Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
866352 czytelników
1948 dyskusji
121402 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Cud człowiek - wygraj książkę „Przeklęci święci".

Cud człowiek - wygraj książkę „Przeklęci święci".

Olbrzym, pastor z głową kojota, mężczyzna porośnięty mchem i kobieta, na którą zawsze pada deszcz – wszyscy przybyli do sennego i tajemniczego miasteczka Bicho Raro w oczekiwaniu na cud. Zamieszkuje je rodzina Soria, wśród której od wieków rodzą się święci, a pątnicy zmierzają do nich z najdalszych zakątków kraju. Beatriz, Joaquin i Daniel są kuzynami i postanawiają zawalczyć o swoją przyszłość. Chcą zmierzyć się z rodzinną legendą oraz przekleństwem. Pozornie niedostępna i zimna Beatriz uważa, że nie dotyczą jej porywy serca. Joaquin jako tajemniczy Diablo oddaje się pasji prowadzenia nielegalnej rozgłośni radiowej. Daniel – mianowany przez rodzinę świętym z Bicho Raro – zdaje się czynić cuda dla wszystkich poza sobą. Jak cuda odmieniają los pątników, tak los rodziny Soria odmieni się wraz z przybyciem do miasteczka Pete'a Wyatta i historią pewnej miłości.

Wyobraźcie sobie, że jesteście dalekimi kuzynami Beatriz, Joaquina i Daniela Sorii, którzy działają cuda. Opiszcie spotkanie z jednym z czworga wędrowców, wymienionych na początku opisu książki, w którym ujawnicie, jaką mocą dysponujecie.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Przeklęci święci - Jacek Skowroński

Przeklęci święci

Autor: Maggie Stiefvater

Wszyscy chcą cudu! Każdy boi się jednak konsekwencji, które za nim stoją. Za każdym świętym stoi cud! Za każdym cudem stoi człowiek. W każdym człowieku jest mrok, z którym musi się zmierzyć. Konsekwencje, które niesie ze sobą cud, mogą okazać się mroczne i niebezpieczne. Czy jesteś w stanie podjąć ryzyko? Konsekwencje, które niesie ze sobą cud, mogą okazać się inne, niż oczekujesz. Czy jesteś w stanie zmierzyć się z mrokiem, który w sobie nosisz? Cud nie zawsze jest tym, czego się spodziewasz. Olbrzym, pastor z głową kojota, mężczyzna porośnięty mchem i kobieta, na którą zawsze pada deszcz – wszyscy przybyli do sennego i tajemniczego miasteczka Bicho Raro w oczekiwaniu na cud. Zamieszkuje je rodzina Soria, wśród której od wieków rodzą się święci, a pątnicy zmierzają do nich z najdalszych zakątków kraju. Beatriz, Joaquin i Daniel są kuzynami i postanawiają zawalczyć o swoją przyszłość. Chcą zmierzyć się z rodzinną legendą oraz przekleństwem. Pozornie niedostępna i zimna Beatriz uważa, że nie dotyczą jej porywy serca. Joaquin jako tajemniczy Diablo, Diablo oddaje się pasji prowadzenia nielegalnej rozgłośni radiowej. Daniel – mianowany przez rodzinę świętym z Bicho Raro – zdaje się czynić cuda dla wszystkich poza sobą. Nad pustynne Kolorado nadciąga mrok, który można pokonać tylko wtedy, jeśli ma się odwagę spojrzeć w głąb siebie i zmierzyć się z własnymi uczuciami. Jak cuda odmieniają los pątników, tak los rodziny Soria odmieni się wraz z przybyciem do miasteczka Pete'a Wyatta i historią pewnej miłości.

Regulamin
  • Konkurs trwa 6 września do 13 września włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu YA. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2023
LubimyCzytać
06-09-2018 13:31
Przeklęci święci Przeklęci święci
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 827
Anksunamun
06-09-2018 22:38
Widać go było już z dala. Najpierw tworzył ciemny kształt na horyzoncie, potem stawał się coraz bardziej wyraźny – i jeszcze większy. Cała ziemia w Bicho Raro zaczęła drżeć na wiele godzin, nim do nas dotarł.
Był wyższy niż budynek ratusza. Usiadł obok niego na ziemi, a i tak wtedy dach sięgał mu ledwie do brody. Przez cały dzień kłębili się wokół niego mieszkańcy, zanosząc mu dary w postaci artykułów spożywczych. Wcześniej burmistrz ogłosił, że niegrzecznie byłoby trzymać gościa głodnego, więc wszyscy powinni zrobić masową zrzutkę jedzenia, gdyż olbrzymy ze względy na swe rozmiary muszą bardzo dużo jeść.
Z tego, co widziałam, jedzenie zniesione przez mieszkańców zapełniło dwa kontenery, postawione w tym celu przy ratuszu. Olbrzym nie rozmawiał za dużo z przedstawicielami władz, którzy udali się do niego w oficjalnym orszaku, bo jego głos zagłuszał wszystkie inne dźwięki w promieniu wielu kilometrów, niektóre szyby wtedy pękały i prawie wszyscy cierpieli na nagły ból bębenków.
Późnym wieczorem ostatni darczyńcy opuścili główny rynek i przed ratuszem nastała cisza i spokój. Olbrzym bardzo powoli – aby nie wywołać trzęsienia ziemi – ułożył się na boku i podkulił nogi. Nie mógł zasnąć, aby przez sen przypadkiem nie zgnieść domów wokół.
Przyszłam do niego o północy. Obserwował mnie swoimi oczami, wielkimi jak okna. Łatwo było dostrzec zmianę mimiki, gdy mnie rozpoznał.
- Tak. – powiedziałam, gdy zaczął z przerażeniem się podnosić. – To ja, ta, która niesie śmierć.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 854
ogarbejbe
07-09-2018 09:22
Patrzyłam i nie wierzyłam własnym oczom. Była piękna lecz przeraźliwie smutna. Ciągle padał na nią deszcz. Od trzydziestu lat. Nic nie mogło pomóc. A teraz widzia szansę, MNIE. Moja moc nie była niczym wielkim, nie mogłam rozwiać deszczu. Mimo to stała naprzeciwko mnie, a ja wiedziałam, że przypadków nie ma.
-Jak mogę Ci pomóc?- popatrzyłam.
-Uratuj mnie.- nawet jej szept brzmiał jak kropla spadająca na liść.- Uratuj przed deszczem.
-Wybacz, nie potrafię. -chciałam uciec jak tchórz,ale złapała mnie za ręke. Poszułam deszcz.
-Możesz. Uratuj mnie przed smutkiem, ciemnością, samotonością. Mam dość. Od trzydziestu lat to mnie niszczy. Uratuj mnie.- błagalny szept sprawił, że zrozumiałam co się dzieje. Skupiłam się. Moja moc nie mogła jej uwolnić, ale mogła jej pomóc, dać siłę. Pojawiła się młga, a z niej wynurzył się człowiek. Mężczyzna, byl od niej lekko starszy. Uśmiechneła się, gdy podszedł i wziął ją za rękę. On nigdy nie moknął. Mogli być razem zawsze. Odeszli spokojnym krokiem, a ona wyszeptała bezgłośnie DZIĘKUJĘ.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 5
Mael
07-09-2018 11:42
To był piąty dzień wędrówki przez pustynię. Monotonię drogi urozmaicały jedynie kępy płowych traw i nagłe ataki wiatru, który wzbijał tumany piasku. Wieczorem, wyczerpana wędrówką, zobaczyłam na horyzoncie ognisko i siedzącą przy nim zgarbioną, czarną postać. Ogarnął mnie lęk, jednak spragniona towarzystwa i ciepła, podeszłam bliżej.
- Kim jesteś? – warknął mężczyzna, grzejący się przy ogniu, odwracając głowę... a raczej pysk. Miał długi, wysunięty pysk kojota, z którego wpatrywały się we mnie piwne oczy.
- Wędrowcem. Jestem Ina Soria.
- Z tych Soriów? Idę do nich już miesiąc. Podobno – warkot mężczyzny przeszedł w szept – czynią cuda. Czy i ty...?
- Kim jesteś? Jakiego cudu pragniesz?
- Jestem pastorem. Głoszę ewangelię pustyni. Nasze życie to wędrówka przez jałową pustynię, a gdy dochodzimy do jej kresu, umieramy – Pastor smutno zwiesił pysk.
- Niezbyt radosna ta ewangelia. Po co ci cud, skoro wiesz już wszystko o życiu?
- Marzę, żeby to, co głoszę, okazało się kłamstwem. Chcę odzyskać ludzką twarz.
Wyjęłam z kieszeni małe, składane lusterko. Otarłam je z kurzu i otworzyłam.
- Spójrz w Lustro Prawdy, ono pokaże twą duszę. Kim jesteś w swej duszy, w tego potem zmienić się musisz - wyszeptałam zaklęcie i podałam Pastorowi lustro.
Spojrzał w lustro... i nagle pysk kojota zmienił się w przystojną, ogorzałą twarz mężczyzny. Pastor ze zdumienia aż przetarł oczy.
- Widzisz – uśmiechnęłam się do niego. – W głębi swej duszy pozostałeś człowiekiem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 426
Blodeuwedd
08-09-2018 15:53
Nigdy nie widziałam kogoś takiego jak on. Mężczyzna idący z naprzeciwka był wysoki, szczupły i... zielony. Kiedy podszedł bliżej, zdałam sobie sprawę, że nie tylko ubrania, ale również jego twarz i dłonie, włosy i broda są zielone, czy raczej pokryte jakąś zieloną naroślą... Ale nie, to nie była narośl. To był mech.
Spojrzał na mnie udręczonymi oczami.
- Szukam rodziny Soriów. Wiesz, gdzie mieszkają?
- Jestem jedną z nich. Esperanza Soria.
- Ty też czynisz cuda?
- Jeśli ktoś wierzy, że mogę mu pomóc...
- A więc pomóż. Moje ciało pokrywa się mchem, nikt mnie już nie poznaje. Nie poznaję sam siebie – wyszeptał, patrząc mi głęboko w oczy. - Próbowałem go wyrywać, ale wrósł w moje ciało. To tak, jakbym obdzierał się żywcem ze skóry.
Milczałam, patrząc na niego uważnie, wsłuchując się w jego historię, która spowijała go jak gęsta mgła. Słyszałam przeszłość. Nie podobało mi się to, co usłyszałam, ale rozpacz w jego oczach była zbyt prawdziwa, bym mogła go odtrącić.
- Musisz złożyć ślub, że nigdy celowo nie skrzywdzisz żywej istoty. Nigdy – powiedziałam z naciskiem. Zadrżał lekko - wyraźnie się przestraszył.
- Skąd wiesz...?
- Po prostu wiem. Przysięgnij – zażądałam stanowczo, splatając ramiona na piersi w geście, który z pewnością nie był gestem błogosławieństwa. Ale gesty i cały ten teatr są przereklamowane. Patrząc mi w oczy wyszeptał słowa ślubowania, a ja skinęłam głową. Mech zaczął z niego opadać, ścieląc się u jego stóp jak miękki dywan.
Odeszłam bez słowa. Nie lubię podziękowań.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 115
tosieńka
09-09-2018 19:41
Na ścieżce za moimi plecami rozległ się odgłos kroków. Obróciłam się i zobaczyłam coś niecodziennego. Była noc, stałam pośrodku ciemnego lasu, a na ścieżce za mną stał mężczyzna porośnięty mchem. Większość ludzi wrzasnęłaby i uciekła, ale ja wiele w życiu dziwactw już widziałam. Skinął na mnie ręką, a ja poszłam jego śladami. Zaprowadził mnie do miejsca w lesie, gdzie ludzie z pobliskiej wioski wyrzucali śmiecie. Pokazał mi drzewa, które chorowały, zapewne przez jakąś zarazę czy pasożyta. Pokazał mi też polankę, która kiedyś musiała być lasem-teraz był to tylko spopielały, spalony skrawek ziemi. Przejęłam się tym zniszczeniem, cierpieniem natury, które pokazał mi ten człowiek. Zapytałam go, czego ode mnie oczekuje. "Zmień ludzi. Ratuj przyrodę" powiedział człowiek obrośnięty mchem i odszedł w mrok. Zostawił mnie ze smutkiem w sercu i zadaniem niemożliwym do wykonania.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 69
Angelight
09-09-2018 22:19
- Dlaczego mi pomogłeś i kim do cholery jesteś? - zapytał rozdrażniony Diablo. Po jego rękach ściekała krew jednego z bandziorów.
- Mamy takich samych wrogów panie Diablo - odpowiedziałem i wytarłem zakrwawony miecz o swoją czarną pelerynę.
- Nie potrzebuję pomocy, to moja krucjata, aby oczyścić miasto z tych parchów.
- Mylisz się. Od dziś to krucjata nas obu. Jestem Angelight, a to mój koń Antares. - Wierzchowiec zarżał i wlepił wzrok w Diablo. - Siłę daje mi pewien przedmiot, który jest w mojej rodzinie od lat.
- Ten przedmiot to cuchnąc wiadro szczyn? - zaśmiał się pogardliwie.
- Nawet szczyny mówią, że prowadzisz nielegalny biznesik... - Diablo przyglądał się na mnie wściekły, ale po chwili zapytał:
- Czego tak naprawdę chcesz?
- Moja rodzina jest strażnikiem kryształu pochodzącego nie z tego świata - wskazałem palcem na niebo - Jeden odłamek trzymany przy ciele wystarczy, aby mieć nadludzką siłę i zwinność kota. Wasz ród Soria może z tego skorzystać.
- W jaki sposób?
- Nie jestem sam, a moja rodzina chcę się z wami zjednoczyć, aby pokonać klątwę ciążącą nad obydwoma rodami. Wy macie zdolności, a my kryształ. Nie ujawnialiśmy się przez te lata myśląc, że sami damy rady. Niestety potrzebujemy was tak jak wy nas. Kryształ dał mi umiejętność jazdy konno, władania mieczem i szybkości. Moi krewni mają inne umiejętności wynikające z ich osobowości, kryształ je wydobywa i umacnia.
- A co by było gdybym teraz ciebie zabił i zabrał kryształ?
- Gdybyś tak zrobił straciłbyś swoje cuda na zawsze. Soria z kryształem nie istnieją. Jesteście, że tak powiem...uczuleni na niego.
Diablo przez dłuższą chwilę wpatrywał się we mnie już mniej wściekłymi oczami i powiedział:
- Nie ufam ci, ale porozmawiam ze starszyzną. Jeśli kłamiesz przysięgam, że cie zabije.
- nie będzie takiej potrzeby. Po rozmowie ze starszyzną zmienisz swoje zdanie na ten temat.
Diablo tylko warknął pod nosem, wsiadł na motocykl i odjechał. Wskoczyłem na Antaresa i wyjąłem spod kuloodpornego pancerza kryształ, całując go. Pogoniłem konia, bo wycie policyjnych radiowozów było coraz bliżej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 550
Mad2Kat
13-09-2018 22:19
Chyba trochę za długie...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1441
Tina
11-09-2018 09:32
Siedział na ławce przed moim domem i wpatrywał się w horyzont. Podeszłam bliżej i kiedy zapiszczały drewniane schody, nagle gwałtownie potrzasnął głową, jakbym obudziła go ze snu. Pastor z głową kojota spojrzał na mnie swoimi przenikliwymi oczami. Czekał na mnie i wiedział, że w końcu wrócę do domu, jak i ja wiedziałam, że go tam zastanę.
-Słyszałem, że możesz mi pomóc - powiedział cichutko.
-Być może, ale wszystko ma swoją cenę -odrzekłam.
-Nie zaprosisz mnie do środka, prawda?
Pokręciłam głową.
- Na to jeszcze za wcześnie.
- Wiele o tobie słyszałem, ale czy rzeczywiście potrafisz uczynić ze mnie na powrót człowieka? – w jego głosie dało się wyczuć zwątpienie. Nigdy wcześniej nie spotkałam nikogo, kto tak mocno nienawidziłby samego siebie.
- Ty musisz odnaleźć w sobie człowieczeństwo i miłość do bliźniego. Ja jestem jedynie tą, która wskazuje drogę. Potrafię poruszyć twoje serce, przenieść cię w trans i przywrócić ludzkie sny, za którymi tak tęsknisz, ale wszystko to trwa jedynie kilka chwil. Od ciebie zależy, czy tak już zostanie. Oboje wiemy, że sam przemieniłeś się w bestię.
- Pouczałem innych, dawałem im rady jak żyć, wydawało mi się, że przybliżam ich do Boga, a tymczasem ja sam coraz bardziej się od niego oddalałem. Byłem pastorem w Australii. Któregoś wieczora zaatakował mnie kojot. Następnego dnia nie zobaczyłem już w lustrze ludzkiego odbicia. Dlaczego mi pomagasz?
- Ponieważ to moje przeznaczenie. Ale pamiętaj, wszystko zależy od ciebie, ja sama nie czynię cudów.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 42
Gosiaczek
11-09-2018 13:01
Dzień rozpościera promienie wokół, ale to co widzę sprawia, że mam wrażenie, że zwariowałam. Kobita ociekająca strugami deszczu, kobieta na którą nieustannie pada deszcz. Podchodzę z zapytaniem skąd ta moc, a może raczej klątwa?
- Witaj, skąd te chmury, które sieją deszcz w Twoim życiu?
- Zostałam na nie skazana, mają towarzyszyć mi nieustannie, aż po mój kres...
- Nie tylko ja nie jestem w pełni normalna...
- Nie rozumiem??
- Również posiadam dziwne umiejętności. Jednak zdecydowanie bardziej przydatne, aniżeli towarzyszący Tobie deszcz. Ja potrafię zobaczyć przeszłość. Widzę co wydarzyło się w niewyjaśnionych sytuacjach, potrafię rozwiązać wszelkie zagadki. Jest to umiejętność bardzo przydatna, ale zarazem bardzo przerażająca. Znam wiele sekretów ludzi, o których wolałabym nie wiedzieć. Sceny, które oglądam mnie przerażają, a co najgorsze nie mam się z kim tym podzielić.
- Twoją moc można dobrze wykorzystać. Ma potencjał.
- Tak wiem, tylko jak potraktują mnie ludzie, gdy im powiem, że mam wizje?
- I tu jest problem. Mój deszcz jest widoczny dla wszystkich...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 194
mangusta
11-09-2018 21:13
Gdy jadę na wakacje zawsze pada. Odwiedziłam już wiele miejsc i zawsze tam padało. No kwestia przyzwyczajenia, że zbyt dużo słońca na urlopie nie mam, ale są tego plusy, nigdy nie ma tłumów. Podczas jednej z wyjazdowych wędrówek (akurat zwiedziłam Rzym) na schodach hiszpańskich spotkałam dziwną kobietę. Zdziwiona, co ja robię tutaj gdy tak pada deszcz. Ja ze spokojem, że zawsze tak jest gdy mam wolne, więc się przyzwyczaiłam. Mam wrażenie, że ona mnie nie rozumie. Ja jej pokazuje cudowne miejsce w którym jesteśmy i brak tłumów. Same możemy cieszyć się ich urokiem i atmosferą. Nagle kobieta się uśmiecha, a ulewa przemienia się w drobny, letni deszczyk. Nagle zrozumiała swoje przeznaczenie. Zwiedzać i się cieszyć tym co jest, bo to też może być piękne.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd