Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
913783 czytelników
2121 dyskusji
129499 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Gra w butelkę – wygraj książkę „Więcej niż pocałunek”

Gra w butelkę – wygraj książkę „Więcej niż pocałunek”

Według trzydziestoletniej Stelli świat powinien rządzić się jedynie prawami logiki. Tworzenie algorytmów wydaje jej się zdecydowanie prostsze niż relacje z mężczyznami. Wizja bliskości budzi w niej niechęć, a na myśl o całowaniu robi jej się niedobrze. Trochę pod wpływem matki, trochę dla samej siebie postanawia to zmienić. Na pewno nie pomagają jej chorobliwe trudności z nawiązywaniem relacji. Czy to wina objawów zespołu Aspergera, czy może Stella tak po prostu ma? Do wprowadzenia zmian w swoim życiu Stella zabiera się nietypowo. Chce „nauczyć się współżyć”, potrzebuje dobrego treningu. Uznaje, że do ćwiczeń najlepiej nada się profesjonalista, czyli wynajęty mężczyzna do towarzystwa. Tak poznaje Michaela. Plan lekcji, który wspólnie realizują, wychodzi znacznie poza całowanie. Ich biznesowy układ szybko zmienia swój charakter. Stella odkrywa, że w życiu najbardziej liczy się to, co wymyka się równaniom matematycznym.

Jak mówi stare porzekadło "z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach". Rodzinne spędy, kolacje, święta to idealna sceneria do różnego rodzaju sprzeczek i kłótni. Opiszcie jedną z takich sytuacji i podajcie swoje remedium na unikanie bądź rozwiązywanie rodzinnych waśni.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Więcej niż pocałunek - Jacek Skowroński

Więcej niż pocałunek

Autor: Helen Hoang

Według trzydziestoletniej Stelli świat powinien rządzić się jedynie prawami logiki. Tworzenie algorytmów wydaje jej się zdecydowanie prostsze niż relacje z mężczyznami. Wizja bliskości budzi w niej niechęć, a na myśl o całowaniu robi jej się niedobrze. Trochę pod wpływem matki, trochę dla samej siebie postanawia to zmienić. Na pewno nie pomagają jej chorobliwe trudności z nawiązywaniem relacji. Czy to wina objawów zespołu Aspergera, czy może Stella tak po prostu ma? Do wprowadzenia zmian w swoim życiu Stella zabiera się nietypowo. Chce „nauczyć się współżyć”, potrzebuje dobrego treningu. Uznaje, że do ćwiczeń najlepiej nada się profesjonalista, czyli wynajęty mężczyzna do towarzystwa. Tak poznaje Michaela. Plan lekcji, który wspólnie realizują, wychodzi znacznie poza całowanie. Ich biznesowy układ szybko zmienia swój charakter. Stella odkrywa, że w życiu najbardziej liczy się to, co wymyka się równaniom matematycznym. „Więcej niż pocałunek” to brawurowy debiut Helen Hoang, która zainspirowana własnymi doświadczeniami stworzyła historię miłosną z motywami psychologicznymi i dawką subtelnie rozegranych wątków erotycznych. Wyjątkowa. Seksowna. Zabawna. Książka „Więcej niż pocałunek”, pasjonująca opowieść o nietypowych miłosnych perypetiach Stelli Lane, wygrała w plebiscycie na najlepszą książkę roku – Goodreads Choice Awards. Uzyskała przy tym bezprecedensową liczbę 45 tysięcy głosów! Nagroda Goodreads dla najlepszej książki roku 2018 w kategorii Romans Jedna z 50 najbardziej wyjątkowych powieści roku 2018 według „Washington Post” Top 100 książek Amazona w roku 2018 Jedna z najlepszych książek na lato według „Elle”

Regulamin
  • Konkurs trwa 8 - 14 lipca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Muza. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 48
Monte-Cristo
10-07-2019 21:25
Pochodzę z licznej, konserwatywnej rodziny ortodoksyjnych katolików. Dziecko przed ślubem, nieskończone studia czy brak dziewczyny to w moich stronach skandale obyczajowe:) Specjalistkami od prowokacji, niesnaski, kłótni są moje stare ciotki, które obgadują po kolei przy stole wszystkich członków rodziny.
Parę lat temu miałem taką sytuację, że studiowałem i od 3 lat nie miałem dziewczyny. Komentarze mojej rodziny były szokujące dla obcych, ale dla mnie niestety łatwe do przewidzenia - "Ty Bartek chyba pójdziesz do seminarium", "Nie ma tam ładnych dziewczyn na Politechnice"? "Jak to możliwe, że taki przystojny, inteligentny chłopak nie może sobie znaleźć dziewczyny"? Moje remedium na takie prowokacje i plotkowanie jest następujące- asertywność! Odpowiedziałem w taki sposób: "Umawiam się z kim chce, kiedy chce i jak chce i nie życzę sobie, żebyście ingerowali w moje życie prywatne". Powinniście wiedzieć, że moja rodzina nie wiedziała, że na studiach nauczyłem się ripostować i podważać status quo, więc ta chwila ciszy i ich zamknięte usta były dla mnie najlepszą nagrodą! ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 46
Nygusia28
11-07-2019 07:36
40-lecie ślubu moich rodziców.
Cała rodzina zebrana przy zastawionym stole. Wszyscy elegancko ubrani.
Wśród gości moja córka - studentka z wieloletnim partnerem. Rozmowy toczą się leniwie.
Nagle ktoś rzuca pytanie do mojej córki, jakie ma dalsze plany związane z edukacją.
Nie wiedzieć czemu dziwnym trafem odpowiada jej partner, co to zwykle zapomina języka w gębie a tu nagle się rozgadał.
Tłumaczy, że moja córka powinna zrezygnować ze studiów i pójść na staż związany z uprzednio zdobytym zawodem, żeby nie stracić nabytych umiejętności. Tłumaczy ten manewr tym, że moja córka jest niedosłysząca i w związku z niepełnosprawnością ma mniejsze szanse na zatrudnienie. Odmienia tą jej niepełnosprawność przez przypadki, jakby to była Bóg wie jaka przeszkoda w podejmowaniu wyzwań w życiu mojej zdolnej córki.
Tworzy się burzliwa dyskusja.
Wszyscy napadamy na tego nadętego gogusia.
Po pierwsze czemu to on się wypowiada w jej imieniu?
Ona świetnie sobie radzi w rozmowach. Czyta z ruchu warg a poza tym nosi aparaty. Świetnie też mówi.
Po drugie czemu tak podkreśla tą jej niepełnosprawność?
Gdyby nie lekkie seplenienie, nikt nie zorientowałby się że ona niedosłyszy.
Po trzecie jakie prawem planuje jej życie?
Po czwarte czemu namawia ją do tego by zrezygnowała z kształcenia?
Dyskusja przeradza się prawie w awanturę, którą kończy mój tata mówiąc do niego "Odpieprz się ode mnie i od mojej wnuczki!!!"
Przy stole zapada cisza.
Goguś wstaje i wychodzi z imprezy.
Koniec końców na imprezę nie wrócił...
A moja córka skończyła studia :))
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 147
KailaaMoor
11-07-2019 21:05
Kłótnia o... nic... To coroczna powtórka w moim domu przy wigilijnym stole... Trwała to piętnaście lat.
Jak sobie z tym poradziłam?
Zapraszam wszystkich, by przyszli zaraz przed uroczystą kolacją. Wolę zrobić więcej sama, ale zachować dobrą atmosferę. Witam się z wszystkimi słowami "Kocham Cię..." To pomaga i ładuje pozytywną energią. Później komplementuję...
I od razu jest weselej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 69
Maja
11-07-2019 22:23
W moim przypadku, do rodzinnych waśni zawsze dochodzi podczas spotkań z babcią, podczas których jestem ja wraz z moją czwórką kuzynów. Zawsze babcia opowiada nam jakie nasze pokolenie jest złe, zapatrzone w media, bez szacunku do czegokolwiek. Słowem się babci nie da przebić, a jeśli by zaprzeczyć to chyba by z domu wygoniła! Tak więc zawsze przytakujemy, jacy jesteśmy źli i spokojnie czekamy aż babcia powie swoje, aby zmienić temat! :) Morał z tego jest krótki: Jeśli pragniesz w swym rodzinnym gronie, spędzić choć godzinę, postaraj się chłopie nie mówić za wiele. Jak coś powiesz to rozpętasz ogromną lawinę! Lawina się stoczy, wszystkich rozgniewa i wieczór się skończy szybciej niż ktokolwiek się spodziewa. ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 438
Avenders
11-07-2019 22:50
Jeszcze kilka lat temu, mój ojciec miał w zwyczaju zabierać mnie do swojej starszej siostry na wszelkiego rodzaju rodzinne spotkania jak chrzest czy święta. Nigdy nie byłam entuzjastyczna, gdy przychodziło co do czego, ponieważ jako jedyna niepełnoletnia uczestniczka około dziesięciogodzinnych obiadów, czułam się po prostu niekomfortowo. Według wujka, fakt, że zjawiliśmy się u nich w domu był okazją do napicia się alkoholu, co zresztą zawsze robili, pomimo niezadowolenia niektórych osób, które niezbyt im przeszkadzało. Wiedząc już, jak wyglądają tego typu spotkania, opracowałam po pewnym czasie plan, który przez długi czas realizowałam, poza drobnymi wyjątkami. Starałam się zostać przy stole przynajmniej przez dwie godziny, odpowiadając na wszelkiego rodzaju pytania, które kierowano w moim kierunku, jednocześnie jedząc, by ciocia widziała, że wszystko jest w porządku. Wychodziłam mniej więcej w momencie, w którym po zazwyczaj trzech kolejkach alkoholu pojawiały się kompletnie nieinteresujące mnie tematy jak polityka, sport czy opowieści o rzeczach, które całkowicie mnie nie interesowały. Korzystając z poprzednio zabranej ładowarki zostawałam w jednej z wolnych sypialni na jakieś dwie godziny, wiedząc, że jedynie ciocia zauważy moje zniknięcie, po czym wracałam na deser, by po kolejnej części spotkania ponownie zniknąć. Narażałam się jedynie na spojrzenia wujka, który ostatecznie raczej nie komentował mojego "nieodpowiedniego zachowania".
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 496
Mili
12-07-2019 00:31
Kłótnię najlepiej wygrać, nie uczestnicząc w niej, dlatego ja na wszelkiego rodzaju delikatne szantaże czy zawoalowane zaczepki, nie reaguję.
W pewnych momentach zamieniam się w mistrza ignorancji i z aktorską wprawą wpatruję się w płomień świecy albo zaczynam studiować ornament na talerzyku z ciastem.
Gdy już wybudzę się z rzekomego snu na jawie spoglądam na zegarek i ze smutnym "przepraszam, ale musimy się już zbierać" na ustach, ruszam do wyjścia.

Gdybym w najbliższej rodzinie miała kogoś, kto potrafi i chce rozmawiać, zamiast obwiniać i udowadniać ślepo swoją rację, chętnie bym polemizowała.
Póki co, pozostaje mi moja strategia i trenowanie wewnętrznego spokoju.

Tak wiec, ostatniej kłótni nie pamiętam, bo do niej nie dopuściłam, udając że temat mnie interesuje.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Piotr
12-07-2019 09:26
Na jedno ze spotkań z szwagrem i szwagierką upiekłem pyszne bułki z jabłkami. Wszystkim smakowały i mogło się wydawać że wszystko jest OK. Dopiero po miesiącu dowiedziałem się że szwagier ma dzień w dzień wojnę bo jego żona wkurzyła się że on nie potrafi piec.
Od tamtej pory u nas w domu te bułeczki mają nazwę "bułki rozwodniczki"
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 598
książkowy_wodnik
12-07-2019 12:32
Zawsze siedząc przy stole w kuchni nie da się uniknąć tematów, które powodują spór. Zaczynając od bzdur, rodziny dalszej, po politykę, sądownictwo, prawo, służbę zdrowia. Nawet usilne prośby mamy, że są święta nic nie dają. Cała rodzina się z nas śmieje że się drzemy, kłócimy tak głośno, a my po prosto głośno wymieniamy zdania, dyskutujemy. Niestety kończy się tak że gadają przez większość czasu dwie osoby. Ktoś kogoś uświadamia. A ty masz pięć sekund żeby coś wtrącić. Jeśli uda ci się przedrzeć przez nich. Ciężko się przebić. Czasami jest to dość nużące i irytujące. Bo nie zawsze masz możliwość wyrażenia swojego zdania. Czy w ogóle odezwania.
Myślę że nie ma jakiegoś remedium skutecznego. Należy zachować spokój i być wyrozumiałym. Być tym mądrzejszym. Czasami te dyskusje trwają całą noc. ;D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 205
buziaczka3
12-07-2019 12:57
Nie wiem gdzie tkwi problem. Rodzina jest najbliższa i najczęściej długo z nią rozmawiamy. Szukamy ludzi podobnych do nas jeśli chodzi o poglądy, podejścia do polityki, spraw wychowania itp. Rodzina jest nam "narzucona". Nie oczekujmy że ktoś będzie miał takie same poglądy , bo jak my... nazywa się Kowalski. Weźmy pod uwagę, że my też komuś możemy swoją gadką działać na nerwy. Na spotkaniach nie rozmawiajmy o różnicach tylko o podobieństwach. Rozmawiajmy na bezpieczne tematy, a jeśli ktoś ma inny pogląd niech sobie pogada, po co od razu kłótnia. Życie jest zbyt krótkie by przejmować się pierdołami. Może ktoś nam wybitnie psuje humor - nie musisz się z nim zgadzać ale go szanuj.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 871
Anksunamun
13-07-2019 09:41
Przypadków rodzinnych waśni znam mnóstwo – właściwie wszystkie relacje w mojej rodzinie to jedna wielka waśń: awantury o pieniądze, o spadek, o nieruchomości, nieoddane pożyczki, dawne urazy. Każde święta, które musiałam w dzieciństwie spędzać wśród krewnych, były istną katorgą.
Na szczęście dziś jestem osobą dorosłą i zwyczajnie zerwałam wszystkie kontakty z rodziną. Moim zdaniem nie ma sensu męczyć się, starając utrzymać pozytywne relacje z krewnymi, jeśli przy tym odczuwa się znaczny dyskomfort i wielkie zniechęcenie na myśl o wszelkich spotkaniach. „Więzy krwi” to nic więcej jak przypadkowa zbieżność genowa, która nas do niczego nie zobowiązuje, i nie należy przykładać do tego wagi. Tym, co się liczy naprawdę, jest miłość, zaufanie, przyjaźń – niezależnie od genów. Dla mnie zatem prawdziwszą rodziną jest partner i przyjaciele, niż osoby, z którymi faktycznie jestem spokrewniona – i dzięki temu nie doświadczam już więcej żadnych rodzinnych waśni.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd