Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
836947 czytelników
1833 dyskusji
116334 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Wypieki na twarzy - wygraj książkę "#WstydźSię!".

Wypieki na twarzy - wygraj książkę "#WstydźSię!".

Jon Ronson przemierzył cały świat, spotykając się z ludźmi, którzy zostali publicznie napiętnowani. To ludzie tacy jak my. Ludzie, którzy opublikowali w mediach społecznościowych kiepski żart albo popełnili jakiś błąd, wykonując swoją pracę. Kiedy ich wykroczenie zostało ujawnione, wściekły tłum rzucił im się do gardeł – byli wyszydzani, odsądzani od czci i wiary, czasem nawet zwalniani z pracy. Dzięki internetowi publiczne zawstydzanie przeżywa dziś renesans. Jesteśmy bezlitośni w wytykaniu innym błędów. Tworzymy definicje normalności, rujnując życie tych, którzy nie spełniają naszych kryteriów.

 
Wstydem posługujemy się jako narzędziem społecznej kontroli. Prawdopodobnie każdy z nas poczuł kiedyś wypieki na twarzy i zalewającą falę gorąca. Możecie być spokojni, chociaż będziemy namawiać Was na internetowe zwierzenia, nie musicie wracać do traumatyzujących chwil z przeszłości. Podzielcie się własną historią ze wstydem w roli głównej, którą teraz wspominacie z przymrużeniem oka.  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.   


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

#WstydźSię! - Jacek Skowroński

#WstydźSię!

Autor: Jon Ronson

Nowa książka obecnego od wielu lat na listach bestsellerów Jona Ronsona – wciągająca i błyskotliwa opowieść o jednej z najbardziej niedocenianych sił rządzących światem: o wstydzie. Przez ostatnie trzy lata Jon Ronson przemierzył cały świat, spotykając się z ludźmi, którzy zostali publicznie napiętnowani. To ludzie tacy jak my. Ludzie, którzy opublikowali w mediach społecznościowych kiepski żart albo popełnili jakiś błąd, wykonując swoją pracę. Kiedy ich wykroczenie zostało ujawnione, wściekły tłum rzucił im się do gardeł – byli wyszydzani, odsądzani od czci i wiary, czasem nawet zwalniani z pracy. Dzięki internetowi publiczne zawstydzanie przeżywa dziś renesans. Jesteśmy świadkami demokratyzacji sprawiedliwości. Milcząca większość w końcu doszła do głosu. Jak go wykorzystujemy? Jesteśmy bezlitośni w wytykaniu innym błędów. Tworzymy definicje normalności, rujnując życie tych, którzy nie spełniają naszych kryteriów. Używamy wstydu jako formy społecznej kontroli. #WstydźSię! to książka przejmująca, ale jednocześnie przesiąknięta typowym dla Jona Ronsona poczuciem humoru. Szczerze i wprost opowiada o naszym współczesnym życiu; uświadamia nam też, jak przerażającą rolę odgrywamy w zbierającej coraz większe żniwo wojnie wypowiedzianej ludzkim słabościom.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 15 maja do 23 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać znaków 1500 ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Insignis.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 391
chiqibabe
18-05-2017 13:03
Chociaż, jak każdy, w życiu przeżyłam sporo wstydliwych chwil, to jest jedna, która szczególnie zapadła mi w pamięć.
Ostrzegam czytelników, że historia ta jest niezwykle 'cliche', i ocieka kiczem, ale weźcie proszę pod uwagę, że działo się to w klasie pierwszej gimnazjum i wtedy dla mnie, emocjonalnie niestabilnej nastolatki, była to przeogromna katastrofa.
Otóż wyobraźcie sobie to: kościół, próba bierzmowania, tłum młodzieży, a w nim ja. Stoimy w dwóch rzędach, po obu stronach korytarza, twarzami do siebie. Słuchamy instrukcji księdza na temat ceremonii która ma się wkrótce odbyć, lecz ja skupiam uwagę na kimś innym.
Na ukos ode mnie, ok. dwa metry w lewo stoi mój 'crush'. Obiekt moich westchnień. Marzę na jawie, wyobrażając sobie Bóg wie co, gdy nagle on podnosi wzrok i... patrzy na mnie. Moje serce zaczyna bić jak szalone gdy zatapiam się w tych jego niezwykle niebieskich oczach i myślę sobie "Tak! To jest ten dzień! Wreszcie zwrócił na mnie uwagę!"
Skaczę w duchu z radości i uśmiecham się do niego. Lecz on nic, choć dalej na mnie patrzy. Wtedy to zdaję sobie sprawę, że nie tylko on na mnie patrzy. Patrzą na mnie wszyscy w kościele, w tym ksiądz, który... cały ten czas mówił do mnie, wydając mi jakieś instrukcje! Oczywiście, jak to bywa w takich momentach, chciałam zapaść się pod ziemię, a na twarz wstąpił mi przysłowiowy "burak", i wszyscy zaczęli się ze mnie podśmiewać.

Chciałabym powiedzieć, że teraz ja i wspomniany chłopak jesteśmy razem, lecz ta historia, stety bądź niestety, nie jest aż tak 'cliche'. ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 30
Gosiaczek
18-05-2017 14:35
Pewnego dnia, kiedy rodzice pracowali na nocnej zmianie, a ja zostałam w domu sama z siostrą, ona postanowiła umówić się na wyjście, z którego nikt nie będzie jej rozliczał o której wraca!
Ja nie miałam żadnych planów, więc postanowiłam wziąć długą kąpiel i się porządnie zrelaksować! A jak kąpiel, to tylko i wyłącznie z muzyką i...śpiewem!
Na moje nieszczęście siostra wraz ze znajomymi nie znaleźli odpowiedniego miejsca w żadnym lokalu i postanowili zrobić u nas małą domówkę!!
Przez moje śpiewy nawet nie usłyszałam kiedy przyszli, ale niestety oni słyszeli wszystkie hity, które "śpiewałam", a w zasadzie wykrzykiwałam!
Moja mina kiedy wyszłam z łazienki była bezcenna! Purpura zalała moją twarz, a ich za to dobre nastroje nie opuszczały!
Patrząc z perspektywy czasu, to i tak jestem zadowolona, że wychodząc z łazienki założyłam szlafrok, bo często gdy zostaję sama przechodzę do pokoju z łazienki po ciuszki jak Pan Bóg mnie stworzył!!
Siostra i jej znajomi do dziś śpiewają mi hit sfałszowany przeze mnie najgłośniej - "Agnieszka" Łzów - takich rzeczy się nie zapomina!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
konto_usuniete
18-05-2017 19:38
W klasie pierwszej gimnazjum, idąc pełnym ludzi korytarzem szkolnym, klepnęłam mocno w plecy moją koleżankę mówiąc dziarsko SIEMA!
Okazało się, ze to nie była moja koleżanka, tylko pani od wf-u, która odwróciła się z groźną miną..
Oczywiście wszyscy mieli ze mnie niezły ubaw a ja paliłam się ze wstydu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 107
Ewa
18-05-2017 20:28
Rok 1993. Byłam wtedy w klasie maturalnej. Do szkoły jeździłam z dwiema koleżankami z klasy,mieszkającymi w sąsiednim bloku. Zajmowałyśmy zawze tylne siedzenie w autobusie. Tak było i tego dnia. Jedna z koleżanek siadła przy oknie,druga obok niej. Ja usiadłam na środku. W pewnej chwili autobus gwałtownie zachamował i zgodnie z prawem fizyki,wszystkich wyrzuciło do przodu. Koleżanki zatrzymały się na siedzeniu przed nimi. Przede mną nie było nic,więc zostałam wyrzucona z siedzenia i z torbą na ramieniu przejechałam na kolanach przez cały autobus,zatrzymując się dopiero przy kierowcy. Koleżanki zwijały się ze śmiechu,podobnie jak pozostali ludzie. A ja jeszcze nigdy nie byłam tak czerwona i nigdy tak się nie wstydziłam. Po latach mogę się z tego śmiać. Wtedy jednak...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 147
Cień_człowieka
20-05-2017 11:17
Wpadłam spóźniona do klasy i spojrzałam na grupkę dziewczyn siedzących przy mojej koleżance z którą dzieliłam wspólną ławkę. Wszystkie wydawały się bardzo przygnębione. Pomyślałam, że boją się zbliżającego sprawdzianu i palnęłam:
- Co macie takie miny jakby wam ktoś umarł?- rzuciłam nieprzemyślane pytanie nie zdając sobie sprawy z odpowiedzi...
Popatrzyły na mnie jakoś dziwnie z jeszcze większym smutkiem w oczach niż do tej pory, po czym jedna z nich odpowiedziała:
- Bo Monice zmarła ciotka i kuzyn. Spłonęli w pożarze.

Choć minęło od tego wydarzenia wiele lat wciąż pamiętam to uczucie, jakie towarzyszyło mi wtedy. Było mi strasznie głupio i wstyd za swój niewyparzony język i tak niefartownie rzucone pytanie do zaistniałej sytuacji. Nauczyło mnie to jednak na przyszłość, że w wielu sytuacjach można uniknąć wstydu jeśli tylko w odpowiednim momencie zamknie się swoje usta.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 739
MogwaiGirl
21-05-2017 15:18
Żeby opowiedzieć moją historię muszę z zażenowaniem wrócić do czasów, kiedy była wielka moda na zespół t.A.T.u – duet dwóch Rosjanek, które otwarcie pokazywały wzajemną miłość na scenie. Większość moich koleżanek z klasy ich słuchała, ale moje uwielbienie do tego zespołu było tak ogromne, że zaczęłam też interesować się Rosją i bardzo chciałam tam pojechać. Nie kryłam się z moimi zainteresowaniami – z zamiłowaniem słuchałam i śpiewałam piosenki t.A.T.u, wypytywałam o wszystko związane z Rosją i trułam rodzicom głowę, żeby nauczyli mnie cyrylicy (z perspektywy czasu rozumiem, jaka musiałam być irytująca).

Pewnego dnia po wstaniu z łóżka zauważyłam, że rodzice pakują walizki. Zaskoczona zapytałam, dokąd jedziemy, na co mój ojciec odparł:
- Do Rosji.
Nie mogłam w to uwierzyć! Moje marzenia spełniły się tak nieoczekiwanie, że pełna radości od razu pobiegłam do szkoły, żeby pochwalić się koleżankom. Wszystkie cieszyły się wraz ze mną i zazdrościły mi wyjazdu. Jednak moje nadzieje szybko się rozwiały.

Jak się okazało, jako 10-latka nie rozumiałam jeszcze sarkazmu, którego mój ojciec użył tamtego dnia, pakując walizki. Było mi strasznie wstyd przyznać się koleżankom, że zamiast do Rosji pojechaliśmy na trzy dni do babci.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 123
Emila
21-05-2017 21:24
W pierwszej klasie liceum miałam głupie pomysły.
Raz z koleżankami, na nudnej lekcji, chciałyśmy się trochę pośmiać.
Jest to wstydliwe, ale teraz się z tego śmieję.
Wzięłyśmy tampon, pomalowałyśmy go na czerwono i wsadziłyśmy do kwiatka. Nawet się nie obejrzałyśmy, a zadzwonił dzwonek. Po tej lekcji poszłyśmy do domu. Następnego dnia rano, na pierwszej lekcji weszła nasza wychowawczyni i kazała nam iść przeprosić tamtą nauczycielkę.
Przy całej tamtej klasie (było tam kilku interesujących chłopaków). Powiedziałyśmy "przepraszamy, że włożyłyśmy tampon do kwiatka".
Skończyło się na uwadze w dzienniku i była to chyba najbardziej komiczna uwaga w dziejach klasy, a może nawet szkoły.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
konto_usuniete
21-05-2017 21:44
Brałam udział w konkursie tanecznym organizowanym na dziedzińcu mojej szkoły. Do występu przygotowywałam się ok 3 miesiące. Nawet sama uszyłam sobie sukienkę. Zwycięzca konkursu miał być wybierany poprzez głosowanie publiczności. Sędziowie jedynie oglądali występy od tyłu. Jednak ja bardzo mądra i przygotowana. Gdy muzyka poleciała z głośników ja zamiast tańczyć przodem do publiczności tańczyłam przodem do sędziów. Po skończonym występie podeszła do mnie dyrektor, która podchodziła do wszystkich uczestników i zapytała, czy wszystko poszło tak jak chciałam. Ja z uśmiechem na twarzy odpowiedziałam TAK. Zeszłam ze sceny i dopiero wtedy dowiedziałam się od innej uczestniczki, że zatańczyłam nie w tę stronę co trzeba. Spiekłam buraka i wybiegłam do łazienki. Przy ogłoszeniu wyników byłam na przedostatnim miejscu, zdobywając 4 głosy. Otrzymałam jednak dyplom SUPER UCZESTNIKA. To była lekcja, której nie zapomnę przez długi czas.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 228
Z-E-R-O
22-05-2017 12:40
Kiedyś byłam bardzo wstydliwym dzieckiem, uwielbiającym konie. Razem z mamą poszłyśmy do sklepu mojej cioci. Mimo wielu próśb mamy, nie przywitałam się z ciocią, strach wziął nade mną górę. Siostra mamy podjęła inną taktykę. Zaproponowała mi różowego pluszowego konia w zamian za powiedzenie zwykłego „cześć”. Niestety tak bardzo się zawstydziłam, że wymarzony pluszak przeleciał mi koło nosa. Żegnaj koniku :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
cheerrybombx
22-05-2017 13:42
17 kwietnia 2004 roku. Od miesiąca mam 9 lat. Kilka ulic ode mnie mieszkał chłopak, który bardzo mi się podobał. Z jego zachowania wynikało, że ja jemu też. Tego dnia zaprosił mnie na "randkę". Jako, że było to na wsi u mojej babci, obok jego domu znajdowała się wielka stodoła, gdzie przechowywali siano i chowali na noc zwierzęta. Chłopak wymyślił, że ciekawym sposobem na spędzenie czasu będzie wejście po deskach na belki znajdujące się pod dachem podtrzymujące całą konstrukcję. Wchodziłam jako druga. Kiedy wychyliłam głowę ponad deski chłopak pomachał mi już z drugiego końca. Pewna siebie wstałam, zrobiłam kilka kroków i runęłam z całym impetem na sam dół. Pomiędzy belkami były ogromne przerwy pokryte sianem. Oczywiście weszłam w jedną z nich. Nic mi się nie stało, ale chłopak miał niezły ubaw.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd