Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
749395 czytelników
1513 dyskusji
97292 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Rodzicielskie przesłanie - wygraj książkę "Siedem sióstr".

Rodzicielskie przesłanie - wygraj książkę "Siedem sióstr".

Na wieść o śmierci bajecznie bogatego i otoczonego aurą tajemniczości ojca Maia D'Aplièse i jej pięć sióstr, wszystkie adoptowane przez Pa Salta jako małe dziewczynki, spotykają się w domu, w którym spędzały dzieciństwo. „Atlantis” – to wspaniały zamek położony nad brzegiem Jeziora Genewskiego. Każda z dziewcząt otrzymuje wskazówkę, która pozwoli jej odkryć istotę dziedzictwa otrzymanego w spadku po ukochanym ojcu. Maię tropy wiodą do zrujnowanej willi w Rio de Janeiro, gdzie poznaje historię swojej przodkini z czasów Belle Époque, pełnej pasji Izabeli Bonifacio.

 
Bohaterce pierwszej części sagi, ojciec pozostawia następujące przesłanie: „Nigdy nie pozwól, aby twoim losem rządził strach”. Czy Wasi rodzice też starają się pozostawić lub pozostawili w Waszych sercach jakąś dewizę? Napiszcie, jaką zasadą według nich powinniście kierować się w codziennym życiu.  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.   


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Siedem sióstr - Jacek Skowroński

Siedem sióstr

Autor: Lucinda Riley

Porywająca epicka opowieść o miłości i stracie – pierwsza z wyjątkowej serii siedmiu książek, osnutych wokół legendy o konstelacji Siedmiu Sióstr. Na wieść o śmierci bajecznie bogatego i otoczonego aurą tajemniczości ojca Maia D'Aplièse i jej pięć sióstr, wszystkie adoptowane przez Pa Salta jako małe dziewczynki, spotykają się w domu, w którym spędzały dzieciństwo. „Atlantis” – to wspaniały zamek położony nad brzegiem Jeziora Genewskiego. Każda z dziewcząt otrzymuje wskazówkę, która pozwoli jej odkryć istotę dziedzictwa otrzymanego w spadku po ukochanym ojcu. Maię tropy wiodą do zrujnowanej willi w Rio de Janeiro, gdzie poznaje historię swojej przodkini z czasów Belle Époque, pełnej pasji Izabeli Bonifacio. Elementy zagadkowej układanki zaczynają powoli tworzyć całość.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 13 kwietnia do 20 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Albatros.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 104
sloneczko89
15-04-2017 18:52
U mnie rodzice często mówią: "z tego się nie będzie strzelać". I już wtedy wiem, że nie wszystko musi być idealnie, nie wszystko da się zrobić perfekcyjnie. A ja nie powinnam przejmować się tym, że coś poszło odrobinę nie po mojej myśli. To, że zrobiłam coś inaczej niż planowałam, nie znaczy, iż zrobiłam to źle. Ta zasada pomaga mi żyć i walczyć z moim pedantyzmem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 308
Mruczanka
15-04-2017 19:14
Mam nieodparte wrażenie, że mnie mama wypchnęła metaforycznie z gniazda czy też rzuciła na prawie głęboką wodę. Co prawda nie kazała mi się wyprowadzić z domu (większość czasu mieszkam w akademiku, bo studiuję, ale spędzam w domu wakacje, święta i niektóre weekendy) i wspiera mnie finansowo, kiedy naprawdę krucho, ale zawsze powtarza: RÓB, CO UWAŻASZ ZA SŁUSZNE. TO TWOJE ŻYCIE.
I sama pewnie jestem sobie winna, bo doradzała – źle, nie doradza – również niezbyt dobrze. Przynajmniej wiem, że jeśli popełnię błąd, to będzie i mnie wesprze, bo to kobieta, która nie odwraca się od swoich dzieci i która sama wiele w życiu przeżyła.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 94
kot_behemot
15-04-2017 20:20
Moi rodzice powtarzali mi zawsze jedno zdanie ,,łzy to oznaka słabości".
Sens tych słów zrozumiałam dopiero w późniejszych latach życia. Wcale nie chodziło Im o to, żebym była nieczuła, i nieokazywana emocji. Oni chcieli, żebym była silna, nie dała się krzywdzić.Według Nich w życiu trzeba być silnym. Nie zawsze coś idzie po naszej myśli, ale wtedy nie można się załamywać. Należy próbować i nie pokazywać, że jest źle. Trzeba samemu poradzić sobie ze swoim problemem. Z biegiem czasu coraz bardziej dostrzegam, że mieli rację.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 469
czytelnicze-recenzje
16-04-2017 22:00
Według mnie taką, że trzeba walczyć o swoje i nie poddawać się, mimo napotykanych przeciwności losu oraz niepowodzeń.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 77
kasiula
16-04-2017 22:25
Moja mama zawsze mawiała "kłamstwo ma krótkie nogi" dlatego zawsze uczyła nas mówić prawdę. W domu panowała zasada, że jeżeli ktoś nabroi i sam się do tego przyzna to uniknie kary. Nie raz człowiek palił się ze wstydu czy strachu jak zjadł wszystkie krówki po ciemku by nikt nie widział ale jak pomyślał o skórzanym pasie odbitym na tyłku to ze spuszczoną głową łykając łzy śpiewał prawdę jak skowronek. To nauczyło mnie trzech ważnych rzeczy: nie być tchórzem bo tylko tchórze kłamią, być odpowiedzialną bo skoro naważyłam piwa to teraz muszę je wypić i najważniejsze - żyć tak żeby się nie wstydzić za samą siebie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1283
Monika
17-04-2017 00:23
"Cokolwiek robisz, rób to dobrze". Ojciec powtarzał to za każdym razem, kiedy robiliśmy coś wspólnie. Dziadek mawiał "nikt z tego strzelał nie będzie" i to znaczyło, że nie musi być idealne, że można wymierzyć na oko, przyciąć tak mniej więcej i przybić krzywym gwoździem. Ale to dziadek ze strony mamy, z wychowaniem mojego ojca nie miał nic wspólnego. Tata przycina z dokładnością ułamków milimetra i zawsze używa wkrętów, jego obliczone na rok czy dwa “prowizorki” wytrzymują dziesięciolecia i nie chcą się poddać nawet wtedy, kiedy usilnie staramy się je rozebrać. I tego samego próbował nauczyć dzieci.
Efekt?
Jestem perfekcjonistką, jak coś robię, to musi być równiutko, dokładnie, idealnie. Z drewnianych półek nie sterczy żadna drzazga, polakierowane równomiernie, żadnych zacieków. Książki na nich stoją równiutko. Kiedy ścieram kurze, to nie tylko na brzegu, ale i z tyłu, za książkami. Jak którąś czytam, to od początku do końca. Kiedy sama piszę, to dopieszczam do ostatniego szczegółu, a i tak nie jestem zadowolona.
Sukces wychowawczy?
Pamiętacie Yodę? "Try not. Do… or do not. There is no try."
Jeśli już coś robię, to muszę zrobić to idealnie. Ale jeśli nie wyjdzie? No więc jeśli nie mam pewności, że coś mi się uda, to nie robię. Nie próbuję. Nie zaczynam.
Ktoś mógłby powiedzieć, że moje lenistwo jest wrodzone. Ja wolę wierzyć, że jest wypadkową wrodzonej niepewności i zaszczepionego mi przez ojca perfekcjonizmu ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2092
Bonnemort
17-04-2017 11:51
Moja rodzina jest z tych ponurych, gdzie podstawowa zasada brzmi: Zawsze i wszędzie dbaj tylko o siebie. Przez tę zasadę wiele wycierpiałam, ponieważ nie umiem polegać na innych, zaufanie drugiemu człowiekowi jest mi całkowicie obce. Chociaż z drugiej strony bycie samowystarczalnym w każdej sytuacji wydaje się fajne, to na dłuższą metę jest to bardzo mecząca zasada. Pomimo tego, że moja rodzina uważa, że zaufanie drugiej osobie to akt czystej głupoty to ja się z nimi nie zgadzam i staram się zmienić dawne przekonania.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 584
yyyyyyy
17-04-2017 15:36
"Żyj tak, abyś nigdy nie miała problemu aby spojrzeć na siebie w lustrze".
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 14
Patrycja
17-04-2017 20:36
Rodzice... ileż oni zasad są w stanie nam przekazać? W głowie się ich ilość nie mieści. Jedna z moich ulubionych, a zarazem najtrudniejsza do przyswojenia brzmi "wyciągnij łyżeczkę z kubka, bo sobie oko wydłubiesz". Inny przykład: " skończ już czytać, bo sobie oczy popsujesz", niestety kochani rodzice – nie byłam w stanie się do tego stosować. Aż się łezka w oku pojawia na samo wspomnienie, oczywiście jest to łezka wywołana śmiechem. To tak pół żartem, pół serio. Cokolwiek rodzice by nie mówili często tego nie rozumiemy, nie przyswajamy, burzymy się, buntujemy, ale ich słowa zaczynamy rozumieć w momencie, gdy sami mając swoje rodziny, dzieci, zaczynamy powtarzać te frazy. Dopiero wtedy rozumiemy, że wszystkiego czego nas uczą, że wszystkie wartości i zasady, które nam przekazują sprawiają jakimi ludźmi się stajemy, kształtują nas. To właśnie dzięki rodzicom nigdy nie wydłubałam sobie oka, ale też dzięki nim znam wartość ciężkiej pracy, tego ile warta jest w życiu rodzina i co ważne, że po każdej burzy wychodzi słońce. Cokolwiek by się nie działo zawsze nadejdzie dobry czas, to takie nasze rodzinne motto.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 245
Ariadna
17-04-2017 21:48
„Najgorsza prawda jest lepsza niż najlepsze kłamstwo” słyszałam zawsze gdy coś zmalowałam z bratem będąc małymi dzieciakami. Oszukiwanie mamy, że ma się dobre oceny działało do czasu wywiadówki, stawanie przy koszu na śmieci gdzie leżała rozbita szklanka/talerz działało do czasu wyrzucenia śmieci i słyszenia szczęku szkła, ukrywanie żab w pokoju działało dopóki jedna nie uciekła, noszenie bluzek z długim rękawem, zakrywające poziome kreski na rękach w akcie buntu działało do chwili fali gorąca… Mogłabym tak jeszcze x sytuacji, rzeczy wypisać na których MUSIAŁAM się przejechać na kłamstwie żeby zrozumieć, że to nie ma sensu, że znienawidzona dewiza rodziców niczym klątwa zawsze działa. Z początku myślałam, że to złowróżenie matki, ileż można przecież słuchać, że pokazanie kolejnej jedynki i złości na jej twarzy jest lepsze od uśmiechania się i żartowania wieczorami, zamiast siadania i odrabiania karnych prac. Jednak to prawda. Prawda zawsze zwyciężała i pokazywała mi coraz dosadniej, że krzywdzę nie tylko bliskich, ale i siebie ukrywając ją i zamieniając na wyrzuty sumienia. Teraz sama jestem mamą i stoję przed tą trudną lekcją.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd