Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
922653 czytelników
2155 dyskusji
131423 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Egzamin dojrzałości – wygraj książkę „Fluff”.

Egzamin dojrzałości – wygraj książkę „Fluff”.

Czy jest coś ważniejszego, kiedy ma się 18 lat, niż przygotowania do matury? Tak. Dla Matyldy to przypadkowy komentarz pod fanartem, który wrzuciła do sieci. Komentarz i jego autorka. Znajomość z Wiką, tajemniczą dziewczyną z Internetu, zmusi Matyldę do zadania sobie najtrudniejszych pytań. Kim jestem? Czego chcę? Jak sobie z tym WSZYSTKIM dać radę? Bo Matylda woli pozostać wiecznym przeciętniakiem niż narazić się na utratę popularności. Wika wręcz przeciwnie: nigdy nie przejdzie niezauważona. Pod kolorowymi perukami, grubą warstwą makijażu i ekscentrycznymi strojami ukrywa swoje prawdziwe ja. W dodatku ma bujną przeszłość, lecz tylko wirtualną.

Czy jest coś ważniejszego, kiedy ma się 18 lat, niż przygotowania do matury? No właśnie, kto pamięta te nerwowe przygotowania do „najważniejszego egzaminu w życiu”. Chyba każdy, sterty notatek, lektury szkolne i wrażenie, że czas przecieka przez palce. A jak wy przygotowywaliście się do matury.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Fluff - Jacek Skowroński

Fluff

Autor: Natalia Osińska

Czy jest coś ważniejszego, kiedy ma się 18 lat, niż przygotowania do matury? Tak. Dla Matyldy to przypadkowy komentarz pod fanartem, który wrzuciła do sieci. Komentarz i jego autorka. Znajomość z Wiką, tajemniczą dziewczyną z Internetu, zmusi Matyldę do zadania sobie najtrudniejszych pytań. Kim jestem? Czego chcę? Jak sobie z tym WSZYSTKIM dać radę? Bo Matylda woli pozostać wiecznym przeciętniakiem niż narazić się na utratę popularności. Wika wręcz przeciwnie: nigdy nie przejdzie niezauważona. Pod kolorowymi perukami, grubą warstwą makijażu i ekscentrycznymi strojami ukrywa swoje prawdziwe ja. W dodatku ma bujną przeszłość, lecz tylko wirtualną. Czy dziewczyny odnajdą się w labiryncie dotąd nieznanych im uczuć? W realu czeka je prawdziwa gonitwa myśli, plątanina emocji i walka o siebie. Przed nimi prawdziwy test wchodzenia w dorosłość kto zda go lepiej? Dwie nastolatki czy ich pełnoletni najbliżsi? Fluff to kolejna mądra i wzruszająca książka Natalii Osińskiej. Autorka Fanfika i Slasha oddaje głos tym, którzy na co dzień milczą. Tę historię powinien poznać każdy: i nastolatki, i rodzice, dla których świat ich dzieciaków pozostaje często wielką łamigłówką.

Regulamin
  • Konkurs trwa 18 - 24 czerwca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Agora. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 76978
Edyta
19-06-2019 21:26
Z tą moją maturą to był pewien problem. Związany z moim obecnym mężem. No cóż, bardziej interesowały mnie spotkania z nim, niż nauka. Zaczęłam też wagarować. W końcu jeden z nauczycieli, mój ulubiony zresztą, sprowadził mnie wtedy do pionu. Ale mi się wtedy dostało. Dobrze, że mnie wtedy nie przełożył przez kolano. Przed maturą miałam dosłownie tydzień intensywnej nauki. Poszły wtedy hektolitry kawy. Matura zdana z całkiem dobrym wynikiem. Ale złość na samą siebie pozostała do dzisiaj.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 422
Zireael
19-06-2019 23:14
Maturę pisałam w tym roku, więc moje przygotowania pamiętam bardzo dobrze.
Pierwszym krokiem jaki wykonałam w tym kierunku, było zakupienie we wrześniu repetytorium, ćwiczeń i innych pomocnych książek, jednak korzystać z nich zaczęłam dopiero 4 miesiące przed maturą. Najwięcej uwagi poświęcałam na matematykę i codziennie rozwiązywałam kilka zadań, często dokładnie je analizując. To była część egzaminu, której bałam się najbardziej, bo zawsze byłam słaba z tego przedmiotu. Jednak matematyka nie była jedyną, przed którą czułam strach.
Bardzo dużo czytam, a mimo to drżałam na myśl o ustnym egzaminie z języka polskiego. Bałam się, że zapomnę o istotnych rzeczach, które były zawarte w szkolnych lekturach. Bardzo uważnie czytałam streszczenia lektur, podkreślałam ważne informacje i dopisywałam ołówkiem własne przemyślenia. Na szczęście temat na egzaminie trafił mi się tak łatwy, że bez trudu udało mi się go zdać na 100% i nie musiałam mówić o żadnej lekturze.
Do języka obcego przygotowywałam się słuchając piosenek, oglądając seriale, czytając słowniczki tematyczne i pisząc wypracowania w tym języku. Na tym egzaminie zależało mi najbardziej, bo chciałabym studiować filologię. Nauczycielka okazywała mi bardzo duże wsparcie i przygotowywała dla mnie dużo materiałów, abym zdała jak najlepiej i dostała się na wymarzone studia.
Niestety jeszcze nie wiem jakie mam wyniki z egzaminów, ale wiem, że w przygotowania i pisanie ich włożyłam całe swoje serce. :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 795
Natala
20-06-2019 13:08
Kilka miesięcy przed maturą zaczęłam myśleć tylko o jednym - przecież to już koniec szkoły!!! Raz na zawsze. Studia to już co innego. Zatem, to szczęście i ulga zarazem były dla mnie największą motywacją do nauki i matury. To uczucie górowało nad stresem czy strachem przed porażką. Zaczęłam się denerwować dopiero krótko przed rozpoczęciem pierwszego egzaminu z języka polskiego, bo inni panikowali, więc i mi się udzieliło. To ważne, żeby się wspólnie nie nakręcać, w dodatku negatywnie. A co do przygotowań to cały rok, jak się dało, codziennie powtarzałam matematykę. Robiłam ćwiczenia z podręcznika, repetytoriów i wszystkie matury próbne, i właściwe z poprzednich lat. Z polskiego przewertowałam wszystkie zeszyty w celu powtórzenia lektur. Z angielskiego w sumie nie powtórzyłam nic, wystarczyło to, czego się uczyłam regularnie. Spokój i racjonalne myślenie też się czasem przydaje, zwłaszcza przy doborze odpowiednich dla siebie przedmiotów. Mniej znaczy więcej. Zwykle mam tak, że nie jestem z siebie zadowolona w 100%, jednak uważam że ten egzamin wyszedł mi nawet dobrze.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 136
jul_wik
20-06-2019 13:25
Mając osiemnaście lat,człowiek zaczyna na poważnie zastanawiać się nad swoim życiem.Wchodzimy w fazę planowania swojej przyszłości,zadajemy sobie pytania kim chcemy być?jaka praca da nam satysfakcje? czy robiąc w życiu to co kochamy damy rade godnie żyć?Wiele ważnych pytań a tak mało odpowiedzi,które zapewne nakierowałyby nas na właściwe tory.Rodzice,rodzina a nawet znajomi wywierają na nas presje psychiczne,bo od naszej matury,a właściwie ich dobrych wyników ułożymy sobie życie,które będzie usłane różami.Ale czy tak naprawdę będzie?Wszyscy twierdzą,że tak.Otóż przekonamy się.Za rok zdaje maturę,lecz presja wywierana na mnie już w drugiej klasie sprawiła,że miliony notatek, ,,wkuwanie'' do późnych godzin wieczornych stało się dla mnie normą.Repetytoria,kompendia licealistów czy zbiory zadań do poszczególnych przedmiotów znam chyba na pamięć,dzięki nim czuje się lepiej przygotowana,dlatego z całego serca bardzo je polecam.Czasami mam wrażenie,że przez moje mapy mentalne do poszczególnego działu wycinam całe hektary lasów ;).
Stres towarzyszy mi za każdym razem,gdy pisze sprawdziany z moich przedmiotów rozszerzonych,ale czy warto przeżywać to aż tak?Zapewne nie,lecz taka już jestem i się nie zmienie.Czsami presja działa na nas motywująco,więc nie pozbywajmy się jej,daje ona nam mentalnego 'kopa' do działania.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 72
kinga
20-06-2019 17:25
Jestem tegoroczną maturzystką, więc przygotowania do matury są dla mnie sprawą jeszcze świeżą - można powiedzieć, że niezagojoną raną :)
Już na samym początku liceum wyobrażałam sobie siebie w trzeciej klasie z wynikami matur - wszystkie doskonałe, wręcz wzorowe. Miałam bardzo ambitne plany. Najpierw - systematyczna nauka przez wszystkie trzy lata szkoły ponadgimnazjalnej. Porażka.
Potem - przygotowywanie się do matury przez cały czas trwania klasy maturalnej. Również porażka.
To, co mnie zgubiło, to mój słomiany zapał. Brak dyscypliny w dążeniu do celu, którym były piękne wyniki egzaminów. Czas uciekał, zostało kilka ostatnich tygodni do matur, a ja zaczęłam panikować. W pewnym momencie udało mi się jednak otrząsnąć i wziąć się w garść - chwała niebiosom! Ostatni miesiąc przed maturami spędziłam na baaardzo intensywnym powtarzaniu - właśnie, powtarzaniu, bo okazało się, że nie jestem aż tak wielkim głąbem jak myślałam i jakąś wiedzę posiadałam. Próbne arkusze, zadania egzaminacyjne, zestawy ze strony CKE - to wszystko towarzyszyło mi codziennie. Jednak te ostateczne przygotowania nie zawładnęły całym moim życiem - udało mi się znaleźć złoty środek między nauką a codziennym życiem. Z jakim efektem? Nie wiem, bo wyniki dostanę dopiero w lipcu :)
Czego jednak jestem pewna - że na tej ostatniej prostej dałam z siebie wszystko i że naprawdę napisałam te egzaminy tak, jak najlepiej w danej chwili potrafiłam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 97
Gosia
20-06-2019 20:00
Maj, cudowna pogoda, i jak tu nie wyjść, nie poopalać. dlatego ja stosowałam metodę nauki w plenerze. Zabierałam notatki, książki i koc kładłam się przed domem w kostiumie i zabierałam do nauki. Lepiej się uczyło, wiedza szybciej wchodziła do głowy, a dodatkowo można było złapać troszkę opalenizny!
To był bardzo miły czas, mimo że musiałam się uczyć!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 286
MariaAntonina
20-06-2019 21:32
Weekend majowy, znajomi nerwowo przeglądali notatki, próbowali wkuć wiedzę, która była nam sprzedawana od lat. A ja stwierdziłam, że czego nie nauczyłam się przez tyle lat, nie nauczę się w kilka dni. Nie powiem sama się sobie dziwiłam. Ja zawsze zdenerwowana każdym głupstwem, kipiąca od środka emocjami, wtedy tylko czekałam. Ja serio nie mogłam się doczekać mojej matury. Chciałam żeby zaczęło się to show, które zadecyduje o mojej przyszłości. Po maturze były przecież przede mną najdłuższe wakacje mojego życia. Jedyne takie długie wakacje. Byłam ciekawa tej matury - jak jakiegoś nieznanego miejsca. Obstawiłam jakie lektury będą podstawą wypracowania na polskim, ile uda mi się osiągnąć punktów na matematyce- która wtedy po długiej przerwie znowu była obowiązkowa oraz czy historia okaże się dla mnie łaskawą nauczycielką życia. Mój spokój mnie uratował, moja ciekawość została nagrodzona fajnym maturalnym wynikiem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 93
whitemoth
21-06-2019 11:09
Maturę pisałam rok temu, więc jestem dość “świeża” w tym temacie i dokładnie pamiętam, jak to wyglądało. Wpadłam na pomysł zdawania rozszerzonego egzaminu z trzech przedmiotów - języka polskiego, języka angielskiego oraz historii sztuki. Oczywiście ostatni nie był czymś, co było przedmiotem szkolnym, dlatego zaczynała się tu walka o przetrwanie. Noce zarwane nad książkami teoretyków sztuki, wolne południa spędzone nad oglądaniem dzieł, wieczory poświęcone na oglądanie filmów biograficznych różnych malarzy czy rzeźbiarzy. Generalnie ciężka praca, pełna bólu i cierpienia, ale z tego bólu i cierpienia wyrastała przede wszystkim satysfakcja! Bo, mimo że ciągle chodziłam niewyspana, to czułam, że robię coś, co mnie uskrzydla i pozwala wznieść się na wyżyny intelektualne, jakie były wtedy w zasięgu i to zupełnie bez niczyjej pomocy! Czułam się, jakbym mogła osiągnąć wszystko i przyswoić każdą informację, bo było to coś, co naprawdę mnie interesowało i było miłą odskocznią po tych wszystkich szkolnych przedmiotach, które wywoływały u mnie ziewanie. Nauka do matury była zdecydowanie trudna, ale warta poświęcenia!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 43
Monika
21-06-2019 13:42
Matura to bzdura ! Takie określenie słyszymy tuż przed i tuż po. Jednak stając z nią oko w oko , ciąży i paraliżuje jak cegła przytwierdzona do nogi. Najgorsze przed egzaminem były sny. Należałam do ostatniego rocznika który zdawał ją jeszcze starym systemem. Z języka polskiego pisaliśmy wtedy obszerne wypracowania. Tuż przed maturą krążyły tematy " pewniaki" , które oczywiście nigdy się nie sprawdzały. Zawsze śmialiśmy się, że dostaniemy temat wypracowania " ROLA WODY W POTOPIE" Dzień przed maturą miałam sen. Otwieram kopertę z tematem wypracowania, a tam " Rola wody w Potopie" i płacz. Przecież znałam ten temat i w ogóle sie do niego nie przygotowałam !!! Koszmar! Dodam jeszcze, że mam obecnie 34 lata, a egzamin maturalny śni mi się cyklicznie, kiedy przeżywam jakiś większy stres.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 229
mmizi
21-06-2019 14:11
W przygotowaniach do matury przyświecała mi jedna myśl: NIE DAĆ SIĘ ZWARIOWAĆ. I z perspektywy czasu muszę przyznać, że była to właściwa myśl. Do samego egzaminu przygotowywałam się rzetelenie przez kilka lat - uważałam na lekcjach, odrabiałam zadania, nie robiłam nic ponad program, tylko byłam po prostu skupiona na danym przedmiocie. Nie czytałam lektur po nocach tydzień przed maturą, nie rozwiązywałam siedmiu arkuszy z matematyki pod rząd. Byłam skrupulatna i zawsze byłam nastawiona, że na wszystko mam czas, tylko muszę to mądrze rozplanować. I właśnie z tą wieloletnią widzą, bez stresu i z czarnym długopisem weszłam każdego dnia na salę i napisałam to, co umiałam. Nie ma sensu się stresować, wystarczy być pracowitym i nie zostawiać sobie wszystkiego na głowie na ostatnią chwilę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd