Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
743012 czytelników
1495 dyskusji
95857 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Ależ to byłem ja! - wygraj książkę "Dziewczyna w lodzie".

Ależ to byłem ja! - wygraj książkę "Dziewczyna w lodzie".

Erika Foster zostaje wezwana do Londynu, by znaleźć sprawcę zabójstwa młodej kobiety, jak się później okazuje – córki wpływowego biznesmena. Idealne życie, które wiodła ofiara to iluzoryczna kreacja pięknej członkini miejscowej socjety. Pod pozorami skrywa się tajemnica, do której dociera detektyw Erika. Gdy zaczyna drążyć zauważa podobieństwo między swoją sprawą a innymi zabójstwami. Ktoś w podobny sposób pozbawił życia trzy prostytutki. Główna bohaterka w tym samym czasie przeżywa osobisty dramat – w rezultacie fatalnego obrotu sprawy, podczas ostatniego dochodzenia zginął jej mąż.

 
Erika Foster to silna kobieca postać, która mimo osobistych problemów nie traci zdolności ważnych dla detektywa – bystrości umysłu i logicznego myślenia. Wyobraźcie sobie, że główny bohater kryminału nie posiada tych umiejętności. Co by było, gdyby sprawca znudzony oczekiwaniem na schwytanie sam zgłosił się do mało elokwentnego detektywa i musiał go przekonywać, że to on jest poszukiwany? Puśćcie wodzę wyobraźni i stwórzcie najbardziej absurdalny dialog w historii kryminału.  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1600 znaków ze spacjami.  


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Dziewczyna w lodzie - Jacek Skowroński

Dziewczyna w lodzie

Autor: Robert Bryndza

Jej oczy szeroko otwarte. Usta rozchylone, jak gdyby miała przemówić. Jej ciało zamarznięte w lodzie… A to dopiero początek. Kiedy młody chłopak odkrywa w londyńskim parku zamarznięte ciało kobiety, detektyw Erika Foster zostaje wezwana, by poprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Ofiara, piękna członkini londyńskiej socjety, wiodła pozornie idealne życie. Jednak kiedy Erika zaczyna drążyć, łączy ze sobą fakty między tym, a innymi zabójstwami – ktoś pozbawił życia trzy prostytutki. Wszystkie trzy uduszono, związano im ręce w przegubach i wrzucono do wody. Ostatnie dochodzenie Eriki poszło fatalnie, a w jego rezultacie zginął jej mąż… Kariera pani detektyw wisi na włosku, a ona sama mierzy się nie tylko ze swoimi demonami, ale też z mordercą bardziej przerażającym niż wszystko, z czym do tej pory miała okazję stanąć twarzą w twarz. Czy uda jej się do niego dotrzeć zanim uderzy ponownie?

Regulamin
  • Konkurs trwa od 2 stycznia do 9 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1600 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Filia.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 660
Wilcza
09-01-2017 19:14
Komisariat, w którym detektyw Borowicz spędzał większość swojego czasu, był najnudniejszym miejscem na świecie. Może to z powodu szarych ścian i niezbyt pomysłowego wystroju w postaci uschniętej roślinki. A może dlatego, że jakiekolwiek zbrodnie nie miały do niego wstępu. Po prostu: wszelkie przestępstwa zatrzymywały się przed komisariatem jakby był otoczony niewidzialną barierą. Jeśli już sam detektyw usłyszał o jakimś morderstwie czy kradzieży, zdarzało się to podczas popołudniowej przerwy kiedy to wybierał się do pobliskiej cukierni na kawę.
Jego towarzyszami w spokojnym egzystowaniu na komisariacie były resztki kadry w postaci policjantów (sztuk dwa), sekretarki (jednej) oraz psa (jednego, dosyć zużytego).
Jeśli już podczas swej leniwej podróży na drugą stronę ulicy po pączka, otrzymał niechcący jakąś informację, chwytał się najlogiczniejszego tropu zbrodni (najprostszego) i zamykał śledztwo w max dwanaście godzin od rozpoczęcia.
Gorzej kiedy zdarzył się masowy morderca. Aktualnie koło siedmiu ludzi siedziało za jego wyczyny. Ponieważ Borowiczowi nie udało się w czeluściach swego umysłu tych morderstw połączyć.
Jakież było jego zdziwienie gdy na komisariat wleciał młody chłopak o rozbieganym spojrzeniu i wrzasnął:
-To ja debilu!
-Przepraszam bardzo: co pan, jeśli mogę spytać?
-Ja ich zabiłem! I tą blondynkę i te dzieciaki: wszystkich!
-Pan chyba się źle czuje. Zadzwonić po pogotowie?
Zirytowany jeszcze bardziej chłopak wyjął z wewnętrznej kieszeni kurtki pistolet.
-Mam broń! Widzisz? MAM BROŃ! To mój dowód!
-Jeśli ma pan pozwolenie, nie ma problemu - mruknął znudzony Borowicz. Marzył teraz jedynie o tym by ten dzieciak wyszedł i pozwolił mu wrócić do krzyżówki w gazecie.
Ten zaś przebiegł wzrokiem po komisariacie. Huknęło i chwilę potem ciało sekretarki zwaliło się bezwładnie na ziemię. Weszła w nieodpowiednim momencie.
-Widzisz idioto? - wrzeszczał morderca, kiedy policja go rozbrajała. - To ja ich zamordowałem!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 183
InessaMaximova
09-01-2017 19:22
Pukanie do drzwi, komisarz Adamczyk powoli miał dość kolejnych oprawców. Otworzył drzwi, a tam...
- Jasny gwint, kolejna... Mieciu, daj no kocyk tej "Pani"...
- Panie komisarzu ja wiem, każda się zgłasza, ale ja mam solidne dowody!
- Czyżby? Mieciu, zostaw nas samych. - Posterunkowy Mieczysław okrył kobietę o niecodziennym wyglądzie beżowym kocem. - Więc to niby Pani zabiła Klaudię S., znaną w waszym środowisku jako Kasandra?
- Tak. Nie mogę dłużej tego znieść. Syndrom ducha Banque'a, sam pan rozumie...
- Tak, tak, coś tam słyszałem. Pokaże pani te dowody.
Kobieta wyjęła z torebki zakrwawiony nóż oraz gustowną, czerwoną halkę z wielką plamą krwi.
- Co to za szmaty?
- To ubranie Kasandry z jej ostatniej nocy... CO PAN ROBI?!
Komisarz Adamczyk wziął do ust skrawek materiału i wyssał odrobinę zaschniętej krwi.
- Pani, my tu szukamy prawdziwego zbrodniarza a nie pieprzonej haleczki z krwią kaczki.
- Ale... Ja naprawdę...
- Wyjść! I nie chcę żadnych zniżek! Mieciu!
- Tak Panie Komisarzu? - Posterunkowy Mieczysław drżał ze strachu przed komisarzem.
- Zabrać tę oszukańczą dziwkę, natychmiast!
Gdy w pokoju zrobiło się cicho, Komisarz Adamczyk mruknął:
- Ech, te ulicznice... Na ulicy mało płacą, żreć nie dają to do kicia się pchają!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 204
Kamil
09-01-2017 21:34
- To ja – w pokoju, w którym dotychczas siedział tylko sam Detektyw, rozniosły się sucho dwa słowa rzucone przez nagłego przybysza.
- Co? Jaki ja? – zapytał zdziwiony Detektyw.
- Nie chciało mi się dłużej na pana czekać. To ja, Adam Kowalski, pseudonim Nowak. Zabójca.
- Może jeszcze herbu Zielona Pietruszka? – spytał się kpiąco Detektyw. – Mam dużo roboty, zawracasz mi czas, kolego, idź do kryminalnych.
- Szukał mnie pan tyle miesięcy, a teraz sam przychodzę do pana, przyznaję się, a pana to nie rusza? – zdziwieniu na twarzy Nowaka nie było końca.
- Słuchaj, nie wiem kim jesteś, ale za długo siedzę w tym zawodzie, żeby łykać brednie jakichś przebierańców. Masz jakiś interes, czy przyszedłeś mnie wkurzać?
- Jestem zaskoczony pana postawą. Myślałem, że jest pan człowiekiem honoru. Imponowało mi, kiedy zaczął mnie pan szukać, choć nie sądziłem, że kolejne elementy puzzli, które panu zostawiłem, sprawią tyle trudności. Przy ostatniej akcji zostawiłem nawet swoje odciski palców i kartkę z moim adresem.
- Kartka, adres? Ach tak, było coś – przypomniał sobie Detektyw. – Mam problemy z czytaniem, więc uznałem, że to nic ważnego. Co do odcisków palców – zapomniałem rękawiczek i sam najpierw wszystko upaćkałem. Tak czy siak, fajnie że jesteś, ale rodziny ofiar mówiły, że to trwa za długo i wycofały swoje sprawy.
- Wszystko, co zrobiłem, bazowało na adrenalinie, na emocjach, na tym, że ktoś będzie mnie szukał. I teraz co, mam się czuć bezużyteczny?
- Nie wiem, zawsze możesz zmienić hobby.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 307
Mruczanka
09-01-2017 21:43
Niby kochasz swoje życie takim, jakim jest. Ale masz niedosyt. Pragniesz osiągnąć coś wielkiego i robisz to, bo masz wizję. Popełniasz zbrodnię doskonałą. Byłem z siebie dumny jak jeszcze nigdy w życiu... Do czasu. Do momentu, w którym nie zorientowałem się, że detektyw przydzielony do mojej sprawy to… kretyn.
Zacisnąłem dłonie w pięści i powstrzymałem się, by nie złapać za broń przechodzącego obok funkcjonariusza. Piękna dziura pośrodku czoła tego detektywa „Geniusza” wystarczyłaby. Papka, którą miał zamiast mózgu, wypłynęłaby, o zgrozo!, zanieczyszczając świat.
Jeszcze mocniej zacisnąłem pięści. Pobielały mi kłykcie. Jeszcze nigdy nie byłem tak wściekły. Znieważał moją zbrodnię!
– To ja. To ja zabiłem tę kobietę – odparłem, podchodząc do jego stolika. Sporo czasu zajęło mu zrozumienie sensu moich słów, ale kiedy już wszystko poskładał, zaczął się śmiać.
– A ja jem hot-doga z musztardą…
– Faktycznie. Jesz – zauważyłem. Nie miałem pojęcia, czy dalej się litować, czy zacząć płakać. – Pan je hot-doga, a ja zabiłem tę kobietę. Odciąłem jej głowę po śmierci i wysłałem na wasz posterunek. Ciało….
– Ależ niech mi pan… Co pan tu przychodzi i mówi te wszystkie brednie?! Dobra, może i nie brednie, bo fakty, ale to nie oznacza, że pan zabił! Już, sio!
– Przyznaję się.
– A ja nie.
– Ale naprawdę ją zabiłem…
– A masz dowody?
– Nieee… Pozbyłem się ich, ale znam całą historię, bo sam ją zaplanowałem!
– Proszę mi stąd iść! Jesteśmy zajęci szukaniem mordercy, a nie jakiegoś laika! Szukamy odcisków…
– I żadnych nie znajdziecie! To zbrodnia doskonała, a pan jest głupi!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1011
BlackLady
09-01-2017 22:17
Drzwi otworzyły się z hukiem i detektyw Wymoczek usłyszał:
-Niech Bóg przebaczy mi w swej łaskawości me przewinienia względem mego bliźniego, albowiem przewinienia me wielkie.
-To pan zepsuł ekspres do kawy?
-Co?! O czym, że waść gadasz ku mej osobie?
-A więc przyznaje się pan, że pozbawił mnie mojej porannej kawy?
-Ja o niebie, waść o chlebie.
-Ależ ja rano zawsze piję tylko kawę! Nie jem kanapek.- Na boku do siebie- Ku rozpaczy mej matki.
Stojący w drzwiach mężczyzna wpatrywał się oniemiały w tępy wyraz twarzy Wymoczka.
-To ja zabiłem! Rozumiesz?! JA-JESTEM-MORDERCĄ!
-Na razie zabił pan tylko moją chęć do dalszej konwersacji. Jestem poważnym i szanowanym detektywem, więc niech pan nie gra ze mną w kotka i myszkę, tylko powie prosto z mostu z jakiego powodu zaszczycił ksiądz me skromne progi. Przecież był już ksiądz u mnie na kolędzie. Moja matka upiekła nawet z tej okazji ciasteczka.
Ksiądz do siebie na stronie:
-Boże, daj mi cierpliwość, bo jak dasz mi siłę to popełnię kolejny grzech.
-Czyżby ksiądz błogosławił me biuro?
-Dziś jestem po tej drugiej stronie i wyznaje swe winy. Mój grzech ciężki. Zabiłem!
Wymoczek wczuwając się w rolę rzekł:
-Detektyw odpuścił tobie grzechy. Idź w pokoju.
Oniemiały ksiądz usłyszał jeszcze 3 puknięcia w biurko, po czym oburzony wyszedł.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1272
Gracenta
09-01-2017 23:55
- Witam, czy to biuro detektywa Ciołka z „Ciołek, Matołek i spółka”?
- FerdynanT Ciołek do usług – powiedział mężczyzna, obficie plując i wyciągając zapoconą dłoń. Udałam, że muszę się wysmarkać.
- Świetnie, postanowiłam pomóc Panu w śledztwu!
- Skoro pani nalega... – Oczywiście, że nalegam! Od dwóch tygodni nudzę się i czekam, aż ktoś doceni moje zbrodnie. Zastanawiałam się, jak można przeoczyć tyle dowodów! Moje DNA u byłego – bo martwego chłopaka, kosmyki włosów przy kolejnym ciele, odciski palców, a nawet (!) zostawienie swojego nr telefonu w dłoni zmarłego! Ten detektyw jest idiotą, nie tylko z nazwiska, ale i z charakteru. Zgadując po jego pokaźnej tuszy, opakowaniach po jedzeniu i okruszkach na brodzie, jedynym produktywnym zajęciem w tym gabinecie jest konsumpcja.
Wyciągnęłam z torby bilingi połączeń do ofiar, adresy ich (byłego) zamieszkania, analizę próbki mojego DNA oraz swoje prywatne selfie przy ciałach ofiar.
Położyłam to przed Ciołkiem a on zagapił się z otwartą buzią. Aha, czyli jednak coś skojarzył! Jeszcze chwila i zobaczę błysk przerażenia. Przeszył mnie dreszcz podniecenia na myśl, że wreszcie będę mogła rozpocząć grę.
Zapisałam nr telefonu na kartce, którą przesunęłam w jego stronę i już wiedziałam, że się zorientował. Skupił uwagę na cyfrach, które oznaczały jego koniec. On już wie, kim jestem!
- Było trzeba od razu powiedzieć, że chce się Pani ze mną umówić! No cóż, nie mogę powiedzieć, że jestem zaskoczony, niejedna się za mną ogląda. Ale od razu wymiana telefonów...! No dobrze, proszę mi mówić po imieniu, dla pięknych dam jestem Ferdzio!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 119
blondynka
09-01-2017 23:58
- Dzień dobry. Kamil Nosel. Tak się panu przyglądam od dłuższego czasu. Drugi stycznia, dwa lata temu, kojarzy pan tę datę? - spytał facet, który przysiadł się do detektywa Stocha w jego ulubionej kawiarni.
- Yyy, coś mi to mówi... ach tak, tak, urodziny mojej małżonki - odpowiedział zdziwiony i poddenerwowany. - Ja pamiętałem, już gnałem po prezent, ale...
- Boże, daj mi siłę - odchrząknął pod nosem Nosel. - Nie, nie, nie. To wtedy znalazłeś te dwa ciała bez...
- A tak, faktycznie, pamiętam to jak dziś. Jest pan dziennikarzem?
- Otóż nie. Jestem kimś więcej. Tak jak mówiłem przyglądam się twojej pracy, daremnej można powiedzieć. Przez dwa lata nie schwytałeś tego złoczyńcy, a młode dziewczyny giną dalej.
- Giną? - spytał zdziwiony Stoch. Nosel złapał się za głowę. - Kto mu dał tą pracę? - pomyślał.
- Widzę, że nic nie rozumiesz, i sam się nie domyślisz. To ja zabijam te dziewczyny.
Stoch zmierzył go od dołu do góry, po czym głośno się roześmiał. - Dowcipniś z pana jak ta lala. Dlaczego mam panu uwierzyć? - spytał ciekawy odpowiedzi.
- Bo to prawda. Ekscytowało mnie to, że ktoś będzie mnie szukał, ganiał, łączył fakty. Ale nie, ty utknąłeś w miejscu. Chciałem ci trochę pomóc, podrzucałem dowody, rozwiązanie miałeś podane na tacy. A ty dalej nic - tłumaczył Nosel, po czym na dowód opisał ze szczegółami jak dokonał zbrodni. Wszystko się zgadzało.
- No tak. Dobry pan jest, ale myślę, że naoglądał się pan za dużo seriali kryminalnych. Jestem na dobrej drodze, morderca sam wpadnie w moje sidła. Tylko nie wiem skąd pan wiedział o urodzinach mojej żony - spytał zamyślony Stoch i dokończył swoją szarlotkę.
- Tego już za wiele! - Nosel uniósł głos.
- Nosel, Nosel, coś mi mówi to nazwisko. Ha! Już wiem, miałem nosa - pan z radia jest - ten dziennikarz co ludzi wkręca. Mnie pan nie nabierze haha.
- Zrobię wyjątek i pozbędę się ciebie, Stoch. Lokalne społeczeństwo na tym zyska, a żona i tak nie miała z ciebie żadnego pożytku...
Stoch machnął ręką na Nosela, a w głowie miał tylko jedną myśl: "dobra ta szarlotka, następnym razem zamówię sernik", po czym wyszedł z kawiarni zostawiając swojego towarzysza z niedowierzaniem na twarzy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 52
Emila
10-01-2017 10:02
Gdzie i kiedy można spodziewać się wyników?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1356
LubimyCzytać
10-01-2017 12:42
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy! Wybraliśmy zwycięskie prace:
ryba616
BellatriX
male22
sandra
BlackLady

Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd