Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
862430 czytelników
1930 dyskusji
120570 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Pustelnik - wygraj książkę „Lissy".

Pustelnik - wygraj książkę „Lissy".

Marlene, piękna, młoda kobieta uciekając od przeszłości zdecydowała się wyjść za Herr Wegenera, bogatego kryminalistę. Po latach decyduje się odejść od męża, a uciekając zabiera coś bardzo wartościowego. Podczas ucieczki dochodzi do wypadku, Marlene rozbija samochód i traci przytomność. Na ratunek zjawia się Simon Keller – tajemniczy pustelnik mieszkający wysoko w górach. Mężczyzna pochodzi z rodziny, w której od pokoleń przepisuje się Biblię, hoduje świnie, a jednej z nich nadaje zawsze imię zmarłej siostry Lissy. Keller zajmuje się Marlene, powoli zaczyna się budować między nimi przedziwna więź… Tymczasem Herr Wegener rozpoczyna poszukiwania żony. Jej zniknięcie wywołało niebezpieczne skutki, uderzające w potężną organizację przestępczą. Do poszukiwań zostaje zaangażowany bezimienny zaufany człowiek. To oznacza wyrok: Marlene musi zginąć. Czy Keller zdoła ją ochronić? A czy Marlene rzeczywiście może zaufać Simonowi?

W czasie ucieczki gubicie się w lesie. Wpadacie na pustelnika, który oferuje Wam pomoc. Rozwińcie tę historię, wplatając w nią tytuł książki i charakterystykę pustelnika. Zakończcie ją pełnym napięcia zdaniem. Okazuje się bowiem, że ten człowiek zna skrywaną przez Was tajemnicę…

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Lissy - Jacek Skowroński

Lissy

Autor: Luca D’Andrea

Marlene, piękna, młoda kobieta uciekając od przeszłości zdecydowała się wyjść za Herr Wegenera, bogatego kryminalistę. Po latach decyduje się odejść od męża, a uciekając zabiera coś bardzo wartościowego. Podczas ucieczki dochodzi do wypadku, Marlene rozbija samochód i traci przytomność. Na ratunek zjawia się Simon Keller – tajemniczy pustelnik mieszkający wysoko w górach. Mężczyzna pochodzi z rodziny, w której od pokoleń przepisuje się Biblię, hoduje świnie, a jednej z nich nadaje zawsze imię zmarłej siostry Lissy. Keller zajmuje się Marlene, powoli zaczyna się budować między nimi przedziwna więź... Tymczasem Herr Wegener rozpoczyna poszukiwania żony. Jej zniknięcie wywołało niebezpieczne skutki, uderzające w potężną organizację przestępczą. Do poszukiwań zostaje zaangażowany bezimienny zaufany człowiek. To oznacza wyrok: Marlene musi zginąć. Czy Keller zdoła ją ochronić? A czy Marlene rzeczywiście może zaufać Simonowi? Lissy to wstrząsająca powieść o poczuciu winy, miłości i poświęceniu.

Regulamin
  • Konkurs trwa 4 października do 11 października włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - wydawnictwu W.A.B. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1979
LubimyCzytać
04-10-2018 15:05
Lissy Lissy
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 376
miś
04-10-2018 16:09
Las zawsze był dla mnie czymś na pograniczu jawy a snu, krainą tajemnic. Wydawało mi się więc rzeczą oczywistą, że jeśli chcę swoje tajemnice ukryć, to nie ma lepszego na to miejsca. Lecz w lesie można też łatwo się zgubić. Chciałam uciec, ale nie chciałam przepaść.
Las gęstniał, a dzień się kończył i wtedy go zobaczyłam. Stał z lampą naftową w dłoni, w długiej sukni z kapturem na głowie - typowy pustelnik, mnich z innego wymiaru. Na początku myślałam, że to jakaś zjawa, ale on poruszał się, wyraźnie szedł w moim kierunku.
- Chyba się zgubiłaś? - przemówił
Zajęło mi chwilę, zanim opanowałam strach i z drżeniem w głosie odparłam:
- Tak.
- Mieszkam w tym lesie... można powiedzieć, że od zawsze. Chodź, pomogę ci. - nie ufałam mu, ale nie miałam też innego wyjścia. Zapadła już noc, a ja, w lekkim odzieniu, cała przemarzłam.
Domek był mały, nawet bardzo mały, ale w środku przytulny. Paliło się w kominku a wino, którym mnie poczęstował, rozgrzewało od środka i, co ważniejsze, rozluźniało.
- LISSY, bo tak masz na imię? A może nie tak? - tego się nie spodziewałam, nie przedstawiałam mu się, a "Lissy" było moim wymyślonym imieniem. Imieniem, które miało oznaczać nowy początek.
- Skąd...?
- Nie martw się. Każdy przed czymś ucieka. Nie jesteś jedyna, nie jesteś też ostatnia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 826
Anksunamun
04-10-2018 16:41
Obejrzałam się przez ramię, ale nigdzie nie widziałam dzika, który zaatakował mnie na spacerze. Pomyślałam z ulgą, że musiałam go zgubić. Po chwili zorientowałam się, że w szalonym biegu przez las sama się zgubiłam.
Przedarłam się przed wysokie krzewy i zobaczyłam przed sobą jedynie drzewa. Uznałam, że jeżeli będę szła uparcie przed siebie, w końcu trafię na jakąś ścieżkę, która pozwoli mi wydostać się z tego lasu.
Z tym postanowieniem ruszyłam dalej, a buty zapadały mi się w grubym poszyciu. Przeskoczyłam przez wielki, powalony konar drzewa i prawie wrzasnęłam.
Przy pobliskim pniu stał bardzo stary mężczyzna z długą, siwą brodą, ubrany w szarą togę. W ręku dzierżył kostur. Instynktownie rozejrzałam się wokół, by sprawdzić, czy nie ma tu więcej intruzów, i napięłam się cała, gotowa do walki.
- Witaj. – powiedział łagodnie. – Widzę, że zabłądziłaś. Jak ci na imię?
- Lissy. – warknęłam.
- Ja jestem Archibald, pustelnik. To spotkanie jest dla mnie równie zaskakujące, co dla ciebie. Mieszkam w tym lesie od wielu lat i dawno już nie spotkałem drugiego człowieka.
- Mieszka pan tu?
Starzec uśmiechnął się lekko.
- Powiedz mi lepiej, co ty tu robisz.
- Właśnie wracam do domu. – wycedziłam.
Mimo że staruszek nie wyglądał groźnie, coś mi się w nim nie podobało.
- Pozwól, że pomogę ci znaleźć drogę.
Zacisnęłam pięści, gdy podszedł kilka kroków.
- Odprowadzę cię do domu… Anksunamun.
Na mojej twarzy musiał odbić się szok, bo staruszek pokiwał głową i rzekł:
- Tak, tak. Wiem, kim naprawdę jesteś.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 70
wilk
04-10-2018 19:16
Pragnęłam wrócić tu po latach, aby wreszcie sobie wybaczyć i ruszyć dalej; to okazało się jednak trudniejsze z zupełnie innego powodu, niżbym się spodziewała wchodząc rankiem między drzewa.
Zgubiłam się.
Zgubiłam.
Próbowałam odnaleźć drogę powrotną, ale im bardziej parłam na przód, tym mocniej zagłębiałam się w las, niezależnie od tego, w którą szłam stronę. Drzewa szeptały o tym, że niepotrzebnie wróciłam – powinnam zostać tam, dokąd uciekłam.
Ale to może idealna kara za to, co zrobiłam.
Może wreszcie mnie dosięgnęła.
- Proszę pani! – między drzewami pojawił się mężczyzna, a ja gwałtownie wróciłam do rzeczywistości. – Zgubiła się pani?
Z ulgi niemal się rozpłakałam, nawet jeśli człowiek nie sprawiał pozytywnego wrażenia. Wyglądał dziko i niedbale, jakby żył w tym lesie niczym jakiś pustelnik żywcem wyciągnięty z „Balladyny”.
- Tak – podeszłam do niego, połykając łzy. – Nie wiem, ja nie wiem…
- Spokojnie – mężczyzna zrobił zatroskaną minę. – Już nic pani nie grozi.
W oczach nieznajomego nagle pojawiło się coś więcej niż troska, a ja nie rozumiałam co takiego, póki nie spojrzałam na jego dłoń wyciągniętą w moim kierunku.
- Lissy – wyszeptałam.
Na jego nadgarstku wisiała zawieszka, którą moja siostra miała na szyi, kiedy zakopałam ją w tym lesie.
Myślałam, że moja tajemnica jest bezpieczna.
Ale to nie była prawda.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 20
różaJerycho
04-10-2018 21:56
Robiłem kółka z pary. Mniejsze spiesznie sunęło przez duże, pękate i majestatyczne.
Szary mnich niewerbalnie zaprosił mnie do kolacji. Uniósł drewnianą misę i z druidzką płynnością nalał do niej coś co przypomniało gulasz. Zziębnięty szybko chciałam jeść, lecz on, spojrzał na mnie i usmiechnął się. Orzechowe i wiecznie wilgotne oczy nabrały blasku. Pustelnik aka szary mnich, ledwie słyszalnym głosem zaintonował słowa starej, dziękczynnej modlitwy przodków-LISSY:
LOVE
INNOCENT
SOUL
SO
YEARNINGLY
Człowiek las, ogień, woda...Człowiek od zawsze i na zawsze. Człowiek Duch.
Zaczęliśmy w ciszy jeść. Tak minął pierwszy wieczór odkąd zgubiłem się w lesie, w North Yorkshire.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 50
KailaaMoor
05-10-2018 16:40
Gęstwina lasu pochłaniała mnie z każdą chwila coraz bardziej. Już dawno straciłam orientację, ale nie mogłam zawrócić. Pościg trwał.
Gdybym tylko kilka godzin temu wiedziała, jakie konsekwencje przyniesie nocny spacer w okolicach starej fabryki. Gdybym wiedziała czego będę świadkiem, zapewne nie wysunęłabym nosa za drzwi domu.
Za to teraz byłam jedynym żywym świadkiem porachunków mafijnych gangów. Byłam martwa.
- Zgubiłaś się? - Łagodny głos przeciął nocną ciszę lasu.
Rozejrzałam się i trafiłam wzrokiem na niego. Mężczyzna. Bez wątpienia był pustelnikiem. Stary, zszarzały płaszcz i wojskowe czarne buty nosiły ślady długiego użytkowania. Nie to jednak wzbudzało zainteresowanie. Był młody, najwyżej trzydzieści pięć lat. Pod bujnym zarostem mogło kryć się wszystko, ale jedno było wiadome - z jego spojrzenia biła siła, spokój i inteligencja.
- Chodź owieczko, tutaj nie jest bezpiecznie.
- Kim jesteś i skąd... - Nie dał mi dokończyć.
- Melisso, nie każ mi zabierać Cię stąd siłą. Chcę Ci pomóc. Oni nie odpuszczą...
- Kim jesteś?
- Jestem martwy, więc jestem nikim. Chodź za mną, jeżeli chcesz istnieć.
- Co to znaczy? - zapytałam ze strachem.
- Wszyscy przez to przechodziliśmy, Lissy. Jedynie umierając dla świata możesz zostać przy życiu...
Z oddali niósł się odgłos pościgu. Nie namyślając się więcej ruszyłam za nim. Jednak ostatnie zdanie brzmiało przerażająco, ale też dziwnie znajomo...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 18
OhMyDag
05-10-2018 18:29
Nie mam pojęcia czy ten płytki, głośny oddech to mój, czy jego. Nie mam odwagi, by się odwrócić - każda sekunda nieuwagi i już po mnie. Biegnę dalej, kaleczę łydki i uda o ostre gałęzie, potykam się o grube korzenie, a liście smagają mnie po twarzy. Wszystko jedno. Byle dalej. Co jakiś czas skręcam na oślep. Zupełnie nie wiem czemu właśnie teraz przypomina mi się ciekawostka z survivalu: "Gdy goni Cię krokodyl, zdobądź przewagę skręcając gwałtownie w bok - ten gad nie zdoła zrobić tego tak szybko jak ty." Problem w tym, że goni mnie człowiek.
-AUA!-wrzasnęłam na całe gardło, gdy poczułam mocne szarpnięcie za łokieć, które w sekundę położyło mnie na kolana.
Gdy podniosłam głowę, jak pień wyrósł przede mną niemal 2-metrowy mężczyzna w czymś w rodzaju poszarpanej lnianej szaty, z suchymi jak siano włosami, z których wystawały gałązki. Wyglądał jak pustelnik z bajki lub bohater legend o Liczyrzepie.
-Wiem, że uciekasz-powiedział głosem tubalnym, ale łagodnym-usłyszałem Cię już z daleka.
Głos uwiązł mi w gardle i nie byłam w stanie nic powiedzieć. Przełknęłam głośno ślinę.
-Chodź ze mną, Lissy-powiedział i ruszył przed siebie przedzierając się przez wysoką trawę.
Wtedy poczułam, że tracę grunt pod nogami i obracam się dookoła własnej osi z prędkością kolejki górskiej. Zrobiło mi się mdło. Ale jak!! Jak to możliwe, że on zna moje prawdziwe imię?!
-Tak- powiedział nagle leśny pustelnik, zupełnie jakby czytał mi w myślach - Wiem też, co zrobiłaś.
Wtedy zmroziło mi krew.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 26
oktisday
05-10-2018 20:29
Przerażające pieczenie w klatce piersiowej doprowadza mnie juz do szału, krew pulsuje w moich tetnicach z impetem powodując okropne rytmiczne szumy w uszach.

-jeszcze jeden bolesny oddech- powtarzam sobie w myślach przemierzając kolejne metry gęstych zarośli. W lesie robi się co raz ciemnej moje szanse na skuteczną ucieczkę topnieja jak kostka lodu w 40 letniej whisky

Nalgle poczułem miażdzacy ból w okolicy lewego stawu skokowego.

-ku*wa mac! Kto zostawił te pie*dolone sidla!

-Ja.

Rozejrzałem się nerwowo w poszukiwaniu wladciciela chropowatego głosu. Nagle po prawej wyłonił się wysoki muskularny mężczyzna. Twarz na wpół ukryta w gęstej czarnej brodzie która gdzieniegdzie przetykana była resztkami jedzenia i brudu. Włosy czarne tłuste i zanedbane jak gdyby mieszkał w tym lesie od lat.

-kim jesteś?  wyspalem z trudem.

- ważne jest to kim ty jesteś? Jeśli będziesz ze mną szczery pomogę Ci.

-Jestem Lissy zgubiłem się.- sklamalem nie chcąc tłumaczyć przed kim uciekam.

- Chodź pomogę Ci się uwolnić i zaopatrzenia nogę. Mamy mało czasu.

-Skąd wiesz!

- Bo dwa lata temu uciekalem tak samo jak ty..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
jk86
06-10-2018 00:57
Otworzyłam oczy. Nie wiedziałam co się stało, ani gdzie jestem. Bolała mnie twarz. Przechyliłam głowę do tyłu i rozejrzałam się obraz był rozmazany. Skryłam twarz w dłoniach, by po chwili spojrzeć ponownie na świat. Tuż przed twarzą miałam poduszkę powietrzną. A! To stąd ten ból twarzy. Miałam wypadek. Próbowałam ruszyć nogami. Były zdrętwiałe, ale mogłam nimi poruszać. Dookoła widziałam gęste drzewa, a mimo to zdecydowałam się wysiąść z auta.
- Niby taki cienki brzozowy pieniek, a wgniótł mi pól maski! - powiedziałam do siebie, użalając się nad nowiusieńkim mercedesem. Ale szybko oprzytomniałam - pal sześć blachę. Bogu dzięki, że żyję.
Aby uwiarygodnić szczerość podziękowania zadarłam głowę do nieba. Nagle usłyszałam za plecami kroki. Przez moją głowę przewinęło się tysiąc myśli: dzikie leśne zwierzę? Policja? On, który zaraz zacznie wołać "Lissy, Lissy", tym swoim fałszywym tonem ociekającym trującą slodyczą. Nie wystarczyło mi odwagi, aby się przekonać. Nie odwaracajac się pobiegłam przed siebie. Zdawało mi się, że czas stanął w miejscu, a grunt usuwa mi się spod nóg. Nie wiem czy to z nerwów, czy w wyniku powypadkowego urazu zaczęłam widzieć czarne plamy. Oparłam się o pień najbliższego drzewa i przed moimi oczyma zapadła ciemność.
Obudziłam się w zupełnie obcym miejscu. Na pierwszy rzut oka zauważyłam, że jest bardzo skromnie urządzone, ale czyste i schludne. Nagle nade mną pojawiła się męska twarz. Powinnam się przerazić, ale w tym momencie właściwie nie czułam nic. Przyglądałam się nieznajomemu - przystojnemu nieznajomemu. Brunet o wyraźnie zarysowanej szczęce i szarych przenikliwych oczach zmieniał mi właśnie okład na czole. Jego wyraziste usta wydawały lekki pomruk "ciiii", jakby prosiły, abym jeszcze oszczędzała siły. Tak więc zrobiłam. Nie odezwałam się ani jednym słowem. Z resztą, nawet nie wiedziałam, co w tej sytuacji powiedzieć. Za to obserwowałam jego sylwetkę, gdy odchodził od mojego łóżka. Szerokie ramiona i miarowy chod kłóciły się ze sobą. Jak siła i delikatność. Która z tych cech dominowała w tym staromodnie ubranym przystojniaku? Nagle uświadomiłam sobie, że to jest najmniej ważne. Skąd wziął się w mroku tego lasu? Jak mnie znalazł? Dlaczego się mną zajął? A moze to on... ma wykonać na mnie wyrok?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 208
Bury
06-10-2018 13:24
Budzę się obolała. Dłuższy czas nie otwieram oczu, gdy w końcu się na to decyduje uświadamiam sobie, że jestem w obcym miejscu, cała w bandażach, a już po chwili do mojej pulsującej bólem głowy powracają wspomnienia ostatnich wydarzeń.
Jestem w małym domku, leżę na tapczanie w rogu. Przy kuchni kaflowej krząta się brodaty mężczyzna o posturze i aparycji drwala, stereotypowego wyglądu dopełnia wełniany sweter i sztruksowe spodnie. W końcu dostrzega, że nie śpię.
- O obudziłaś się Lissy.
- Skąd znasz moje imię?
- Znalazłem dokumenty w portfelu.
- Aha, czemu tu jestem?
- Miałaś wypadek, chciałem zadzwonić z twojego telefonu po pomoc, ale nie ma tu zasięgu dlatego sam cie opatrzyłem.
- Dobra rozumiem.
- Cieszę się.
- W samochodzie była walizka.
- Była.
- Gdzie jest?
- Bezpieczna, w schowku z resztą twoich rzeczy.
- Świetnie.
- A teraz ty odpowiedz mi na jedno pytanie.
- Tak?
- Dlaczego go zabiłaś?
- Co?! Nikogo nie zabiłam!
Drwal odwraca się od garnków w dłoni ma pistolet, mierzy we mnie.
- To dlaczego w magazynku została tylko jedna kula?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd