Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
749395 czytelników
1513 dyskusji
97292 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Historia w klimacie noir - wygraj książkę "Syreny".

Historia w klimacie noir - wygraj książkę "Syreny".

W zarządzanych przez mafię pubach i knajpach Manchesteru Syreny sprzedają bilety do piekła – heroinę i ecstasy. W ich łaski musi się wkupić młody detektyw Aiden Waits, skompromitowany policjant, który nie może uwolnić się od błędów przeszłości. Aby nie stracić odznaki, zostaje wtyczką wśród narkotykowych dealerów. Sprawy mocno się komplikują, gdy Waits ma odnaleźć córkę ważnego polityka ukrywającą się wśród Syren. Klucząc w świecie skorumpowanych policjantów, pięknych kobiet i bezwzględnej mafii odkrywa prawdę, którą niekoniecznie chciał poznać.

 
Lee Child zarekomendował tę książkę jako: „Ostry jak brzytwa urban noir”. „Syreny” to przepełniony mroczną atmosferą kryminał, w którym autor odwzorował rodzinny Manchester we wszystkich jego ponurych barwach. Napiszcie krótką historię w podobnym klimacie, przepełnioną podejrzanymi zaułkami miast, niebezpieczeństwem czyhającym za rogiem i mroczną przeszłością bohaterów.  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1800 znaków ze spacjami.   


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Syreny - Jacek Skowroński

Syreny

Autor: Joseph Knox

W zarządzanych przez mafię pubach i knajpach Manchesteru Syreny sprzedają bilety do piekła – heroinę i ecstasy. Żyjąc na krawędzi, skutecznie skrywają swoje sekrety. W łaski Syren musi się wkupić młody detektyw Aiden Waits, skompromitowany policjant, który nie może uwolnić się od błędów przeszłości. Aby nie stracić odznaki, zostaje wtyczką wśró d narkotykowych dealerów. Sprawy mocno się komplikują, gdy Waits ma odnaleźć córkę ważnego polityka ukrywającą się wśród Syren. Klucząc w świecie skorumpowanych policjantów, pięknych kobiet i bezwzględnej mafii odkrywa prawdę, którą niekoniecznie chciał poznać. Świetnie napisany, angażujący i przepełniony mroczną atmosferą kryminał. Knox zbudował z detalami świat policyjnych śledztw i narkotykowych porachunków, stworzył bohaterów, którzy w życiu poszli na wszystkie możliwe kompromisy. Idealna lektura dla fanów takich kinowych hitów jak „Infiltracja” i „Donnie Brasco”. „Ostry jak brzytwa urban noir – zupełnie wyjątkowy”. Lee Child Joseph Knox – pisarz, księgarz, literacki wojownik.Wychowywał się w okolicach Manchesteru. Ciemną stronę tego przemysł owego miasta poznał, pracując w lokalnych pubach i barach. Od kiedy wszedł w branżę księgarską, sprzedał tysiące kryminałów, ale zawsze pragnął stworzyć własną serię. Na kartach „Syren” odwzorował miasto we wszystkich jego ponurych barwach, odważnie odsłaniając mroczne tajemnice.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 12 kwietnia do 19 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1800 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Otwarte.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 210
Kamila
18-04-2017 14:14
Wyłaniając się z zaułku ulicy Kowalskiej łapię oddech i biegnę dalej. "To niemożliwe"-w mojej głowie kłębią się sprzeczne myśli- "to niemożliwe". Wyjmuje telefon i wybieram tak dobrze znany numer.
-"Olka to ja, o nic nie pytaj. Za 10 minut tam gdzie kiedyś."- rozłączam się i biegnę dalej. Omijam kościół ciemniejszą stroną ulicy Franciszkańskiej, i mknę ku górze, do parku na przeciwko cmentarza. Gdy docieram na miejsce ona już na mnie czeka. Wiernie jak zawsze. Jest jedyną osobą, która gdziekolwiek by nie była zawsze pomoże.Wpada mi w ramiona.
-"Kamila? Wiesz dobrze, że nie możesz być w tym mieście. Będziemy miały kłopoty jeśli ktokolwiek Cię zobaczy lub dowie się, że tu przebywasz". Moje spojrzenie, mimo późnej pory i ciemności mówi jej wszystko.
-"oni wiedzą..."- przerażona patrzy na mnie tym samym wzrokiem co kiedyś. Tym wzrokiem z którym mogłyśmy przenosić góry, aż do tamtego pamiętnego dnia.
-"dlaczego? powiedz mi dlaczego narażasz siebie na takie niebezpieczeństwo, oni Cię zabiją wiesz o tym! Twój pakt zawarty z nimi skończył się z chwilą przekroczenia granicy tego piekielnego miasta! Powiedz mi dlaczego?!". Jej błagalny krzyk ranił moje serce, nie mniej jednak niż to co chciałam jej przekazać.
-"posłuchaj, mam mało czasu. Oni wiedzą, że tu jestem ale nikt mnie jeszcze nie widział. Wierzysz w duchy?" Jej spojrzenie mówiło mi, że patrzy na mnie jak na wariatkę. No tak, kto by narażał swoje życie i nie tylko swoje tylko dlatego żeby zapytać się czy ktoś wierzy w duchy.
-"odbiło Ci? o czym ty do mnie mówisz?!"- W tym momencie wyciągnęłam z kieszeni kurtki zdjęcie, które ktoś mi przysłał kilka dni temu.
-"to nie możliwe"- jej głos zszedł do szeptu. Patrząc się na mnie wielkimi oczami kręciła przecząco głową.-" Kamila kochanie, on nie żyje... przecież widziałyśmy jak umiera, to nie możliwe".
-"wiem"- stwierdziłam krótko. -"ale to nie może być pomyłka. Dostałam to zdjęcie pocztą kilka dni temu. Bez żadnego podpisu, adresu, czy jakiejkolwiek innej wskazówki. On musi żyć. Ola ja wiem, że on żyje. Ktoś albo coś każe mu trzymać się ode mnie z daleka. Znam go i ty również wiesz , że bez powodu nie zaprzepaściłby naszego życia, przecież byliśmy dopiero rok po ślubie. Mieliśmy życie o którym zawsze marzyliśmy.Pomóż mi proszę...".
-"co ja mam zrobić?"-wciąż patrzyła się na mnie nie przytomnym wzrokiem.
-"pomóż mi odnaleźć mojego męża. Minęły cztery lata od jego rzekomej śmierci. Nigdy się z tym nie pogodziłam. Jeśli on rzeczywiście żyje , zrobię wszystko żeby go odnaleźć. Olu on musi wiedzieć że ma 3,5 letnią córkę..."Spuściłam wzrok, to wspomnienie tamtych chwil wciąż tak bardzo bolało.
-"pomogę Ci,kochana pomogę, chociażby to miała być ostatnia rzecz jaką zrobię w życiu". Wpadłam w jej ramiona z wielkim szlochem. Mimo, że nasi mężowie byli zawsze po przeciwnej stronie, my zawsze byłyśmy razem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 750
Anksunamun
18-04-2017 16:57
W mrocznym zaułku rozległ się cichy odgłos, coś pomiędzy kaszlnięciem a klaśnięciem w dłonie. Niewyraźny cień przemykający pod ścianą osunął się na ziemię.
Olga rozejrzała się wokół, ale poza tym nie dostrzegła żadnego ruchu. Stara latarnia parę metrów dalej nadal migotała światłem przepalającej się żarówki. W jego kręgu można było dostrzec zarastający trawą, brukowany chodnik.
Noc była ciepła, mimo że niebo zasnuwały szare chmury. Olga poprawiła cienką bluzę z kapturem, która miała na sobie, i przykucnęła za zdezelowanym samochodem, który okoliczni menele niemal doszczętnie już rozłożyli na złom.
„Idiotka.”, pomyślała. „Chodzić tak późno samej po niepewnej dzielnicy.”
Koleżanki często ostrzegały Izę, by wracając z nocnej imprezy, wybierała okrężną drogę do domu przez centrum albo brała taksówkę. Ta jednak upierała się przy swoim. Rzadko korzystała z tej drogi, a poza tym szła szybko i nigdy dotąd nic strasznego się jej nie przydarzyło.
„No i masz teraz za swoje.”
Olga odkręciła tłumik od lufy pistoletu, wyjęła magazynek i wszystko po kolei wrzuciła do studzienki ściekowej. Podniosła się, jeszcze raz uważnie rozejrzała, i ruszyła w stronę ciemnej bryły po drugiej stronie uliczki.
Spojrzała na zamglone oczy i lekko rozchylone usta dziewczyny. Była bardzo ładna. Nawet teraz, kiedy pośrodku jej czoła widniała wielka dziura po postrzale. No cóż, to nie jej wina, że Hubert nie chciał z nią zerwać.
Olga, starając się nie wdepnąć w rozlewającą się wokół krew, podręcznym scyzorykiem przecięła paski jej torby, a potem szybko przeszukała kieszenie. Trochę drobnych, guma do żucia, zapalniczka. Pieniądze wrzuciła do torby i zostawiła ciało z kieszeniami wywróconymi na drugą stronę.
Ostrożnie obeszła połyskującą w półmroku kałużę i skręciła za załom muru. Jak dotąd wszystko szło doskonale.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 233
karolciazosia
18-04-2017 23:04
Niemożliwe! Zalazłam się w tym miejscu. Sama nie wiem jak mnie tu przyniosły moje nogi. Rozejrzałam się, ale zobaczyłam tylko mury wyłaniające się z mroku. Poczułam, że do moich butów wlewa się woda, a do moich nozdrzy dociera nieprzyjemny zapach. Pochyliłam się, żeby zbadać skąd pochodzi ta nieprzyjemna woń i zobaczyłam pełno porozrzucanych śmieci, chyba przepływały tędy jakieś ścieki. Zatkałam nos i starałam się wycofać. W tym momencie zobaczyłam coś co sprawiło, że moje serce zaczęło kołatać w piersi i wszystkie włoski zjeżyły się na moim ciele. Byłam totalnie przerażona. Około metr od moich nóg leżała maskotka. Małpka. Była szara, ale to nie kolor przykuł moją uwagę. W małpce tkwiły szpilki, a jej łapki były związane sznurkiem. Zabawki kojarzą mi się z dziećmi, a one są przecież bezbronne i kochane. Nie rozumieją co to przemoc. Dzieci nie sprawiają bólu świadomie. Zrobił to ktoś dorosły. Krążą o tym miejscu różne plotki. Ludzie boją się tędy przechodzić. Niektórzy mówią, że są tu złe duchy, niektórzy, że ktoś się tu ukrywa i zwabia dzieci zabawkami i słodyczami. Nie wierzyłam w obie historie, ale i tak omijałam tą ślepą uliczkę szerokim łukiem. Nie wiem co mnie skusiło żeby tu wejść, odwaga czy głupota? Moje rozmyślania przerwał jakiś dźwięk, był to płacz dziecka, albo wyobraźnia płata mi figle, albo... Otworzyłam szeroko oczy rozglądając się. Bałam się nawet oddychać. Powinnam się natychmiast ewakuować, ale ze strachu nie mogłam się ruszyć. Usłyszałam kroki, były coraz głośniejsze. Poczułam woń papierosów i męskich perfum. Już się nie zastanawiałam, odwróciłam się i pobiegłam ile sił w nogach. Ktoś ruszył za mną. Nie zamierzałam się odwracać. Gdy byłam przy głównej ulicy kroki ucichły, ale ja gnałam dalej przed siebie byle by być jak najdalej od tego miejsca.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 96
MazDenim
18-04-2017 23:10
Sobotnia noc w Stumilowym Lesie była nadzwyczajnie spokojna. Nie słychać było bowiem krzyków szalejącej i przy tym rzadko trzeźwej młodzieży, żadne karetki ani radiowozy nie jeździły na sygnale. Zawsze ceniłem chwile spokoju w tym wiecznie hałaśliwym mieście, jednak dziś nie jest mi to na rękę. Nie chciałbym zostać przypadkowo złapany na obserwacji mojego źródła. Podążałem za śladami od miesiąca, kiedy to zdesperowany dwudziestolatek przyszedł do mojego biura i prosił o pomoc w odnalezieniu dziewczyny. Wiedział tylko że przyjechała do pracy na wakacje i po tygodniu stracił z nią kontakt. Nikt nic nie wiedział,ani współlokatorka, ani sąsiedzi. A kiedy samemu nie można dociec prawdy, zatrudnia się do tego najlepszego detektywa w mieście. Pierwsze co udało mi się ustalić to fakt, że dziewczyna dorabiała sobie na barze w klubie "Brykanie". Dla kogoś nowego w mieście to lokal średniej renomy którego właścicielką jest stara meksykanka z wielkimi worami pod oczami, na którą wszyscy mówią Kangurzyca. Jednak ktoś kto jest w temacie od dawna wie, że wszystkie zyski płyną prosto do kieszeni Maleństwa, ponad dwu metrowego recydywisty z Kolumbii. I tutaj zaczynają się schody, gdyż Maleństwo to jeden z drabów Krzysia, największego przestępcy jakiego widziało to miasto. Gość ma wtyki wszędzie i nie chciałbym znaleźć się na jego celowniku. Na pewno nie bez powodu. Badając sprawę udało mi się powiązać ludzi Krzysia, zaginioną dziewczynę i nowy narkotyk na rynku-"Miodek". Opioid szybko stał się ulubińcem biedoty, bowiem był o połowę tańszy od heroiny i faza była bardziej intensywna. Ponoć drag jest produkowany przez najzdolniejszego chemika na liście płac Krzysia- Prosiaczek. Swoją drogą strasznie ciekawy typ, został wyrzucony z Akademii ponieważ testował swoje mikstury na świniach, które później trafiały prosto do ubojni i na stoły niczego nieświadomych mieszkańców. Jednak dzisiaj muszę potwierdzić że dziewczyna rzeczywiście kupowała narkotyk. Jedynym dilerem działającym w okolicy jej mieszkania był Puchatek. Faceta zawsze spotkać można było w okolicy klubu 'Hefalump'. I tym razem opierał się o ścianę, a fioletowy neon oświetlał jego prawy profil. Każdy kto widziałby teraz jego twarz skąpaną w tym świetle uznałby, że rzeczony osobnik musi być wyjątkowo nieprzyjemną personą. Na szczęście Puchatek wisi mi przysługę. Kilka lat temu utknął w kasynie 'Królicza nora'. Przegrał sporo w karty i nie mógł spłacić długu, a wściekły właściciel groził że zrobi z niego kompost dla swoich marchewek. Na szczęście byłem na miejscu i zdecydowałem się spłacić jego długi. Tak zyskałem dłużnika i kogoś kto w razie czego dostarczy odpowiedzi na kilka pytań. Ochroniarze właśnie weszli do środka więc mamy chwilę by porozmawiać. Za moment okaże się, czy była to dobra inwestycja.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 15
titka2
19-04-2017 11:25
To miał być krótki lot. Nic nie zapowiadało katastrofy. Mike Smith z synkiem Tomem wchodził do samolotu na lotnisku Martha's Vineyard. Mały trochę się ociągał, zgubił samochodzik.
- Tom pospiesz się! Spóźnimy się na spotkanie.
- Dobrze tatko, już, już.
Zajęli miejsca w samolocie, tylko ich brakowało. 11 osób pozornie sobie nieznanych… ale tylko pozornie. Ktoś długo planował ten lot, starannie dobierał załogę i pasażerów… Ale udało się! Silniki zaczęły pracować i już po chwili mały odrzutowiec leciał w kierunku Nowego Yorku. Plan już prawie zrealizowany- pomyślał mężczyzna o czarnych włosach stojący przy hangarze.
Na pokładzie stewardesa Kate właśnie rozpoczęła swoją pracę od podawania drinków. Tom dostał sok jabłkowy- jego ulubiony. Na ekranach telewizorów leciał mecz baseballowy, lecz nikt nie był szczególnie zainteresowany. Nagle, z niewyjaśnionych przyczyn, samolot zaczął gwałtownie obniżać lot. Na pokładzie zrobiło się nerwowo, gwałtowne próby zapięcia pasów przeplatane z szeptaną z tyłu modlitwą. Samolot spadał… Tuż przed uderzeniem Mike pomyślał- wszystko stracone! Nawet nie wiedział jak bardzo się myli…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 60
agnieszka2907
19-04-2017 12:02
Jak zwykle zamknięcie klubu przedłużało się.
-Świetnie, nie dążę na ostatni nocny autobus - denerwowała się Tola.
Nie myliła się, autobus odjechał a na taksówkę musiałaby czekać pół godziny.
-A więc spacer - pomyślała z rezygnacją.
Kiedy skręciła w poprzeczną ulicę poczuła jak dreszcz przebiegł jej po plecach. W głowie miała historię zgwałconej tu pół roku temu dziewczyny. Sprawcy nie schwytano do dziś. Ofiara rozpoznała w swoim oprawcy bezdomnego, który zamieszkiwał kartony nieopodal miejscowej rzeźni. Kiedy mijała ten budynek starała się nie robić hałasu. Czuła unoszący się w powietrzu smród. Czasem jakiś szczur przebiegł jej pod nogami.
-Spokojnie, tylko nie krzycz - uspokajała się w duchu.
Wybrała tę drogę bo była o połowę krótsza. Jednak już żałowała tego wyboru. Żadnego oświetlenia, ciemność nocy zalała ulicę. Słyszała głosy pijaków awanturujących się na moście. Wiedziała, że ta droga też nie byłaby dobrym wyjściem.
Nagle usłyszała jakiś głos, jakby ktoś za nią szedł. Gdy się zatrzymała zaległa cisza. Zaczęła szukać domofonów na mijanych kamienicach. Nie znalazła żadnego.
-I tak nikt by mnie nie wpuścił o 3 nad ranem - szepnęła.
Oparła się o żelazną bramę i próbowała uspokoić. Wtedy na ustach poczuła przemokniętą cuchnącą rękawicę.
-Tylko nie krzycz. Nie zrobię ci nic złego. Chcę pomóc - wyszeptał ktoś do ucha.
Z całej siły kopnęła napastnika w krocze i próbowała się wyrwać z uścisku.
-To ty! To Ty jesteś tym poszukiwanym bezdomnym! - krzyknęła przerażona.
-Ja jej nic nie zrobiłem. Chciałem pomóc. Była nieprzytomna. Gdy otworzyła oczy zobaczyła moją twarz i oskarżyła o gwałt. Musiałem się chować. Widziałem cię dziś jak zamykałaś klub. Mężczyzna, który wyszedł jako ostatni czekał na ciebie. Myślałem, że cię zna, ale nie... On cię śledził. Chyba cię zgubił a ja chciałem cię ostrzec i pomóc przedostać się do centrum. Znam tu wszystkie przejścia - tłumaczył bezdomny.
-Nie wierzę ci! - krzyknęła Tola i pobiegła przed siebie.
Dopiero po minięci kilku ulic zatrzymała się. Zorientowała się, że się zgubiła. Usiadła na ławce i postanowiła w ciszy poczekać do rana.
-Nie posłuchałaś go. A szkoda bo miał rację. To ja cię śledziłem. To ja też zgwałciłem tą dziewczynę. Miała szczęście, przeżyła. Tobie szczęście nie dopisze - usłyszała głos za plecami i nagle zalała ją ciemność
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 9
Gosiaczek
19-04-2017 13:49
Adam zmierzał ciemnymi uliczkami w kierunku kasyna. Kiedyś spędzał tam całe noce, był jedynym dealerem na tym terenie! Ale odkąd w jego życiu pojawiła się Ania i urodziła się im córeczkę, zerwał z dotychczasowym życiem i wyjechali z miasta.
Informacja o kłopotach brata, który wpadł w nieodpowiednie towarzystwo i chciał zrobić trochę łatwej kasy sprowadziła go tu znowu!
Mijał po drodze obce twarze dresów, którzy spoglądali na niego podejrzliwie. Tuż przed kasynem ujrzał starych znajomych, których nie chciał nigdy więcej widzieć, ale życie zdecydowało za niego!
-Siema! Kopę lat! Gdzie to się podziewałeś?
-Nie chce kłopotów, dlatego powiem krótko. Mój młodszy brat zadał się z nieodpowiednimi ludźmi. Pewnie ich znacie, przecież Wy tutaj znacie wszystkich i o ile się nie mylę to nadal rządzicie w mieście. Ze względu na nasza starą znajomość może moglibyście mi pomóc go wyciągnąć z kłopotów.
-Wiesz nie ma nic za darmo?
-Zwrócę wam całą kasę jaką Wam wisi, tylko co z nim?
-Jest w kasynie. Ostatnio sprzedał Łysemu chrzczony towar i przekreślił się u wszystkich!
-Ok, ile Wam wisi?
-50patyków–nie masz tyle.
-Spłacam całość jutro, ale dzisiaj go oddajecie. Młody wyjedzie ze mną na koniec tygodnia i już nas więcej nie widzicie.
-A skąd Ty taką kase weźmiesz?
- To już nie jest Twoja sprawa. Ciebie powinno obchodzić tylko to, czy dostałeś kase
-Racja. Dogadajmy targu z Młodym.
-On się godzi sam po mnie dzwonił. Nie ma o czym dyskutować. Zawołajcie go i my spadamy. Rano wrócimy z kasą.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 47
Olga
19-04-2017 16:05
Idę ciemnymi alejkami naszego małego miasteczka.
Od tamtej październikowej nocy boję się ciemnych uliczek i smutnych lalek patrzących z wystawy ulubionego sklepu wszystkich małych dziewczynek. Nawet cienie drzew wydają mi się złowrogie, a ciężkie krople deszczu przyprawiają o dreszcze, odgłosy wiatru świdrują mój mózg, tak mocno, że ciężko mi się skupić na własnych myślach.
Powtarzam w myślach, że dam radę, że to tylko spacer. Musiałam wyjść, dusiłam się w czterech ścianach, ale na zewnątrz nie jest lepiej. Skręcam w małą, ciemną uliczkę. Cholera, latarnie nie działają, ale to nic, idę dalej. To moja pokuta, moja kara, tamtej nocy, rok temu też nie działały, tak nam powiedzieli.
Stanęłam pod drzewem i odpaliłam papierosa, krople z drzew kapały mi na twarz i mieszały się z moimi łzami. Czy ona też bała się jak ja, kiedy przemierzała tą ścieżkę rok temu? Cholera, bała się bardziej, przecież szedł za nią, musiała go widzieć. Czemu wybrała tą drogę? Nigdy się nie dowiem.
Gaszę papierosa i idę dalej, uliczki są coraz węższe. Skręcam jeszcze 2 razy i idę do końca alejki, ślepa uliczka, śmietniki, kilka starych zniczy, ludzie już zapomnieli co tu się stało. Ja nie, nigdy nie zapomnę zamglonych, zielonych oczu mojej siostry skierowanych ku niebu. Rano się pokłóciłyśmy, już nigdy jej nie przytulę, nie odwołam tych słów, Anno, tak bardzo żałuję.
Klęczę przed cholernym, śmierdzącym śmietnikiem. Ona wykrwawiała się tu całą noc, uliczkę dalej była libacja, czy nie krzyczała? Czy nikt nic nie słyszał? To niezbyt ciekawa dzielnica, ale gdyby ktoś zareagował może by go złapali, a deszcz nie zdążyłby zatrzeć śladów.
Nagle ja słyszę : "Wiedziałem, że przyjdziesz" i czuję mocne uderzenie w tył głowy. Anno, chyba jednak cię przeproszę, jeszcze dziś.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 220
Rohirrim
19-04-2017 16:19
Bar nigdy nie pustoszał. Otwarty 24 godziny na dobę utrzymywał się z szemranych interesów zawieranych nad kuflem piwa. Złodzieje, ludzie biznesu, mordercy. Wszyscy byli tu mile widziani. Wiedziała, że on lubi to miejsce. Znali go tu, a ona nie chciała spędzać sama czasu w obcym miejscu w obcym mieście. 8 lat rozłąki czyniło ją obcą dla tych ludzi.
- Wracasz do roboty?
- Po to wyjechałam i po to wróciłam. Będę pracować w kostnicy, na początku bez kontaktów, wiesz, żeby się zorientować co i jak. Za parę tygodni jestem do waszej dyspozycji.
- Nie cieszy cię to.
- Nie bardzo – przyznała. – Nie chcę robić za sprzątaczkę. Wolę ciepłe trupy od zimnych. Byłam dobra, ale kochany braciszek na mnie doniósł i mnie odsunęli.
- Miał rację. – mruknął do dna swojego kufla. – Ponosiło cię i to zdrowo.
- Dlatego wolę pracować sama. Liczy się efekt, nie metoda. Dziadkowi zależało na skuteczności, to ją miał.
- Na skuteczności i braku rozgłosu.
- Brak świadków i nie było komu głosić.
Nie odpowiedział. Po co się sprzeczać o przeszłość. Ale wiadome było, że jeśli ona nie wykaże oznak szaleństwa podczas tuszowania morderstw, to wróci. Znów będzie zaufanym pośrednikiem między Dziadkiem a ludźmi niewspółpracującymi. A wtedy strzeżcie się wrogowie Dziadka. Tego kto stanął mu na drodze zalewała morzem krwi. Życie nie miało dla niej litości, więc i ona nie znajdowała jej w sobie.
- Widziałaś się z bratem?
Kiwnęła głową.
- Będzie miał ładną bliznę na pamiątkę. Zresztą, trochę bólu mu nie zaszkodzi, może przestanie w końcu tak zadzierać nosa. To, że jestem po medycynie nie znaczy, że na zawołanie załatwiam prochy.
- Dla własnego brata nie zrobisz wyjątku?
- Przyrodniego. – prychnęła - Znam farmaceutę ale to dwie godziny drogi stąd. Podrzucisz mnie? Tutaj jestem obca, reputację muszę wyrabiać od nowa...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 59
taliana
19-04-2017 16:58
Jestem w trakcie czytania.. za mną dopiero kilka stron, ale już mogę powiedzieć, że wciąga i że warto po nią sięgnąć :) pozdrawiam
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd