Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
913033 czytelników
2116 dyskusji
129402 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Ach te zwierzaki – wygraj książkę „Ukryty geniusz zwierząt”.

Ach te zwierzaki – wygraj książkę „Ukryty geniusz zwierząt”.

Kto by pomyślał, że ośmiornice są obdarzone osobowością, pszczoły tworzą mapy topograficzne okolic ula, a szympansy potrafią gotować? Zwierzęta nie tylko myślą, lecz także planują, przewidują przyszłość i wyobrażają sobie, co dzieje się w umysłach innych. Badania nad ich inteligencją przynoszą zdumiewające odkrycia, a w nauce dokonuje się właśnie głęboka przemiana.

Zwierzęta są o wiele mądrzejsze niż sądzą ich właściciele. Podzielcie się zabawnymi historiami, w których to zwierzę okazało się sprytniejsze lub mądrzejsze od człowieka. Może to właśnie wasz pupil jest tak naprawdę geniuszem?

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Ukryty geniusz zwierząt - Jacek Skowroński

Ukryty geniusz zwierząt

Autor: Katharina Jakob

Wieloryby, mówiące obcymi językami, ptaki inteligentniejsze od małp i inne zadziwiające odkrycia. Czy wiesz, jak bardzo inteligentne są zwierzęta? Kto by pomyślał, że ośmiornice są obdarzone osobowością, pszczoły tworzą mapy topograficzne okolic ula, a szympansy potrafią gotować? Zwierzęta nie tylko myślą, lecz także planują, przewidują przyszłość i wyobrażają sobie, co dzieje się w umysłach innych. Badania nad ich inteligencją przynoszą zdumiewające odkrycia, a w nauce dokonuje się właśnie głęboka przemiana. Katharina Jacob autorka "Ukrytego geniuszu zwierząt", łączy porywające opowieści o nieznanym świecie zwierząt, z prezentacją najnowszych wyników badań naukowych.

Regulamin
  • Konkurs trwa 12 - 18 czerwca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Prószyński i S-ka. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2318
LubimyCzytać
12-06-2019 15:14
Ukryty geniusz zwierząt Ukryty geniusz zwierząt
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Gacek
17-06-2019 16:49
Kiedy byłam mała moja babcia przywiozła z Afryki dwa olbrzymie ślimaki,były one naprawdę ogromne i piękne. Znajdowały się one w ogromnym szklanym terrarium na szafie w pokoju mojej mamy. Zawsze lubiłam się im przyglądać szczególnie kiedy jadły sałatę. Niestety nie mogłam ich nawet dotknąć,poniewasz mama mi niepozwalała co mnie bardzo smuciło. Wiele razy chciałam je wziąść na ręce kiedy nie... Kiedy byłam mała moja babcia przywiozła z Afryki dwa olbrzymie ślimaki,były one naprawdę ogromne i piękne. Znajdowały się one w ogromnym szklanym terrarium na szafie w pokoju mojej mamy. Zawsze lubiłam się im przyglądać szczególnie kiedy jadły sałatę. Niestety nie mogłam ich nawet dotknąć,poniewasz mama mi niepozwalała co mnie bardzo smuciło. Wiele razy chciałam je wziąść na ręce kiedy nie było rodziców w domu,lecz szklana pokrywa była za ciężka . Pewnego wieczoru gdy mamy,babci,taty i dziadka nie było usłyszałam jakiś dziwny, nieprzyjemny dzwięk który dochodził z pokoju mamy wchodząc do niego zauważyłam zbitą pokrywę od terrarium. Co mnie bardzo ucieszyło więc podeszłam szybko do terrarium i wziełam ślimaka. Do dziś nie rozumiem jak ślimak ważący ledwo jedną dzięsiątą tego co ja mógł przesunąć tak speytnie pokrywę terrarium.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 862
Anksunamun
12-06-2019 15:37
Przez kilka lat swojego życia miałam w domu szczury. To śliczne, niezwykle inteligentne stworzenia, które zadziwiają swoim sprytem.
Mój pierwszy szczur również był bardzo mądry. Uważam, że trzymanie w klatce jest niehumanitarne, więc w ciągu dnia zostawiałam ją otwartą, aby swobodnie poruszał się po pokoju. Pewnego razu wróciłam do domu i po otworzeniu drzwi do swojej sypialni zobaczyłam na podłodze wielkiego bobka. Szczury ogólnie są zwierzętami bardzo czystymi, codziennie same czyszczą sobie futerko i są w stanie nauczyć się załatwiania w jednym miejscu. Mój szczurek też był tego nauczony, więc oburzył mnie widok kupy na środku pokoju.
Natychmiast zawołałam go po imieniu, więc wybiegł do mnie spod szafy z nadzieją na jakiś przysmak, ale ja zamiast tego popukałam w podłogę obok bobka i zawołałam:
- Co to jest! Co tu zrobiłeś!
Szczurek wyczuł w moim głosie nieprzyjemną nutę, więc zaraz czmychnął do kąta. Poutyskiwałam na niego jeszcze trochę, po czym poszłam po papier toaletowy, by bobka uprzątnąć.
Kiedy jednak wróciłam, podłoga była pusta. Okazało się, że szczurek w jakiś sposób zrozumiał, o co mam do niego pretensje, i gdy wyszłam, sam po sobie posprzątał, przenosząc bobka do swojej „toalety”.
Według mnie to dobitnie świadczy o jego niesłychanej inteligencji! No i oczywiście nigdy więcej już nie załatwiał się tam, gdzie nie powinien.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 345
Anne_Joy
12-06-2019 18:04
Kiedy byłam w podstawówce miałam królika miniaturowego. Wabił się Promyk. Z Promyka był niezły agent! Choć miał być miniaturką, tak naprawdę urósł o wiele większy. W domu rozrabiał tak, że mnóstwo rzeczy było poniszczonych. Uwielbiał gryźć książki, ołówki, meble, kable i rośliny. Raz nawet wbił swoje ząbki w dopiero co kupione, nowiutkie czółenka mamy, które właśnie przymierzała przed lustrem. Musiałam go więc ujarzmić i jakoś zatrzymać w klatce. Promyk nie lubił klatki. Kochał wolność. Potrafił sam otworzyć górne drzwiczki, chwytając je zębami, przesuwając i wyskakując. Kiedy wiązałam je sznurkiem, po prostu go przegryzał. Postanowiłam więc go przechytrzyć i użyłam... kłódki od pamiętnika. Myślałam, że jestem sprytna i że teraz Promyk sobie nie poradzi. Górnych drzwiczek rzeczywiście nie otworzył, ale za to chwycił zębami klatkę od dołu, uniósł i już był wolny! Nie było na niego sposobu! Okazał się o wiele sprytniejszy ode mnie:) I naprawdę kochany był z niego królik:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1478
Magdalena
12-06-2019 18:19
Znacie koty, które stoją i miauczą pod drzwiami, aby wpuścić je do środka? To poznajcie moją Kotę, która jak przystało na inteligentną istotkę - popatrzyła, co robią ludzie i teraz sama skacze na klamkę, aby otworzyć sobie drzwi i wejść do pokoju. Szkoda tylko, że jeszcze nie zauważyła i nie rozpracowała, co zrobić, żeby je zamknąć.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 654
Flowerbed
12-06-2019 18:35
Misja poszukiwawcza na wsi!!! 🙂🙂🙂

Moja mama często wspomina zdarzenie z mojego, wczesnego dzieciństwa kiedy to jako 4latka zgubiłam się na wsi u babci i dziadka. 😱 Ponoć bardzo marudziłam tego dnia.😌 Dziadkowi właśnie cieliła się krowa i mój tata razem z bratem mamy i weterynarzem pomagali przy porodzie. Ja biegałam koło budy najłagodniejszego i cierpliwego psa Tajfuna. 🐕 Mama mówi, że dosłownie na chwilę spuściła mnie z oka, a mnie już nie było. Zaczęły się gorączkowe poszukiwania i bezskuteczne nawoływania, w których również pomagał im pies Tajfun. Babcia z mamą przetrząsnęły wszystkie kąty domu, stodoły, obory i tunelu. Nigdzie ani śladu. Zrezygnowane nie wiedziały co robić dalej dopóki nie zwróciły uwagi na fakt, że pies okropnie na nie szczeka i ciągnie za spódnicę babci, prowadząc ją w stronę swojej budy. Jak można się domyślić reszty historii, okazało się, że zguba czyli moja skromna osoba, cały czas spała sobie w budzie psa. 💤 I tak oto zostałam wielką fanką psów, a zwłaszcza łagodnego olbrzyma, owczarka niemieckiego Tajfuna. 🐶❤😎
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 513
Charlie1608
13-06-2019 09:07
Moja historia jest dość nie oczywista, ponieważ dotyczy konia mojego wujka.
Moja rodzina, która mieszka na wsi, od zawsze hodowała konie. Mają pastwisko dla nich osadzone na wzgórzu, a dokładnie za nim znajduje się las.
Któregoś upalnego lata, ciotka poprosiła mnie i moją kuzynkę, byśmy poszły pozbierać malin z lasu. Dała nam wiaderka i kazała nie wracać, gdy przynajmniej połowa nie będzie zapełniona.
My, żwawym krokiem ruszyłyśmy do lasu i udało nam się uzbierać całkiem sporo owoców.
Ale najciekawszy był powrót.
Przechodząc obok koni, te zainteresowane zawartością wiaderka zaczęły za nami iść. Ja, dziewczyna z miasta, niewiele myśląc zaczęłam biec, co zapoczątkowało lawinę biegnących ze wzgórza koni.
Z boku zapewne wyglądało to komicznie - dziewczynka która biegnie i krzyczy, wymachując rękoma i wyrzucając z wiaderka wszystkie maliny, które uzbierała. Ale prawda była taka, iż myślałam, że goni mnie sam diabeł, więc uciekłam pod pastuch, do ogródka. Niestety moja noga została na zewnątrz a młody źrebak uznał za zabawne poszczypać mnie zębami w udo, dopóki nie przestałam krzyczeć.
Płakałam do wieczora - do dzisiaj jednak nie wiem, czy dotyczyło to siniaków jakie zostawił na mojej nodze, czy tego, że ciotka nie zrobiła ciasta.
Niemniej nie radzę zaczynać z końmi. Potrafią byś uparte.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 65
Agnieszka
13-06-2019 09:14
Moja sunia Martusia wielokrotnie mnie zadziwiała.Potrafi zakomunikować,że chce jeść czy iść na spacer,ale nie tylko. Rozpoznaje dźwięk naszego auta i od razu biegnie na balkon,wiedząc,że to my z mężem przyjechaliśmy. Gdy ktoś z domowników się skaleczy czy ma jakieś zadrapanie,podchodzi aby lizać ranę,stara się pomóc. Pilnuje też królika,którego na kilka godzin dziennie wypuszczamy z klatki aby pobiegał po pokoju.Gdy królik coś narozrabia,Martusia od razu daje znać.Szczeka i prowadzi do królika. Raz królik zaklinował się między meblami i sunia przybiegła,głośno szczekając,pokazywała mi nosem gdzie jest królik.Gdy idę z nią na spacer do lasu,mówię: "Marta,szukaj jabłuszka" i biegnie do drzewka,na którym rosną dziko jabłka.Zresztą to jej ulubione drzewo,bo zrywam te jabłuszka i rzucam jej do zabawy.Dla mnie to nie jest po prostu pies,to członek rodziny,który ma uczucia,swoje potrzeby ale też niezwykłą intuicję i inteligencję.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 774
Ola
13-06-2019 09:19
Mój pies miał duszę podróżnika. Nawet duża działka ograniczała jego naturę wędrownika. Poznawał okoliczne trawniki, ulice, posesje. Niektórzy sąsiedzi na tyle dobrze go znali, że czasem sami go przyprowadzali i wpuszczali na naszą działkę. Naszą ciekawość budził jego sposób opuszczania posesji. Pewnego razu zobaczyliśmy, że najpierw wskakuje na budę, a później przez ogrodzenie. Zawsze się jednak martwiliśmy, że w końcu potrąci go samochód albo trafi za kratki w schronisku za swoje beztroskie wędrówki. Baliśmy się także, że się może po prostu zgubić. Zdarzało się, że szukaliśmy go przez noc. Jednak w pewnym momencie uznaliśmy to za bezcelowe bo zawsze rano czekał pod pobliskim sklepem gdzie tata codziennie rano chodził po pieczywo. Siedział spokojnie i liczył na drobne przekąski, nie tylko z rąk taty, ale także nieznajomych. Czasem wracając ze szkoły widziałam coś czarnego biegającego na drugim krańcu ulicy. Od razu wiedziałam, że to on. Wystarczyło jednak tylko zagwizdać a on niepocieszony, że na dziś jego przygoda się skończyła, opuszczał ogon i spokojnym truchtem zmierzał do furtki. Miał wtedy taki wyraz jakby mu się odebrało całą radość życia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 972
Gosia
13-06-2019 17:15
hohoho...moja kura jest takim geniuszem :) nawet nazwaliśmy ją Rambo ;) ale zacznę od początku...
Jakieś 3 lata temu dostaliśmy w prezencie 2 kurki i kogucika (mieszkamy w domu, więc posiadanie zwierzaków nie jest problemem). Przygotowaliśmy im kurnik w szklarni (bo jeszcze nie mieliśmy zbudowanego prawdziwego kurnika) i zamknęliśmy całą trójkę na noc. Po nocy okazało się, że szyby są powybijane i jednej kury oraz koguta nie ma, za to kura która przeżyła jest na drzewie. Na kolejną noc naprawiliśmy szkody i chcieliśmy złapać biedactwo ale wskoczyła znowu na drzewo i generalnie miała nas gdzieś... Minęło już 3 lata a nasza kura żyje, znosi nam jajka, towarzyszy nam przy pracach polowych a mężowi w garażu... i dalej śpi na drzewie...a najlepsze jest to, że to drzewo jest koło budy psa, i żaden lis jej nie straszny :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 475
Shino11
14-06-2019 03:42
Pierwsza myśl, jaka mi przypłynęła w temacie inteligentnego zwierzęcia, to pies sąsiadów udający wszystkożernego i nie chcący zrobić złego wrażenia wybrednego. Pewnego dnia zorganizowaliśmy spotkanie i urządziliśmy ognisko. Częstowaliśmy Puszka (tak się wabił) naszymi smakołykami. Puszek chętnie zajadał się filetem z kurczaka, kiełbaską. By jednak urozmaicić mu menu, podawałam mu również pieczywo. I o dziwo, jadł... To znaczy tak mi się początkowo wydawało...
Po każdym kawałku chleba piesek mielił kąsek w pyszczku (podejrzanie krótko) i odchodził na bok. Po otrzymaniu kawałka mięsiwa nigdy nie uciekał w dal. Postanowiłam to sprawdzić. Dałam mu chleb, obserwowałam jego gryzienie i rzucie, a gdy skończył, podniosłam jego wargi, odsłaniając zęby... A tu pomiędzy nimi niezjedzone fragmenty pieczywa... Po tym fakcie Puszek znów odbiegł na bok, a ja za nim. Trafiłam na jego skrytkę wypluwanych kąsków chlebowych. Piesek w inteligentny sposób chciał zachować "dobrą twarz" w niesprzyjających okolicznościach, co okazało się bardzo zabawne.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd