Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
749395 czytelników
1513 dyskusji
97292 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Ambicje ponad moralność? - wygraj książkę "Konklawe".

Ambicje ponad moralność? - wygraj książkę "Konklawe".

W Watykanie umiera papież propagujący ideę Kościoła ubogiego. Misja przeprowadzenia konklawe przypada w udziale mającemu za sobą kryzys wiary kardynałowi Lomeliemu. Zamknięci we wnętrzu Kaplicy Sykstyńskiej elektorzy modlą się o to, by Duch Święty oświecił ich i pomógł dokonać właściwego wyboru, bardzo szybko jednak obok toczącego się od dziesięcioleci sporu tradycjonalistów i liberałów zaczynają się między nimi całkiem ziemskie intrygi i knowania.

 
Lomeli musi rozstrzygnąć w swoim sumieniu, czy jako dziekan kolegium ma się ograniczać wyłącznie do spraw organizacyjnych, czy też spróbować wpłynąć na przebieg głosowania poprzez ujawnienie mrocznej przeszłości głównych pretendentów. Czy tak jak narrator powieści stanęliście kiedyś przed ogromną pokusą i musieliście dokonać wyboru między moralnością a ambicjami?  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.   


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Konklawe - Jacek Skowroński

Konklawe

Autor: Robert Harris

W Watykanie umiera propagujący ideę Kościoła ubogiego, znienawidzony przez Kurię papież. Misja przeprowadzenia konklawe przypada w udziale mającemu za sobą kryzys wiary dziekanowi kolegium kardynalskiego, kardynałowi Lomeliemu. Do wzięcia udziału w wyborach uprawnionych jest stu siedemnastu kardynałów, lecz tuż przed rozpoczęciem głosowań w Domu Świętej Marty pojawia się kolejny, nieznany nikomu kardynał Benitez z Filipin, którego zmarły papież podniósł do tej godności w tajemnicy przed watykańskimi urzędnikami. Zamknięci we wnętrzu Kaplicy Sykstyńskiej elektorzy modlą się o to, by Duch Święty oświecił ich i pomógł dokonać właściwego wyboru, bardzo szybko jednak obok toczącego się od dziesięcioleci sporu tradycjonalistów i liberałów zaczynają się między nimi całkiem ziemskie intrygi i knowania. Lomeli musi rozstrzygnąć w swoim sumieniu, czy jako dziekan kolegium ma się ograniczać wyłącznie do spraw organizacyjnych, czy też spróbować wpłynąć na przebieg głosowania poprzez ujawnienie mrocznej przeszłości głównych pretendentów. Ostateczny wynik konklawe okaże się jednak i tak nie całkiem zgodny z jego intencjami.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 11 kwietnia do 18 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Albatros.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 19
nikolsosna
13-04-2017 18:33
to może się wydać sprawa błahą , a tekst trywialny ale tak własnie wyglada dorastanie. o tak , taki dylemat spotkał mnie w czasie młodości durnej i chmurnej. Znajomi moich kuzynów wybierali się nocną porą na jabłka. Nie swoje, a wiadomo takie smakują bardziej. Do tego by je zdobyć należało się trochę pogimnastykować przeskakując przez ogrodzenie. nie bardzo chciałam to robić. niby tylko jabłka i to te które leżały pod drzewem jako opad. Prostszym rozwiązaniem wydawało mi się pójście do właściciela i poproszenie o kilka. Uległam namowom i ambicji...Jabłka nie smakowały zupełnie. Ale ciesze się że ten dylemat spotkał mnie w dość błahej sprawie bo teraz już potrafię dokonać słusznego wyboru. od tamtej pory nie daję się zwieźć złudnym profitom ulegania ambicji.niebo gwiaździste nade mną , prawo moralne we mnie. jedyna ambicją pozostało słuchanie zawsze siebie i moralne postępowanie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 376
Kaśko
14-04-2017 04:20
Nigdy nie stanęłam przed takim wyborem, ponieważ w życiu kieruję się zasadą, żeby dążyć do swoich celów, ale nigdy nie po trupach. Kiedy mogę osiągnąć cel w sposób niezgodny z moją moralnością... i tak znajdę bardziej moralną ścieżkę, ponieważ uważam, że da się wszystko. Mogę jednocześnie osiągnąć swój cel i nie rezygnować z bycia dobrym człowiekiem, zawsze! :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
grypsiarz
14-04-2017 13:36
Watykan. Kaplica Sykstyńska. Konklawe. Kościelni dygnitarze. I rywalizacja o wielką władzę, lub też służbę, zależy od poglądów elekta. Jednak Watykan jest daleko a konklawe względnie rzadko ponadto nie każdy z nas jest dziekanem kolegium. Czy to oznacza, że w naszym życiu codziennym nie dochodzi do podobnych rozterek? Nic podobnego. Życie każdego z nas usłane jest przeróżnymi dylematami moralnymi.
Pracownik socjalny często w swojej pracy spotyka się z sytuacjami, których interpretacja jest niejasna. Jedną z klientek pomocy społecznej była kobieta z małym dzieckiem, której mąż zmarła wczesną jesienią. Kobieta została sama, ponieważ jej siostra od kilku lat mieszkała z rodziną za granicą. Sytuacja naszej bohaterki była o tyle trudna, że jej dochody pozwalały na przydzielenia minimalnego zasiłku, ale nie pozwalały na odłożenie jakiejkolwiek kwoty, wszystko pochłaniały wydatki bieżące.
Pojawiła się okazja wyjazdu do siostry, jednak konieczne było wygospodarowanie pewnej sumy pieniędzy na bilety. Kobieta zwierzyła się z tych problemów podczas jednej z rozmów. Umiejętne rozliczenie dochodu klientki pozwoliło na przyznanie zasiłku celowego na zakup opału na zimę.
Oczywiście pieniądze te nigdy nie trafiły do składu opału a kobieta więcej nie pojawiła się w ośrodku. Dotarła tylko kartka z życzeniami świątecznymi i wyrazami bezgranicznej wdzięczność.
Życie każdego z nas jest pełne dylematów moralnych, które warunkują nasze postępowanie. Nawet jeśli nie jesteśmy na konklawe.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1155
anius90
14-04-2017 17:23
Nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale wiem, że jeśli by się taka pojawiła to wybrałabym ambicję, dlatego, że człowiek musi przede wszystkim myśleć o sobie. Nikt inny nie będzie robił rzeczy, które będą dobre dla nas, a nie dla nich. Żaden człowiek nie jest na tyle dobry, żeby przede wszystkim myśleć o innych (nie mówię tu o rodzinie, tylko o zupełnie obcych osobach). Staram się postępować zgodnie z moją moralnością, jednak w stosunku do ludzi nie jest to łatwe. Cóż... Takie jest moje zdanie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 43
Klops
14-04-2017 22:59
W ogólniaku należałam do najlepszych uczennic. Zawsze przygotowana, odpowiedzialna, prawdomówna. W czwartej klasie nauczycielka biologii zrobiła znienacka kartkówkę. Pierwszy raz nie przygotowałam się do lekcji. Na sprawdzianie nie umiałam odpowiedzieć na żadne z pięciu pytań. Było mi tak bardzo wstyd, że nie oddałam tego sprawdzianu. W domu przemyślałam to, co zrobiłam i postanowiłam honorowo przyznać się, zamiast wpierać nauczycielce, że moją kartkówkę zgubiła. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na lekcji pani odczytała nam oceny ze sprawdzianu. Dostałam piątkę! Tylko moja mama znała prawdę ze sprawdzianem, nikomu o tym nie powiedziałam. Nauczycielce nigdy nie przyznałam się, bo i ona okazała się nieuczciwa, gdyż na pewno tych sprawdzianów nie sprawdziła, a oceny wpisała według tzw. opinii o uczniu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1283
Monika
20-04-2017 16:29
To, że dostałaś piątkę, wcale nie dowodzi, że nauczycielka postąpiła nieuczciwie. Nie wiem, czy to wciąż obowiązuje, ale kiedyś była taka zasada, zwłaszcza na wyższych uczelniach, ale i w szkołach bywała przestrzegana, że jeśli student uczestniczył w egzaminie i oddał pracę, to egzaminator jest zobowiązany go ocenić. A jeśli zgubił pracę studenta, to jest to jego, nie studenta wina, zatem nie... To, że dostałaś piątkę, wcale nie dowodzi, że nauczycielka postąpiła nieuczciwie. Nie wiem, czy to wciąż obowiązuje, ale kiedyś była taka zasada, zwłaszcza na wyższych uczelniach, ale i w szkołach bywała przestrzegana, że jeśli student uczestniczył w egzaminie i oddał pracę, to egzaminator jest zobowiązany go ocenić. A jeśli zgubił pracę studenta, to jest to jego, nie studenta wina, zatem nie można na tej podstawie żądać od studenta powtarzania egzaminu. Zauważ, że byłby to świetny sposób udupiania nielubianego studenta - gubić każdą dobrą odpowiedź i powtarzać egzamin do czasu, aż kiedyś powinie mu się noga. A zatem, jeśli egzaminu nie można powtórzyć, studenta trzeba ocenić, a praca zaginęła, to jak ją ocenić? Można by było postawić ocenę na oko, podobną do średniej tego studenta, ale wtedy student przyjdzie i będzie twierdził, że akurat tym razem napisał lepiej. Dowodów brak. Ale student jest czysty, pracę oddał, mogła być dobra, powinna być dobra, bo przecież taki jest cel każdego egzaminu, żeby potwierdzić, że studenci opanowali cały materiał. To egzaminator pracę przechowywał, to on musi na jej podstawie udowodnić każdy punkt, którego brakuje do maksymalnej oceny. Nie ma pracy, nie ma punktów ujemnych, jest maks i obowiązkowa piątka. Nawet gdyby student zwykle zbierał tróje. Czasem mieliśmy nadzieję, że któryś wykładowca zgubi nasze prace i tym samym zafunduje nam darmowe piątki, jeśli nie wszystkim, to chociaż niektórym. Czasem wykładowcy podejrzewali niektórych z nas o chęć oszustwa, nieoddania pracy i wmawiania im konieczności postawienia piątki - wtedy zabezpieczali się przed tym tak, że na liście obecności na egzaminie podpisywaliśmy się pod czujnym okiem i po oddaniu pracy - jeśli ktoś pracy nie oddał, to i nie był oficjalnie obecny, więc żadna ocena się nie należała - opłacało się już znacznie mniej niż nieoddanie pracy podczas egzaminu, na którym miało się zaliczoną obecność, bo nieusprawiedliwiona nieobecność to rezygnacja z pierwszego terminu i zostawał już tylko drugi, wyjątkiem sytuacje, kiedy udało się później zdobyć zwolnienie lekarskie lub kiedy wykładowca organizował zerówkę, ale uznawał ją za alternatywny pierwszy termin, czyli poległych w zerówce kierował od razu na drugi, z pominięciem pierwszego - wtedy nie oddając pracy w zerówce zyskiwało się dodatkowy termin, ale już nie gwarancję zaliczenia jak przy przekonaniu egzaminatora, że praca była oddana, ale on ją zgubił.

Jeśli Twoja nauczycielka stosowała tę zasadę i jeśli nie podejrzewając Ciebie o oszustwo uwierzyła, że sama Twoją pracę zgubiła, to w obliczu jej winy pokrzywdzonej przez nią uczennicy piątka uczciwie się należała. Nie dlatego, że zwykle dostawałaś piątki, ale dlatego, że jak nauczyciel gubi prace uczniów, to te zgubione są automatycznie piątkowe.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 532
cariad
15-04-2017 18:35
ambicje ponad moralność?

zastanawiam sie dłuższą chwilę...

może zacząć tak? "czy właściwie ambicja i moralność nie mogą iść w parze? przecież jeśli spojrzeć na ten dylemat z odpowiedniej strony, to dreptać moga obok siebie i wcale żadna z nich się nie musi się wychylać ..."

a może tak? "w dzisiejszym świecie, w którym rządzi pieniądz, nie ma miejsca na moralność. smutne to, lecz prawdziwe. a jak dojść do pieniędzy? hmmm... no drogą moralności to raczej rzadko się udaje ... "

nie. spróbuję inaczej... "rozmawiamy o faktach czy marzeniach? jeśli o stanie faktycznym, to nie ma niestety wesołych wieści – ambicja zazwyczaj depcze po moralności, jak po szarym chodniku. a w marzeniach? tam jest inaczej. pozytwynie nastawieni do świata i innych, ambitni, lecz nie przesadnie, ludzie kroczą świetlistym chodnikiem moralności do pięknego celu..."

powtórzę sobie jeszcze raz.
ambicje ponad moralność?
a-m-b-i-c-j-e? m-o-r-a-l-n-o-ś-ć?

no jasne! to taka zagadka jest, tak?
jak w szkole, na matematyce? który zbiór jest większy?

odp. w tym zadaniu wygrały ambicjE. są przynajmniej dwie, a najprawdopodobniej jest ich znacznie więcej. takie prawo liczby mnogiej...

p.s. przykro mi. naprawdę, wolałabym by było odwrotnie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 104
sloneczko89
15-04-2017 18:48
Pewnie niejedna osoba uznałaby mnie za dziwaczkę, ale ja stając przed takim wyborem - wybieram moralność. To jest dla mnie tak naturalne jak wstanie rano z łóżka. Ktoś mógłby powiedzieć, że być może cel jest dla mnie mało atrakcyjny, albo że nie jestem ambitna. Ja jednak wiem, że pewne wartości zostały we mnie trwale zakorzenione i że nie jest w stanie wygrać z nimi moja chęć posiadania czegoś/kogoś. Wychodzę z założenia, że jeśli coś jest dla mnie, to prędzej czy później dojdę do celu, ale w zgodzie ze swoimi zasadami. Nigdy nie kierowałam się w życiu słowami: "po trupach do celu" i najzwyczajniej w świecie nie chcę tego robić.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1033
BlackLady
16-04-2017 21:54
Dobro czy zło? Prawda czy kłamstwo? Moralność czy ambicja? Takich pytań jest jeszcze wiele. Dopadają nas, a my stajemy przed wielkim dylematem. Co wybrać? Być prawym, dobrym, szlachetnym człowiekiem czy może pokazać tę cząstkę egoizmu, jaka znajduje się w każdym człowieku?
Takich dylematów doświadczamy wszyscy. Nie ma wyjątków. Już w najmłodszych latach stajemy przed takimi wyborami. Jedyna różnica to wielkość tych wyborów i ich konsekwencji.
Kiedy jesteśmy dziećmi zastanawiamy się czy dla wygrania wyścigu warto podłożyć koledze nogę. Kiedy idziemy do szkoły nęci nas często ściąganie. Przecież to taki łatwy sposób na dobrą ocenę! Ale czy na pewno?
Jednak schody zaczynają się tak naprawdę dopiero kiedy jesteśmy dorośli. To wtedy trzeba wybrać między uczciwością a chęcią awansu. To wtedy nęci nas wykorzystanie przyjaciela dla własnych celów. Może to być małe kłamstwo w stylu „Tak, to tylko mój projekt.” albo coś dużo większego.
Ktoś kiedyś powiedział, że wszystko ma swoją cenę. Skoro ceną ambicji jest moralność, a raczej obdarcie z niej, to pozostaje tylko jedno pytanie. Czy jesteś w stanie zapłacić taką cenę?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 321
Fasoletti
17-04-2017 11:53
Miałem kilka tego typu sytuacji, nie chodziło o jakieś wysokie tytułu, czy awans. Prozaiczne sprawy. Raz oskarżyłem kogoś niesłusznie, od tamtej pory staram się naprawdę dokładnie przeanalizować sytuację, zanim określę jak się zachować. Jednak gdyby chodziło o utratę przez kogoś ważnej pozycji czy nawet życia, przez to, że ujawniłem ukryte fakty o tej osobie, na pewno sumienie nie pozwoliłoby mi kierować się chęcią zdobycia zaszczytów czy majątku. Myślę, że zwyciężyłaby moralność.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 186
mizantropka
17-04-2017 16:48
Często, za często zmuszana byłam wybierać między ambicją a moralnością. To jak zdecydowanie się na to, czy słuchać serca, a może rozumu. Najtrudniejszą sytuacją była historia rodem z "Ani z Zielonego Wzgórza". Po ukończeniu gimnazjum, z najlepszą średnią w szkole, pragnęłam kontynuować naukę w jednym z najbardziej prestiżowych liceów w kraju. Nie musiałam martwić się o pieniądze, bo z łatwością uzyskałam stypendium. Biedna dziewczynka, wychowana przez samotną matkę. Złożyłam wszelkie potrzebne papiery i czekałam. Każdego ranka zaglądałam do skrzynki, niepewność targała mną i nie pozwalała na normalne funkcjonowanie. Cały czas myślałam o jednym, czy dostanę się i czy będę mogła spełnić moje największe marzenie. Tydzień przed otrzymaniem wyników moja siostra próbowała popełnić samobójstwo. Znalazłam ją w kuchni, otoczoną kilkoma pustymi opakowaniami tabletek nasennych. Leki były tak słabe, że wypuścili ją po kilku dniach, ale rozmowy z psychologiem ujawniły, że jest chora na depresję. Moja biedna, kochana, zawsze uśmiechnięta siostra kryła w sobie przerażającą tajemnicę. "Z radością zawiadamiamy, że pani ... została przyjęta do Liceum..." Długo patrzyłam w kartkę, która kiedyś byłaby moim największym skarbem, a teraz jej nienawidziłam. Miałam alternatywę. Iść do szkoły tam, czy wybrać szkołę tutaj. Równało się to zostawieniu siostry lub jej wspieraniu. Wtedy przypomniałam sobie historię Ani Shirley, ona nie opuściła Maryli, wiedziałam, że postąpię podobnie. Z okrutnym żalem, ze łzami w oczach napisałam odmowę. Ale postąpiłam słusznie. Kiedy musisz wybierać pomiędzy ambicją a moralnością wybierz moralność. Kiedy nie wiesz czy słuchać serca, czy rozumu wybierz serce. Jednak musisz pamiętać, że osoby z miękkim sercem, muszą mieć twardą dupę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd