Aktualności
Tutaj można dyskutować na tematy związane z aktualnościami i wydarzeniami.
922365 czytelników
6588 dyskusji
128217 wypowiedziPokaż ostatnią
Pokolenie Stephena Kinga
07-09-2019
Autor: Bartek Czartoryski

Od wczoraj w kinach można oglądać „To: Rozdział 2”, a już w przyszłym tygodniu premiera najnowszej książki Stephena Kinga, zatytułowanej „Instytut”. To świetny moment, by przyjrzeć się bliżej twórczości Mistrza Grozy. Wychowało się na niej całe pokolenie, a poznawało ją nie tylko z kart książek, lecz także z dużego i małego ekranu. Ekranizacjom Kinga przygląda się Bartosz Czartoryski.

liczba postów na stronie: 
książek: 3627
czytamcałyczas
10-09-2019 16:03
Carrie bardzo dobra
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 725
Jagna
10-09-2019 18:38
King był przez dłuższy czas pisarzem mojego życia, tylko o nim mogłam powiedzieć "ulubiony". Fascynacja ta jakiś czas temu już mi przeszła, innych książek i pisarzy przeczytałam setki i dziesiątki, więc zaczęłam porównywać i dorastać - wiadomo.

Stefan jest spoko, aczkolwiek nigdy go jakoś nie byłam w stanie postrzegać jako pisarza od horrorów. Dla mnie to były zawsze obyczajówki z mrocznymi wątkami, z pojedynczymi wyjątkami oczywiście ale jednak :)

Czytać zaczęłam od Carrie, to było bodajże w 5 czy 6 klasie podstawówki - przepadłam totalnie. Generalnie wypożyczałam wtedy masę horrorów przekonując Panią Bibliotekarkę, że to "dla mamy" :))) Między innymi zaczytywałam się w Kingu, potrafiłam czytać całe noce - to był totalnie mój klimat, kochałam to jego gawędziarstwo i opowiadałam potem znajomym poszczególne fabuły i historie.

Śmiało mogę powiedzieć, że jestem pokoleniem Stephena Kinga :D
Ma u mnie w biblioteczce swoje miejsce... dużo miejsca. Zostawiam już jednak tylko to co naprawdę czytałam z przyjemnością, reszta wypad.

Za to Carrie, którą czytałam za dzieciaka w tej paskudnej szarej okładce pożyczyłam komuś i cham nie oddał. Musiałam kupić to samo okropne wydanie, mam sentyment :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 226
Mariusz
10-09-2019 20:17
Super. Trafnie interpretujesz jego twórczość.

"aczkolwiek nigdy go jakoś nie byłam w stanie postrzegać jako pisarza od horrorów. Dla mnie to były zawsze obyczajówki z mrocznymi wątkami, z pojedynczymi wyjątkami oczywiście ale jednak :)"

Mam tak samo. Szkoda, że niektórzy oceniają go wyłącznie przez pryzmat ilości grozy w danej pozycji. :(
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3627
czytamcałyczas
10-09-2019 20:12
Jednak umnię pierwsze miejsce ma Cujo.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1868
Renax
11-09-2019 06:23
To ja tylko wspomnę cichutko w tej dyskusji, że nie czytałam nigdy żadnej książki Kinga. Czuję się osamotniona w tym nieczytaniu.

Czy jest coś takiego jak pokolenie Kinga?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1606
betsy
11-09-2019 09:24
Ja też nie czytałam! Ale za to oglądałam filmy. Chyba wszystkie najlepsze amerykańskie horrory są według jego książek.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 635
talia44
11-09-2019 09:45
Renax nie jesteś osamotniona.Ja też nie czytałam nigdy żadnej książki Kinga.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1868
Renax
12-09-2019 15:03
Uf. Bo myślałam, że jestem czytelniczo niepełna. A planujesz?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 10591
tsantsara
11-09-2019 15:52
Na stronach www można znaleźć zestawienia sfilmowanych dzieł Kinga - wygląda na to, że jest ich ponad 20... Obejrzałem z tego 5: Carrie (De Palmy, oczywiście), Lśnienie, Skazani na Shawshank, Zielona mila, Mroczna połowa - niektóre z nich wybitne. No i teraz obawiam się czytać. Na pewno nie chce mi się wracać do wątków, które znam z filmu, jeszcze w książce - choć wiem, że niekiedy ma to sens. Często film jest dużo gorszy, bierze wszystko po łebkach - i jest innym rodzajem przekazu po prostu. Ale po filmie mnie to nie pociąga - mam wrażenie, że to historie jednorazowe. Może się mylę? Nie chcę się narażać fanom - wiem, że King ma ich bardzo wierną rzeszę, i ja to szanuję. Poza tym nie trzeba mnie bić, bo przeczytałem coś "Króla" i nawet mi się podobało (Tygrys tu, tygrys tam...). ;)) Ale też, przyznaję, nie miałem silnej potrzeby, by natychmiast sięgać po coś jeszcze. Może po prostu dlatego, że akcja lub tzw. "wciągalność" ma dla mnie w powieści znaczenie drugo- lub trzeciorzędne. Czy ktoś z Was czytał książkę Kinga po filmie - i było to dobre doświadczenie (nie chodzi mi o nieudane ekranizacje)?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 725
Jagna
12-09-2019 11:29
Po obejrzeniu filmu czytałam To, Skazani na Shawshank, Ciało (film MEGA: Stań przy mnie) i chyba Łowcę snów, ale zupełnie nie załapałam wtedy, że znam już tę historię. Jakoś film wypadł mi z głowy. Czyli chyba nie był za specjalny :D
Ale za to jest mnóstwo świetnych ekranizacji po które sięgnęłam już po przeczytaniu i to jest fajne doświadczenie bo potrafią się kończyć zupełnie inaczej :)...
Po obejrzeniu filmu czytałam To, Skazani na Shawshank, Ciało (film MEGA: Stań przy mnie) i chyba Łowcę snów, ale zupełnie nie załapałam wtedy, że znam już tę historię. Jakoś film wypadł mi z głowy. Czyli chyba nie był za specjalny :D
Ale za to jest mnóstwo świetnych ekranizacji po które sięgnęłam już po przeczytaniu i to jest fajne doświadczenie bo potrafią się kończyć zupełnie inaczej :) Zresztą podobają mi się tylko te ekranizacje do których King się nie wtrącał :D
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3627
czytamcałyczas
11-09-2019 21:00
Nie wiem,czy jestem Pokoleniem Kinga.Jeżeli,oto chodzi,że czytam.Kinga,to mogę być i pokoleniem Mastertona ,Cussler i Mroza./
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 725
Jagna
12-09-2019 11:10
Ja rozumiem to tak, że dorastając jako nastolatek zaczytywałeś się w jakimś autorze i "wychowałeś się" na jego książkach - ukształtowały Cię w jakiś sposób.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 291
Agnesto
13-09-2019 10:44
co do ekranizacji powieś•ci Kinga, to nie widzę w nich arcydzieł. Jedynie "Skazani na Shawshank" są świetnie oddane (dużo robią dobrze zagrane role i świetni aktorzy) lecz horrory w oparciu o książki Kinga to czasem absurd kinowy... rzecz gustu w końcu
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 725
Jagna
13-09-2019 11:43
"Skazani..." to przecież nie jest horror, więc podążaj dalej w takim właśnie obyczajowym kierunku jeśli chodzi o ekranizacje: Dolores Claiborne, Stań przy mnie, Misery, Zielona Mila, 22.11.63 (serial), Czarny cadillac, Sekretne okno ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 347
Jacob
13-09-2019 21:12
Jeszcze trzy lata temu, chętnie uznałbym się za część pokolenia ludzi wychowanych na S. Kingu. Wyznać muszę, że w pewnym okresie, nie czytałem nic innego niż Króla – a jak wiadomo, ma on bogatą twórczość. Horrory oparte na książkach tego autora? – krzyknąłbym, że perełki.
Dziś już z całą pewnością nie mogę tak napisać. Pewnego razu sięgnąłem po autora z zupełnie innej półki i dostrzegłem, że można pisać lepiej niż King. Lepiej? To mało powiedziane. Zacząłem odkrywać autorów, przy których King wydaje mi się być teraz grafomanem próbującym odgrzewać dawno zimne i zepsute już kotlety. Smak mi się wyostrzył? Być może, jednak nacisk położyłbym tu jednak na trzy elementy, które wg mnie stanowią lekturę: styl, historia i przekaz. Odnalazłem pisarzy, którzy kładą na tych wszystkich polach Króla na łopatki.
To oczywiście tylko moja opinia, która jest na tyle mało warta, że nie powinno się z jej powodu oburzać. (nerwów też szkoda). Dla mnie King był szczeblem w rozwoju (a może nawet całą oddzielną drabiną) siebie jako czytelnika. Fajnie się to czytało, mimo że zestarzało się to niemiłosiernie, ale czas pójść dalej, czas na coś z wyższej półki – nie należy stać w miejscu (bo jak wiadomo, od tego "niejeden zginął już kwiat").
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2419
Silvery
13-09-2019 21:38
Ale przecież wiadomo, że cała masa (jeśli nie większość) ogromnie popularnych osób tworzących różną fikcję niekoniecznie posiada mistrzowskie umiejętności. Co nie zmienia faktu, że sporo takich osób, w tym King, potrafi dostarczyć rozrywki. Zresztą bez przesady - kilka jego książek jest świetnych. A to, że większość jest po prostu poprawna warsztatowo, a i czasem powiela własne pomysły - cóż,... Ale przecież wiadomo, że cała masa (jeśli nie większość) ogromnie popularnych osób tworzących różną fikcję niekoniecznie posiada mistrzowskie umiejętności. Co nie zmienia faktu, że sporo takich osób, w tym King, potrafi dostarczyć rozrywki. Zresztą bez przesady - kilka jego książek jest świetnych. A to, że większość jest po prostu poprawna warsztatowo, a i czasem powiela własne pomysły - cóż, myślę, że ciężko trzymać wysoki poziom, gdy produkuje się tyle, co on. Chmielewska też była taśmową powieściopisarką i - mimo całej mojej sympatii do niej - powiedziałabym, że większość jej książek to też raczej sympatyczna rozrywka niż majstersztyki. Co nie zmienia faktu, że znajomość lepszych autorów i autorek nie powinna odbierać przyjemności z czytania Kinga czy Chmielewskiej. ;)
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2419
Silvery
13-09-2019 21:42
"a wyreżyserowane przezeń „Maksymalne przyspieszenie” przypadkiem kuriozalnym"

Cóż, nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że wtedy przypadał szczyt jego problemów z ćpaniem, a sam King przyznaje, że niewiele pamięta z tego okresu.

Nawiasem mówiąc, jestem w stanie zrozumieć, że King nie lubi Lśnienia - film jest dobry, ale to zupełnie co innego niż książka (i zmienia dość kluczowe elementy, w tym koniec). A że Amerykanie rzadko pamiętają, że adaptacja jest adaptacją (świetnym przykładem jest Rambo), to i wszyscy zachwycali się wypaczoną - w stosunku do książki - wersją Kubricka, która ze szczętem przyćmiła co najmniej równie dobrą książkę.

Co do wzmianki o Christine - mimo niezłej obsady, w miarę trafionej ścieżki dźwiękowej i kilku świetnych scen Christine-film nie dorasta do pięt Christine-książce. Ciężko to zresztą nazwać adaptacją; to raczej film na motywach książki. Zamiast tego do listy przyzwoitych ekranizacji przyzwoitych Kingów dorzuciłabym raczej niesłusznie zapomnianą Zieloną Milę.

A co do Instytutu - z tego, co czytałam o tej książce, moje skojarzenia idą raczej w stronę skrzyżowania The Girl with All the Gifts Mike'a Careya (polski tytuł to Pandora, z tego, co pamiętam) z pewnymi wątkami z trylogii Mroczne Materie Philipa Pullmana.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
zgłoś błąd zgłoś błąd