Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
923015 czytelników
2155 dyskusji
131431 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Spotkanie po latach – wygraj książkę „Zjazd absolwentów”.

Spotkanie po latach – wygraj książkę „Zjazd absolwentów”.

Riwiera Francuska – zima 1992 r. W mroźną noc, gdy kampus liceum zostaje sparaliżowany przez burzę śnieżną, 19-letnia Vinca Rockwell, jedna z najzdolniejszych uczennic w szkole, ucieka z nauczycielem filozofii, z którym ma potajemny romans. Dla nastoletniej dziewczyny miłość oznacza wszystko albo nic. Nikt już nigdy jej nie zobaczy. Riwiera Francuska – wiosna 2017 r.  Kiedyś nierozłączni Fanny, Thomas i Maxime – najlepsi przyjaciele Vincy – nie kontaktowali się ze sobą od czasów szkolnych. Spotykają się dopiero na zjeździe absolwentów. Dwadzieścia pięć lat wcześniej, w strasznych okolicznościach, cała trójka uwikłana została w morderstwo popełnione w sali gimnastycznej. Teraz budynek ma zostać rozebrany, a na jego miejscu rozpocznie się budowa. I nic już nie stanie na przeszkodzie, by prawda wyszła na jaw.

Licealne więzi szybko ulegają zatarciu, nieprawdaż? Czy zdarzyło wam się kiedykolwiek wziąć udział w zjeździe absolwentów? Czyja przemiana najbardziej rzuciła wam się w oczy? A może to wy, zaskoczyliście wszystkich?

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Zjazd absolwentów - Jacek Skowroński

Zjazd absolwentów

Autor: Guillaume Musso

Przysypany śniegiem kampus prestiżowej szkoły. Trzej przyjaciele związani tragiczną tajemnicą. Dziewczyna, która znika w nocy. Riwiera Francuska – zima 1992 r. W mroźną noc, gdy kampus liceum zostaje sparaliżowany przez burzę śnieżną, 19-letnia Vinca Rockwell, jedna z najzdolniejszych uczennic w szkole, ucieka z nauczycielem filozofii, z którym ma potajemny romans. Dla nastoletniej dziewczyny miłość oznacza wszystko albo nic. Nikt już nigdy jej nie zobaczy. Riwiera Francuska – wiosna 2017 r. Kiedyś nierozłączni Fanny, Thomas i Maxime – najlepsi przyjaciele Vincy – nie kontaktowali się ze sobą od czasów szkolnych. Spotykają się dopiero na zjeździe absolwentów. Dwadzieścia pięć lat wcześniej, w strasznych okolicznościach, cała trójka uwikłana została w morderstwo popełnione w sali gimnastycznej. Teraz budynek ma zostać rozebrany, a na jego miejscu rozpocznie się budowa. I nic już nie stanie na przeszkodzie, by prawda wyszła na jaw. Fantastycznie napisane! Świetne postaci, doskonałe tło psychologiczne. RTL Nie można się jej oprzeć! „Le Parisien” Czysta przyjemność! Czyta się z zapartym tchem. To idealna powieść na nadchodzące lato. „Cosmopolitan” Bez wątpienia najbardziej osobista powieść Musso. Błękit nieba, kampus kryjący mroczną tajemnicę, niepowtarzalny klimat Lazurowego Wybrzeża i cała galeria świetnie narysowanych postaci. „Elle” Świetna rozrywka, doskonale napisana książka. „Le Point” Ta książka jest wydarzeniem. Świetna! TV5 Książka, od której nie można się oderwać! „Le Journal de Montreal”

Regulamin
  • Konkurs trwa 22 - 28 lipca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu -Wydawnictwu Albatros. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2390
LubimyCzytać
22-07-2019 14:20
Zjazd absolwentów Zjazd absolwentów
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 114
inestimable
22-07-2019 17:52
Mam 24 lata i w sumie nie dawno co dopiero kończyłam technikum, więc jeszcze wszyscy nie zdążyli za sobą zatęsknić. Jednak przytoczę słowa moich rodziców..
Na ich spotkaniach na początku wszyscy się pojawiali (niby z ciekawości), a po kilku spotkaniach liczba uczestników zaczynała maleć. Czy to z powodu braku czasu, a może rodzinnych problemów, nie wiem. Jednak ich koledzy i koleżanki mimo, iż założyli rodziny, firmy itd. nie zmienili się ani trochę. Mogli spotkać prymusów, przyjaciółkę z ławki, chuligana czy dawną licealną sympatie. I każda z tych osób pozostała taką jaką moi rodzice zapamiętali ze średniej szkoły. Może to kwestia przypisanych wcześniej cech?
Ja osobiście uważam, że zawsze pozostajemy tacy sami. Czy to z większym, a może mniejszym bagażem doświadczeń. Etykietka szkolna zostaje przy nas i tak będą nas traktować dawni znajomi ze szkoły.
Chociaż mam cichą nadzieję, że przy swoim spotkaniu klasowym, każdy znajomy usiądzie obok mnie bez krępacji i powspomina ze mną czasy jak to ze strachem wchodziło się na lekcje chemii..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 386
lily_rose
22-07-2019 19:08
Spotkanie po latach to przykra sprawa i żywy przykład, że młodzieńcze ideały i wartości z czasem tanieją i podlegają regresji. To samo można powiedzieć o dawnej urodzie (myślę o sobie).
Gdy spotykam się z kolegami ze szkoły średniej - nie jestem zaskoczona zmieniającym się wyglądem dawnych przyjaciół, bo żyjemy w czasach Facebooka i na bieżąco możemy obserwować jak większość z nas się zapuściła. U chłopaków pojawiły się już zakola, a kobity- jak ja - nabrały zbędnych kilogramów.
Najgorsze jest jednak, że wartości potaniały. Na przykład moja koleżanka stwierdziła, że woli znosić zdrady męża, bo on dobrze zarabia, mają fajny dom i to jest dla niej ważniejsze niż fakt, że ma kochankę. 10 lat temu nigdy tak nie mówiła...
Najgorsze jest to, że gdy zaczynaliśmy liceum (byliśmy w klasie o profilu humanistycznym), każdy twierdził, że chce zostać PISARZEM. Każdy przechwalał się, że pisze opowiadania albo fanfiki. Zgadnijcie, czy komuś to się udało? Tak, żadnych pisarzy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 80
Agnieszka
22-07-2019 20:14
Nie biorę udziału w takich zjazdach. Wolę zapamiętać kolegów i koleżanki ze szkoły tak,jak wyglądali,gdy razem chodziliśmy do szkoły. Nie mam ochoty oglądać ludzi w obecnej wersji,bo pewnie wielu z nich bym nie rozpoznała ,a oni nie poznaliby mnie.Spotkanie byłoby sztuczne i wymuszone. Czasami lepiej zatrzymać czas i obrazy takie,jakimi były w przeszłości. Z większością osób z dawnych szkół nie utrzymuję kontaktu,a tych,z którymi mam ten kontakt,widuję dosyć często lub kontaktuję się z nimi poprzez media społecznościowe i wiem co u kogo z nich słychać. Takie "spędy",niby sentymentalne w moim odczuciu mają sens tylko wtedy,gdy ludzie z danej klasy byli na prawdę ze sobą zżyci,a zjazd jest jedyną okazją do ponownego spotkania. U mnie tak ni było.Po skończeniu szkoły,każdy poszedł w swoją stronę i tak jak wspomniałam wcześniej,utrzymuję kontakt z pojedynczymi osobami,bo albo mieszkamy blisko siebie albo łączą nas bliskie więzi.Nie chciałabym przysłowiowej Zosi czy Janka widzieć z brzuszkiem,zmarszczkami i słuchać komu się powiodło a kto się stoczył. Wolę aby ludzie z mojej klasy,pozostali w mej pamięci piękni,młodzi i pełni ideałów. Po prostu "zaczarowana dorożka,zaczarowany dorożkarz" i tak jest lepiej...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 77
Paweł
22-07-2019 20:36
Niesamowicie szybko ulegają zatarciu. Gdy wzięłam udział
w zjeździe klasowym, to zrozumiałam, że wszyscy są niemal obcy.
Spotkaliśmy się klasowo po pięciu latach od zakończenia
szkoły.
Twarze, trochę bardziej dojrzałe, ubiór bardziej przemyślany,
ale nie znalazłam żadnej mojej koleżanki. Frekwencja była naprawdę
nikła, do wieczora zostało nas pięcioro. Wszyscy starali się być
uprzejmi oraz uśmiechnięci. Niektórzy wesoło oznajmiali, że ukończyli
studia, inni zaś chwalili się, że są kierownikami.
Na początku było sztywno i formalnie, kiedy zagadałam z Justyną
wszystko się zmieniło. Gadałyśmy całą noc, nie mam pojęcia skąd znajdowały się tematy! Patrzyłam na nią łakomym, trochę pożądliwym wzrokiem. W jeden wieczór stała się w moich oczach niesamowitą osobą. Czasem wystarczy tylko rozmowa, żeby ktoś zmienił się w twoich oczach! Uczucie było niezwykłe, ponieważ wygląd nie był diametralnie inny, a charakter i osobowość. Justyna zmieniła się z cichej nieznacznej myszki w tygrysicę pełną wdzięku. Skończyło się na tym, że wylądowałyśmy u niej w domu i do dziś, czyli trzynaście lat, pielęgnujemy naszą znajomość.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 345
Anne_Joy
22-07-2019 20:43
Podczas naszego pierwszego i jedynego zjazdu klasowego, który odbył się pięć lat po maturze, a na którym, o dziwo, pojawiła się większość klasy, chyba najbardziej nas wszystkich zaskoczyło to, że nasza koleżanka, Kasia... została zakonnicą. Kasia nie należała do mojej "paczki", więc siłą rzeczy kontakt nam się urwał. O ludziach ze swojego grona wiedziałam sporo, bo spotykaliśmy się dość regularnie. Kasia natomiast przyjaźniła się tylko z jedną koleżanką - Martą. Kiedy więc Marta pojawiła się i zaczęła mówić o Kasi, była to dla nas niezła niespodzianka. Na dalszy plan zeszły wspomnienia ze szkolnej ławki, rozmowy o nauczycielach, studiach, pracy i ślubach. Wszyscy chcieli posłuchać tego, co Marta ma do powiedzenia, gdyż utrzymywała ona z Kasią kontakt. Zrobiło to na nas spore wrażenie!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 768
kowalinka
22-07-2019 20:50
Właśnie w minioną sobotę odbył się zjazd absolwentów z mojego rocznika gimnazjum. Piętnaście lat minęło, a zaskoczona byłam tym, jak szybko potrafiliśmy z powrotem złapać kontakt! Jakby w piątek zakończyło się gimnazjum, a w sobotę spotkaliśmy się na wspólnej imprezie;D
Jestem zaskoczona tym, jak właśnie niewiele się zmieniło. Nie mówię o pracy, dzieciach i tych sprawach. Kontakt z osobami, z którymi się przyjaźniłam bardzo szybko udało się odtworzyć, a ci, z którymi nie rozmawiałam, nadal nie nadają na moich falach. Były również przemiany fizyczne, ale co z tego, gdy osoba odezwała się swoim "Co tam?" i wiedziałam, że poza wyglądem nic się nie zmieniło;)
Bardzo pozytywnie wspominam miniony weekend. Warto było się odważyć i spojrzeć w twarz osobom sprzed piętnastu lat.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 335
ada_aga
22-07-2019 21:00
Moja klasa licealna to same kobiety. Spotkałyśmy się 10 lat po maturze. To było cudowne. Wiele z nas się zmieniło, mamy dzieci, pracę. Kto nas zaskoczył?Jedna z koleżanek całe 4 lata była, szarą myszką (nie mała ale nieśmiała) z nadwagą. Na zjeździe nie poznałyśmy jej: bizneswomen robiąca karierę w stolicy do tego szczupła i wysoka (zawsze była wysoka),jedyne co się nie zmieniło to jej uśmiech.
Licealne więzi szybko ulegają zatarciu? Nie. Chociaż to zależy od ludzi. Z kilkoma koleżankami kontakt mamy do dziś, odwiedzamy się chociaż część z nas mieszka za granicą. Wiemy co u nas słychać. Z częścią nie mamy kontaktu. Lubię zjazdy i szkoda że nie udało się go zrobić w 20 rocznicę matury,ale niedługo będzie 25 na pewno się spotkamy.
Co do spotkań po latach moja teściowa ma spotkania klasowe(umówili się na pierwszym zjeździe) co roku w ten sam dzień (ostatnia sobota maja) w tym samym miejscu, przychodzi kto może nie zdzwaniają się, nie umawiają, a zawsze jest ich sporo. Jednak to już emeryci, mają świadomość mijającego czasu co roku dowiadują się kogo już nigdy nie będzie. To wyjątkowe spotkania.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 470
Zbyszek
22-07-2019 22:10
Zmiany są tchnieniem czasu. Niewidoczne między sekundami, godzinami, dniami. Ale dają swój wyraz z upływem lat. Spotkania absolwentów są pokazem ich możliwości.
Bo gdzież indziej możesz tak wyraźnie spojrzeć na te przyjacielskie twarze umalowane minionym czasem? Umalowane zmianą?
Najspokojniejszy z klasy, piszący dawniej wiersze. Ministrant – teraz zawodowy żołnierz po dwóch turach w Iraku.
Największy klasowy rozrabiaka, wieczny żartowniś – teraz zakonnik w habicie z lekkim uśmiechem i spojrzeniem pełnym wiary.
Zawsze cicha i spokojna. Lubiana. Chętnie uczyła innych zawiłości matematyki – teraz nieobecna. Podobno wyjechała do Włoch. Lecz gdzie? Kiedy?
Pierwszy z nas miał prawo jazdy. Dobry kierowca, hobbystyczny mechanik – teraz leży w czwartej alejce na pobliskim cmentarzu. Ofiara pijanego kierowcy.
Obrończyni ideałów i wolności. Organizatorka imprez i akademii – teraz matka czwórki dzieci ze smutnym, zmęczonym uśmiechem.
Rozerwane pary, zapomniane uczucia.
O tym wszystkim pisał już imć Kaczmarski.
I ja. Dla mnie zawsze taki sam. Niezmienny. Bo i jak mam się widzieć? A jak widzą mnie inni? Czy wszyscy się zmieniają, tylko nie ja?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1469
Tina
23-07-2019 07:48
Jeden raz dałam się namówić na tego typu spotkanie absolwentów. Nie byliśmy zgraną klasą. Każdy rywalizowała z każdym nie tylko o oceny, ale i o przychylność nauczycieli, często bowiem ich sympatia była wartościową kartą przetargową. Ja starałam się trzymać z daleka od ludzi płaczących z powodu oceny gorszej niż „5”, dlatego nie miałam w klasie żadnej bliskiej osoby. Byłam jednak ciekawa jak potoczyły się losy dwóch osób: klasowej kujonki bez życia towarzyskiego, która miała skłonność do chorobliwego perfekcjonizmu oraz osoby twierdzącej, że zostanie zakonnicą i udającej świętą. Kujonka była teraz prawnikiem po załamaniu nerwowym i rozwodzie. Łykała antydepresanty, mieszkała sama w dużym mieście. Jej były mąż chciał czegoś więcej niż tylko awansu zawodowego, a ona, mimo 36 lat, twierdziła że jest za młoda i zdolna na dziecko, które zniszczy jej karierę. „Święta”, która ledwo zdawała z klasy do klasy, ale jej ciocia była dyrektorem szkoły, ostatecznie do zakonu nie poszła. Zaszła w ciążę jakoś tak „niespodziewanie”, a później szanse na przyjęcie do klasztoru automatycznie zmalały. Nie miała męża, miała za to trójkę dzieci z „różnych związków”, jak sama o tym mówiła. Po szybkiej wymianie „nowości” rozmowa przestała nam się kleić. Pojechałam do domu po około godzinie, bo wiedziałam, że nie chcę marnować wieczoru w towarzystwie osób, z którymi nigdy mnie nic nie łączyło i już nie połączy. To był mój pierwszy i ostatni zjazd absolwentów.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd