Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
734860 czytelników
1470 dyskusji
93956 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Tęsknię po tobie - wygraj książki "Lew kontra święty. Historia pewnej wrogości" i "Dżanus. Dramatyczne przypadki Janusza Głowackiego".

Tęsknię po tobie - wygraj książki "Lew kontra święty. Historia pewnej wrogości" i "Dżanus. Dramatyczne przypadki Janusza Głowackiego".

Janusz Głowacki to autor spektakli wystawianych na całym świecie. Jednego z najczęściej nagradzanych dramaturgów, tłumaczonych na kilkadziesiąt języków wzięła na warsztat Elżbieta Baniewicz, biografistka i redaktorka „Twórczości”. Pasjonująco opowiada o biedzie za oceanem, walce z przeciwnościami losu i wgryzaniu się w struktury nowojorskiego światka artystycznego. Pawieł Basiński, wykładowca rosyjskiej literatury współczesnej, opisuje relację Lwa Tołstoja i ojca Jana Kronsztadzkiego. Co poróżniło kaznodzieję i pisarza uwielbianych przez lud?

Janusz Głowacki ze względu na sytuację polityczną nie wrócił do Polski. Stan wojenny zastał go w Londynie uniemożliwiając powrót do kraju. Jako następny punkt przedłużającej się podróży wybrał Nowy Jork. Lew Tołstoj w sile wieku postanowił opuścić dom i rodzinę, by do końca swoich dni wieść pustelnicze życie. Wyobraźcie sobie, że nagle musicie wyjechać na drugi koniec świata. Czego najbardziej by Wam brakowało? Rodziny? Ulubionej potrawy? A może nie odczuwalibyście żadnej nostalgii?  

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

 

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 3 stycznia do 10 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Marginesy.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 228
Siw_W
08-01-2017 21:38
– Niczego nie zapomniałaś? Masz dokumenty, bilet, portfel? Słodki Jezu, gdzie ta taksówka? Przecież spóźnisz się na odprawę! Godzina szczytu, korki będą na pewno. A może to i lepiej by było, gdybyś się spóźniła. Zostałabyś przynajmniej. Musisz lecieć? Wiem, wiem, już o tym rozmawiałyśmy, ale ja taka jestem i tak będę się zamartwiać o ciebie. Jesteś moim jedynym dzieckiem, ukochaną córcią. Zapakowałam ci troszkę twojej ulubionej ogórkowej do słoika... Jak to nie przejdziesz z tym przez odprawę? To tylko ogórkowa, na litość boską, czy oni nie przesadzają?! Ubierz się ciepło, wiatr wieje.
Patrzyłam na mamę jak biega z jednego kąta w kąt, to znów do okna. Ubranie miała odświętne, a usta wyszminkowane. Tak okazała szacunek Dniu, w Którym Musiałam Wyjechać.
Moja kochana mama. Starała się przy mnie nie być smutną, ale nie raz widziałam jak ukradkiem ocierała łzy z kącika oka.
Zaczęłam się zastanawiać jak sobie poradzę bez mojego dotychczasowego życia. Praktycznie bez samej siebie. Kim się stanę w nowym miejscu?
Będę tęsknić za mamą. Za jej zmarszczkami, pokazującymi się przy uśmiechu. Za jej szarlotką z jabłek z naszej jabłonki. Za ogórkową, której nie będę mogła przenieść przez te cholerne bramki na lotnisku.
Spojrzałam na Zośkę śpiącą w swoim posłaniu. Jej też mi będzie brakować. Domu rodzinnego i ściany w moim pokoju oklejonej zdjęciami i plakatami. Będę tęsknić za wszystkimi książkami, które nie zmieściły się do walizki.
Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk klaksonu.
Czas już się pożegnać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 20
mika19
08-01-2017 22:08
Rodziny....i zasięgu do niej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1386
anius90
08-01-2017 22:45
Najbardziej brakowałoby mi języka polskiego. Przysłuchiwania się rozmawiającym ludziom w autobusie, prowadzeniu dialogu z ochroniarzem na osiedlu, słuchania narzekań Pana w kolejce do kasy w markecie itp. Takich zwyczajnych, codziennych rozmów najbardziej by mi było żal.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 223
Ledarg1916
08-01-2017 23:09
Drugi koniec świata...
Czy mogłoby czegoś brakować?
Potrawy? Zawsze można przyrządzić, dziś to nie problem.
Rodzina? Można zabrać ze sobą.
Nie odkryję Ameryki, pisząc, że świat się dzisiaj skurczył niewyobrażalnie. Transport, telefony, Internet... Możliwości podróżowania i komunikowania się są wielkie jak nigdy dotąd. Dzięki takiemu Skype'owi nie tylko możemy porozmawiać, ale jeszcze się zobaczyć, kiedy tylko się nam spodoba. Z drugiej strony monitora nie przytulimy...
Opowiem Wam pewną historię...
18 lat temu z grupą przyjaciół zagraliśmy spontaniczny mecz piłkarski w ekstremalnie trudnych warunkach. Był 27 grudnia, błoto wymieszane ze śniegiem, w trakcie gry złapał solidny mróz, ekstrema. Po meczu wyglądaliśmy jak kupa nieszczęścia. Czuliśmy się jednak wspaniale. Postanowiliśmy, że odtąd ZAWSZE 27 grudnia - bez względu na warunki atmosferyczne, sytuację polityczną, kurs marki niemieckiej, nastrój naszych ewentualnych przyszłych małżonek - będziemy grali!
I wiecie co? Tak się właśnie dzieje!
Każdego 27 grudnia stara ekipa schodzi się (zjeżdża, bo niektórzy biorą urlopy i wracają do Ojczyzny) w pobliskim parku i gramy jak niegdyś... Ponad 30 lat na karku, ale radość, jak przed laty... Nie liczy się nic... Mało tego, teraz wszędzie orliki, piękne boiska... A my? W naszym parku, na wygryzionej zębami czasu resztce trawy... Nasz kawałek podłogi...
Czego zatem by mi brakowało? Właśnie tego, tych kilku godzin kopania piłki (na mrozie, w błocie) raz do roku z przyjaciółmi. W naszym parku!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1099
Weronika
08-01-2017 23:24
Ciężko powiedzieć, czego brakowałoby mi najbardziej... Na pewno tęskniłabym za rodzicami i babcią. Już kiedy wyprowadziłam się z domu było mi ciężko, a w końcu dzieli nas tylko niecałe 30 kilometrów... Do tej pory czuję leciutkie ukłucie w sercu, kiedy wracam do swojego nowego mieszkania, które co prawda jest moje własne, ale nigdy nie będzie dla mnie tak WŁASNE jak dom rodzinny. Zostawiając go za sobą zawsze mijam skrzynkę na listy zrobioną przez mojego tatę i coś mnie ssie w żołądku, bo wiem, ile zajęło mu to dłubanie w metalu. Zawsze mam wtedy wyrzuty sumienia, że opuszczam ich tak szybko i że zrobiłam tak niewiele kiedy tam byłam. Wracam co prawda do mojego "nowego", dorosłego życia, ale boli mnie, że to życie tak strasznie nas rozdziela.
Poza tym tęskniłabym za przyjaciółmi. Mają wady i zalety, ale kiedy ich odwiedzam widzę tylko i wyłącznie to, co w nich najlepsze. Mam też nadzieję, że oni widzą mnie tak samo ;) Wspólne spędzanie czasu to już rytuał. W mojej głowie są pewne symbole, które nierozerwalnie są z nimi związane i choć tęskniłabym za nimi mniej niż za rodziną, wspominałabym z łezką w oku każdą życzliwość z ich strony, bo to na prawdę wspaniali ludzie.
Tęskniłabym też za wszystkim, co mam. Może ktoś uzna to za straszny materializm, ale jako typowa "biedna studentka" jestem dumna ze wszystkiego, co udało mi się osiągnąć a stworzenie domu z pustych ścian uważam za spory sukces. Każdy mebel kupiony w markecie czy z drugiej ręki, każdy obrazek narysowany własnoręcznie, każde oprawione zdjęcie i każda pomalowana ściana, to dla mnie symbol dorosłości. Po raz pierwszy walczyłam o coś, co było tylko i wyłącznie moje i chciałam (nadal chcę), żeby było idealne. Dlatego właśnie, wbrew cudzej opinii, tęskniłabym za tym miejscem, tymi przedmiotami, pamiątkami i moimi drogocennymi książkami, które są niemal jak członkowie rodziny.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 22
Devojka
09-01-2017 02:06
Może zabrzmi to niewiarygodnie, ale gdybym była zmuszona do nagłego wyjazdu na koniec świata, z pewnością tęskniłabym za czymś, co w szarej codzienności zdaje się być przeciętne, a nawet brzydkie. Jako Polce brakowałoby mi zatem obdrapanych kiosków Ruchu, niemiłej ekspedientki z Żabki na rogu, spóźniających się tramwajów, które czasem skrzypią tak, jakby miały się zaraz rozlecieć. Lekarza ignoranta, sąsiada, który nigdy nie odpowiada na moje "dzień dobry" i hałaśliwych nastolatek. Ścisku w windzie, papierków na ulicach i psich kup, zerkających na nas zza pierwszych roztopów. PRL-owskich meblościanek i skarpet połączonych z sandałami.
Piękne krajobazy, pyszne potrawy i luksusowe wnętrza można odnaleźć na całym świecie. Ale to, co nadaje charakteru, to te małe, nieudane bękarty estetyki, które - choć często chciałoby się ich wyprzeć i pozbyć - potrafią ogrzać serce od środka samym tylko sentymentem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 26
Alex_Judith
09-01-2017 11:26
Miałam w swoim życiu krótki epizod emigracji. W ciągu tych sześciu miesięcy zdążyłam zatęsknić niemal za wszystkim. Za tym, że autobusy się nie spóźniają, że drogowcy zawsze są przygotowani. Brakowało mi gwiecznego marudzenia i kopania pod sobą dołków. Ludzie byli wiecznie zadowoleni i pomocni, nie kłamali zasad i nie kombinowali. To wzbudzało sentyment za domem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 630
beatah
09-01-2017 19:40
Po pierwsze ludzi. Nie wszystkich w ogóle, bo jako naród chyba szczególnie sympatyczni nie jesteśmy, ale tych kilku osób, które wiedzą o mnie prawie wszystko. Można twierdzić, że przecież nawiąże się nowe znajomości, ale to już nie to samo. Tylko przyjaźnie z młodości sprawiają, że kiedy się spotykacie, czasem nawet po kilku miesiącach, to jest tak, jakby minęło kilka sekund. Po prostu siadacie i zaczynacie przerwaną rozmowę. To jest nie do zastąpienia.
A po drugie obiektywnego spojrzenia na Polskę. Nijak się tu ma stwierdzenie, że wyraźniej się widzi, gdy patrzy się na coś z boku. Wiem, że jeśli musiałabym wyjechać, to zaczęłabym wszystko idealizować. Zapomniałabym o tym, co mnie denerwuje, co jest złe, czego nie lubię. Tęsknota zamazałaby prawdziwy obraz kraju, który mimo że piękny, to potrafi być przecież bardzo irytujący.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 988
BlackLady
09-01-2017 22:56
Czy ktokolwiek z nas wie co by czuł, gdyby musiał wyjechać na drugi koniec świata? Od teraz nowe, nieznane, zupełnie obce miejsce nazywać domem? Otoczony bezimiennymi twarzami?
Myślę, że takie zmiany nie muszą sprawiać nam bólu, ale czy nigdy nie obudzi się nostalgia? Czy nigdy nie zatęsknimy za zapachem domowego obiadu, kiedy wracaliśmy ze szkoły? Za ławką w parku, która była tylko nasza? Czy nigdy nie obudzą się w nas wspomnienia tych chwil, które przeżyliśmy w naszym starym domu?
Mnie chyba przez większość czasu nie przeszkadzałyby takie zmiany. Jednak tęsknota byłaby przy mnie niemal zawsze. Każdy zapach, smak, widok byłby tak podobny lub właśnie tak inny od tych dawnych. To wszystko budziłoby wspomnienia, może dobre może złe, jednak wspomnienia domu.
Uważam jednak, że najbardziej brak byłoby mi bliskich osób. Rodzina. Przyjaciele. To oni nadają sens naszemu istnieniu. To ich kochamy i to oni napędzają nas i nasze serca do działania. A przecież tam dom twój, gdzie serce twoje. Moje serce na zawsze pozostanie przy moich bliskich.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 509
Buka
10-01-2017 14:30
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy samemu przeanalizować swoje życie i wartości, dla których wstajemy każdego kolejnego dnia z łóżka. Konkurs stał się dla mnie swoistym przyczynkiem do głębszych rozważań o istocie tego cudu, który zwykło nazywać się życiem. Po co chodzę do pracy? Dlaczego czytam 30 książek w roku i chodzę 45 razy do kina? Czy nie łatwiej kraść, spać i być cały czas na urlopie? A po co mi dzieci, to codzienne zmienianie pieluch, krzyki, kłótnie? To kilka z setek pytań, które stanęły mi w myślach podczas tworzenia odpowiedzi na to pytanie. Wierzę, że ten filozoficzny rachunek sumienia pozwolił mi spojrzeć na siebie z innej strony. Czego by mi brakowało po przeprowadzce? Właśnie siebie, takim jakim jestem. Ze wszystkimi wadami, zaletami, z ciągłą walką o lepsze, z rodziną, miłością, czasem nerwami i stresem. To miejsce, otoczenie w którym żyję, kreuje moją rzeczywistość. Każdy element zagospodarowania i zwyczajów tu przyjętych oddziałuje na moją wyobraźnie i teraźniejszość. Nie wiem jak zmieniłoby się moje życie w nowym miejscu, może znacznie, a może tylko odrobinę. Niezależnie od wielkości zmian, ja tego nie chcę, tęskniłbym za tym szczęściem, którego doświadczam każdego dnia budząc się przy żonie i dzieciach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd