Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl to:
społeczność 455 tys. zakochanych w książkach
ponad 845 tys. recenzji
ponad 241 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
467405 czytelników
832 dyskusji
53470 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony]Powróć do krainy dzieciństwa. Napisz bajkę – wygraj książki i poduszki od zinamon.pl!
ilość postów na stronie: 

Powróć do krainy dzieciństwa z zinamon.pl!


Dzieciństwo – jakie skojarzenia wywołuje w molach książkowych? Oczywiście związane
z bajkami! Tymi czytanymi i opowiadanymi przez rodziców na dobranoc, tymi czytanymi już samodzielnie, a może też takimi, które wymyślały samodzielnie. Z okazji zbliżającego się Dnia Dziecka powróćmy do dzieciństwa i przenieśmy się w świat bajek. Napiszcie bajkę, jaką chcielibyście usłyszeć jako dziecko lub opowiedzieć swojemu potomkowi.


Czekamy na teksty o objętości do 2500 znaków ze spacjami.


Nagrody:

1 miejsce - 5 książek do wyboru z oferty zinamon.pl + poducha służąca jako podpórka pod książkę/tablet

2 miejsce: 3 książki do wyboru z oferty zinamon.pl + poducha służąca jako podpórka pod książkę/tablet

3 miejsce: jedna książka do wyboru z oferty zinamon.pl + poducha służąca jako podpórka pod książkę/tablet

Powróć do krainy dzieciństwa

Regulamin

  • Konkurs trwa od 27 do 30 maja włącznie.
  • W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów opinii, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 2500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Wartości pakietów książek będących nagrodami w konkursie nie mogą przekraczać: za 1 miejsce - 250 zł, 2 miejsce – 150 zł, 3 miejsce – 70 zł.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytac.pl i księgarnię zinamon.pl
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.

Powróć do krainy dzieciństwa

Poduszka, którą można wygrać w konkursie.


Fundatorem nagród jest Zinamon.pl

Zinamon
książek: 290
Kamila
27-05-2013 22:54
Mam nadzieję, że może być wierszowana bajka. ;)


"Kraina snu"

Opowiem Ci historię o pewnej dziewczynce,
Która swoją mamę bardzo zamartwiała.
Była bardzo grzeczna, miła i radosna,
Lecz każdej nocy zasypiać się bała.

Mówiła mamusi, że nie zaśnie wcale,
Bo ciemno w pokoju i potwór już czeka.
Zła wiedźma swą miotłę wyciąga zza szafy,
By na niej czym prędzej przylecieć z daleka.

Mówiła mamusia siadając przy łóżku:
„To tylko koszmary, nic ci się nie stanie.
Złe duchy są tylko w twej wyobraźni.
Idź prędko do łóżka. Dobranoc, kochanie”.

Dziewczynka mamusi swej posłuchała,
Pod kocyk wskoczyła i misia też wzięła.
Zgasiła lampkę świecącą przy łóżku,
Zmrużyła oczęta – i nagle zasnęła.

Wtem sen stał się nową, cudowną przygodą,
Wspaniałą, magiczną, jak sen kolorową.
Nie chciała uwierzyć, że nagle ujrzała
Krainę tak piękną i równie bajkową.

Usiadła na grzbiecie białego pegaza,
By wzleciał ku górze przyjaciel skrzydlaty,
Gdzie niebo usiane było gwiazdami,
A chmury zrobione z cukrowej waty.

Ożyły zabawki zaklęte na półkach,
Uciekły z rysunków postaci książkowe,
A Kicie i Mruczki i inne zwierzątka
Od teraz znały też ludzką mowę.

Przez całą noc trwała ta świetna zabawa,
więc wszyscy grali, śpiewali, tańczyli...
Mogłaby trwać aż do końca świata,
tak dobrze i hucznie się razem bawili.

Lecz nagle – „O rety!” – krzyknęła dziewczynka,
Gdyż raptem znalazła się w swoim pokoju.
Przespała noc całą i już nie bała,
Zbudziła się w dobrym, pogodnym nastroju.

I odtąd nie boi się wcale zasypiać,
Gdyż wie, że ciemności bać się nie trzeba.
Bo kiedy znów zaśnie, to zwiedzi krainę,
A pegaz ją znowu zabierze do nieba.

Ty także do łóżka swojego już zmykaj,
Już czeka na Ciebie magiczna kraina.
Miej sny kolorowe jak tęcza na niebie
I słodkie jak słodka jest świeża malina.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 321
fratyna
28-05-2013 09:38
- Bo wróżki Gabrysiu to takie śliczne panienki w kolorowych sukienkach, chowają się między kwiatami, a nocą wzbijają się w powietrze na swoich barwnych skrzydłach.. Kochają się bawić z innymi zwierzętami, najczęściej jedzą jagody i truskawki..
- Widziałaś taką babciu ? - zapytała dziewczynka
- Widziałam - odparła babcia - a teraz śpij.
Kobieta wyszła z pokoju dziecka i zgasiła światło, jak tu jednak spać kiedy na dworze piękne wróżki urządzają bal?
No bo przecież tak mówiła babcia, a babcia jest stara i bardzo dużo już widziała - myślała dziewczynka - na tym balu na pewno są krasnoludki, razem tańczą i bawią się w najlepsze, gdy Gabrysia musi grzecznie leżeć w łóżeczku, ale czy aby na pewno?
Dziewczynka powoli i cicho odsunęła kołdrę i wstała z łóżka, za drzwi wpadał do pokoju snop światła, "babcia nie śpi, pewnie szykuje się na bal" - pomyślała.
Gabrysia uważała się za dużą dziewczynkę, w końcu umiała już nawet sama sznurować buty! Na co tam komu alfabet, czy rachowanie, ale i tego na pewno się nauczy!
Czy więc taka duża dziewczynka sama nie może udać się na bal?
Cichutko otworzyła drzwi i przemknęła do garderoby babci, na swoją różową piżamkę ubrała jak najśliczniejsze stroje, a szminką podkreśliła usta i oczy - no bo chyba to tak robiła babcia?
Z sąsiedniego pokoju dobiegał głos z telewizora, zagłuszył on więc ucieczkę dziewczynki przez jedno z okien.
Gdy wyszła, zrobiła parę nie pewnych kroków i zaraz zobaczyła wróżki!
Razem z krasnoludkami urządzały sobie bal, były tak piękne jak opowiadała babcia! Poczęstowały Gabrysie jagodami, malinami, a nawet słodkim nektarem.
Razem tańczyły w świetle księżyca, a na koniec wniosły dziewczynkę wysoko, wysoko ponad chmury..
Śmiechom i chichom nie było końca!
- Gabrysiu... - dobiegł dziewczynkę głos - Gabrysiu..
Babcia jest zła! - przestraszyła się, chciała jak najszybciej biec do domu i schować się pod kołderkę, zamiast tego jednak obudziła się w garderobie.
- Co ty tu dziecko robisz? - zapytała babcia
- Byłam u wróżek, na balu!
- To stąd ten makijaż.. - zaśmiała się babcia i pomogła zetrzeć dziewczynce szminkę z twarzy - może chciałaś iść na bal, ale zasnęłaś w garderobie..
- Wcale nie.. - ziewnęła
Dziewczynka nie mogła uwierzyć w to co słyszała, była na balu - na pewno!
Babcia powtórnie utuliła dziewczynkę do spania, zgasiła światło i życzyła dobrej nocy, Gabrysia była jednak pewna że gdy tylko babcia wyszła, za okna pomachała do niej wróżka w zielonej sukience, po czym odleciała..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
konto_usuniete
28-05-2013 10:36
Pewnego dnia mały smutny niedźwiadek szedł sobie laskiem, po drodze napotkał głośno kwaczącą kaczuszkę, a ponieważ był to bardzo uprzejmy miś zapytał:
-Co się stało kaczusiu? Czyś się zgubiła? - Kaczuszka powiedziała zrozpaczona:
-Nie siebie zgubiłam lecz swoje dzieci. Wyszłam do sklepiku, a gdy wróciłam ich już nie było. A co ciebie martwi?
-Moja niedola jest znacznie mniejsza od twojej, zgubiłem gdzieś baryłkę mojego ulubionego miodku. Kaczusiu mam świetny pomysł! - wykrzyknął niedźwiadek. - Pomóżmy sobie nawzajem skoro i twoje kaczuszki i moja baryłka są gdzieś w tym lasku.
-Masz rację misiu, to bardzo dobry pomysł - pochwaliła go Kaczusia i już po chwili wspólnie przeszukiwali lasek.
Wtem usłyszeli cichutkie kwakanie, poszli w tamtą stronę, a na miejscu zobaczyli małe kaczątka skaczące wokół baryłki miodu. Miś i kaczuszka w tym samym czasie zawołali:
-Moje kaczątka
-Moja baryłka
Od tej pory miś i kaczuszka zostali przyjaciółmi i pomagali sobie nawzajem, kiedy Kaczuszka szła do sklepu jej dziećmi zajmował się niedźwiadek. A baryłki misia były przechowywane w domu Kaczusi.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 317
WrongWord
28-05-2013 10:40
Pewnego razu była sobie dziewczynka, zupełnie taka jak wiele innych dziewczynek. Wesoła, miła i uczynna. Mieszkała na wsi, gdzie każdy miał swojego zwierzaka. Rodzice mówili jej, że jest jeszcze zbyt mała by wziąć na siebie taką odpowiedzialność, a ona z całego serca pragnęła pokazać im że wcale tak nie jest, że jest już dość rezolutna i odpowiedzialna. Nie miała jednak ku temu okazji. Dni mijały, a ona marzyła o zwierzaku, jakimkolwiek, czy to piesek, czy kotek, czy chomik. Myślała nawet o kurze, ale kury przychodziły do niej tylko wtedy kiedy miała dla nich ziarno. Minęła zima i nastała wiosna. Dziewczynka, która trochę podrosła wyszła na łąkę by poczuć w płucach świeże, pachnące zielenią powietrze. Chodząc wśród trwa usłyszała ciche, urywane miauki i ostre piski. Chwilę zajęło jej odszukanie właściwego miejsca, a wtedy zobaczyła małego, zaniedbanego kotka. Brudny i chudy, był obrazem żałości, ale kiedy spojrzała na jego oczy o prześlicznym niebieskawym kolorze wiedziała, że nie ma prawa go tu zostawić. Ujęła go ostrożnie w dłonie i przytuliła go do siebie. Wróciła z małą znajdą do domu i pokazała rodzicom, którzy widząc na twarzy córeczki nadzieję i zapał pozwolili jej zaopiekować się kociakiem. Od tego momentu stanowili nierozłączną parę. W dniu jedenastych urodzin dziewczynki, kot stracił wąs. Był to wąs specjalny, bo zupełnie różny od reszty. Był biały a pozostałe były czarne. Dziewczynka podniosła go ze smutkiem, bo był to jego znak rozpoznawczy. Kiedy ujęła go w palce usłyszała w głowie jakby znajomy jej głos. Pomyśl życzenie. Przestraszona spojrzała na kota, a ten wpatrywał się w nią ze spokojem. Zaczął mruczeć przyjaźnie. Pomyśl życzenie, moja droga. Chciałbym móc ci podziękować za ratunek i opiekę jaką mnie otoczyłaś.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 105
Beata
28-05-2013 10:55
Pewna Iśka mała
Prawie wszystko miała.

To pieska na smyczy
Krowę, która ryczy
Kosztowne buciki
Oraz Myszkę Miki.

Rower z przerzutkami
Czytnik z e-książkami
Nowego iphona
Taka była ona.

Kiedy o nią się pytano
Zaraz rzeczy wymieniano.

Nikt nie znał jej od środka
jakże smutna z niej istotka
I, że pragnie z głębi duszy
Poznać kogoś kto ja wzruszy.

Dzieci z Iśką się bawiły,
Bo gadżety jej lubiły.

Zosia, Zuza i Tereska
Uwielbiały Isi pieska.

Franek, Romek i Antoni
zachodzili tylko w głowę
jak wystraszyć Isi krowę.

Anka miała złe nawyki,
Podkradała jej buciki.

Myszka Miki też nie lepsza
Pozbawiała kół powietrza
Żeby Iśka nie myślała
Że już w życiu wszystko miała

Posmutniała Isia srodze
I usiadła na podłodze
Tak ją zastał dziadek
Który miał na imię Władek

Gdy mu wszystko powiedziała
Czemu takoż posmutniała
Dziadzio chwycił się za głowę
Która włosów już nie miała

Chrząknął głośno i tak rzecze:
Słowom Twoim nie zaprzeczę
Nie masz Isiu złych przyjaciół
Gdy są smutni to tez płaczą
Ja to bowiem widzę tak:
Pewnie im zabawek brak.

Dokonałem raz odkrycia
Ten kto czyta ma dwa życia.
Więc się udaj do altanki
Zasiądź do pięknej czytanki.

Zuzia, Zosia i Tereska,
Romek, Antek oraz Franek
Też zasiądą do czytanek.
Ania odda Ci buciki
Chcąc dołączyć do tej kliki.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1585
Iga
28-05-2013 11:54
Mały Jaś był chorowitym dzieckiem. Wystarczyło, że wyszedł na dwór bez szalika, nawet kiedy świeciło słońce, a natychmiast lądował w łóżku. Zmartwieni rodzicie sprowadzali do niego coraz to nowych i nowych lekarzy, którzy smarowali go coraz to nowym i nowymi maściami i kazali mu pić mnóstwo obrzydliwych mikstur. Nic nie pomagało. Jaś przez większość czasu leżał w łóżku. Bardzo cierpiał z tego powodu, bo nie mógł bawić się z innymi dziećmi, a kiedy już zdarzyło mu się wyjść na podwórko, wszystkie uciekały, bo bały się, że je czymś zarazi. Był bardzo samotny i nieszczęśliwy. Aż któregoś razu, gdy siedział sam w piaskownicy, podszedł do niego mały murzynek – największy urwis w okolicy. Jaś uniósł na niego zaczerwienione oczy.
- Nie boisz się, że cię zarażę? – zapytał.
- Ja? – Murzynek ugryzł wielki kawałek banana, którego trzymał w ręce. – Ani trochę.
Murzynek wiedział bowiem, jak oszukać chorobę. Co więcej, w jego niepokornym serduszku zrodziło się współczucie, gdy patrzył na małego, białego chłopca.
- Zdradzę ci tajemnicę – powiedział. Jaś spojrzał na niego wielkimi oczami i nachylił się w stronę urwisa. – Banany są magiczne – wyszeptał tamten i podał koledze jednego. Jaś spojrzał na żółty owoc z powątpiewaniem. Wyglądał absolutnie niemagicznie.
Nie mam nic do stracenia – pomyślał jednak i mimo wszystko zjadł banana. Odmiana była natychmiastowa. Od razu poczuł się lepiej. Do wieczora bawił się radośnie ze swoim nowym kolegą, a kiedy obudził się następnego dnia, nie czuł charakterystycznego bólu głowy, który oznaczał, że musi zostać w łóżku.
- Mamo – zawołał – od dzisiaj chcę jeść tylko banany!
Zdziwiona mama pomyślała, że to kolejny kaprys jej chorowitego dziecka, ale nie sprzeciwiła się, bo przecież banany nie mogły mu zaszkodzić. Jaś zaczął jeść je codziennie: na śniadanie, na obiad i na kolację. I był zdrowy! Lekarze wreszcie przestali przychodzić, mógł bez przeszkód bawić się ze swoim ciemnoskórym kolegą i z innymi dziećmi. Po raz pierwszy był naprawdę szczęśliwy!
Morał z tej bajeczki jest krótki i niektórym znany. Chcesz być zdrowy? Wcinaj banany!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 323
Gorzka
28-05-2013 12:06
O potworze, co siedział w szafie

Nie tak daleko i nie tak dawno, w niedużym domku, w kolorowym pokoju.
- Babciu, opowiesz mi bajkę? – zapytał chory chłopczyk.
Starsza kobieta uśmiechnęła się i zaczęła opowieść.
- Wyobraź sobie chłopięcy pokój. Taki jak twój, choć nie do końca, bo należący do innego chłopca. Też ma dywan w wyścigowe auta. Właśnie na nim siedzi. Blondynek z rozczochraną głową i burzą myśli w głowie. Bawi się razem z kolegą autami. Chłopiec nazywa się Gutek, a jego kolega Karol. Rozgryzają problem, który zaprzątał im głowy już od dłuższego czasu. Można by powiedzieć nawet, że spędzał sen z powiek. A dotyczył potwora, który siedział w Gutkowej szafie. Zawsze, odkąd 5-letni Gutek pamiętał, czyli już na pewno strasznie długo, gdy próbował zasnąć, to potwór wychodził z szafy.
- Widziałeś go całego? - dopytywał się Karol.
- To nie tak! Nie rozumiesz! On skrzypi drzwiami najpierw powoli i... drapie w drzwi.
- Myślisz, że ostrzy pazury?
- Na pewno! Strasznie się wtedy boję! A najgorsze jest to, że przychodzi dopiero jak zgaśnie światło. Nigdy wcześniej. I dlatego mama mi nie wierzy. Śmieje się, że coś mi się śniło. A wcale się nie śniło! On tam jest naprawdę!
- A jak on wygląda? - zapytał wierzący w każde słowo kolegi Karol.
- Jest ogromny! I ma takie groźne oczy!
- To widziałeś go, czy nie?
- Tylko jego cień. Ale był taki wielki jak... (i tu chłopiec usiłował sobie przypomnieć, co największego w życiu widział) słoń! Albo żyrafa!
- Och! – zląkł się kolega. I co teraz?
- Mam plan. Muszę spróbować złapać go dzisiaj. Zrobię pułapkę, schwytam go i już nigdy nie będzie mnie dręczył!
- Mogę też? – zapytał już z odwagą w głosie Karol.
- Pewnie. Przyjdź do mnie dzisiaj wieczorem!
Wieczorem dwaj chłopcy skrzętnie przygotowali pułapkę z prześcieradła (mama będzie się złościć, ale na pewno zrozumie) oraz kawałków sznurka, po czym zabrali się za kolację i ulubione gry. Po tym, jak w domu zapadła cisza, czekali ukryci na przyjście Potwora. Gdy tylko zabrzmiało skrzypienie drzwi chłopcy wyskoczyli z kryjówki i rzucili prześcieradło na stwora wychodzącego z szafy. Zaraz po tym rozległo się głośne miauczenie, a zaskoczeni chłopcy szybko zapalili lampkę i odkryli, że Potworem z szafy był domowy kot Mruczuś. Nie obyło się bez śmiechu. A morał z tej bajki taki – powiedziała babcia - nie taki strach wielki, jak go malują.
Wyszła z pokoju gasząc przed wyjściem lampkę. Chłopiec zamknął spokojnie oczy i zasnął. A drzwi szafy otworzyły się pomrukując groźnie..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1373
Aya
28-05-2013 13:05
Wcale nie tak dawno temu, w mieście, którego nazwa pozostanie nieujawniona, pewnej wiosny na świat przyszło pięcioro kociąt. Mama była z nich bardzo dumna i starała się jak mogła, by wiodły przyjemne życie. Niestety, bezdomnym zwierzętom nie tak łatwo jest przetrwać! Najpierw, jeszcze tej samej wiosny, jedno z malców zostało zabite przez psa. Latem inny kotek zmarł z pragnienia, jesienią zaś kocia mama i jej synek zginęli pod kołami samochodu.
Przy życiu pozostały dwie siostry, Lia i Mimi.
Lia była kotką doskonałą - piękną, pewną siebie i zadbaną. Jej puszyste futerko zawsze lśniło czystością, a ona nigdy nie głodowała, jako iż uroda ułatwiała jej zdobywanie pożywienia, którym zresztą nigdy nie dzieliła się z siostrzyczką. Kocury przeganiały się w ofiarowywaniu jej coraz to lepszych kąsków, nawet jeśli w rezultacie same szły spać o pustym żołądku.
Dla Mimi nikt się tak nie poświęcał. Była przeciętnym dachowcem. Gdyby jej zabrakło, nikt by tego nawet nie zauważył, o czym zresztą często przypominała jej Lia.
Siostry niewiele czasu spędzały razem. Lia kokietowała wszelakie kocury, zaś Mimi przechadzała się smutna po pełnych kałuż ulicach miasta. Jej życie zmieniło się, gdy pewnego pochmurnego dnia poznała niezwykle sympatycznego ludzkiego chłopca. Wracał właśnie ze szkoły i choć z pewnością był zmęczony, nie omieszkał pogłaskać Mimi, a nawet się z nią pobawić. Jakaż była wtedy szczęśliwa! Nigdy wcześniej nikt nie poświęcił jej tyle uwagi.
Nadeszła jednak mroźna zima i Mimi jeszcze trudniej było utrzymać się przy życiu. Któregoś mroźnego popołudnia, słaniając się na nogach, w oddali ujrzała znajomego chłopczyka w towarzystwie dorosłej kobiety i małej dziewczynki. Ku jej zdumieniu, ta przemiła rodzina wyraziła chęć jej przygarnięcia! Uradowana, łasiła się do ludzi, miaucząc wesoło. Pani wzięła Mimi na ręce i już chciała ruszyć w stronę przytulnego domu, gdy kotka zaczęła żałośnie piszczeć. Nie mogła przecież zostawić siostry!
Zziębnięta Lia przyglądała się tej scenie. Kiedy chłopiec zauważył i ją, oświadczył, iż ją zna. Jest zadufana w sobie, nie pomaga innym i wciąż ugania się za podejrzanymi kocurami. Te okrutne słowa prawdy uświadomiły Lii, że zachowywała się dotychczas niczym próżna egoistka. Tak bardzo zaczęła tego żałować!
Mimi jednak wybaczyła siostrze jej postępowanie i udało jej się przekonać nową rodzinę, by zaadoptowano też Lię. Ta z kolei, niepomiernie wdzięczna, przerosiła Mimi i obiecała, że już nigdy nikomu nie wyrządzi najmniejszej krzywdy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1
yanice
28-05-2013 13:12
Czy zechcecie w niego uwierzyć, czy nie, Księżycowy Pan naprawdę istnieje. Skąd wiem, zapytacie. A stąd, że sama go kiedyś poznałam. Można go spotkać na dnie kryształowo błękitnego jeziora daleko w wysokich, wiecznie zaśnieżonych górach, gdzie padają pierwsze promienie porannego słońca, gdzie spełniają się marzenia i najdziwniejsze z dziwów są na wyciągnięcie ręki. Co wieczór, gdy słońce powoli opada poza widnokręgiem wzgórz, małe, kryształowe Nimfy opuszczają swoje małe domki, aby przygotować drogę dla Księżycowego pana. Przeciągając się w najlepsze wybiegają zachwycone pobrzmiewając dzwoneczkami konwalii przytwierdzonymi do zwiewnych sukienek.
Gdy nadchodzi wieczór, swój taniec księżycowy rozpoczynają także błyszczące w mroku świetliki. Sprytne Nimfy łapią robaczki w swoje małe rączki i układają z nich świetlistą ścieżkę dla Księżycowego Pana, która poprowadzi go wprost na księżyc. Gdy ścieżka jest już gotowa, Księżycowy Pan budzi się ze swojego księżycowego snu i radośnie postukując obcasami zakłada marynarkę, łapie melonik i wsiada na swój księżycowy rower. Teraz mknąc świetlikową ścieżką zmierza wprost ku wschodzącej tarczy księżyca. Świetlikowa ścieżka wciąż pnąc się w górę przyprawia Księżycowego Pana o drobną zadyszkę, ale troszkę wysiłku jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a ruch po dobrej drzemce jest czymś wręcz idealnym.
Księżycowy Pan ma w końcu bardzo ważne zadanie do wykonania. Gdy dociera wreszcie do powoli rozświetlającego się księżyca, może w końcu odsapnąć. Łapie oddech i rusza ku niewielkiej wnęce. Zagląda wpierw do środka z ciekawością sprawdzając, czy jakiś stworek nie zadomowił się w tej niewielkiej jamie. Gdy jednak stwierdza, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, wkłada rękę i przestawia mały pstryczek tak, że słychać tylko cichutkie 'pstryk' i księżyc rozświetla się pełnym blaskiem. Zadowolony ze swojej pracy, Księżycowy Pan łapię się pod boki i śmieje głośno, bardzo głośno, tak, że czasem, gdy na Ziemi dzieci nie śpią, mogą usłyszeć ten perlisty, dźwięczący niby milion malutkich dzwoneczków śmiech. I tak Księżycowy Pan czeka aż do wschodu słońca, znowu przestawia niewielki pstryczek we wnęce i gdy księżyc znajduje się na tyle blisko gór w których ukryte jest kryształowe jezioro, zjeżdża na swoim księżycowym rowerze po świetlikowej ścieżce. Księżyc powoli zachodzi ustępując miejsca królewskiemu słońcu, przygasając delikatnie i szykując się na ponowną wędrówkę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 202
Agata
28-05-2013 14:39
W małym, gęstym, gęstym lasku żył sobie lisek. Był on bardzo samotny, bowiem wszyscy myśleli, że jest zły i chytry.
-Nie chodź tam! Zaraz cię złapie!- upominała pani Niedźwiedziowa swojego synka.
-Nie podchodźcie do niego! Zobaczcie, jaką ma minę!- mówił swoim dzieciom pan Zając.
-To chytrus! Rudzielec !-krzyczeli jeszcze inni mieszkańcy lasku.
Lisek nie rozumiał, dlaczego inni postrzegają go tak źle. Przecież zawsze starał się być miły, uśmiechał się do innych, chciał się bawić. Tymczasem wszyscy odsunęli się od niego, a on musiał spędzać samotnie długie popołudnia.
Pewnego dnia, znudzony lisek postanowił wybrać się nad znajdującą się nieopodal rzekę. Wiedział, że o tej porze mali mieszkańcy lasu pluskają się w wodzie. Usiadł na małym pagórku i oparł głowę na kamieniu. Zamknął oczy i wyobraził sobie jak bawi się razem ze zwierzątkami...Nagle usłyszał krzyk. Otworzył oczy i zobaczył topiącego się niedźwiadka. Zerwał się na równe nogi i ruszył mu z pomocą.
Jakież zdziwienie malowało się na mordkach mieszkańców lasku, gdy dzielny lisek wynosił w zębach małego niedźwiadka, a następnie zanosi go do mamy!
Od tamtej pory lisek był traktowany jak bohater. Wszyscy zaczęli go odwiedzać i się z nim bawić. Zrozumieli także, że nikogo nie należy sądzić po pozorach. To była bardzo ważna lekcja dla mieszkańców lasku...

Tę bajkę opowiedziałabym w przyszłości swoim dzieciom. Uważam, że takie historyjki powinny uczyć czegoś dzieci.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.
Moderatorzy

Pobierz aplikację mobilną

zgłoś błąd zgłoś błąd