Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
761418 czytelników
1556 dyskusji
100107 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Miłość jak z książki - wygraj książki "Zły Romeo" i "Mimo moich win".

Miłość jak z książki - wygraj książki "Zły Romeo" i "Mimo moich win".

Cassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce... Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat... Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?
 

Od zarania dziejów zaczytujemy się w opowieściach o fikcyjnych romansach, marząc o wielkim obezwładniającym zadurzeniu. Ale nie tylko bohaterów „Złego Romea” i szekspirowskiego oryginału spotykają uczuciowe rozterki. Czyż prawdziwe doświadczenia nie są idealnym materiałem na sztukę lub scenariusz filmowy? Opiszcie swoją lub znaną Wam z opowieści bliskich historię miłosną. Jaki tytuł nosiłaby ekranizacja lub spektakl na jej podstawie?

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki "Zły Romeo" Leisy Rayven i "Mimo moich win" Tarryn Fisher. 

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 5 kwietnia do 12 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Otwarte.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 415
Maggie
08-04-2017 14:06
Większość pokazanych tu historii jest smutna więc dla równowagi coś zabawnego i z życia wzięte :)

"Przez żołądek do serca a może przez zastrzyk?"

Historia, którą chciałabym się podzielić związana jest z początkami
miłości moich dziadków od strony mamy a właściwie tym jak się poznali.
Zacznę od tego, że moja babcia jest emerytowaną pielęgniarką a dziadek
cukiernikiem. Babcia przez wiele lat pracowała w swoim zawodzie w
jednej z przychodni. Któregoś dnia mój dziadek poszedł do wspomnianej
przychodni na pierwszy z serii zastrzyków przepisanych przez lekarza.
Tak się składa, że delikatnie mówiąc nie przepada on za igłami,
widokiem krwi itp. Możecie więc się domyślić, że kiedy w przychodni
okazało się, że zastrzyk ma mu robić młoda i ładna pielęgniarka (moja
babcia, tak na marginesie właśnie przypomniała mi się Kate Beckinsale w "Pearl Harbor") nie chciał pokazać, że się boi. Kiedy babcia opowiadała mi tę historię twierdziła, że jego strach dało się wyczuć na kilometr. Hahahaha. Podobno babcia zagadała dziadka tak, że nawet nie zauważył kiedy zrobiła zastrzyk. Przez następne kilka dni dziadek przychodził na zastrzyki a po każdym w podziękowaniu dawał mojej babci coś słodkiego: pączki, napoleonki itd. Po ostatnim zastrzyku dziadek zebrał się na odwagę i zaprosił moją babcię na tańce i tak się zaczęło. Jak to mówią, przez żołądek do serca a może przez zastrzyk?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 942
Doomisia
08-04-2017 15:32
"Wyblakła"

Po raz pierwszy zobaczyła go na sali gimnastycznej. Zwróciła uwagę na jego ręce-silne męskie dłonie, które z równą precyzją łapały piłkę,jak i mogły wyczyniać inne rzeczy, o których ona wtedy nie odważyła sobie nawet pomyśleć.Potem coraz częściej widywała go na szkolnym korytarzu-nie wiedziała o nim zupełnie nic, ale intuicja podpowiadała jej, że jest to chłopak, w którym bardzo łatwo można się zakochać. Kiedy zupełnie na przekór sobie zgodziła się wziąć udział w imprezie, na które tak nie lubiła chodzić, w żadnym wypadku nie spodziewała się, że spotka tam jego. Wyglądało na to, że on był tak samo zaskoczony jej widokiem, jak ona jego obecnością. Gdy się przedstawił i zaprosił ją do tańca, dziewczyna z wrażenia ledwo pamiętała swoje imię. Odkryła, że słuchają podobnej muzyki, czytają podobne książki i każde z nich jest nieśmiałe, jednak razem czuli się tak pewni siebie jak nigdy dotąd. Zaimponował jej swoją wiarą, przez co ona też chciała sprawdzić jak to możliwe, że jest to dla niego tak ważne. Sprawdziła i przez to zakochała się w nim jeszcze mocniej niż dotychczas. Wystarczył jeden rzut oka na tego cudownego chłopaka, a ona czuła się szczęśliwa i niepokonana. Jednak pewne wydarzenia zakłóciły ten spokój, a ich drogi się rozeszły. Czasem dziewczyna widuje go po drugiej stronie ulicy, jednak wstyd nie pozwala jej się odezwać. Ta historia trwa nadal i czeka na swoje szczęśliwe zakończenie. Wszak życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 210
mizantropka
08-04-2017 18:45
"Empfänger gestorben"

Kiedy rozpoczęła się ll Wojna Światowa, moja prababcia skończyła 17 lat. Z powodu trudnej sytuacji materialnej została pomocnicą kucharki w domu niemieckiego oficera. Pewnego dnia, wracając ze sklepu, napotkała młodego żołnierza, który okazał się synem jej pracodawców. Miłość, łącząca ich, musiała być ukrywana. Spotkania po zmroku, ukradkowe spojrzenia wymieniane w domu, szybkie, przelotne pocałunki. Kiedy wojna zmierzała ku końcowi rodzina ukochanego musiała uciekać, ale zakochani obiecali wymienić między sobą listy, pragnęli pielęgnować uczucie, nie chcieli pozwolić mu zgasnąć. Po dwóch miesiącach nadszedł pierwszy list. Zawierał same pozytywne informacje: mężczyzna zdobywa pracę, miejsce zamieszkania. Uszczęśliwiona dziewczyna odpisała w kwiecistych słowach i ze zniecierpliwieniem czekała na odpowiedź, gdy ją otrzymała serce poczęło krwawić. Oto rozpoznała swój list z dwoma dodatkowymi wyrazami: "EMPFÄNGER GESTORBEN", czyli "adresat nie żyje"...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 915
smile
08-04-2017 19:21
Koniec Piosenki

1.

No i kto musi znowu marnować taki piękny dzień na robienie ankiet, które tylko denerwują ludzi? Doprawdy nie wiem po co one tej szkole, skoro i tak nikt z nich nie korzysta. Dobra, nie ważne. Nie mój interes, przynajmniej mi za to płacą.
- Mamoooo!
- co znowu? – krzyczy przez cały dom.
- gdzie są te cholerne spodenki!!!!
- Dziecko kochane, nie denerwuj mnie, wyprałam je przed chwilą – wzdycha.
Jeśli miałabym wybrać jedną osobę którą kocham najbardziej pod słońcem, to byłaby nią ona. Tym bardziej, że założyłam jej spodenki :D
Jeju, jak wsiadam do autobusu w taki piękny ale parny dzień to mam ochotę kupić niektórym koszulkę z napisem podziel się dezodorantem. Szczególnie tej ślicznej pani z pieskiem, który albo też się spocił, albo ona będzie musiała porządnie wyszorować sukienkę. Po godzinnej przejażdżce, przy wysiadanie stwierdzam, że klimatyzacja jest jednym z niewielu rzeczy postępowych które są przydatne. Ona i hydraulika. Idę dzisiaj wyjątkowo nie do galerii tylko na wyspę młyńską, kto wie a może dzisiaj będzie się tam coś ciekawego działo. W końcu jest letni weekend. Tutaj nie może być aż tak nudno. Idąc w miejsce mojej niedoli rozprawiam w głowie o tym, jak dołujący jest fakt że do spodenek mamy musiałam założyć pasek i planować najbliższą dietę. Gdyby nie moje uwielbienie do jedzenia, ten problem byłby mniej irytujący i łatwiejszy do rozwiązania. Kiedy tak gdybam sobie o wyższości karmelków nad sałatą zauważam, że dzisiaj jest festiwal nauki, cudownie!!! Same dzieci…..
Korzystając z okazji, że jest mało ludzi a ja zaczynam za 40 minut, idę na kawę żeby w końcu się obudzić do najlepsze kawiarni w Bydgoszczy. Takiej pianki mleka jak w Strefie nie znajdzie się nigdzie indziej w obrębie co najmniej 50 kilometrów. Zresztą, wiem coś o tym – sama uczyłam się parzyć kawę pod okiem właściciela, który mógłby o niej rozprawiać długimi godzinami.
- cześć Michał,- wołam na progu, zauważając, żę w środku nikogo nie ma, bo wszyscy biorą dzisiaj na wynos albo siedzą na zewnątrz.
- Cześć, dawno cię nie było, ehhh znowu książka, co czytasz?
- w końcu wzięłam się za Lśnienie, wiesz skoro przeczytałam już drugą część to wypadałoby wziąć się w końcu za pierwszą
- taaaa, typowa Klaudia
- za to wszyscy mnie kochacie – ironizuję
- skoro ty o tym wiesz to po co to wszystko – chichot
Jak zawsze biorę moje ukochane cappuccino, które jak na złość nadal wielu ludziom kojarzy się z czekoladowym proszkiem z paczki, zamiast z espresso z kremowym mlekiem. Wyciągam kolejną powieść jednego z moich mistrzów i jak zawsze zostaję pochłonięta. Budzę się z transu po blisko godzinie i patrząc na zegarek zastanawiam się jakim cudem przy moim roztargnieniu nie przegapiłam dzisiaj przystanku, tak ja ostatnio, kiedy wysiadłam na…… trzecim.
Rzecz jasna kiedy wychodzę, prawie, że nie dotykając ziemi, słyszę za sobą śmiech baristy, który pewnie długo nie da mi zapomnieć o tym jak śmiesznie musiałam wyglądać. Idę przez most i już po jego przekroczeniu zaczynam słyszeć muzykę. Naprawdę cudowną muzykę. Hola hola, myślę sobie – co robią takie dźwięki w miejscu gdzie przebywają głównie 6-7 –latki i ich wiecznie zabiegani rodzice? Kiedy idę dalej, bliżej sceny zauważam, że nie jest to muzyka z płyty, tylko grana na żywo. Grana i śpiewana. I od tego momentu nie pamiętam co najmniej piętnastu minut. Nawet nie wiem, co potem grał, co śpiewał. Pamiętam tylko go, jako odpowiedź na jego dźwięki, zmiękły mi miejsca o których istnienie nawet siebie nie podejrzewałam. Wiem wiem, mało poetyckie ale to właśnie sobie w tamtym momencie pomyślałam.
Z tego stanu wyrwała mnie dopiero przerwa. Kurde kurde kurde, whyyy. – to moje coraz bardziej elokwentne myśli, które uciekają razem z grawitacją kiedy jego wzrok przenosi się na mnie. Może mi się wydawało, może nie – ale on też na moment zdrętwiał. Hmmmm… ,,taaaak, to pewnie mój wytrzeszcz, też bym się takiego przestraszyła,, - mruczę pod nosem.
- Dzień dobry, ślicznej pani – słyszę za sobą
Odwracam się za siebie widzę fotografa. Moja błyskotliwość nie zna granic, biorąc pod uwagę to, że robił zdjęcia od około 20 minut, wszystkim obecnym. Może to trochę niegrzeczne, ale nie mogę się powstrzymać przed zmierzeniem go – wysoki, w miarę przystojny, ogolona głowa, ciemne oczy, ubrany na luzie i z uśmiechem, z którego nie mogę nic wyczytać – ogólnie rzecz ujmując - kompletnie nie mój typ, tym bardziej biorąc pod uwagę że ma na oko jakieś 30/35 lat.
- Dzień dobry
- przepraszam, że przeszkadzam, ale czy mogę zrobić pani trochę zdjęć? Spokojnie, nigdzie ich nie opublikuję, ale jak je przebiorę to mogę ci je wysłać.
Nie umknęło mojej uwagi to, jak szybko przeszedł z ,,pani,, na ,,ty,, ale w sumie nie bardzo mi to przeszkadza, bo i tak zawsze powtarasz, żeby nikt się tak do mnie nie zwracał.
- Jasne, nie ma sprawy
- Super – szczerzy się i puszcza do mnie oko
Lekko ucieszona tym że w ogóle ktoś zwrócił na mnie uwagę, uśmiecham się do nieznajomego i widząc że, muzyk wraca na scenę, zajmuję moje poprzednie miejsce na trawniku. Tym razem słyszę zapowiedź i koduję w głowie, że od teraz moim ulubionym męskim imieniem jest Tomek.
Coraz bardziej pijana z rozkoszy słuchania go, nie zauważam nawet fotografa. Tak samo jak kolejnego mijającego kwadransa. Ku mojemu szokowi, idzie w moją stronę zaraz po zejściu ze sceny.
-cześć stary – zwraca się nad moim ramieniem do fotografa.
- cześć tomek, świetne kawałki i bosko ci wyszły
- daj spokój, to tylko covery, o cześć a tobie jak się podobało? – zwraca się do mnie a ja dziękuję Bogu, że spytał mnie o imię bo chyba szybciej wyrecytowałabym tekst poprzedniej piosenki, który bardziej utkwił mi w głowie, niż moje dane osobowe które nagle gdzieś się ulotniły.
- Było świetnie – odpowiadam bardzo dumna, że się nie zająknęłam… ani nie przewróciłam.
- Właśnie cyknąłem naszej nowej koleżance kilka fotek, ej podaj mi swojego fejsa to ci je prześlę – szczerzy się tamten, czym odciąga mój wzrok od Tomka, czym pewnie ratuje mnie przed niechybną kompromitacją.
- jjjasne – cholera!!!
Po podaniu mu mojego facebooka, idę usiąść na ławce bo czuję, że zwariuję. Co się ze mną dzieje? przed chwilą zaczęło mi się kręcić w głowie, więc odeszłam, nawet nie patrząc w miodowe oczy po mojej prawicy.

2.

Kiedy wracam do domu, podśpiewuję.
Ja!!!!
Podśpiewuję!!!
Nie wiem co mam o tym myśleć, pierwsze co usłyszałam po powrocie do domu, to pytanie, czy się zakochałam. Odpowiedź była oczywista
- Pfff, oczywiście, że nie. Po prostu usłyszałam ciekawą piosenkę i wpadła mi w ucho, mamuś…
- Słucham?
- który dzisiaj jest?
- 21, a co?
- Nie nic, po prostu chcę zapamiętać tą datę, bez względu, jak ta piosenka się zakończy .


Kiedy leżę w łóżku i nie mogę zasnąć, sięgam po telefon i szukam go na Facebooku, wpisuję Tomek Wąs i nie wierzę ile jest osób w Polsce o takim imieniu i nazwisku. Po żmudnych poszukiwaniach stwierdzam, że zdecydowanie lepiej będzie poszukać go w znajomych fotografa. Moment, ale jak on się nazywał? Teraz zostaje mi już tylko znalezienie karteczki z jego imieniem i nazwiskiem, którą dał mi, kiedy wracaliśmy razem tym samym tramwajem. Rzecz jasna, najpierw próbował trochę poczarować, ale zgasiłam jego zapał, informacją o moim wieku. Tak, właśnie tak. To zazwyczaj odstrasza ten typ człowieka, ale przynajmniej w trakcie rozmowy, wyciągnęłam kilka informacji na temat mojego muzyka. Na przykład to, że ma 25 lat, przeprowadził się do Bydgoszczy kilka miesięcy temu i i i i i i ….., że jest wolny. To ostatnie zdecydowanie przodowało, wśród najlepszych wiadomości ostatnich tygodni, jeśli nie miesięcy.
Ale chwilunio momentunio. Muszę uspokoić swój zapał, trochę go ostudzić, bo zaraz dostanę zawału. Myślę, że śmierć z tego powodu w wieku 17 lat, nie byłaby do końca sensowna, ale co ja tam wiem.
W końcu, po około 15-20 minutach MAM GO!, no w sumie to tylko jego profil, ale i tak się liczy. Więc oczywiście co Klaudia robi w pierwszej kolejności? Ogląda zdjęcia. Najlepsze jest to z gitarą. Podtrzymuje ją i się na niej opiera. To zdjęcie jest utrzymane w tonach szarości i zostało zrobione kilka lat temu, bo zdecydowanie widać, że jest młodszy. Widzę jeszcze jedno, ale już bardzo artystyczne zdjęcie – jego i wiatrak w tle. Wszystko jest tam idealne – światło, kolory, perspektywa, widać, że zostało zrobione dobrym aparatem.
OOO, zaakceptował zaproszenie. Jeszcze jest aktywny!!! Dobra, już spokój, Dawaj – dasz radę Klaudia.
K : hejka
T : hey 
K: szkoda, że tak mało dzisiaj grałeś
T: tyle właśnie miałem grać, a czemu tak mówisz?
K : bo mi się podobało ;)
T: wpisz sobie w YouTube – Tomasz wąs, tam są jakieś stare
Filmiki jak gram i śpiewam
K: na pewno poszukam
A co teraz porabiasz?
T: Chwilowo jestem u siostry
K: podobno mieszkasz w Bydgoszczy, tak?
T: tak, od kilku miesięcy
K: czemu się przeniosłeś?
T : Dla dziewczyny, z którą rozstałem się wczoraj
O mój BOŻE!!!!!! Wdech, wydech, wdech i wydech
K : ale zostajesz?
T: Raczej tak, nie planuję na razie wyjeżdżać
K: Ogólnie, to chciałam cię zaprosić na kawę, ale teraz to się raczej wstrzymam
T: czemu?
K: bo dopiero co rozstałeś się z dziewczyną
Nie wiem jak bardzo cie to dotknęło, ale na pewno w jakimś stopniu
T: Jestem mega rozbity, więc rozumiesz…
K: jasne, że rozumiem
Ale ogólnie, można się spotkać?
T: Myślę, że problemu by nie było
K: a jak u ciebie z czasem?
T: w ten weekend średnio
K: ok., to się jeszcze zgadamy
T: zauważyłem, że uwielbiasz czytać
K: tak
A ty?
T: nie, moje życie wypełnia muzyka
K: z dobrym skutkiem
Ok., lecę papa
T: ok., miłego
Po tej krótkiej wymianie wiadomości, czuję się jeszcze lepiej. Czuję się taka, taka lekka, pierwszy raz czuję coś takiego i mam nadzieję, że ta piosenka dobrze się potoczy.

3.

K: hej ;)
T: hey
K: w pracy?
T; niestety :/
K: a do której?
T: do 15
K: a potem? Spanie? Próby?
T: pójdę w plener z gitarą
Wiesz, tak, żeby się chociaż trochę oderwać od codzienności
K: często się tak ,,odrywasz,,?
T: Bardzo często, to jedyne co mi pozostało
I powiedzcie mi, moje kochane, szare komórki, co ja mam na to odpowiedzieć?
Całe szczęście, że kończymy już pisać, bo musi mykać do pracy.
Dzisiaj jest poniedziałek, końcówka marca a czuję się .., hm, jak ja się właściwie czuję? Chyba dziwnie – tak, to będzie właściwe i bardzo realne określenie mojego chwilowego stanu. Mam nadzieję, że chwilowego, bo długo nie mogę się tak czuć. Lekcje mijają mi bardzo szybko, a ja cały dzień mam włączony telefon i słucham. Słucham go ciąglę, jego głos, to jak przymyka oczy kiedy wczuwa się w melodie, w dźwięki, które sam tworzy. To wszystko tworzy obraz, który pokochałam i już teraz wiem, że szybko nie przestanę.
Niestety, mój Sony bardzo szybko się rozładowuje więc koduję sobie w głowie, żeby następnego dnia wziąć ze sobą ładowarkę.
T; no i jak tam?
K: a nic, tylko jestem zmachana po treningu
T: jaki trening?
K: dancehall
T: ooo, masz jakiś filmik?
K: nie mam jeszcze, ale wpisz sobie : dancehall w YouTube
Potem może, podeślę ci coś z mojej grupy
Coś ciekawego dzisiaj ?
T: nic ciekawego mnie dzisiaj nie spotkało
K: nie każdy dzień jest wyjątkowy
A jakie plany na ten tydzień?
T: brak
Nie mam tutaj znajomych, żeby z kimkolwiek, gdzieś wyjść
Tym bardziej teraz…
K: jak będziesz sam to pisz
Taka magia :D
T: nie rozumiem
K: dołączę się
Z reszty rozmowy dowiedziałam się, że musi się gdzieś przeprowadzić i przeczytałam zabawną anegdotkę że ,,pójdzie pod most,,, doprawdy przekomiczne.
K: co porabiasz?
T: gotuję
K: umiesz gotować?
T: nie i nie lubię
Ale nikt mi nie zrobi
Żebyś tylko wiedział….
Ja kocham gotować. Od zawsze było to moją wielką pasją. Dużo z tego co umiem zawdzięczam, rzecz jasna – mojej babci i myślę, że po niej mam głównie zapał do tego. Nigdy nie zapomnę jej naleśników i tego, że właśnie – jak kiedyś kiedy byłam mała- spytała się mnie za co ją kocham wykrzyczałam – za naleśniki! Za makaron !
Jej miny nie da się zapomnieć
T: wiem, że nie powinienem, ale muszę
Ile masz lat?
I czar prysł. Cholera cholera cholera cholera wrrrrr….
K: 17
T: a wiesz ile ja mam?
K: obiło mi się o uszy ;)
T: osiem lat różnicy :P
K: tak tak, tego poziomu moja matematyka jeszcze sięga
T:hahaha
K:i co tam dzisiaj gotujesz?
T: parówki
K: hihihi, smacznego
Co porabiasz jutro wieczorem?
T: jeszcze nie wiem
Ale pewnie będę się pakować
K: Oki, dobranoc
T: papa


Następnego w większości – nudnego dnia



K: co porabiasz?
T: jestem na wieżowcu
K: pokaż
T: (wysyła zdjęcie)
K: jeju
Niesamowity widok
Tym bardziej, jeśli to wygląda tak, jak na zdjęciu.
T: zdjęcie to nie to samo
Widok nie opisania
Miałem tam zabrać moją Asię 
Tak, mega za nią tęsknię
K; dlugo byliście za sobą ?
T: 9 miesięcy
K:chcesz o tym pogadać?
T: podaj nr, zadzwonię
K: 60483667
Nie mam pojęcia co robić, ale teraz biegam po całym domu i bezsensownie patrzą w lustro, zupełnie, jakby mógł mnie zobaczyć.
No dobra – spokój Klaudia – wdech, wydech
Ok., jestem opanowana biorę sok i idę pod koc – wszystko trwa razem max 40 sekund i wtedy telefon zaczyna wibrować. Ja chyba też.
- Cześć – mówi on, przytłumionym basem
- hej, jak się czujesz?
- okropnie, do dupy, ja naprawdę ją kochałem.
- to dlaczego to się stało?
- widzisz, mieliśmy inne poglądy na życie, na związek, ona chciała odstawić mnie na bok
- taki , luźny związek?
- właśnie, a ja chcę czegoś więcej
,, jak ja, ale już teraz podświadomie czuję że nie dostanę szansy, przez te cholerne liczby,,
- rozumiem, ale pamiętaj, że nie ma nic od razu, znajdziesz dziewczynę, która nie odstawi cię na bok, która będzie cię wspierać, która, która będzie cię stawiać na pierwszym miejscu. Każdy zasługuje na kogoś takiego, tylko nie każdy umie to docenić a to nie jest wieczne i trzeba umieć to zatrzymać. W porę zatrzymać.
- ale widzisz, mam za sobą już kilka nieudanych związków i zaczynam tracić nadzieję
-tracić nadzieję?? Człowieku, masz 25 lat, jesteś przystojny, masz niesamowity głos i jestem pewna, że wystarczy że przejdziesz ulicą, a co najmniej kilka dziewczyn się tobą co najmniej zauroczy.
- dziękuję….
Ta rozmowa w gruncie rzeczy znaczyła dla mnie więcej niż może on sobie wyobrazić. Zrozumiałam kilka rzeczy – że nawet będąc kimś tak niesamowitym, można czuć się samotnym. Że można czuć się tak nawet w tłumie ludzi. Że niezależnie od końca piosenki, nigdy tej rozmowy nie zapomnę. Że chociaż wiem, że mi się z nim nie ułoży, nigdy go z siebie nie wyrzucę,
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2308
iwka
08-04-2017 19:44
Tylko Ona

Poznali się przypadkiem, inaczej pewnie nigdy nie zwróciliby na siebie uwagi. Dwoje zagubionych nastolatków – ona – grzeczna dziewczyna wchodząca w okres buntu, on – największy chuligan w okolicy. Dwa światy, które połączyła silna więź, rodząca się w bólu. Widziała w nim coś, czego nie dostrzegał nikt inny. Z miłości wplątała się w obsesyjną grę, w której to on pociągał za sznurki. Upokarzana, ślepo zadurzona była w stanie zrobić wszystko – tylko dla niego. Gdy udało się jej uwolnić zrozumiała, że była ofiarą. Po jego wyjeździe miał nastać spokój. Tysiące kilometrów dały złudne nadzieje, co do zapomnienia. Czy można jednak znienawidzić kogoś, kogo się kochało? Co, jeśli koszmar powraca echem po latach? Zamazany czasem uraz boli jakby mniej. Czy bohaterka zaufa znów pierwszej miłości? Dlaczego powrócił właśnie teraz? Czy wyjawi jej swój sekret?

To historia pierwszych silnych uniesień. Uczucia przepełnionego goryczą. Zagubieniu młodych ludzi, którzy stają twarzą w twarz po latach. Kto w tej historii został skrzywdzony najbardziej? Czy bohaterowie dostaną odpowiedź na dręczące ich przez laty pytanie?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 45
Żaneta
09-04-2017 10:28
„Miłość jeździ rowerem”
Rodzice się rozwiedli, zaś ja zwątpiłam w miłość. Czy ona istniała naprawdę? – zadawałam pytania. Czy była tylko ludzkim wymysłem? – zastanawiałam się. Choć to zabrzmi, cóż, nierealnie, świat postanowił odpowiedzieć na moje pytania.
Miłość istnieje i jest piękna. Nieprzewidywalna, choć nie zapukała od razu do naszych drzwi. Kręciła się nieopodal niewinna, oswajała ze swoją obecnością. Po prostu jeździła rowerem i odprowadzała moją mamę z pracy.
A teraz mieszkamy razem. Miłość, mama i my. I gdzieś tam w cieniu czeka rower na wiosennych dróg podboje.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 67
zakladka
09-04-2017 12:16
"Oblicza miłości"
On kochał ją,ona kochała jego pieniądze. Leszek był od początku zauroczony Eweliną. Do tego stopnia,że nie dostrzegał tego,iż dobra materialne są dla niej ważniejsze od niego samego. Spełniał wszystkie jej zachcianki. Ewelina nigdy nie skalała się ani nauką,ani pracą,inwestowała tylko w swój wygląd zewnętrzny. Kosmetyczka,fryzjer,siłownia i wizyty w butikach - za wszystko płacił Leszek. Rodzina,znajomi ostrzegali go przed tą kobietą,lecz on wtedy był w stanie zrobić dla niej wszystko. Przejrzał na oczy dopiero po wypadku,którego był uczestnikiem. Roztrzęsiony Leszek zadzwonił do Eweliny,powiedział,że miał wypadek,że zabierają go do szpitala. Nie zdążył dodać nic więcej,bo pierwsze pytanie jego ukochanej brzmiało:"co z samochodem?" Gdy dowiedziała się,że "ich wypasione" auto poszło do kasacji,postawiła mu ultimatum,że ma w ciągu miesiąca kupić podobne albo przestanie się do niego odzywać. Bardziej przejęła się samochodem niż mężem. Jego stan zdrowia był jej obojętny. Leszek szybko stracił nadzieję na przemianę żony i żałował,że wcześniej był tak ślepy. Rozstali się. Ewelina czuła się urażona. Zawsze to ona zostawiała facetów,jak Leszek śmiał tak postąpić?! Próbowała się nawet na nim zemścić - m.in. rozsyłając fałszywe informacje na jego temat do firmy,w której pracował. Na szczęście nie trwało to długo,przyczyną było prawdopodobnie poznanie nowego mężczyzny,u boku,którego zaczęto ją widywać. Tym sposobem Leszek uwolnił się od swojej miłości,ale czy na zawsze?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 441
Maaarz
09-04-2017 12:45
"Jedno spojrzenie"
Spotkali się pewnego marcowego wieczoru w klubie.Ot zwykły koncert Jego kapeli jak zawsze.Ona przyszła posłuchać.
Jedno spojrzenie zmieniło wszystko. Chociaż ani Ona ani On jeszcze tego nie wiedzieli. Chociaż nie mogli oderwać od siebie wzroku...
Minął miesiąc znów się spotkali,ale tym razem poznali,chwila rozmowy,kilka spojrzeń,od których robiło się gorąco i chemia biła tak wybuchowa jak fajerwerki.
Mogli być razem szczęśliwi lecz los chciał inaczej...
Coś Go powstrzymywało,strach przed cierpieniem?Ona targana emocjami i uczuciem nie wiedziała czemu On się tak bronił przed byciem z Nią sam na sam...
W końcu kiedy On wiedział,że chce być z Nią,Ona już zapomniała,dla swojego dobra.
O jedynym mężczyźnie którego tak naprawdę kochała,kocha i będzie kochać.
Na zawsze.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 26
stokrotka
09-04-2017 15:10
"Miłość ma swój kres"
Akcja tej filmu toczyłaby się w przedszkolu, w zerówce. Dwójka dzieci, powiedzmy Maja i Michał znają się od zawsze, nagle zaczynają inaczej na siebie patrzeć, miłość rozkwita, wybucha. Trzymają się za ręce, szepczą sobie do ucha słodkie słowa, piękny dzień, najpiękniejszy w całym ich dotychczasowym życiu. Jednak wszystko, co wspaniałe, ma swój kres. Przez noc ich uczucie się wypaliło i skończyło. Następnego dnia byli już tylko kolegami, nic więcej. Koniec czułych słów i gestów. Miłość się skończyła, ale uczucie pozostało. Maja nigdy nie zapomniała o Michale, na zawsze pozostał w jej sercu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 40
Cleo99
09-04-2017 19:38
"To tylko aż dwa lata..."

Nie ma nic piękniejszego, niż relacja która kwitnie z roku na rok. Nie każdy zakochuje się od pierwszego wejrzenia, takie relacje to piękne wrażenie, doskonałe do opisania w dobrym romansie. A co jeśli jedna osoba, już przy pierwszym spotkaniu wie, że z Tą osobą chce spędzić swoje życie, jednak nie wie, że ukochana na którą patrzy jest już szczęśliwie zakochana? Albert spojrzał w jej ciemne oczy i czuł, że to nie tylko fascynacja jej nadzwyczajną, orientalną urodą lecz ukłucie w brzuchu, które ma się raz w życiu. Podobno mężczyźni nie zakochują się szybko, tutaj jest jednak odwrotnie. Jego zauroczenie, popchnęło go do poznania Alicji, zbliżenia do niej a nawet zaakceptowania, że nigdy jej nie zdobędzie. Żeby zrodzić miłość, czasem trzeba czasu. Gdy minęły dwa lata i Albert musiał zmienić swoje miejsce zamieszkania, Alicja zrozumiała, że nie pozwoli mu odejść. Rzuciła wszystko i wyjechała za nim, by sprawdzić, czy nadal czuje to co przy pierwszym spotkaniu. Teraz ona rozpoczęła walkę o ich miłość, która kwitła dwa lata.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd