Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
889830 czytelników
2040 dyskusji
125751 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Jak księżniczka Lia - wygraj książkę „Zdradzieckie serce".

Jak księżniczka Lia - wygraj książkę „Zdradzieckie serce".

Lia i Rafe, przetrzymywani w barbarzyńskim królestwie Vendy, mają niewielkie szanse na ucieczkę. Kaden, niedoszły zabójca Lii, z całych sił pragnie ją ocalić, dlatego mówi Komizarowi, że dziewczyna ma dar. Przywódca zaczyna się interesować Lią bardziej, niż ktokolwiek mógłby się tego spodziewać. Nic jednak nie jest oczywiste: Rafe okłamał Lię, ale poświęcił własną wolność, by ją chronić; Kaden, który miał ją zabić, ocalił jej życie; mieszkańcy Vendy, których Lia zawsze uważała za barbarzyńców, zaskoczyli ją, gdy zaczęła wśród nich przebywać. Walcząc z tradycją, w której ją wychowano, z darem i własną tożsamością, księżniczka musi podjąć decyzje, które wpłyną nie tylko na jej kraj, lecz też na jej przeznaczenie.

Księżniczka, gdy zaczyna przebywać wśród mieszkańców barbarzyńskiej Vendy, zmienia o nich zdanie. Czy tak jak Lia musieliście kiedyś zmierzyć się z własną tradycją i wychowaniem w zderzeniu z nowymi doświadczeniami?

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Zdradzieckie serce - Jacek Skowroński

Zdradzieckie serce

Autor: Mary E. Pearson

Lia i Rafe, przetrzymywani w barbarzyńskim królestwie Vendy, mają niewielkie szanse na ucieczkę. Kaden, niedoszły zabójca Lii, z całych sił pragnie ją ocalić, dlatego mówi Komizarowi, że dziewczyna ma dar. Przywódca zaczyna się interesować Lią bardziej, niż ktokolwiek mógłby się tego spodziewać. Nic jednak nie jest oczywiste: Rafe okłamał Lię, ale poświęcił własną wolność, by ją chronić; Kaden, który miał ją zabić, ocalił jej życie; mieszkańcy Vendy, których Lia zawsze uważała za barbarzyńców, zaskoczyli ją, gdy zaczęła wśród nich przebywać. Walcząc z tradycją, w której ją wychowano, z darem i własną tożsamością, księżniczka musi podjąć decyzje, które wpłyną nie tylko na jej kraj, lecz też na jej przeznaczenie.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 6 lutego do 13 lutego włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Initium. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2107
LubimyCzytać
06-02-2019 12:01
Zdradzieckie serce Zdradzieckie serce
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 32
Barbara
06-02-2019 18:09
Bardzo długo żyłam w przekonaniu, że człowiek dostanie to, na co zasługuje. Że jego praca będzie doceniona. Że usługi, za które płaci, zostaną należycie wykonane. Że rycerz na białym rumaku przybędzie nieproszony. A tu „dzonk”. Jedno wielkie przebudzenie. W wieku czterdziestu lat uświadomiłam sobie, że jeśli się nie upomnę w pracy, nikt nie będzie przestrzegał moich praw i nie wynagrodzi poświęcenia premią, podwyżką, czy chociażby dobrym słowem. O wszystko trzeba się upominać. Usługi fryzjerskie to najczęściej fuszerka. Za nimi idzie szkoła nauki jazdy, warsztaty samochodowe, złote rączki… Jedno olśnienie za drugim. Dochodzi do tego, że korzystam z usług, które kosztują mnie kilkanaście tysięcy. I znowu: „dzonk”. Jak się nie upomnisz, to nie będzie tak, jak trzeba, czy na czas. A rycerz na białym rumaku? Chętnie skorzysta z mojego, bo po co mu jego własny? Do tego kobieta jest po to, by służyć mężczyźnie, a nie po to, by nosić ją na rękach. „Dzonk”. A kiedyś wydawało mi się, że to, co się nam należy, będzie nam dane. Złudzenie. Przecież już w Biblii napisano: „Proście, a będzie wam dane”. Nie wiem, skąd wzięło się u mnie przekonanie, że bez chodzenia, upominania się, sprawdzania, będzie nam dane. No skąd? Co gorsze, słowa Biblii zamieniłabym dziś na „Będzie wam dane to, co siłą wyszarpane”.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 75862
Edyta
06-02-2019 21:02
Jakie macie wyobrażenie o dresiarzach? No właśnie. Był taki czas, gdy mieszkałam na osiedlu rządzonym przez dresiarzy. Bałam się wracać wieczorami jak diabli. A zajęcia na uczelni trwały nieraz do bardzo późna. Jednak z czasem przekonałam się, że nie są tacy źli jak sie o nich mówi. Kierowali sie swego rodzaju kodeksem, który nie pozwalał im krzywdzić swoich. A za swoich uważali wszystkich mieszkańców osiedla. Nieraz widziałam jak któryś z nich pomagał jakiejś babinie z zakupami. Nieraz pomagali w tarapatach. Tak, musiałam zmienić swój sposób myślenia o dresiarzach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 25
jestem_zmanipulowana
07-02-2019 15:44
Widzę, jak przez mgłę, słyszę jak bije mi serce, jest mi zimno w ręce i nogi, tysiące małych igieł wbijają mi się w palce, a jednocześnie czuję, że twarz mi płonie.
Podłoga faluje? Mgła to zbierające się łzy, uczucie zimna przy jednoczesnym parzeniu policzków - to podnoszące się ciśnienie, co dla mnie cierpiącej na hipotonię jest dość niezwykłe.
Zaraz chyba zemdleję - pierwszy raz w życiu. Co on do mnie powiedział? Że niczym szczególnym się nie wyróżniam bo wykonuję tę pracę jak trzeba?
Że mogę być bardziej kreatywna? I że nie dostanę podwyżki bo nie pokajałam się jak pies, kiedy pierwszy raz odważyłam się odezwać nie tak jak wymagają, czyli tak jest szefie? Będę wyć. Już czuję zbliżający się potok. Ale... NIE! Nie doczekanie Twoje!
Wycofałam się jak rak - nie pamiętam czy coś odpowiedziałam, czy milczałam. Wróciłam do biura, skończyłam pracę i poszłam do domu.
Od trzech lat nie mogę spać, znoszę komentarze od roszczeniowych ludzi i niejednokrotnie rozładowuję atmosferę czasem bardzo agresywnych klientów.
Bez niczyjego wsparcia. Bo tak mnie wychowano, rób to, co do ciebie należy najlepiej jak potrafisz, nie skarż się, nie wychylaj.
Kiedy milczę i robię co mi każą - jestem mało kreatywna, jak odważę się i stanowczo stanę na straży swojego zdania - nie dostanę podwyżki.
Rano jak zwykle wstałam, ubrałam się, zjadłam śniadanie i poszłam do pracy. Jednak coś się zmieniło. Nie bolał mnie już brzuch. Spałam też lepiej. To był mój ostatni dzień pracy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 470
Niki151
07-02-2019 21:31
Od najmłodszych lat chodząc z rodzicami na różnego rodzaju śluby bliższych,bądź dalszych kuzynów,czy też kuzynek wpajano mi cały schemat zawierania związku małżeńskiego.Wszelkie obrzędy z tym związane poczynając od przyjazdu Pana Młodego do Pani Młodej oraz jej "wykupienie",następnie cały schemat ubierania przyszłej małżonki,błogosławieństwa,pokonywanie licznych "bram" na wiejskich drogach organizowanych przez zupełnie obcych ludzi,aż w końcu oczepiny.Dla wszystkich są to wręcz niezbędne elementy,które wywodzą się z tradycji oraz wychowania.Dla mnie oraz mojego narzeczonego jest to tylko niepotrzebna nikomu otoczka,bo tak naprawdę liczą się emocje i samo podniosłe przeżycie sakramentu małżeństwa,a nie zamartwianie się tym,czy wystarczy wódki w samochodzie na owe "bramy".Data naszego ślubu jest już ustalona,a wraz z nią podąża wizja zupełnie inna od dotychczas przedstawianych.Po skromnym ślubie przyjdzie czas nie na wesele,a przyjęcie.Na 30 osób,a nie 300."Stety" nikt mi nie poniesie białego welonu,bo go miała wcale nie będę,ponieważ do ślubu pójdę w zwykłej,aczkolwiek eleganckiej sukni w kolorze pudrowego różu.Z racji tego,że mamy dziecko,a jak wiadomo bocian go nie przyniósł,nie chciałabym być hipokrytką i przyodziewać białej sukni jako,że jest ona symbolem czystości.Jak się pewnie domyślacie nasz pomysł nie cieszy się aprobatą ze strony najbliższej rodziny oraz tej dalszej,ze względu na dosyć okrojoną listę gości.Jak dobrze,że wszystkie decyzje należą wyłącznie do nas.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 81
KailaaMoor
08-02-2019 08:52
Tylko raz zdarzyło mi się zmienić utarte zdanie o jednej grupie osób. Tylko raz, bo to jednocześnie odebrało mi wszystkie pewniaki i zmusiło do pogodzenia się z tym, że nie wolno oceniać książek po okładce, a nawet krótkim opisie, który zostawi ktoś inny. Wyzbyłam się więc wszelkich przedwczesnych ocen. Jak wiadomo, obecnie nie ma królestw, a nawet status rodziny niewiele ma już do konkretnego rodzaju wychowania, dlatego piszę o grupach. Ja i moja rodzina należeliśmy zawsze do grupy szanowanych, spokojnych i lubianych w naszej miejscowości. Nie byliśmy ani biedni, ani zbyt bogaci. Zwyczajni, prości. Za to jak większość tych "średnich" nie mieliśmy zbyt dobrego zdania o "bogatej strefie". Ludzie z grupy wyżej postawionych, mogących sobie na więcej pozwolić uchodzili za cwaniaków, pozerów, snobów, którzy odcinają się od reszty.
A w tym ja, gdy w czasie jednej z imprez poznałam rewelacyjną, otwartą i miłą grupkę młodych ludzi. Jak łatwo się domyślić, należeli do "bogatej strefy" do której wcześniej się nie zbliżałam, a teraz musiałam diametralnie zmienić zdanie. Początkowo o tym nie wiedziałam, więc łatwo złapałam z nimi świetny kontakt. Czułam się pewnie, bezpiecznie i dobrze. Wcale nie było między nami przepaści, a oni nie byli ani cwaniakami, ani snobami. Poza tym bardzo chętnie nawiązywali nowe znajomości, z każdym kto tego chciał, niezależnie od stanu portfela. Przecież każdy człowiek ma problemy, każdy dzieciak chce miłości, a pieniądze... to tylko pieniądze...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 62
Gosia
08-02-2019 09:22
Moim ogromnym zderzeniem z rzeczywistością było, gdy któregoś dnia wspólnie ze znajomymi w szkole średniej robiliśmy jakiś projekt dotyczący filmów. Umówiliśmy się u kolegi w domu ja, on i jeszcze jedna dziewczyna od nas z klasy. Siedzieliśmy u niego w pokoju, gdy zajrzała jego mama. On z oburzeniem zapytał co chciałaś? Gdzie dla mnie zarówno ton, jak i forma wypowiedzi była niewyobrażalna do użycia w stosunku do mamy.
Kolejnym zaskoczeniem było, gdy zbieraliśmy się do wyjścia, z planem na pójście jeszcze i poszwendanie się po mieście bez celu, mama Pawła zapytała gdzie idzie i na którą planuje wrócić. Dla mnie normlane pytanie, bo miałam w zwyczaju mówić rodzicom, gdzie i z kim się wybieram oraz o której planuję powrót. Wiedziałam, że to ich uspokoi. Różne rzeczy się zdarzają, a oni robią to wyłącznie z mojej troski. On natomiast odpowiedział. Będę jak wrócę, a gdzie idę to nie twój interes.
Dla mnie takie odzywanie się do rodziców, kompletnie bez okazywania szacunku, było i nadal jest nie do pomyślenia. Nie wiem, czy zachowywał się tak, aby przed nami „zaszpanować”, czy było to jego normalne zachowanie, niemniej jednak bardzo nie przypadło mi ono do gustu. Dla mnie okazywanie szacunku rodzicom, to naturalna rzecz, która im się należy. Wiem, że wszystko co robili w trosce o mnie. Nigdy nie chcieli dla mnie źle.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 470
Mili
08-02-2019 09:48
Moje zderzenie było radykalne, ale bardzo przyjemne. Dokonywało się wraz z moją duńską asymilacją:

- "Ale jak to tak? Po imieniu z szefem?". Tak, jak również z lekarzem, urzędnikiem, nauczycielem i staruszkiem poznanym na ulicy.
- "Dlaczego ten kolega z Polski przepuscił cię w drzwiach?" Bo u nas kobiety bywają uprzywilejowane, a u nich jest równouprawnienie, więc kobieta obładowana siatkami idącą z mężczyzną u boku, który trzyma ręce w kieszeniach to norma :)
- "Tak, ja będę wychowywał dziecko po jego porodzie, a żona wraca do pracy." Jeszcze raz - równouprawnienie.
- "To dziecko chodzi po deszczu w podkoszulku, a tamto je piasek w piaskownicy, o Boże, a ten leży w błocie, a nauczyciel nie reaguje". Tak, bo brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko.
- "Lars, moje dziecko ma dopiero 4 miesiące i 39 stopni gorączki, nie dasz mu antybiotyku ani nawet syropu, nic?!" Nie, hartujemy się od pierwszych dni życia.
- "Czemu on codziennie mi się przedstawia, przecież codziennie widzimy się w pracy?" Tradycyjne podanie ręki w Polsce na powitanie, tam okazało sie zabawnym zwyczajem, który z czasem został polubiony i przyjął się w naszym miejscu pracy:)
- "Yyy... ale nikt nie używa zasłon, rolet, firanek?" Nie, bo tam nie ma się czego wstydzić. Ludzie ufają swoim sąsiadom.
- "Nie idę już na basen, tam wszyscy w szatni chodzą na waleta!."
- "Na siłownię też już nie idę..."
- " I serio, nie mam żadnego tatuażu. Wiem, to dziwne."
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 140
Hipnotyzerka
10-02-2019 09:33
“Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” - słyszałam w kościele będąc dzieckiem. Wierzyłam, że związek dwojga ludzi oparty na miłości, przetrwa wszystko. Nie wiedziałam jednak, że istnieje toksyczna miłość.
Dziś z własnych doświadczeń i obserwacji wiem jedno - uciekaj. Uciekaj nim twój pan i władca okaże się twoim katem. Chyba, że wolisz zostać i spełnić słowa przysięgi. Twój ukochany “nie opuści cię aż do śmierci”, twojej śmierci. Nadal będzie przynosić ci kwiaty, ale tym razem na grób.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 307
słoneczko
11-02-2019 10:22
Nie mogę narzekać na to jak zostałam wychowana. Moja rodzina przekazała mi wiele wspaniałych wartości oraz pokazała co jest ważne w życiu. Szara rzeczywistość bywa jednak okrutna. Nie we wszystkich sytuacjach należy być miłym i uczynnym. Jestem stosunkowo młodą osobą jednak już zauważyłam, że należy walczyć o swoje nawet jeśli wymaga to "złego zachowania". Z wiekiem człowiek dostrzega, że świat nie jest czarno-biały i różne sytuacje wymagają różnych zachowań, często niezgodnych z ogólnie przyjętą tradycją i wychowaniem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd