, nie żałuję. Cieszę się, że w końcu wyszła.
Dwa dni później czekałam na autobus, który się spóźniał. Był to wyjątkowo mroźny dzień i każda minuta wydawała się jak wieczność. Sztywnymi palcami sięgnęłam do kieszeni po telefon. Ręce były tak przemarznięte, że trudem wybrałam mamy numer. Skoro wybrała mi szkołę oddaloną od domu o 12 kilometrów, to teraz niech po mnie przyjedzie. Gdybym poszła do tej tuż obok domu to teraz bym nie marzła, ale ona oczywiście chciała dla mnie dobrze, bo jak mówiła zawsze "jeszcze mi za to podziękujesz". Za stanie na mrozie i za to, że znów gdzieś wyszła bez telefonu ? Nigdy. Nie pozostało mi nic innego jak wracać do domu autobusem, który nie wiadomo kiedy nadjedzie.
Zbliżając się do bramki w głowie układałam już scenariusz co jej powiem. W domu powinien też już być tata, bo jest już dość późno. Zdziwiło mnie trochę, że nikt z rodziców nie napisał nawet SMS z pytaniem czemu nie wróciłam jeszcze ze szkoły. Pomyślałam, że może mama nadal jest na mnie zła za tamtą naszą wymianę zdań i celowo się nie odzywa. Weszłam do domu i zastałam głuchą ciszę co było dość dziwne. Rozebrałam się i już miałam dzwonić do taty, gdy on stanął w progu drzwi cały spuchnięty od płaczu po czym zsunął się na podłogę i zaczął szlochać. Wyglądał jakby postarzał się o dobre dziesięć lat.
Minął jeden tydzień..
"Uważaj o co prosisz, bo możesz to otrzymać.." - słowa, które mnie prześladowały każdej nocy.
Drugi tydzień...
" Chciałabym już być samodzielna i się wyprowadzić! Nie musiałabym słuchać Twojego marudzenia i na Ciebie patrzeć, a teraz wyjdź!" - Analizowałam każe słowo wypowiedziane tamtego wieczoru, ale już było za późno na cokolwiek...
Trzeci weekend w pokoju...
Teraz już nie chcę nigdzie wychodzić. I miałam w jednym racje, że nigdy nie podziękuję za wszystko co robiła mama - nie podziękuję jej, bo jej już nie ma. Mama nie żyje i też miała rację, że jeszcze wspomnę jej słowa. Czasami coś co mówimy pod wpływem złości , nie bierzemy pod uwagę, że może to się stać na prawdę.
Chciałam stać się dorosła to się stałam, ale o wiele za wcześnie.
Boli mnie jeszcze fakt, że jej śmierć nie była skutkiem choroby czy przypadkiem, a jak się okazało zaplanowanym morderstwem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 106
paradisechild
14-09-2017 12:51
- Czy zostaniesz moją żoną? - zapytał Michał.
Zaniemówiłam. Mieliśmy już swoje lata, ale nie było mi śpieszno do związku małżeńskiego. Lubiłam nasz związek taki, jakim był. Wspólne mieszkanie, wieczorami dobry seks. Ostatnimi czasy coraz lepszy... Dodaliśmy do niego kilka gadżetów, zaczęliśmy odgrywać role. Marzyłam o szczęśliwym związku za dnia, i ostrym poniżaniu wieczorem. Lubiłam, kiedy w łóżku dominował, wiązał mnie, a czasami karał. Sama o to prosiłam, bo strasznie mnie to podniecało. Było nam dobrze. Co więc mogłam odpowiedzieć...
- T.. Tak. TAK! Tak kochanie, zostanę Twoją żoną.
Przytulił mnie tak mocno jak chyba nigdy. Był taki szczęśliwy, a po chwili oznajmił:
- Najbliższy wolny termin w urzędzie stanu cywilnego był za 3 miesiące. Zamówiłem go, bo po co nam czekać, przecież się kochamy!
Osłupiałam.
- Nie za szybko? Co na to rodzina, coś sobie pomyślą - Zapytałam.
- Nic się nie martw. Nic sobie nie pomyślą. Kocham się i to jest najważniejsze, prawda?
- Prawda.

Choć pierścionek zaręczynowy nie był chcianym prze zemnie prezentem zmienił w moim życiu wiele...

Po trzech pełnych napięcia miesiącach nadszedł ten dzień.
Udało nam się dopiąć wszystkie rzeczy na ostatni guzik. Uroczystość była mała i skromna - nie mieliśmy zbyt dużej rodziny. Myślałam, że przygotowania, ten pośpiech nas poróżnią. Było wręcz przeciwnie. Michał był jeszcze bardziej opiekuńczy, pomagał mi i był bardzo zaangażowany w ślubną gorączkę. Dbał o detale bardziej niż ja. Byłam prze szczęśliwa. Wybrał nawet dla mnie bieliznę ślubną, którą miał zobaczyć na mnie już po wszystkim, kiedy po uroczystości i skromnym obiedzie dla gości wrócimy do domu, a on będzie mógł zerwać zemnie to ślubne wdzianko.
Koło północy byliśmy w naszym mieszkaniu - otwierając drzwi Michał przeniósł mnie przez próg, po czym rzucił na kanapę. Nie rozpinał mojej sukni ślubnej, a tak jak tego oczekiwałam zerwał ją. Zaczął całować mnie intensywnie, mocno. Uwielbiała to. Pieścił moje ciało, centymetr po centymetrze. Kiedy chciałam pomóc mu uwolnić się z garnituru uderzył mnie w twarz. Mocno. Byłam tak zszokowana, że nic nie powiedziałam, czekałam na jego następny ruch. Zaczął zbliżać się do moich majtek, kiedy powiedziałam:
- Nie chcę. Nie mam dziś ochoty Michał. Jestem zmęczona.
W rzeczywistości miałam mu trochę za złe ten siarczysty policzek. No i jego zachowanie - odkąd przekroczyliśmy próg domu był jakiś ... Inny.
- Jak to nie chcesz?! Wrzasnął. - Uwielbiałaś takie klimaty, zawsze miałaś ochotę, a po ślubie Ci się odwidziało? Nie! Teraz jesteś moja, tylko MOJA!
Ścisnął mnie mocno za nadgarstki jedną ręką, drugą mocno pociągnął za włosy i zwlókł z łóżka.
- Michał! MICHAŁ! Przestań, to bardzo boli!
Wydawał się mnie nie słyszeć.
Tej nocy zgwałcił mnie kilkanaście razy. Był jak zwierzę. Nie słuchał co do niego mówię. Wiem, że kiedyś prosiłam o takie gierki, ale nie aż tak agresywne. Tamte były kontrolowane, a tym razem on sam siebie nie kontrolował.
- Uważaj o co prosisz, bo możesz to otrzymać, powiedział na koniec "naszej zabawy".
Mój mąż, degenerat, gwałciciel - zasnął.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 23
nadziusia
14-09-2017 13:05
Uważaj o co prosisz- usłyszałam od siostry kiedy powiedziałam, że nie mam ochoty na Świąteczne spędy i najlepiej jakbym spędziła je sama...
Dzień przed wigilią kiedy wracałam z pracy miałam ciężki wypadek. Trafiłam do szpitala na OIOM. Święta spędziłam sama bo przecież na OIOM nie ma wizyt całodobowych i wielkoosobowych...
Teraz każde Święta celebruję z moją najukochańszą rodziną .
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
luki1985
14-09-2017 14:55
Klara niedawno otrzymała klucze do swojego pierwszego własnego mieszkania. Stojąc teraz w jego wnętrzu i patrząc na jedyną rzecz pozostawioną w mieszkaniu przez poprzedniego właściciela, przypomina sobie ich ostatnią rozmowę.
- Klaro, oto klucze. Niech Ci się dobrze mieszka. Chciałbym Ci też podarować drobny powitalny prezent. Co byś chciała dostać?
- Hmm… To bardzo miło z twojej strony. Jeżeli chcesz mi coś podarować, to zostaw mi ten obraz, który jest powieszony na ścianie w przedpokoju? Ten z kobietą, która nabiera wodę ze studni.
Mężczyzna odezwał się po dłużej chwili.
- Nikt Ci nigdy nie powiedział : „UWAŻAJ, O CO PROSISZ, BO MOŻESZ TO OTRZYMAĆ”? Nie mam w zwyczaju odmawiać, więc dostaniesz obraz, ale to nie był dobry wybór.
Te słowa zastanowiły Klarę, jednak tylko na chwilę, gdyż radość z przeprowadzki szybko rozwiała wszelkie wątpliwości.
Pierwsze tygodnie były cudowne. Ale z czasem zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Karaluchy. Początkowo jeden na kilka dni, a obecnie kilka na dzień. Skąd one się biorą? Do tego dziwne przeciągi, powiewy zimnego powietrza od którego włosy się jeżą. Zapach zgnilizny pojawiający się znienacka... Coś jest nie w porządku, ale co?
„Chyba zwariowałam” pomyślała któregoś dnia, gdy wreszcie odważyła się ubrać w słowa plączące się w jej głowie od jakiegoś czasu myśli.
„To obraz! Ta kobieta przybliża się do mnie, nie wydaje mi się. Wiaderko jest uniesione wyżej, a z jego wnętrza wypełzają karaluchy!”
Próbowała pozbyć się obrazu, jednak żadnym sposobem nie da się go zdjąć ze ściany.
Co się stanie, gdy kobieta podejdzie jeszcze bliżej…??
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 246
Jedraz
14-09-2017 22:14
Ojciec zawsze powtarzał- „Idź przez życie najprostszą drogą, będziesz musiał kogoś odpalić w przyszłości to to zrobisz, takie jest życie Synu!”. Wychowany był na typa, który za podstawową cechę w kontaktach z ludźmi traktował oszustwo. Życie na krawędzi, adrenalina, fałsz.
To wszystko bardzo szybko mu się zwróciło. Miał wszystko co chciał, nowe BMW, duży dom, śliczną żonę i ukochaną córkę Olę. Ojca stracił, ale tak jak mówił ojciec, takie jest życie. On nie da się tak podejść, był cwańszy od niego, dużo od niego wyniósł, ale i dużo przyswoił sam, był wilkiem i był tego w pełni świadomy.
Z Vitalijem umówił go jego dawny znajomy z Bałaszychy. Duże pieniądze, duże ryzyko, ale był świadomy tego, że jest zdolny do wszystkiego, i nie ma kto go powstrzymać. Ma to we krwi- jest wilkiem.
-Wszystko co masz zrobić już wiesz, przerzucasz to dalej, ma nie być kwasów. Towar ma zniknąć do środy a jak go tam wtopisz to już Twoja sprawa. Nie ma mowy o błędzie, rozumiesz?
- Kurwa, to jasne. Dlatego zgłosiłeś się do mnie. Na życie mojej córki, Vitalij, do środy masz to gówno przerzucone.
- Uważaj o co prosisz, bo możesz to otrzymać – to mówiąc zagryzł wykałaczkę trzymaną w ustach – ja nie miewam w zwyczaju żartować.
Masz czas do środy.
***
Stał w ogrodzie z paczką którą znalazł na wjeździe, był blady jak ściana.
Na ozdobionym kartoniku, napisane było dla „Wolfa”. Po tym jak w czwartkowy wieczór zaginęła jego Oleńka, domyślał się co może się znajdować w środku. Ojciec zawsze mówił, że Ruscy nigdy nie rzucają słów na wiatr.
***
Patrzył na „podarunek” od godziny i nie potrafił go rozpakować.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 229
miAu
15-09-2017 01:28
Wypatrzyła go zanim jeszcze wesele jej siostry na dobre się zaczęło. Cały ubrany na czarno, włosy zaczesane do tyłu, pokryte żelem. Ciemne okulary. Uwielbiała takich mężczyzn. Wyobrażała sobie jego tors pod koszulą, na pewno muskularny i opalony. Był podobny do Ronaldo, nawet tak jak on, gdy czuł na sobie czyjś wzrok, automatycznie prostował sylwetkę i unosił twarz jakby chciał skromnie powiedzieć: Oto Ja!

Przy stole postarała się usiąść koło niego, co nie było trudne, bo siostra wyznaczyła specjalny stół dla singli. Dla przełamania pierwszych lodów urządzili zabawę i każdy dał sąsiadowi karteczkę ze swoim pragnieniem. Gdy przeczytał jej kartkę uśmiechnął się diabolicznie.
- Uważaj, o co prosisz, bo możesz to otrzymać.
Na jego kartce widniał napis: "Chcę cię mieć u swoich stóp". Świat zawirował jej ze szczęścia. Całą resztę wieczoru przetańczyli razem, a potem wracali, ona oparta o jego muskularne ciało, cała pijana szczęściem i alkoholem.

Obudziła się z potwornym bólem głowy. Wokół panowały kompletne ciemności więc wyciągnęła rękę w poszukiwaniu światła, ale jej dłoń natrafiła na chropowate drewno. Szarpnęła się w lewo i w prawo, ale wszędzie otaczały ją deski. Pojęła kształt skrzyni w jakiej leżała, a strach ją sparaliżował i serce zaczęło bić, jakby chciało wyskoczyć z piersi. Przyłożyła do niego dłoń i poczuła niewielki skrawek papieru. Nie musiała mieć światła, żeby wiedzieć co jest na nim napisane. To była jej kartka na której napisała mu, że pragnie miłości po grób.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd