Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
749395 czytelników
1513 dyskusji
97292 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Miłość jak z książki - wygraj książki "Zły Romeo" i "Mimo moich win".

Miłość jak z książki - wygraj książki "Zły Romeo" i "Mimo moich win".

Cassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce... Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat... Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?
 

Od zarania dziejów zaczytujemy się w opowieściach o fikcyjnych romansach, marząc o wielkim obezwładniającym zadurzeniu. Ale nie tylko bohaterów „Złego Romea” i szekspirowskiego oryginału spotykają uczuciowe rozterki. Czyż prawdziwe doświadczenia nie są idealnym materiałem na sztukę lub scenariusz filmowy? Opiszcie swoją lub znaną Wam z opowieści bliskich historię miłosną. Jaki tytuł nosiłaby ekranizacja lub spektakl na jej podstawie?

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki "Zły Romeo" Leisy Rayven i "Mimo moich win" Tarryn Fisher. 

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 5 kwietnia do 12 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Otwarte.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 27
Zaczytana
10-04-2017 22:09
,, Miłość, która trwa i będzie trwać wiecznie''
To historia mojej prababci i pradziadka.
Moja prababcia poznała mojego pradziadka po wojnie. Poznali się przez znajomych. Babcia miała wtedy 17 lat, wtedy przeprowadziła się z Rzeszowa do Bolesławca. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, było to widać dobrze. Postanowili być ze sobą, a po kilku latach wzięli ślub. Byli szczęśliwi chociaż jak to w małżeństwie nie zawsze jest łatwo. Ale mimo to kochali się i tak przetrwali 49 lat. Niestety mój dziadek nie żyje od 17 lat, zmarł na raka w 2000 roku. Mimo to moja babcia nigdy nie przestała go kochać. Pierwsze pięć lat były dla niej najgorsze, codziennie chodziła na cmentarz i płakała. Było jej ciężko , w końcu odszedł ten, którego kochała nad życie. Teraz ma 83 lata i od śmierci dziadka nie chce nikogo innego. Miała szansę, ale jej nie wykorzystała. Był jeden mężczyzna, który wyznał jej miłość i proponował ślub, ale ona nie chciała. Kochała dziadka i chciała pozostać mu wierna. Kocha i już będzie kochać zawsze, bo miłość trwa wiecznie. Myślę, że to była prawdziwa miłość i głęboka, która się nie kończy pomimo odejścia jednej osoby. Kiedy czasem spojrzę na moją babcie widzę w niej miłość do dziadka , tak wielką , że nie da się tego opisać.
To miłość , która trwa i będzie trwać wiecznie..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 536
MD14
10-04-2017 23:03
„Nie jesteśmy razem”
Znam cię od trzech lat. Całe liceum koleżeństwa, okazjonalnych docinek, ironicznych komplementów i zażartych dyskusji, bo nie zgadzamy się prawie w niczym. Na studniówkę zapraszam kogoś innego, ty idziesz sam. Dobrze się bawimy.
Najdłuższe wakacje w naszym życiu a ty łapiesz mnie za rękę. Masz takie długie rzęsy i tak niebieskie oczy i nie potrafię nie odwzajemnić pocałunku. W październiku każde idzie w swoją stroną, bez dramatu. Nigdy nie byliśmy razem.
Czwarty rok i spotykam cię na urodzinach przyjaciółki. Niedawno zerwałeś z dziewczyną, kłócimy się o politykę i pijemy i nikt nie zwraca uwagi, gdy wychodzimy się przejść. Wyciągasz papierosa, mówię, że dziewczyny nie lubią całować popielniczek. Wolisz moje usta, gratuluję wyboru. Rozchodzimy się raz jeszcze.
Zaczynam się z nim spotykać i jest trochę taki jak ty, a trochę jest twoim przeciwieństwem. Sprawia że się śmieje i jest bystry, nieco arogancki i chamski. Po pół roku jego delikatne dłonie i ostry język mi nie wystarczają.
Pytam czy nie masz ochoty na piwo. Nie musimy bawić się w uprzejmości. Wystarczy, że patrzę ci w oczy i oboje wiemy, że tęskniliśmy. Twoja noga podskakuje pod stołem i przeczesujesz włosy dłonią i nie wierzę, że przeze mnie tracisz pewność siebie. Udajemy, że się żegnamy, że pójdziemy teraz do swoich mieszkań i znów o sobie zapomnimy. I mówimy do zobaczenia, ale delikatnie dotykam twojego policzka i wystarczy i w końcu trzymasz mnie w mocnym uścisku i już nigdy nie wracam do domu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 532
Charlie
10-04-2017 23:58
„Koniunkcja”
Na dialogach literackich pojawiło się pięć osób – o dwie więcej niż miesiąc temu – on jednakże należał do stałych bywalców. Przyszła starsza pani, która na pytanie, jak ma na imię, odpowiedziała: siedemdziesiąt trzy; brzydki pan zwykle przychodzący ze swoją brzydką dziewczyną, dziś jednak samotny; przemiła, ale i przemądrzała nauczycielka szkoły średniej; ja, nieustannie paplająca o Houellebecqu, dzisiejszym temacie dialogów literackich; przyszedł i on, którego imię w żaden sposób nie wiązało się z osiemnastoletnią twarzą: Edgar. W naszej publicznej bibliotece o jasnozielonych ścianach, typowych dla placówek, nad którymi czuwał zarząd miasta, Edgar pojawiał się systematycznie, przynajmniej od czasu zawiązania się klubu książki w październiku ubiegłego roku. Co miesiąc siadał na składanym krzesełku w tym samym miejscu, a mianowicie w rogu dużego, malowanego na czarno stołu, na przeciwko brzydkiego pana, który był naszym wodzirejem. Na pierwszym spotkaniu Edgar przedstawił się, a ktoś żartem zwrócił się do niego: Allan Poe; po tym zdarzeniu Edgar zamilkł na wieki. Co miesiąc siadał, nalewał sobie wody mineralnej do literatki w drukowane na szkle czereśnie i słuchał naszej gadki-szmatki, popijając jednostajnie i nawilżając przełyk, jakby nasze odkrywcze słowa wysuszały jego wnętrze. Atoli sam milczał jak grób.
- To jest książka o snuciu się – zaczynam, nawiązując do „Mapy i terytorium”. Dalej się rozkręcam i w końcu plotę jak katarynka. – Houelleubeq to mistrz, jeśli chodzi o ciekawość w nudzie. Ale po cóż był ten chrzest? – Marna próba wejścia w konwersację z resztą towarzystwa. Gestami zachęcam ich do uzewnętrznienia się.
- Twardoch jest zbyt wulgarny – odpowiada mi w końcu starsza kobieta.
- A Pilch to dupa – dopowiada Edgar. Milknę, oddając pałeczkę nauczycielce i brzydalowi. Na Edgara tylko się patrzę; po wysnutych z „Mapy i terytorium” wnioskach, czyli ostatniej części dialogów literackich, bierze mnie pod rękę i wyprowadza z biblioteki. – Podoba mi się twoja twarz - rzecze.
Biblioteka miejska znajduje się w lewej części kamienicy; Edgar prowadzi mnie na stronę prawą i pnie się po schodach. Mówi, że tu mieszka i widzi, jak trzy razy w tygodniu przechodzę chodnikiem pod jego oknami. Żyje z mamą i babcią, mają przyjemne mieszkanie. Edgar przedstawia mnie jako „tę koleżankę z dialogów”.
- Odwiedź nas jeszcze kiedyś – mówi jego mama na pożegnanie, kiedy wychodzę wiele godzin później, bogatsza o nowy posmak na języku i książki Pilcha. (Żebyś przekonała się, że to dupa, powiedział Edgar). Książki były bardzo dobre, zaś smak na języku pozostał.
Do rodziny Edgara przyszłam miesiąc później (to był miesiąc Dehnela) i przychodziłam po każdych następnych dialogach literackich (kolejno Borszewicz, Wiśniewski i Tokarczuk). Potem zaczęłam odwiedzać ich co tydzień, gdyż potrzebowałam korków z matematyki, a tych udzielał mi Allan Poe we własnej osobie; potem po prawej stronie kamienicy bywałam już niemal co dzień, i to bynajmniej nie z powodu korepetycji. Potem zaś umarła dawna ja i umarł Edgar; narodziło się zwierzę o dwu grzbietach, nierozerwalne i spojone z niegdyś dwóch części, przylutowane niemalże i mocne jak drzewo. I tak pozostało.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 240
Ledarg1916
11-04-2017 00:00
"Możesz już odejść"
(Autentyczna historia mojego brata)
Lata temu był z dziewczyną, na punkcie której całkowicie oszalał, nie było nikogo, tylko Agnieszka i Agnieszka. Osobiście za nią nie przepadałem, wydawała mi się "interesowna", ale co tam młodszy brat może doradzać starszemu, zakochanemu... byli ze sobą jakieś 4 lata. Wydawało się, że wszystko zmierza w jednym kierunku. Brat miał swojego najlepszego kumpla, pech chciał, że kumpel był, co tu dużo mówić, lepiej sytuowany finansowo. Pewnego dnia kupił sobie auto, brat nie miał... Z Agnieszką coś się zaczęło psuć. Nie miała czasu, musiała się uczyć i inne takie kłamstewka... No ale widywali się nadal, choć rzadziej.
Brat dowiedział się, że ona przesiaduje z jego kumplem. Co ciekawe, mój porywczy zwykle brat nic nie zrobił, nie powiedział im, że wie o nich... W zasadzie wszyscy już o nich wiedzieli, ale oni nie wiedzieli, że inni wiedzą... Brat jakoś to znosił, żeby - jak sądzę - wycisnąć z tego każdą chwilę, zanim nastąpi nieuchronne. Powiedział mi, że czeka, aż się któreś z nich przyzna. Że należy mu się ta prawda z ich ust.
W końcu stało się. Kumpel powiedział mu, że chce się spotykać z Agnieszką (oficjalnie). Byłem pewny, że w końcu brat da mu w pysk.
Co zrobił? Wziął Agnieszkę za rękę, położył ją na dłoni kumpla i powiedział, że ma o nią dbać, bo inaczej go zapier... Na koniec dodał, że życzy im szczęścia i że ją kocha a jego nienawidzi...
Zaimponował mi wtedy bardzo...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 272
SunReads
11-04-2017 10:56
"Magiczny list"

Pewien mężczyzna w czasie trwania 3-letniego związku, wysyłał do swojej wybranki listy. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że zawierały one ukrytą wiadomość. Każda pierwsza litera kolejnych listów została napisana pogrubioną, ozdobną czcionką i układała się w treść oświadczyn.
Pewnego dnia, gdy razem usiedli i przeglądali swoje pamiętniki, kobiecie ukazała się ta zaskakująca propozycja.
Oświadczyny zostały przyjęte i zakończyły się ślubem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 36
America
12-04-2017 18:36
piękno tkwi w prostocie:) jakość, a nie ilość.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 9
Gosiaczek
11-04-2017 13:48
Przyjaźń i miłość
Jak to w piątkowy wieczór Aga z Izą wyszły do baru-Metro napić się i pogadać. Do dziewczyn dosiadł się Tomek z kolegami. Od tego dnia często chłopak spędzał z nimi wieczory! Z początku Iza zaczęła go podrywać, ale nie jest ona stała w uczuciach i szybko się znudziła. Adze Tomek spodobał się od razu, ale ze względu na Izę odpuściła.
Miedzy Agą i Tomkiem nawiązała się przyjaźni, spotykali się we dwójkę, ale tylko jako przyjaciele. Ich kontakt był świetny, mogli na siebie liczyć i o wszystkim pogadać! Aga spotykała się z chłopakami, ale żaden związek nie trwał długo. Tomek za to jeździł na imprezy i wychodził ze znajomymi.
Razem byli na wielu imprezach, każdy uważał ich za parę idealną, ale oni podkreślali, że parą nie są. Po jednej z imprez wylądowali w łóżku, a nigdy wcześniej nawet nie zdarzyło się im całować. Po tym unikali się przez rok. Pewnego dnia spotkali się w Metrze-postanowili wyjaśnić sobie wszystko:
-Przepraszam zachowałem się jak dupek, ale nie wiedziałem co Ci powiedzieć!
-A myślisz, że mi było łatwo! Poczułam się wykorzystana, najpierw mnie zaliczasz, a później zapominasz!
-To nie tak! Bałem się, myślałem że pomyślisz że Cię upiłem a później wykorzystałem!
-Tak pomyślałam jak zwiałeś!
-Aga ja Cię kocham i nie chciałem stracić chociaż przyjaciółki!
-Skoro mnie kochasz, to dlaczego nigdy mi o tym nie powiedziałeś?
-Bałem się!
-Przez Twój strach o mało nie straciliśmy prawdziwej miłości. Tomek kocham Cię!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 271
Kardamon
11-04-2017 17:17
GRA POZORÓW

Znam tę historię z opowieści wielu osób. Niektóre szczegóły ulegają zmianie, jak to często bywa w takich przypadkach, lecz ogólny zarys pozostaje ten sam. Ocenia się różnie, w zależności od punktu widzenia. Wiem jednak, co sama widziałam.

Wszystko zaczęło się, gdy kuzynka wyjechała zagranicę na niespodziewane zaproszenie znajomych. Wkrótce miała okazję poznać samotnika mieszkającego po sąsiedzku. Fama głosiła, że wcześniej prowadził bardzo rozrywkowe życie i że dopiero po wypadku wszystko się zmieniło – nie chodziło tylko o zewnętrzne obrażenia, które pozostawiły po sobie wyraźne ślady, lecz brak odpowiedniego wsparcia podczas rehabilitacji, szczególnie że najbliższa rodzina zrobiła wiele, aby podkopać jego pewność siebie. Zresztą nic potem nie było tak samo, przez co nie potrafił powrócić do równowagi. No cóż, łatwo bywa się pogrążyć w ciemności, gorzej jest z niej się wydostać.

W każdym razie kuzynka okazała się katalizatorem zmian, ponieważ ich spotkania od samego początku były wielce wybuchowe, tym bardziej że nie przywiązywała wagi do jego humorów, nie dając się wyprowadzić z równowagi. Iskrzyło pomiędzy nimi coraz bardziej. Przy okazji umożliwiła mu spojrzenie na pewne sprawy z innego punktu widzenia, stając się jego światłem w mroku. I o ile nie miała nic przeciwko romansowi, to małżeństwa nie brała pod uwagę, zresztą od dawna unikała jakiś poważniejszych związków. Ten jednak uparł się, że postawi na swoim. Szybko przekonała się, że nie był mężczyzną, z którym można pogrywać, a przede wszystkim nie brakowało mu determinacji w dążeniu do celu (ponoć już wtedy zaczął podkradać jej książki, aby niekiedy czerpać inspirację – to jakiś ich prywatny żart, który chyba tylko oni rozumieją). I dopiął swojego, chociaż w międzyczasie sporo się działo, zwłaszcza gdy do akcji wkroczyła jego mamusia, która w zajadły sposób usiłowała położyć temu kres (później kuzynka nieraz wspominała, że zgodziła się na ślub na jej złość albo dla jego pieniędzy, co doprowadzało kobietę do furii, zwłaszcza po tym, jak intercyza poszła z dymem). Tak naprawdę dużą rolę w przekonywaniu odegrały książki. Nie dość, że szybko wyczuł jej słabość do nich, to jeszcze potrafił wybrać takie, które ją interesowały.

I nie zmienia to faktu, że do dzisiaj mu wypomina, że jej się nie oświadczył, tylko zaciągnął przed ołtarz, nie pytając jej o zdanie. W odpowiedzi uśmiecha się niczym w pewni zadowolony z siebie zwycięzca.

Tak czy owak, ostatnich wątpliwości pozbyła się podczas miesiąca miodowego, ponieważ zabrał ją na skalistą wysepkę z latarnią morską zamiast do egzotycznego kurortu czy też coś w tym stylu. Zresztą na wyjazdy zwykle wybiera nietypowe miejsca, ciągając ze sobą męża, który wtedy wiecznie narzeka na niewygodę, pogodę itp., potem na jego życzenie jeżdżą ekskluzywnych kurortów nad morzem, gdzie ona sarka na nudę, że jest za dużo słońca, jednocześnie pocieszając się kolejną książką. Jemu również zdarza się je czytać, ponoć głównie po to, aby wiedzieć, co tak bawi lub irytuje jego żonę. Lubi przy tym bawić się w cenzora. W odpowiedzi posyła mu lekceważące spojrzenie, a na jej ustach błąka się rozmarzony uśmieszek.

Po dzień dzisiejszy nie brakuje sprzecznych opinii na temat ich małżeństwa. Dotyczy to przede wszystkim obcych i niektórych znajomych. Tym bardziej że niczego nikomu nie ułatwiają, choćby dlatego, iż ich zachowanie bywa niezgodne ze słowami, a niczego nie tłumaczą. Kuzynka również co nieco dokłada od siebie, mówiąc np.: nie po to się wyszłam za mąż, aby teraz się rozwodzić. Albo coś podobnego w tym stylu. Niektórzy niewątpliwie oceniają ją po słowach, często wyrwanych z kontekstu. Sama zwracam uwagę na ton jej wypowiedzi, który jest pełen ukontentowania. To mi się wydaje najważniejsze.

Tak się składa, że w głównej mierze lubią spędzać czas ze sobą, nie pozwalając, aby inni wcinali się w ich relacje.

Niedawno doszło do niemałego zamieszenia, a mianowicie zostało ujawnione, że kuzynka na obecną chwilę posiada spory majątek, bo dotychczas zawsze twierdziła, że wszystkie pieniądze należą do męża i że żyje na jego koszt, co poniekąd jest prawdą. Cała rzecz zaczęła się, gdy chciała zrealizować pewien projekt, lecz nie udawało się nawiązać współpracy na jej warunkach. Toteż mąż podarował taką możliwość, co wówczas uznano za wielce ekscentryczny prezent, w szczególności że niewiele brakowało, iż wszystko skończyłoby się bankructwem. Teraz z radością odwdzięczyła się równie spektakularnym prezentem, kupiwszy mężowi zamek z luksusowymi lochami, tłumacząc się tym, że na wszelki wypadek, gdyby go naszło, aby tam ją zamknąć. Nic dziwnego, że lochy stanowią główną atrakcję.

PS. To nie tak, że zawsze żyje się im różowo. Teściowa z czasem nie złagodniała i co gorsza, usiłowała wnuków nastawić przeciwko matce. W końcu jeden z nich, wówczas pięcioletni, nie wytrzymał i przyłożył jej w nos. Rodzice znaleźli się w poważnym kłopocie. Z jednej strony uczyli syna, aby kobiety traktował z szacunkiem (no i bronił matki), zaś z drugiej należy respektować starszych oraz rodzinę, ale skoro babka okazała się prawdziwą wiedźmą…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 35
Monika
11-04-2017 18:49
,,Nie zapomnę nas"
Jest to historia mojej koleżanki.
Kiedy miała 17 lat była bardzo zakochana w swoim chłopaku Kamilu, który był od niej o rok starszy. Poznali się na imprezie wspólnego znajomego na samy początku nie przepadali za sobą, ale kto się czubi ten się lubi i tak samo było z nimi po paru dniach nie mogli przestać ze sobą rozmawiać i tak zaczęła ich historia. Tak jak to bywa w nastoletniej miłość wydawało się im, że to na zawsze, że nic ich nie rozdzieli planowali wspólną przyszłość ta sama szkoła potem studia chcieli razem zamieszkać. Każdy im zazdrościł tego, że mają siebie i tego że ich związek jest wolny od zazdrość i błahych problemów. On zawsze był wtedy kiedy ona go potrzebowała był nie tylko jej chłopakiem, ale przede wszystkim przyjacielem. Natomiast on wiedział, że ona to ta przy, której chce się zestarzeć zawsze się chwalił jakie ma szczęście, że ma taką wspaniałą dziewczynę. Wszystko było jak z bajki do pewnego dnia kiedy ona dostała wiadomość, że Kamil miał wypadek pamiętam, że nie mogła się uspokoić płakała jak szalona. Kiedy pojechała do szpitala dostała najgorszą wiadomość jaką mogła dostać. Kamil nie przeżył, a ona rozpadła się na milion kawałków. Bardzo ją to zmieniło straciła ten błysk w oku przestała się ciszyć z małych rzeczy. Od wypadku mięło jakieś 4 lata, a ona dorosła zmieniła szkołę, ale wciąż pamięta go i wciąż za nim tęskni. Kiedy jej mówię żeby poszła dalej i zaczęła od nowa odpowiada mi, że pierwszej prawdziwej miłość nie da się zapomnieć chociażby nie wiadomo jak ona bolała.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 308
Mruczanka
11-04-2017 21:09
„Ja Ci napiszę, a Ty mi odpiszesz”
Zaczęłabym od przysięgi małżeńskiej, bo super byłoby zacząć od bajkowego zakończenia. Napotkałam jednak jeden kruczek. Niestety tak krukowaty, że nie miałam sposobu na jego ominięcie. Otóż… My nie wzięliśmy ślubu. Ba!, my się nawet nie spotkaliśmy, co zakrawało zapewne o śmiech na sali, bo nie było również mowy o jakichkolwiek zaręczynach, namiętnym, zwalającym z nóg pocałunku czy chociażby rzuconym prosto w oczy „kocham cię”.
Ale kochaliśmy się. Pamiętam tę noc, kiedy myślałam, że poszedł spać. Pierwszy raz napisałam mu, że go kocham, a on odpisał. Zaskoczony. Nie spodziewał się tego.
Ale dzięki niemu przeżyłam jedną z najpiękniejszych wiosen w swoim życiu. Miłość zmienia spojrzenie na świat. Serio. Człowiek zdaje się lżejszy.
Ale też potem ten sam świat drastycznie zbladł, kiedy straciłam wiarę w to, że kiedykolwiek się spotkamy, przytulimy, że razem będziemy. Smutne. Popadłam w depresję i zamknęłam się w sobie.
Ale nie jest źle. Aktualnie się przyjaźnimy.
Ale w dalszym ciągu nie mieliśmy okazji się spotkać…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1432
Annalynne
11-04-2017 22:51
Opowiedziałabym, gdybym mogła, historię miłosną z książki Przekwitający mak, jednak skupię się na podobnej (realnej) i zatytułuję ją <i>Pozory</i>.

Miłość w książkach często jest przesadzona: pełna ciepłych, słodkich słówek i radości. Pomija się cierpienie, prawdziwe i dosadne.
Znałam ludzi, którzy uważani byli za parę dobraną tylko pod tym względem, że jedna strona podporządkowywała się drugiej, była bezkonfliktowa i wiecznie uśmiechnięta. Gdy komentowano ten związek, ciągle krytykowano osobę, która bez przerwy krzyczy i ma wieczne pretensje do partnera. O wyrazach miłości mówiono chyba tylko na początku ich związku. Z czasem miłość przerodziła się w coś, co z zewnątrz odbierane było negatywnie. Kiedy nadeszła choroba, ciężka, niewiadomo, czy uleczalna, relacje między partnerami się nie zmieniły, wręcz zaostrzyły. A jednak, gdy medycyna zawiodła, było cierpienie. Jakby <i>więź życia</i> została zerwana.
To była gra pozorów – coś, co dla nas było nie do pomyślenia, dla pary było tak naturalne, że mimo gorzkich słów żadne nie życzyło drugiemu śmierci, a gdy ona nadeszła i zabrała jedno z nich, drugie się załamało i nie pozbierało do dzisiaj.

Przez tę krótką, niezbyt dobrze opowiedzianą historię chciałam przekazać dwie rzeczy. Uno – relacji międzyludzkich nie należy oceniać przez pryzmat książek. Dos – miłość wydaje się pozytywnym uczuciem, a przynosi więcej cierpienia niż te negatywne.
O miłości nie można mówić w samych superlatywach, bo „miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty”.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd