Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
742104 czytelników
1492 dyskusji
95655 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Tęsknię po tobie - wygraj książki "Lew kontra święty. Historia pewnej wrogości" i "Dżanus. Dramatyczne przypadki Janusza Głowackiego".

Tęsknię po tobie - wygraj książki "Lew kontra święty. Historia pewnej wrogości" i "Dżanus. Dramatyczne przypadki Janusza Głowackiego".

Janusz Głowacki to autor spektakli wystawianych na całym świecie. Jednego z najczęściej nagradzanych dramaturgów, tłumaczonych na kilkadziesiąt języków wzięła na warsztat Elżbieta Baniewicz, biografistka i redaktorka „Twórczości”. Pasjonująco opowiada o biedzie za oceanem, walce z przeciwnościami losu i wgryzaniu się w struktury nowojorskiego światka artystycznego. Pawieł Basiński, wykładowca rosyjskiej literatury współczesnej, opisuje relację Lwa Tołstoja i ojca Jana Kronsztadzkiego. Co poróżniło kaznodzieję i pisarza uwielbianych przez lud?

Janusz Głowacki ze względu na sytuację polityczną nie wrócił do Polski. Stan wojenny zastał go w Londynie uniemożliwiając powrót do kraju. Jako następny punkt przedłużającej się podróży wybrał Nowy Jork. Lew Tołstoj w sile wieku postanowił opuścić dom i rodzinę, by do końca swoich dni wieść pustelnicze życie. Wyobraźcie sobie, że nagle musicie wyjechać na drugi koniec świata. Czego najbardziej by Wam brakowało? Rodziny? Ulubionej potrawy? A może nie odczuwalibyście żadnej nostalgii?  

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

 

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 3 stycznia do 10 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Marginesy.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 250
iwona
10-01-2017 20:00
Tęskniłabym za wolnością. Tylko jej by mi brakowało. Za swobodą, wolną od myśli głową, za decyzjami które mogłabym podjąć bez wszelkich zakazów. Nic po za tym nie ograniczało mnie by żyć gdziekolwiek i jak chcę. Wolność do dla mnie sprawa najistotniejsza. Priorytetowa wręcz. I gdybym ją nie daj Boże utraciła, tęskniła bym za nią jedynie. Bo kim bym była gdybym nie była sobą?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
10-01-2017 20:03
Kurczę, ja chyba jakaś dziwna jestem. Kiedy tak myślę o wyjeździe na drugi koniec świata (a myślę o nim często) to żadna, ale to żadna tęsknota nie wydaje mi się nie do wytrzymania i szczególnie blokująca. Jedynym warunkiem jest obecność mojego męża.
I oczywiście, lubię polską kuchnię, podoba mi się język polski i potrafię zachwycać się rodzimymi krajobrazami. I owszem, jest mi w moim wiejskim domku dobrze. Szczególnie teraz, gdy pod kocem i z parującym kubkiem herbaty obok klikam ten tekst. Ale nie ma sprawy: wyjeżdżamy? Jutro? Luz, daj mi tylko kilka godzin na spakowanie najpotrzebniejszych gratów i kilka telefonów do ważnych ludzi.

Wydaje mi się, że mam umiejętność szybkiej asymilacji do nowych warunków, a ponadto nie przywiązuję się do miejsc. Chciałabym czerpać z życia chwile, obrazy, dźwięki i zapachy. Zwiedzać świat. Żyć raz tu, a raz tam. A dom jest tam, gdzie jest najbliższy memu sercu mąż.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
10-01-2017 20:04
Kurczę, ja chyba jakaś dziwna jestem. Kiedy tak myślę o wyjeździe na drugi koniec świata (a myślę o nim często) to żadna, ale to żadna tęsknota nie wydaje mi się nie do wytrzymania i szczególnie blokująca. Jedynym warunkiem jest obecność mojego męża.
I oczywiście, lubię polską kuchnię, podoba mi się język polski i potrafię zachwycać się rodzimymi krajobrazami. I owszem, jest mi w moim wiejskim domku dobrze. Szczególnie teraz, gdy pod kocem i z parującym kubkiem herbaty obok klikam ten tekst. Ale nie ma sprawy: wyjeżdżamy? Jutro? Luz, daj mi tylko kilka godzin na spakowanie najpotrzebniejszych gratów i kilka telefonów do ważnych ludzi.

Wydaje mi się, że mam umiejętność szybkiej asymilacji do nowych warunków, a ponadto nie przywiązuję się do miejsc. Chciałabym czerpać z życia chwile, obrazy, dźwięki i zapachy. Zwiedzać świat. Żyć raz tu, a raz tam. A dom jest tam, gdzie jest najbliższy memu sercu mąż.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1058
Miss_Joker
10-01-2017 20:13
Burczenie w brzuchu raz po raz przypomina mi, że ostatni posiłek jadłam ponad 2 doby temu. Ostatnie pieniądze wydałam na czynsz za obskurny pokój z przymarzniętymi oknami. Przebywając tam, każdemu mojemu wydechowi towarzyszy kłębek szarej pary. Temperatura w środku jest wyższa o zaledwie kilka stopni od panujących na zewnątrz -20. Wracam tam tylko na noc, by owinąć się trzema kocami i śpiworem i jakoś przetrwać noc. Dnie spędzam szwendając się po ulicach Kopenhagi. Pojechałam do Danii, bo studia były darmowe, a Polska zwyczajnie zaczęła mnie męczyć. Niestety, wbrew zapewnieniom, część zajęć prowadzona była po duńsku, co uniemożliwiło mi zdanie na drugi rok. Rodzice nic nie wiedzą. Wcześniej wysyłali mi pieniądze na akademik, który wcale nie był drogi-miesięcznie płaciłam 300 złotych. Odkąd jednak nie studiuję, mieszkam w zatęchłej dziurze na obrzeżach miasta. Co więcej, płacę za nią ponad 2 razy więcej, a rodzice nie wysyłają pieniędzy, odkąd tata stracił pracę 3 miesiące temu. Akademik na dodatek, zapewniał prysznic i ogrzewanie. Teraz, co drugi dzień chodzę do publicznej łaźni, gdzie za 10 koron mam zapewnioną gorącą wodę i trochę mydła. Nie stać mnie na bilet na autobus, więc wszędzie chodzę pieszo. Pytałam o pracę już w kilkuset miejscach, ale nigdzie nie chcą zabiedzonej Polki, która zna tylko angielski. Jak więc płacę za pokój? Żebrzę, ale nigdy nie kradnę. Tęsknię za rodzinnymi obiadami i śmiechem mojej mamy, ale nie wrócę. Wyjdę na prostą i wszystkim pokażę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3
Nadis
10-01-2017 20:49
Tutaj jest moja dusza i ciało więc mogę żyć podwójnie. Od urodzenia tak wrosłam w to miasto, że każdego poranka robot o moim imieniu rusza z automatyczną misją wypełnienia mechanicznych obowiązków danego dnia. W tym samym czasie, odpowiadająca mu warstwa duchowa lekko się odwarstwia od tej siermiężnej materialnej podstawy. Obiera własny kurs. W obcym miejscu człowiek się rozgląda, błądzi, zastanawia. Odrywa się od siebie, aby nie pobłądzić w tym miejscu. Tymi ścieżkami depczę od urodzenia. Nie ma się nad czym zastanawiać. Własnym zaufanym stopom mogę powierzyć i pozostawić nudny obowiązek dostarczenia mnie do wyznaczonego celu. Kompas w głowie mam już przez te lata wykalibrowany. Zamykam oczy a GPS nie pozwoli mi zabłądzić. Można bez obaw otworzyć tamę. Pozwolić przewalić się zatapiającym falom myśli i kontynuować rozszyfrowywanie mapy w głowie. Jest to pewien rodzaj komfortu i tego by mi brakowało. Ja bym tego nawet nie określiła jakimś nierozerwalnym sentymentalnym przywiązaniem do tego miasta. Ja go czasami wręcz nienawidzę, a jego mieszkańcy czasami wydają mi się wszyscy naznaczeni tym skażonym genem wyrachowanego, wielkomiejskiego uczestnika wyścigu szczurów. To tak jak z mieszkaniem. Czujemy komfort będąc u siebie co nie znaczy że kochamy te ściany. Tak jest praktycznie. Pojawia się jakiś nastrój albo praktyczna potrzeba i od razu wiadomo która niteczka w tej siateczce wyznacza właściwy ścieg. Nie potrzeba grzebać w katalogach z wzorami. Ale to może grozić 'utonięciem'.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 134
Matuska94
10-01-2017 22:19
Wyjazd na drugi koniec świata nie jest dla mnie abstrakcyjny, bo miałam okazję przeżyć przygodę w odległym, obcym i całkowicie odmiennym kulturowo kraju. Oczywistą rzeczą była tęsknota za rodziną, ale brakowało mi także polskiego jedzenia (nawet takich zwykłych produktów jak jabłka czy owsianki) czy zwykłego życia, codzienności w Polsce: gazet, reklam w języku polskim czy zwykłej paplaniny na ulicy czy w komunikacji miejskiej. Ale tak to jest, że doceniamy zwykle rzeczy, kiedy je stracimy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 33550
Muminka
10-01-2017 23:40
Już raz doświadczyłam tego na własnej skórze, gdy na miesiąc wyjechałam do pracy sezonowej w Ameryce. Miesiąc z dala od rodziny, znajomych, w nieznanym kraju, nagabywana przez tubylców, bym "coś powiedziala" swoim nienagannym brytyjskim angielskim. Ich entuzjazm do wszystkiego, co brytyjskie był zastanawiający.
Ale muszę przyznać, że stołując się w swojej pracy, a także trochę gotując samej w domu bardzo tęskniłam do polskich specjałów. Zdrowa żywność, w polskim wydaniu to były ( te 10 lat temu) aromatyczne truskawki, pachnace szklarnią soczyste pomidory, kwaśne papierówki, niepryskane, nie straszące GMO. Eldorado mojego dzieciństwa, mazowieckie sady, niedostępne w tym kraju nowych możliwości.
Codzienne dwukilometrowe spacery do pracy, podobne dystanse do sklepów, no i niejadalne nadmuchane burgery, pieczywo i owoce dość miernej jakości z K martów spowodowały że w tym kraju otyłych nastolatków i kobiet schudłam o jakieś 6 kilo, więc wiadomo, że po nocach śniły mi się schabowe i pieczona kaczka mojej mamy.
Tak, gdyby los rzucił mnie gdzieś na antypody, zdecydowanie tęskniłabym do wiejskiego pachnącego chleba, bundza i tradycyjnie wędzonych wędlin.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1355
LubimyCzytać
11-01-2017 10:42
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!

Wybraliśmy zwycięskie prace:

Hebrajka
Aurelia
mangi17
Edziik
beatah

Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd