Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
755618 czytelników
1532 dyskusji
98464 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Odkryj w sobie zwierzę - wygraj książkę "Był sobie pies".

Odkryj w sobie zwierzę - wygraj książkę "Był sobie pies".

Pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć. Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!

 
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co myślą zwierzęta? Co się dzieje w ich głowach, gdy świergolimy do nich słodkim głosem? Jak nasz świat wygląda z ich perspektywy? Macie okazję wcielić się w domowego pupila. Opiszcie dowolną sytuację z perspektywy zwierzęcia.  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.  


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Był sobie pies - Jacek Skowroński

Był sobie pies

Autor: W. Bruce Cameron

Ksiązka, która doczekała się ekranizacji – przedstawia losy najbardziej wyszczekanego bohatera wszech czasów. Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć. Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa! Był sobie pies to pokrzepiająca i pomysłowa historia. Doprowadza czytelnika do skrajnych emocji – jest jednocześnie uroczo zabawna i dotkliwie przejmująca. Ta książka w piękny sposób pokazuje, że miłość nie zna granic oraz że nasi najbliżsi zawsze są przy nas. Najważniejsze przesłanie powieści głosi, że każda istota na ziemi urodziła się z misją. WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI _____ To napisana z ikrą, przejmująca powieść, która oczaruje nie tylko fanów zwierząt domowych. – Booklist

Regulamin
  • Konkurs trwa od 10 marca do 19 marca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Kobiece.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 369
marta100
19-03-2017 12:29
Nigdy więcej już tego nie zrobię! Dzisiaj ostatni raz przejechałem się na tym cholernym kołowrotku! Po jakiego grzyba te nieowłosione istoty wstawiły mi to ustrojstwo do klatki? To nienormalne, wręcz nieetyczne wstawiać coś takiego chomikowi i oczekiwać, że ciągle będzie się na tym kręcił. Co Wy myślicie, że jestem jakąś Chodakowską? Że niby potrzebuję się ciągle ruszać?
W ogóle człowiek jest dziwny. Codziennie wstajesz rano z łóżka i od razu marudzisz, że się nie wyspałeś. Jesz dietetyczne i zdrowe śniadania, żeby wieczorem wcinać chipsy i czekoladę. Zapraszasz znajomych do domu, rozmawiasz, uśmiechasz się, a gdy tylko tamci wyjdą obgadujesz ich. Narzekasz na brak pieniędzy, ale nic nie robisz, żeby oszczędzać. Chcesz mieć dzieci, ale wiecznie się na nie wydzierasz...
Jestem tylko chomikiem, ale swoje wiem. Podchodzisz codziennie do mojej klatki, piszczysz do mnie, szczerzysz się w uśmiechach, ale uważasz, że jestem tylko zwierzęciem, że nie wiem co jest grane.
Otóż mój drogi, widzę i słyszę wszystko, co się dzieje w domu. I myślę, że to z Tobą jest coś nie tak. Zastanów się, przecież to Tobie wydaje się, że do Ciebie mówię...;P
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 14
Mała
19-03-2017 13:38
I tak sobie żyję. Powoli, bez pośpiechu. Rano wstaję, nie lubię wstawać. Miewam przepiękne sny, a słońce mi je odbiera, budząc i sprowadzając do świata rzeczywistego. Próbowałem nawet spać pod łóżkiem, za kanapą, a nawet w szafie(!), ale zawsze się budzę. No i muszę się zmierzyć z rzeczywistością. Kiedy już się zwlokę z mojego miejsca spoczynku idę sprawdzić, czy moja ukochana zostawiła mi śniadanko przed pójściem do pracy. Ja jestem domownikiem, pilnuję porządku. Później kąpiel. Przemierzam dom, sprawdzam, czy nie ma intruzów. Tak tak, intruzów! W zeszłym tygodniu w mieszkaniu pojawiły się 2 pająki i jedna mucha, ale za to bardzo wredna i przebiegła. Oczywiście jako samiec tego domu postanowiłem temu zaradzić, by kobieta mego życia się nie trwożyła. To była prawdziwa walka i niestety kilka strat też się poniosło: wazon ze stolika w dużym pokoju, ramka z naszym zdjęciem, kilka świeczek. Niestety moja ukochaną nie interesowało naruszenie naszej prywatności, tylko bałagan, który pozostał po stoczeniu tej bitwy. Wiecie jak mnie nazwała? "Ty paskudny kocie". No serce mi się krajało i nadal kraja na samo wspomnienie. Mimo, że od tego incydentu minął tydzień, nadal mamy ciche dni, no i śpimy oddzielnie - wylądowałem na kanapie, a ona zajmuje sypialnie. Już nie jemy razem kolacji. Wykorzystuje to, że nie radzę sobie w kuchni i sama robi sobie kurczaki, makarony i inne przysmaki, a mi pozostają chrupki i jedzenie z puszki.
Dzielnie trwałem w tym tydzień, ale dziś postąpię jak na mężczyznę przystało - okażę skruchę, przytulę się, będę mruczeć. Przypomnę jej, że najlepsze wieczory spędza się z dobrą książką, winem i kotem, takim jak ja. Bo przecież kocham ją całym kocim serduszkiem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1016
Lorelei
19-03-2017 14:23
No, jeszcze tylko raz z prawej strony, raz z lewej i wystarczy tego ocierania się o nogi. Kto to widział, żeby tak się upokarzać dla jednej miski mleka? Już ja to sobie jutro odbiję. Nie ma to jak małe złośliwości na poprawę humoru. Co by tu obsikać? Fotel? Zasłonę w salonie? Lepszy chyba będzie fotel, zasłonę można od razu uprać. No ileż można czekać na tę karmę? Pośpiesz się kobieto! Ja wiem, że w kwestii kociego języka jesteś zupełną ignorantką, ale, na mysz kościelną, moje spojrzenie rodem ze „Shreka” chyba wystarczy, nie? Ja cierpię dolę... Już niedobrze mi się robi od tego jej świergolenia. Patrzę jej prosto w oczy, żeby zrozumiała, o co mi chodzi, a ta co? Uśmiecha się jak naćpana i coś tam do mnie szczebiocze. Ja to mam jednak w sobie ogromne pokłady cierpliwości... O, nareszcie otwiera puszkę! Tak, tak, nałóż mi jeszcze więcej! Jak to dobrze najeść się do syta. Szkoda tylko, że muszę z siebie robić takiego błazna. Nie wiem, kiedy ona się wreszcie nauczy, że moje potrzeby są najważniejsze. Nawet nie da mi zjeść w spokoju. Zebrało się jej na głaskanie. No nic, trzeba robić dobrą minę do złej gry, to może pozwoli mi pospać na świeżo upranej pościeli. Hej, uważaj, ty łamago! Znowu nastąpiłaś mi na ogon. Jak ja cię czasem nie znoszę... Ale co by nie mówić, przyjemnie się drzemie na twoich kolanach. Jak by się tak dobrze przyjrzeć, moja sytuacja nie jest najgorsza, ale to ciągłe poniżanie się... Ja, arystokrata wśród zwierząt, muszę się łasić jak jakiś pies! A fe!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 23
Fokeuek
19-03-2017 14:27
Czuję jedzonko. Dreptam w miejsce, gdzie się ono znajduje. Widzę je. Stoi na kuchence. Mniam mniam. Palce lizać. Może jak usiądę się do stołu, to podzielą się ze mną.
-Złaź, Bruno!
A jednak nie. Nie dadzą mi. A ja jestem taki miły. Nawet dzisiaj przyniosłem ze sobą kilka zwierzątek w moim futrze. Może trochę drapią, ale za to nasza rodzina się powiększy tak, jak tego chcieli.
O patrzcie jak się fajnie kręcę w kółko.
-Co on robi, mamo? -zapytał Antek czyli mój najlepszy karmiciel.
Nagle poczułem, że jedno z nowych zwierzątek gryzie mnie w tyłek, więc zacząłem saneczkować po podłodze. Kilka dni później znalazłem się u weterynarza. Teraz wiem, że nie wolno przynosić zwierzątek do domu. :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 283
Książkoholik
19-03-2017 14:33
Było wczesne niedzielne popołudnie.Oddawałem się mojej ulubionej czynności-spaniu.Ze słodkiej drzemki wyrwał mnie głos pani.Nie rozumiałem tego co mówiła,lecz melodyjny wydźwięk jej słów utwierdził mnie w przekonaniu,że upichciła coś pysznego.Okazało się,że mam rację,gdy do pokoju zaczęli przybywać kolejni domownicy.Zrezygnowałem z biernego przyglądania się ich posiłkowi.Ukryłem się pod stołem podczas gdy oni zasiedli do obiadu.Nad sobą słyszałem pobrzękiwanie sztućców.Mój nos zwietrzył zapach mięsa…aż mi ślina do pyszczka napłynęła,a nie był to bynajmniej objaw wścieklizny.Zabawnym doświadczenie jest przyglądanie się posiłkowi spod stołu.Widzi się wtedy tylko nogi ludzi,poruszające się w takt piosenki ,którą słyszą tylko oni…Przeklęta, niedzielna atmosfera.Są tego dnia bardziej roześmiani, zwracają na mnie mniej uwagi oraz nie są skorzy podzielić się posiłkiem.Nic nie kusi psa tak jak zapach ludzkiego jedzenia,zakazany owoc zawsze smakuje najlepiej.Wyciągnąłem ostatniego asa z rękawa,czy łapki(nieważne).Zbliżyłem się do najmłodszej osóbki przy stole.Zawsze mnie dokarmiała gdy inni domownicy nie chcieli tego uczynić.Zamerdałem kilka razy ogonem i posłałem jej spojrzenie tak pełne miłości,że aż dziw bierze,iż nie ugięła się pod jego ciężarem.Przewróciła oczkami i dała mi najpyszniejszy kawałek mięsa jaki w życiu jadłem.Uśmiechnąłem się swoim psim uśmiechem,a radosne iskierki w oczach dziewczynki rozbłysły.Chyba jednak zaczynam lubić te niedzielne popołudnia-pomyślałem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 85
Kaszydo
19-03-2017 15:00
8:00
„Znowu się rozpycha. Powinna znaleźć większe posłanie jak chce tu spać”
Ania obudziła się z brakiem czucia w nogach. Przyczyną był jej pies Fuks, który znowu wpakował się do łóżka. Zajął większą jego część a gdy tego było mało położył się jej na nogach, skutecznie odcinając krążenie.
-Fuks wstajemy.
„Kobieto ciszej! Ja tu śpię”
Ania widząc, że pies nie ma zamiaru się obudzić sama zeszła do kuchni przygotować śniadanie. Zdążyła ukroić parę plasterków szynki na krajalnicy gdy poczuła, że ktoś ją obserwuje.
„Usłyszałem wźiuuuu więc wstałem zobaczyć co jemy”
8:15
- Tato prosiłam, nie karm psa przy stole.
„Ale ja nie jem przy stole tylko z pod. Tato daj jeszcze tłuszczyku z szynki. Przecież obaj wiemy, że tobie nie służy”
10:00
„Patrzę się na ciebie. Tera musisz zrobisz co karzę”
-Fuks jest zimno. Przecież możesz iść na podwórko.
„Chodź. Chodź…”
Ania dalej się opierała. Przez całe 30 sekund.
-Chodź już na ten spacer.
„Nie można było tak od razu”
10:05
„Słupek! Słupek! Drzewo! Drzewo! Gołąb!”
- FUKS! Nie ciągnij!
12:00
„No i po co ci to małe, płaskie pudełko. Najpierw na nie krzyczysz a teraz ci smutno. Wyrzuć je!”
Fuks momentalnie znalazł się na kolanach Ani. Łbem niemal wytrącił jej z rąk komórkę.
-Uważaj!
„Słuchaj, oboje wiemy, że w tej chwili bardziej chcesz mnie głaskać niż bawić się tym czarnym czymś. Zobacz tu mam taki miękki brzuszek, w sam raz do miziania”
Ania uśmiechnęła się do swojego psa. Może i jest niedobry, ale to jej niedobry kundel.
-Kocham cię wiesz.
„Wiem. Też cię kocham”
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 80
Maleństwo
19-03-2017 16:43
Pamiętnik psa Murzynka
wpis 1; wrzesień
Dziś po raz pierwszy w życiu otworzyłem oczy i zobaczyłem ich. To były duże, przerażające i szczerzące zębiska potwory, których dwie dziwne łapy wyciągnęły się do mnie. Zamarłem i zacząłem panicznie piszczeć, przecież oni chcą mnie na pewno zjeść! Podnieśli mnie, byłem dla nich małą kruszyną, mieściłem się na dłoni i nagle stało się coś dziwnego. Zaczęli mnie głaskać i przytulać, nie zjedli mnie, ale chyba mają taki zamiar.
wpis 2; grudzień
Jaki ja byłem głupiutki, te potwory to przecież ludzie, moi państwo, karmią mnie i głaskają, kiedy chcę. Okazało się, że są nieszkodliwi, nawet przyjaźni i chyba nie chcą mnie zjeść, mimo, że mnie tuczą pysznościami. Dzisiaj odkryłem największy rarytas życia. STARA ZELÓWKA! Normalnie pokarm bogów!
wpis 3; marzec
Dzisiaj stałem się pełnoprawnym członkiem rodziny-dostałem obrożę, a to znak, że należę do nich, a oni do mnie, ale nie muszą tego wiedzieć. Noszę ją z dumną, bo jest piękna; brąz współgra z moją czarną sierścią, a na pasku wisi medalik z moim imieniem. Teraz już nic nas nie rozłączy, pokochałem ich całym sobą, mimo że trochę mi dokuczają, bo "kochają, jak się złoszczę" (ja im za to wynoszę buty) i nawet pomimo zamykania mnie w budzie. Oprócz nich nie mam nikogo, ale też nikogo więcej nie chcę, są całym moim światem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 36
Rhine
19-03-2017 17:55
Oto ja - Filuś Kompozytor, w skrócie Filkompek. Tak, Dwunoga zaszalała i dostałem dwa imiona, ale jak to mówią "od przybytku głowa nie boli", więc nie narzekam. Nocą, jako Agent FK wymykam się z tego wielkiego kojca, który zwą domem i razem z moją bandą najprzebieglejszych kocurów robimy porządek na mieście. Ustawiamy do pionu szajki kun, które upodobały sobie obgryzanie kabli samochodowych oraz oczyszczamy okolicę z cuchnących serem myszy. Po dzisiejszej nocy spadam z łap i jedyne o czym marzę to elegancki skok na poduszkę Dwunogiej.
-Filuś Kompozytor! Filkompek! Kici kici! Filuś Kompozytor! - No przecież słyszę, że mnie wołasz. Nie mam ani chwili wytchnienia, taki jestem potrzebny.
-Zobacz, masz nowego braciszka! - To chyba jakieś żarty. Niby to wątłe psisko ma z nami zamieszkać? Ja się nie zgadzam!
-Miau! Miauuu! - Miauczę najbardziej stanowczo jak tylko potrafię, ale to na nic. Dwunoga tylko się uśmiecha i stawia naprzeciw mnie tego ogonogońca rasy ratlerek.
Z wyłupiastym okiem, taki połamaniec.
Najchętniej założyłbym mu już kaganiec.
Nogi wykrzywione, uszy nietoperza,
już bardziej przypomina kukiełkę niż zwierza.
A najgorszy dla moich zmysłów wyczulonych
jest psi zapach! On musi zostać wymoczony
w kocimiętce, inaczej ja się wyprowadzę.
Wrzucajcie go do wanny, dobrze wam radzę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 10
Janusz
19-03-2017 17:59
PODWÓJNIE NOWE ŻYCIE
Właśnie odkryto nową rasę piesełów i od teraz nie ma już żadnych kundlów - są tylko mieszańce klasyczne. Jednym z nich jest trójkolorowy miszcz, który wabi się Ramzes. On podwójnie wygrał życie na samym początku - przeżył jako jedyny z całego miotu i został odebrany właścicielowi, który go głodził. Ja podobnie, jak on podwójnie zyskałem nowe życie - po pierwsze, absolutnie utwierdziłem się co do słuszności stwierdzenia o tym, że "pies jest najlepszym przyjacielem człowieka" a po drugie, pewnego razu okazał mi tę przyjaźń, kiedy to zaalarmował mamę, w momencie, gdy u mnie zaczynał się atak epilepsji. Po alarmie czuwał przy mnie tyle, ile trzeba. A mnie, na szczęście, nic poważnego się nie stało. Tak oto, dzięki sobie nawzajem, obydwaj wygraliśmy podwójnie nowe życie. Od tamtej pory każdy powrót do domu jest jeszcze bardziej ekscytujący i przyjacielski. Chciałbym tylko, żeby przy którejś Wigilii Ramzes rzeczywiście przemówił ludzkim głosem i na moje: "Dzięki WIELKIE Przyjacielu! Kocham Cię!" odpowiedział: "Nie ma za co, stary! Ja Ciebie też!". I to jest prawdziwa lovestory...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 171
Jolasia
19-03-2017 20:47
Znowu cały dzień nikt do mnie nie przyszedł . Właściwie to już trzeci dzień... Ale to wcale nie znaczy, że tęsknie za Panem, tak naprawdę nie lubię kiedy do mnie przychodzi. Patrzy na mnie tak wrogo, czasem krzyczy. Kiedy jest bardzo zły to potrafi mnie nawet kopnąć. Nie wiem dlaczego to robi. Może to kara? Ale za co? Przecież nie zrobiłem nic złego. Cóż mógłbym zrobić siedząc tu cały dzień przywiązany? Dlatego właśnie nie lubię Pana. Jedyny plus jego odwiedzin jest taki, że dostaję trochę pożywienia. Nie jest smaczne, ale przynajmniej nie czuję się głodny. Ciekawe czy psy u sąsiadów mają takie same życie. Jeśli życie psa jest takie smutne i nudne, to może lepiej być kotem.A może inne psy mają fajnych panów, sam już nie wiem. Fajnie byłoby gdyby ktoś mnie pogłaskał.Albo się ze mną pobawił. No dobra mógłbym chociaż trochę pobiegać, bo ten łańcuch bardzo wbija mi się w szyję i jest strasznie krótki...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd