Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
761870 czytelników
1559 dyskusji
100228 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Od miłości do nienawiści jeden krok - wygraj książkę "Kochając Pabla, nienawidząc Escobara".

Od miłości do nienawiści jeden krok - wygraj książkę "Kochając Pabla, nienawidząc Escobara".

Płomienny, nieprawdopodobny i jeden z najbardziej skandalizujących romansów XX wieku. W 1983 roku Virginia Vallejo - była modelka, wschodząca gwiazda kolumbijskiej telewizji i bywalczyni salonów, poznała i zakochała się w Pablu Escobarze, nazywanym często "kolumbijskim Robin Hoodem". Pełen fascynacji i przepychu kilkuletni związek tych dwojga, rozgrywał się w otoczeniu luksusowych apartamentów w najbardziej eleganckich hotelach całego świata, na sławnym ranchu Hacienda Nápoles oraz maleńkiej wyspie na Karaibach, będącej własnością Escobara.

 
Historia Pabla i Virgini brzmi jak literacka fikcja. Oto przykład wielkiej miłości, która zamieniła się w równie wielką zazdrość i nienawiść. Zainspirowani ich przeżyciami napiszcie krótką opowieść o kochankach, której tytuł mógłby brzmieć „Od miłości do nienawiści jeden krok”. Czekamy na hollywoodzkie historie Waszego autorstwa!  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1700 znaków ze spacjami.   


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Kochając Pabla, nienawidząc Escobara - Jacek Skowroński

Kochając Pabla, nienawidząc Escobara

Autor: Virginia Vallejo

Płomienny, nieprawdopodobny i jeden z najbardziej skandalizujących romansów XX wieku oraz wydawnicze wydarzenie tego roku! Historia, która wydarzyła się naprawdę brzmi jak fikcja literacka. Nic dziwnego, że zainteresowało się nią Hollywood. Na podstawie książki powstaje film z Penelope Cruz i Javierem Bardemem. W 1983 roku Virginia Vallejo - była modelka, wschodząca gwiazda kolumbijskiej telewizji i bywalczyni salonów, poznała i zakochała się w Pablu Escobarze, nazywanym często "kolumbijskim Robin Hoodem". Mało kto miał okazję poznać go tak dobrze jak ona - kochanka najbardziej poszukiwanego i najbogatszego przestępcy świata. Pełen fascynacji i przepychu kilkuletni związek tych dwojga, rozgrywał się w otoczeniu luksusowych apartamentów w najbardziej eleganckich hotelach całego świata, na sławnym ranchu Hacienda Nápoles oraz maleńkiej wyspie na Karaibach, będącej własnością Escobara. Książka odsłania nie tylko intymne szczegóły płomiennego romansu. Virginia jak nikt inny miała prawo i możliwość zadawania Pablo najtrudniejszych i najintymniejszych pytań. A on jej odpowiadał - miała przecież napisać jego biografię. Dlaczego biografia nie powstała? Jak wielka miłość zmieniła się w wielką zazdrość i nienawiść? Co się stało, że kochanka stała się wrogiem numer 1 narkotykowego barona i zwierzyną łowną? Jak amerykańskim służbom udało się w sensacyjnych okolicznościach uratować Virginię i wywieźć do Stanów? Jak Virginia Vallejo zmieniła się w pomocnicę tych, którzy chcieli dopaść jej ukochanego?

Regulamin
  • Konkurs trwa od 10 maja do 17 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1700 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Agora.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 0
Szysza
15-05-2017 10:31
Mając dwadzieścia lat postrzega się świat jak wielką bańkę, która raz pryska raz napełnia się. Można z dziką łatwością przechodzić ze stanu permanentnej rozpaczy do zachwytu i radości. Nowe otoczenie, nowe miasto, samodzielność i smak dorosłości, zapoczątkowały moje pierwsze wielkie uczucie. On, starszy ode mnie 15 lat. Wolny strzelec. Piekielnie inteligentny, koszmarnie leniwy z monopolem na wszystko. Potrafiący ubierać skórę zarówno ginącego gatunku dżentelmena jak i zwykłego chama. Nie mieliśmy prawa się spotkać a jednak pewnego dnia nas sobie przedstawiono. Nie mieliśmy prawa się wiązać a jednak spędziliśmy razem osiem długich lat toksycznej miłości, której owocem jest mój syn. On nigdy mnie do niczego nie zmusił, nie zamknął w piwnicy, nie zabronił kontaktu z nikim nigdzie. Dobrowolnie dawałam się kochać, pieprzyć, gnoić, uszczęśliwiać, unieszczęśliwiać. Nie mogliśmy żyć ani ze sobą ani bez siebie. Nie poznawała mnie rodzina, nie poznawali przyjaciele, oddaliłam się od krytyki i dobrych rad. Życie u jego boku było ciągła niepewnością i przygodą. Dziś tu, jutro tam. Chwilo trwaj. Ślizgał się na moich plecach jak pasożyt wysysający krew. Czułam, że się zmieniam, ale kiedy patrzyłam na tego pięknego mężczyznę palącego papierosa z nonszalancją i pewnością siebie, nie byłam w stanie zrezygnować i uciec. Narodziny synka były koszmarem młodej, nieprzygotowanej do tego dziewczyny w połowie studiów, z dorywczą pracą i pomagającą, ale śmiertelnie rozczarowaną rodziną. Synek był nadzieją na lepsze zmiany. I przyszły. Związek pozostał echem młodości a twarz syna, pamiątką.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 111
male22
15-05-2017 13:07
Połączyła ich wilka miłość i to był niezaprzeczalny fakt. Przypadli sobie do gustu już na samym początku, a z biegiem lat zaczęli rozumieć się bez słów. To, że on kocha i to, że ona kocha było oczywiste. Nikogo też nie dziwiło, że w końcu zdecydowali się na ślub. I gdyby było tu napisane zakończenie "i żyli długo i szczęśliwie" to historia byłaby piękna. Ale życie to nie bajka, bo po ślubie jest ciąg dalszy. Nie ma tu mowy o jakiejś przemocy, spektakularnych kłótniach, czy zdradach, bo sprawa okazała się rozczarowująco prosta. Chodziło o niego. Bynajmniej nie przestał jej kochać, bo kochał dalej i to mocno. W końcu była jego żoną. Stał się po prostu zwykłym skąpiradłem. Jako, że byli idealną parą postanowili mieć wspólne finanse. Oboje byli rozsądni, więc takie rozwiązanie wydawało się idealne. Do czasu, aż on nie zaczął jej wypominać tego, że za dużo wydała, dlaczego aż tyle i po co właściwie im ta, czy inna rzecz. Zadziwiające jest jednak to, że cudownym zbiegiem okoliczności jego wydatki były idealnie wyważone i nikt nie miał prawa się do tego przyczepić. Zaczęła się czuć zahukana, bo bała się, że niedługo będzie się bała kupić sobie sama rajstop. I tak oto dopadła ją depresja, bo żyjąc z człowiekiem którego kochała, miała ochotę jednocześnie przegryźć mu tętnicę, za te wszystkie drobiazgi, które otrzymywała codziennie. Nie wiedziała tylko jeszcze, ile potrafi ich udźwignąć.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1093
BlackLady
15-05-2017 18:25
Poznali się przez przypadek. Paweł był początkującym, ale świetnie rokującym prawnikiem, a Hania nauczycielką w przedszkolu. Jeden jedyny raz siostra poprosiła go żeby odebrał jej synka z przedszkola. Tam spotkał jak sam później wielokrotnie powtarzał Anioła. Ona zaimponowała mu eteryczną urodą, on jej obyciem i pewnością siebie. Każdy kto na nich patrzył w pierwszym roku znajomości tylko uśmiechał się pobłażliwie i myślał „Szczęśliwcy! Oj, szczęśliwcy.”. Wydawało się, że byli dwiema połówkami tej samej duszy, tak doskonale się uzupełniali. On ambitny, dominujący, charyzmatyczny, zaś ona cicha, spokojna i zawsze uśmiechnięta. Ona jakby go uspokajała, on wprowadzał ją w świat. Pobrali się szybko, bo po co czekać skoro tak się kochają? Jednak z dziećmi chcieli poczekać, nacieszyć się sobą. Może to i dobrze, patrząc na to dzisiaj.
Na jednym z przyjęć u znajomych Paweł zauważył jak jego kolega z pracy patrzy na Hanię, jego Hanię! Może to wcale nie było inne, nowe spojrzenie, a jednak Pawłem zawładnął zielonooki potwór. Zaczęły się awantury, zakazy i nakazy. Na początku Hania próbowała tłumaczyć, ale po paru miesiącach zaczęła się dusić w tak toksycznym związku. Paweł to już nie był ten sam człowiek. Teraz był to oszalały z zazdrości tyran, którego mogła tylko nienawidzić. On znienawidził ją za jej rzekome zdrady. I tak dwoje zakochanych zmieniło się w dwoje nienawidzących się ludzi. Bo przecież od miłości do nienawiści jeden krok, a może spojrzenie?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
marta
15-05-2017 21:57
OD miłości do nienawiści bardzo krótka droga. Przekonali się o tym na własnej skórze John i Lena. Zaczęło się pięknie... On-znany gitarzysta, ona-wierna fanka, która nie przepuściła żadnego koncertu. Podczas chyba trzydziestego zwrócił na nią uwagę, stała w pierwszym rzędzie wpatrzona w niego i wsłuchana w dźwięki płynące z jego gitary. John szybko skojarzył, że dał tej dziewczynie mnóstwo autografów w ciągu ostatniego roku. Nie inaczej było tego wieczoru. Lenka jak zwykle udała się do garderoby z bilecikiem po podpis swojego idola. Podpisując uśmiechnął się i zaprosił na piwo. Po miesiącu tworzyli już najbardziej zgraną parę wśród znajomych. Lenka została menagerem Johna. Wszędzie razem, zawsze obok niego. Wyjazdy, koncerty, hotele, życie na walizkach. Lenka marzyła o dziecku jednak John jak na muzyka przystało nie spieszył się do pieluch i zupek. Czas mijał, o raz częstsze kłótnie. Lena próbowała wszelkich sposobów- prośby, płacz, krzyki. Nic to nie dawało. Pomału miłość zaczęła przeradzać się w nienawiść i wzajemne oskarżanie. Wiedziała, że już nie chce z nim być ale chciała odebrać mu coś tak jak On odebrał jej marzenia o wspólnym dziecku. Wykradła jego pomysły na nową płytę i zaniosła do konkurencji. Nie potrafił zrozumieć tak bolesnego ciosu. Rozwód przebiegł w atomosferze skandalu w branży muzycznej i publicznego prania brudów. Lena okazało się, że nie może mieć dziecka, John co raz częściej sięgał po kieliszek, aż stoczył się zupełnie. Piękny początek i żałosny koniec.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 25
Anna
16-05-2017 11:57
- Kochanie, dobrze wiesz, że to wcale nie było tak! – powiedział zmartwiony Pablo, ukrywając twarz w dłoniach i zastanawiając się, jak wybrnąć z tej sytuacji. Kochał ją przecież nad życie. Jeden seks z przypadkową kobietą po kilku drinkach nie znaczył dla niego nic.

- Nie było jak?! Może powiesz mi, że przewidziała mi się ta scena, gdy wchodząc do własnego mieszkania zastałam w nim mojego narzeczonego z jakąś latawicą, która jęczała tak, że słyszałam ją już na klatce?! – wykrzyczała wściekła Angela, wrzucając jednocześnie rzeczy do walizki. – Może zepsułam Ci weekend, bo wróciłam o jeden dzień wcześniej, chcąc zrobić Ci niespodziankę? Może powiesz jeszcze, że to moja wina! – dziewczyna cisnęła w Pabla pierścionkiem zaręczynowym, dopakowała resztę przypadkowych rzeczy, które wpadły w jej ręce i obróciła się na pięcie, wychodząc z mieszkania. Dopiero po zatrzaśnięciu drzwi, łzy poleciały z jej oczu. Była dumna, że nie popłakała się przy swoim byłym narzeczonym. Nienawidziła okazywać słabości.

Pablo siedział jak zaczarowany jeszcze przez jakiś czas. W głowie miał tylko jedną myśl „po co mi to było?”. Stracił wszystko. Osoba, która była jego całym światem znienawidziła go w sekundę. Wyrządził jej największe świństwo, jakie mógł wyrządzić ukochanej osobie. Zdradził ją.

Od miłości do nienawiści w niecałą minutę - jak to możliwe?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 54
monadia
16-05-2017 13:37
- Chodź - szepnął, po czym zniknął.
Zdezorientowana wstała z łóżka. Założyła szlafrok i kapcie, po czym poszła za nim. Na dywanie na środku salonu siedział tyłem do niej Jonasz i gapił się na płomyki ognia z kominka.
Zegar wybił północ.
- Dobry wieczór – powiedział, jakby wyczuwając jej obecność, a przecież przyszła tu bezszelestnie. – Jestem.
- Widzę – rzekła Larysa.
Zamyślił się.
– Moje słowa nie kłamią… Dlatego to ja zostałem oszukany.
Larysa usiadła na fotelu.
- Kto cię oszukał? – spytała.
- Celina.
- Kto to?
Jonasz milczał skupiony nad blaskiem ogniem, po chwili rzekł:
- To moja ofiara.
*
- Słucham?
Spojrzenie Jonasza przeszyło ją na wskroś.
- To znaczy, że ją zabiłem.
*
- Nienawidziłeś jej?
- Przez chwilę. Za to, że pokochała kogoś innego. Ale zbyt mocno ją kochałem.
- Kochałeś i zabiłeś?
- Zabiłem ją moim uczuciem. Ciągle chciałem wiedzieć, co robi, co myśli, z kim jest.
- Byłeś zazdrosny?
- Zazdrosny? Hm… Ufałem jej. A nie powinienem.
- Ufałeś jej, a pomimo to musiałeś wiedzieć, co robi i myśli? Nie wierzę ci… - chciała dodać, ale zachowała milczenie. – Gdyby nie twoje spojrzenie i ten nieprzenikniony urok, to nawet bym się jej nie dziwiła – tego też nie dodała na głos.
- Myślałem, że umrę z rozpaczy. I umarłem…
*
- Jak to? – spytała przestraszona.
- Przecież nie żyję. Jako duch błąkam się po świecie, szukając kogoś, kto mnie zrozumie… Szukam wybaczenia. Za nienawiść.
- Duch? – Taa, jasne – dodała w myślach, jednakże niepokój w jej sercu tylko się zwiększał.
Powiedziawszy to, Jonasz poszedł po skrzypiących schodach na strych starego domu, nie otwierał jednak wejścia, tylko przeniknął przez nie do środka.
W tej chwili ciemność nocy rozświetliła błyskawica.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1292
Stefcia14
16-05-2017 15:47
Leżała w ich wspólnej sypialni przykryta jedynie cienką piżamką w oczekiwaniu na swojego męża. Rozciągnęła się na wielkim, wodnym łożu zwracając twarz w kierunku okna, gdzie zachodzące karaibskie słońce ogrzewało jej gładką, bladą skórę. Nigdy nie wątpiła, że to właśnie ON. Może zabrzmi to nierealnie, ale zakochała się od pierwszego wejrzenia, a poznając go, tylko umocniła swoje uczucia w przekonaniu, że to jest jej "bratnia dusza" - towarzysz, z którym łączy ją niezwykła i silna więź. Uśmiechnęła się myśląc o tym wszystkim, a jej serce przepełniło się ogromnym ciepłem promieniującym na całe ciało. 'Jakim cudem można być aż tak szczęśliwym?'
***
Czekała nadal, mimo że słońce zdążyło już schować się za horyzontem. Wstała zniecierpliwiona i zaniepokojona przedłużającą się nieobecnością ukochanego. Świat spowiła cisza przerywana jedynie odgłosem jej niecierpliwych kroków. 'Co się dzieje? Przecież to miało być tylko krótkie spotkanie samorządu firmy... Powiedział, że wróci w porze lunchu... Co się dzieje? Może miał wypadek, może ktoś go napadł....'
Potrząsnęła głową jakby chciała wyrzucić w ten sposób ponure myśli z głowy. 'Pewnie znów nie mogą sobie w żaden sposób poradzić sami z problemami bez mojego wspaniałego męża. Tak, na pewno to o to chodzi. Nie pierwszy raz przecież tak się zdarza. Powinnam się przyzwyczaić. Bycie szefem tak ogromnej firmy zobowiązuje.'
Usiadła, głęboko westchnąwszy. 'Nie ma sensu dłużej czekać...' Gdy tylko położyła głowę na poduszce, odpłynęła w świat snów.
***
Obudziło ją gwałtowne szarpanie za ramię.
-Co się dzieje?! To boli!!
Spojrzała w wykrzywioną strachem twarz jej męża. Zaniepokoiła się.
-Co się dzieje, kocha....
-Ubieraj się natychmiast, musimy wyjeżdżać....
-Ale..
-JUŻ!
Nie wiedziała co się dzieje, ale spełniła jego nakaz. Ufała mu.
***
Siedziała w samochodzie, który z całą pewnością przekraczał dozwoloną prędkość. Spojrzała na męża mając nadzieję na wyjaśnienie tej całej dziwnej sytuacji. Po raz kolejny zadała mu to samo pytanie:
-Co się dzieje?
Nawet nie zaszczycił jej spojrzeniem. Nie poznawała tego mężczyzny.
-Słyszysz? Mam prawo do jakichś wyja....
-Milcz, kobieto!!! Jadaczka ci się dziś nie zamyka! Mam ważniejsze sprawy na głowie, niż tłumaczenie czegokolwiek nierozgarniętej kobiecie!
Zaskoczona ostrymi słowami, zamilkła. Łzy stanęły w jej oczach.'Kim ON jest?'
***
Wchodząc do ich prywatnego samolotu zobaczyła ich lokaja - jej wielkiego przyjaciela i powiernika sekretów. Trudno znaleźć prawdziwych przyjaciół w świecie pełnym zazdrości o pieniądze, bądź wywyższania się z powodu posiadania ich nadmiaru. Spojrzała mu w oczy i skinęła głową w kierunku barku oddzielonego od sof, na których spoczął człowiek, którego uważała za miłość swojego życia. Przyjaciel zrozumiał.
***
-Och, Sofia...
-Wyjaśnij mi co się tu, do cholery, dzieje. Nic nie rozumiem.
Opadła na krzesło barowe. Mąż nie zwrócił nawet uwagi, gdy wyszła z pomieszczenia.
-Co się z nim dzieje? Mam tyle pytań...
-Nigdy nie powinienem był przywiązywać się do ciebie. Nie powinienem był w ogóle z tobą rozmawiać na tematy inne niż te, dotyczące mojej pracy...
Niespokojnym krokiem przemierzał ciasną przestrzeń za barem.
-Joe, o czym ty, do cholery, mówisz?
Jej głos podniósł się o kilka tonów. Joe ustał i spojrzał przyjaciółce w oczy.
-Nie wiesz nawet, jakiego potwora poślubiłaś. Teraz to widzę. Otworzyłaś mi oczy. Zmieniłem się pod wpływem twojej dobroci i szczerego uczucia, jakim mnie obdarzyłaś. Nigdy sobie na nie nie zasłużyłem. Boże, czemu nie ostrzegłem cię przed nim wcześniej...
Przeczesał palcami długie, brązowe włosy. Westchnął, próbując wymyślić sposób, w jaki można by złagodzić ciężar informacji, które chciał jej przekazać. Nie wiedząc jak, wyznał wprost:
-Twój mąż jest szefem mafii zwanej...
W tym momencie za jej plecami rozległ się strzał. Joe padł na ziemię, a w jego włosach zalśniła karmazynowa krew. Sofia odwróciła się i zobaczyła lufę pistoletu skierowaną w swoją stronę.
Dłonie, które go trzymały, jeszcze kilka dni temu z taką czułością pieściły jej ciało. Teraz wszystko zniknęło, jakby nigdy się nie wydarzyło. Nie pozostało nic. Jej serce jednak nie stało się puste. Wypełniało je równie gorące uczucie, jak niegdyś wypełniała je wielka miłość - jej serce stało się pełne nienawiści do mężczyzny, który dał,a następnie odebrał jej wszystko.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 96
_Moonshine_
16-05-2017 17:14
"Z hollywoodzkiego pamiętnika hollywoodzkiej żony"

Poniedziałek:
Chyba kocham Brandona. Zabrał mnie dzisiaj do najlepszej restauracji w mieście i pozwolił zamówić najdroższe danie z karty menu. Wynajął skrzypka i przy rytmach jego muzyki oświadczył mi się wkładając na palec pierścionek wykonany w całości z diamentu!!!

Wtorek:
Och, nie mam żadnych wątpliwości. Kocham go. Dobrze, że wzięliśmy ten szybki ślub. Brandon ma piękny dom z widokiem na plażę i 30 kamerdynerów do pomocy.

Środa:
Wybrałam się dzisiaj na zakupy. Kupiłam to co potrzebne korzystając z jego złotej karty. Czarny Lamborghini, kilkanaście kiecek od najlepszych projektantów i trochę biżuterii. Muszę się jakoś godnie prezentować przy moim mężczyźnie. Kocham go! kocham!

Czwartek:
Powtórka ze środy. Czarny Lamborghini nie pasował do mojej czerwonej szminki więc zamówiłam Porsche w takim samym kolorze jak moje ponętne usta.
Kocham mojego sweet męża :*

Piątek:
Co?? Złota karta zablokowana?? Nienawidzę Cię Brandonie! Żądam rozwodu!

MIŁOŚĆ I NIENAWIŚĆ- NIEROZŁĄCZNI PRZYJACIELE
PRAGNIESZ MIEĆ WSZYSTKO- ZOSTAJE CI NIEWIELE
Z PIĘKNEJ MIŁOŚCI TYLKO WSPOMNIEŃ MROK
DO NIENAWIŚCI ZA TO NAJWIĘKSZY KROK
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 711
Kotkad
16-05-2017 18:44
Kiedyś Paula czytała poradnik w którym napisano, że hormony wybierają za kobiete mężczyzne. Wybierają takiego aby potomstwo miało jak najbardziej różnorodne cechy. Siedzi teraz w pokoju i płacze wspominając tę lekturę "pieprzone hormony". Do czego to doprowadziło. Nie przeczytacie tu o bijatykach, kochankach, zdradach. Nie. Paula rozpamiętuje jak siedziała i czekała na swojego mężczyznę bo ten właśnie wyrabiał nadgodziny. Przypomina sobie jak wieczorem siadali przed telewizorem bo na koncert nie mieli ochoty. " wreszcie trochę spokoju zamiast tych ciągłych rozrywek" Tak Marek był jej całkowitym przeciwieństwem. Ostoją spokoju - zawsze słuchał, mało mówił. Zawsze w pracy - taki pracowity. Zawsze w domu - "wolę wieczór z Tobą". Jak ona kochała to oddanie.
A teraz ona w domu bo on w pracy. Ona chce w góry bo domu ma dosyć. On chce w domu bo pracy ma dosyć ale ciii bo odpocząć trzeba. "Kochanie jak dzień w pracy". " Nic ciekawego Paula, poza tym posiedźmy w ciszy i ucisz dzieci". Siedzi zatem i zastanawia się jak z kobiety ambitnej, silnej i z pomysłem stała się kurą domową z łańcuchem na szyi. Tak. Nienawidzi swojego życia i tego wiecznego "odpocznijmy".
Te cechy tak pożądane stały sie teraz tak mocno znienawidzone.
Tu nie trzeba dramatów i krwi. Od miłości do nienawiści mogą doprowadzić cisza i te pieprzone hormony
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3
MikuHime
16-05-2017 22:42
Kiedy spoglądam na posrebrzany, ozdobny łańcuszek zwisający z mojego nadgarstka, myślami wracam do czasów, kiedy wszystko było inaczej. On - czarował każdą wyimaginowaną przeze mnie cechą, ja - po spotkaniu, upewniwszy się, że już mnie nie zobaczy, dosłownie skakałam z radości, a ludzie wokół patrzyli na mnie jak na wariatkę. Mnie to jednak nie obchodziło, ponieważ w mojej głowie kwitła świadomość, że go mam, choć jeszcze sama w to do końca nie wierzyłam po tak długim czasie w samotności. Pierwsze spotkanie, pierwsza wiadomość, pierwsze wyznania, randki, pocałunki, a później nawet... coś więcej niż tylko one. Pierwsza rocznica, pierwszy taki prezent - bransoletka w kolorze srebra, abym zawsze miała przy sobie coś, co będzie mi o nim przypominać. Abyśmy jeśli nie fizycznie, to chociaż mentalnie stale cieszyli się swoją obecnością.
Naiwność.
Kiedy uzmysławiam sobie teraz, jak bardzo tego wszystkiego pragnęłam, dochodzę do wniosku, iż sama zasłużyłam sobie na tę nienawiść. Do niego? Skrzywdził mnie? Zostawił? Nie.
Nienawidzę siebie. Gardzę sobą, kiedy mówię do niego "kocham" choć dobrze wiem, że tak nie jest. I gdy wspominam moje pierwsze "kocham", tak niepewne, wypowiedziane z przestrachem, ale też pełne nadziei.
Nie miłość, a przywiązanie. Należy umieć rozróżniać te dwa odczucia. Jeśli tego nie umiesz, skończysz tak jak ja - bojąc się utracić poczucie bezpieczeństwa wynikające ze świadomości posiadania kogoś "swojego". Nie da się wyrazić za pomocą słów, jak bardzo się tego brzydzę.
- Kocham cię, dobranoc - słyszę głos dochodzący mnie z słuchawki, którą trzymam przy twarzy.
- Też cię kocham, słodkich snów - odpowiadam jak zawsze ściszonym głosem. Wewnątrz krzyczę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd