Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
866346 czytelników
1948 dyskusji
121396 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Romans z nutą dreszczyku - wygraj pakiet książek „Moje serce w dwóch światach”" i „W pułapce”.

Romans z nutą dreszczyku - wygraj pakiet książek „Moje serce w dwóch światach”" i „W pułapce”.

„Moje serce w dwóch światach”
Nowy Jork, miasto rozświetlonych alei i ludzi w ciągłym biegu. Miasto, które spełnia marzenia. Lou przyjeżdża tam, by nauczyć się nowych rzeczy. Wie, jak wiele kilometrów dzieli ją od Londynu, w którym mieszka Sam, jej nowy chłopak. Wie, że świeży związek może nie przetrwać próby odległości. Właśnie wtedy poznaje Josha. Josh ma spojrzenie zupełnie jak Will. Czy to możliwe, że istnieje mężczyzna aż tak podobny do miłości jej życia? Jasne staje się, że każda decyzja, którą podejmie w kwestii swojej przyszłości, całkowicie zmieni jej życie.

 

„W pułapce”

Klara budzi się rano na klatce schodowej. Nie pamięta, co się działo w nocy, nie wie, jak wróciła do domu. Z przerażeniem orientuje się, że od imprezy, na którą wyszła w sobotę, minęły dwa dni.
Odkrywa dziwne ślady na swoim ciele. A później dowiaduje się, że parę miesięcy wcześniej inną kobietę spotkało coś bardzo podobnego. Postanawia się z nią skontaktować. I wtedy ktoś podrzuca jej dziwny prezent. Co stało się z tamtą dziewczyną? Czy Klara będzie następna?

 

Romans z nutą dreszczyku? Bardzo proszę! Napiszcie romantyczną historię, którą zakończycie, wprowadzając wątek kryminalny. Niech miłosna aura zamieni się w przeszywający dreszcz! W treści wykorzystajcie tytuły obu książek.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają pakiet książek „Teraz albo nigdy” i „Nigdy się nie dowiesz”.

 
Regulamin
  • Konkurs trwa 5 września do 12 września włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - wydawnictwo Znak Literanova. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 2023
LubimyCzytać
05-09-2018 15:37
Jojo Moyes Jojo Moyes
Magda Stachula Magda Stachula
Moje serce w dwóch światach Moje serce w dwóch światach
W pułapce W pułapce
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1421
Stefcia14
06-09-2018 08:04
Kiedy tylko ją zobaczył, wiedział, że nigdy już nie będzie tęsknił. Jego serce znalazło się w dwóch światach - tym realnym i tym, gdzie było uwięzione w pułapce miłości. Popatrzył na ukochaną z uwielbieniem w oczach, a ona spojrzała na niego ogromnymi, brązowymi oczami. Jej czarną grzywę rozwiewał wiatr, a kremową sierść rozświetlało słońce.
Nagle klacz zastrzygła uszami. Też wychwycił ten dziwny dźwięk. Wcześniej słyszał go tylko raz, zaraz po tym, jak znalazł zagubioną Plazę na paśniku. Co się dzieje? Wyczuł strach ukochanej, jej przerażenie. Nigdy z nim nie podzieliła się swoją przeszłością, chciała o niej zapomnieć, a on nie nalegał. Uderzyła kopytem w ziemię. Uciekać czy nie? Wtedy zobaczył Właściciela. W jednej z dłoni niósł oba ich kantary, co oznacza przejażdżkę. Kiedy weszli na podwórze, Bobiemu stanęło serce. Stał tam ogromny pojazd, którego głośny warkot słyszeli wcześniej. Plaza zatrzymała się. Właściciel pociągnął ją, a ona zaczęła się wyrywać. Spokojnie, kochana, nic nam się nie stanie. Właściciel nas obroni. Niespokojnie ruszyła naprzód. Rozejrzał się po podwórzu. Czemu idziemy do boksu? Czemu tylko ja tam zostaję? Gdzie idzie Plaza? Zarżał z przerażenia. Zaczął szarpać uwiąz, walczył, ale nie mógł się uwolnić. Gdzie ona znikła? Usłyszał jej przerażone rżenie. Uderzał kopytami o ściany, a kantar wżynał mu się w pysk. Nic nie czuł poza strachem. Warkot odjeżdżającego pojazdu. Uspakajający głos Właściciela. Puste podwórze, pusty paśnik. Gdzie ona jest?!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1608
cauchy
06-09-2018 11:07
To była ich rocznica. Podejrzewała, że dzisiaj będzie chciał się oświadczyć. Nie był romantykiem, ale tym razem ją zaskoczył. Przyjechał po nią do pracy. Nawet umył samochód. Na przednim siedzeniu czekały na nią kwiaty i ulubione czekoladki. Podjechali pod elegancką restaurację w centrum, otworzył jej drzwi. Szarmancki i uroczy jak nigdy. Zamówili dania, rozmawiali, patrzyli sobie głęboko w oczy, roześmiani, beztroscy. Żadne nie zwróciło uwagi na klienta samotnie siedzącego przy stoliku w głębi pomieszczenia. On jednak uważnie się im przyglądał i przysłuchiwał.
-Kochanie, muszę ci coś powiedzieć.
-Tak…? – powiedziała z nadzieją.
-Ja… dostałem ofertę pracy. W Stanach.
-Co?! Jak ty to sobie wyobrażasz? Związki na odległość się nie sprawdzają!
-Wiem. Dlatego jeśli chcesz zostać, będziemy musieli się rozstać.
Wstała ze łzami w oczach i wybiegła z restauracji. Dogonił ją, przepraszał. Powiedział, że odwiezie ją do domu. W międzyczasie tajemniczy klient również się ulotnił.
Para poszła na parking. Już nie otworzył jej drzwi. Wsiedli do auta, ale pojazd nie chciał odpalić. Nagle piknął alarm, zamykając samochód. Szarpali za klamki, chcieli otworzyć okna, ale nic nie działało. Byli w pułapce.
Obudzili się na zimnych, stalowych stołach, oboje nadzy i związani tak, by ich dłonie się stykały.
-Chcieliście, by wasze serca znalazły się w dwóch różnych światach. Nie mogę na to pozwolić. Połączę je na zawsze – wydyszał tajemniczy gość, pochylając się nad kobietą, w lewej dłoni dzierżąc skalpel.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 73
Szyszka
06-09-2018 12:33
Która kobieta nie marzy o romantycznych chwilach spędzonych z ukochanym na małej łódce, która leniwie buja się na wodzie. Słońce, które parzyło cały dzień powoli zbliża się do horyzontu ubierając przyrodę w najpiękniejsze barwy. Janine urzeczona tą chwilą spogląda na swojego ukochanego i przez jej głową przebiega myśl, że jest z nim tak bardzo szczęśliwa, że chciałaby, aby ta chwila trwała wiecznie.
Z zamyślenia wyrywa ją nagłe kołysanie łódki, które sprawia, że instynktownie mocno chwyta się brzegów i zerka do wody szukając powodów tego nagłego zmącenia spokoju. Z przerażeniem zauważa, że jej odbicie w wodzie przybiera twarz osoby ubranej w kostium nurka, która gwałtownym ruchem chwyta ją za dłoń i ciągnie do wody. Janine całym ciałem zapiera się o ławkę, na której siedzi i gwałtownie szamota się próbując wyrwać z uchwytu. Wzrokiem szuka swojego ukochanego, bo przecież powinien być obok niej i walczyć z tą bestią z głębin, a tymczasem on stoi wyprostowany, podpierając się pod boki niczym super bohater i prezentuje swój najlepszy uśmiech, w którym się tak mocno zakochała. Panika przepełnia jej ciało, ale słabnie, gdy nagle Tom rusza w jej stronę i pomimo jej szarpania próbuje ją wziąć na ręce. Wyobraźnia Janine wariuje, bo teraz już nic nie rozumie? Czy to jakiś kawał? Czy może tylko jej się przewidziało i Tom od razu ruszył jej z pomocą? Pomyślała "MOJE SERCE W DWÓCH ŚWIATACH" bije, ale idąc za głosem serca z chwili pewności co do swego ukochanego zwalnia swój opór na łódce, by uchronić się w ramionach ukochanego. Jednak Tom ponownie uśmiecha się szeroko, szepcze jej do ucha "Żegnaj Dziecinko" i zdecydowanym ruchem wrzuca ją do wody wprost w ręce postaci z głębin. Szok paraliżuje jej ruchy i w pierwszej chwili zupełnie bez walki daje się wciągnąć pod wodę jako ostatni widok mając przed oczami dumną i roześmianą postać Toma...Nagle znalazła się W PUŁAPCE.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1215
kacza666
06-09-2018 17:45
Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie taką samą miłością? Od zawsze myślałam, że nie. Przecież nie zakochałabym się w tym drugim gdybym na prawdę kochała pierwszego, prawda? A jednak. Wiecie jakie to uczucie? Jak by moje serce w dwóch światach żyło. I to światach tak różnych od siebie. Z wyglądu są identyczni, w końcu to bliźniacy ale ich charaktery są jak ogień i woda - dosłownie. Jak doszło do tej całej, zakręconej sytuacji? Zobaczyłam mojego P. na ulicy, podbiegłam do niego i złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek. Wyglądał na zaskoczonego ale
w końcu cała sytuacja działa się bardzo szybko, a ja zaatakowałam znienacka. Po chwili doszedł jednak do siebie i dał się zaciągnąć do mojego mieszkania. Sex był niesamowity, dziki, namiętny. Do tej pory był bardzo delikatny, a jego zachowanie bardzo asekuracyjne. Podobała mi się ta zmiana. Po wszystkim gdy leżeliśmy wyczerpani w miękkiej pościeli przyznał się, że nie jest P. tylko jego bratem bliźniakiem. Nie powiem, przez moment czułam wściekłość i zażenowanie. Jak mógł mnie tak oszukać i wykorzystać? Zaraz jednak nowo odkryte uczucie wzięło górę nad rozsądkiem i jestem tu gdzie jestem. Nie mogę jednak ciągnąć tego w nieskończoność, bo niby jak? Od kilkunastu miesięcy wiodę podwójne życie i jestem już tym zmęczona. Miłość powinna uskrzydlać, tymczasem ja czuję się jak w pułapce. Nie potrafię wybrać, próbowałam już tyle razy i zawsze kończyło się to porażką. Do tego T. szantażuje mnie, że jeśli w końcu nie podejmę decyzji i nie wybiorę jednego z nich, powie o wszystkim bratu. Zmieniłam więc taktykę i postanowiłam, że to nie ja będę wybierać, lecz to oni będą walczyć o mnie na śmierć i życie. To rozsądne posunięcie. Przecież muszę mieć całkowitą pewność na ich oddanie i determinację by ze mną być. Poza tym nie zniosłabym myśli, że któryś z nich jest z inną. Przecież ich kocham. Zaczynamy grę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 80
zakladka
06-09-2018 18:33
Umówiła się ze mną. Chce dać mi drugą szansę. Zakładam swoją najlepszą koszulę, stawiam włosy na żel (tak jak lubi). Łapię za kupiony wcześniej bukiet czerwonych róż i udaję się nad Wisłę. Kiedyś to było NASZE MIEJSCE.

Widzę ją. Ma na sobie spodnie dżinsowe i czarną kurtkę? Nie mogła się bardziej postarać?! Przecież to randka! No trudno, jest taka piękna, że wszystko jej wybaczam. Podchodzę bliżej, mówię, że miło ją widzieć, wręczam kwiaty, a ona... z kwaśną miną oznajmia, że nie trzeba było, że zgodziła się na spotkanie, bo chciała zamknąć ten rozdział za sobą. Zaciskam mocniej pięści. Mam ochotę ją udusić.

A mogło być tak romantycznie... Kocham ją i nienawidzę. Moje serce w dwóch światach... chcę by żyła i umarła... Przyznaję, że Ilona znalazła się w pułapce...
Rozglądam się dookoła. Łapię ją za szyję, ściskam mocno, oczy ma szeroko otwarte, gdyby mogła pewnie krzyczałaby o pomoc. Przestaje się ruszać, jej ciało opada w moje ramiona. Wącham jej włosy, dotykam piersi. Jest ciepła. Żegnam się z nią, czule całuję. Zaciągam ją do wody. Mam mokre buty i nogawki.

Nie widzę jej. Chyba ją zabiłem, ale skoro nie chciała być ze mną, to nie będzie z nikim innym. Idę do samochodu. W domu napiję się whisky i w końcu odpocznę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 966
Mollinka_90
06-09-2018 19:49
Ostrzegano mnie, kiedy zaczynałam spotykać się z Marcinem, że związek z policjantem jest trudną sprawą, lecz nic nie obchodziły mnie te przestrogi. Uważałam, że znakomicie pogodzimy jego zawodowe obowiązki i naszą miłość. Chociaż Marcin był pasjonatem swojej pracy i często powtarzał: „MOJE SERCE W DWÓCH ŚWIATACH: jednym jesteś Ty, drugim praca”, to rzeczywiście nie brakowało nam romantycznych wyjazdów i drobnych wspólnych chwil szczęścia. Planowaliśmy ślub i całymi dniami chodziłam cała w skowronkach. Marcin zresztą pewnie też bujał w obłokach, bo przeoczyliśmy pewne sygnały, które powinny dać nam do myślenia, że coś jest mocno nie w porządku. Ani się obejrzeliśmy, a znaleźliśmy się W PUŁAPCE. Jak się okazało, moja szefowa od dawna zajmowała się interesami na boku. Nie wiedzieliśmy o tym, dopóki podwójna działalność naszej firmy nie ujrzała światła dziennego dzięki Adze – nowej księgowej, która nie chciała brać udziału w przestępczym procederze. Z dnia na dzień z narzeczonej policjanta stałam się świadkiem w prowadzonej przez niego sprawie, która miała mieć swój dalszy ciąg na sali sądowej. Co najgorsze, moja szefowa okazała się żoną lokalnego bossa mafii. Właśnie trzymam w ręku mój pierwszy i mam nadzieję ostatni w życiu list z pogróżkami, który zamierzam pokazać ukochanemu, gdy tylko wróci do domu. Problem w tym, że miał wrócić dwie godziny temu, a do tej pory nie dał żadnego znaku życia i nie odbiera telefonu. Bardzo się martwię, ktoś puka do drzwi, czy powinnam otworzyć?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 111
kor_nelka
06-09-2018 19:53
Mój narzeczony czekał już przed moim biurem. Ruszyłam w jego stronę. Mimo tego, że był ubrany w garnitur, zapewniał, że wracamy do domu. Znałam go bardzo dobrze. Wiedziałam, że przygotował jedną z tych swoich romantycznych kolacji. Miałam rację. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się. Jedzenie było gotowe, podane dość wykwintnie - w jego stylu.
- Myślałem, że moglibyśmy już zacząć planować nasz ślub, chciałbym w końcu móc nazwać cię moją żoną. Uśmiechnęłam i upiłam trochę wina.
Gdy to zobaczył, uniósł swój kieliszek mówiąc - Za nas - tym samym zmuszając mnie do wypicia całej jego zawartości.
- Pójdę po wino - odparł i wyszedł do kuchni. Rozmyślałam nad tym co powiedział. W głębi duszy na prawdę cieszyłam się na myśl o ślubie. Moglibyśmy w końcu zacząć planować coś poważniejszego. Wyszłam z salonu, aby powiedzieć mu co czuję. Stojąc w progu zauważyłam, że wsypuje jakiś proszek do jednego z kieliszków.
- Kevin? - zapytałam niepewnie - co ty robisz?
Szybko się odwrócił i gdy tylko zrozumiał, że już tego nie odkręci zaczął spokojnie mówić.
- Wszystko wytłumaczę... Moje serce jest w dwóch światach. Twoim... i mojej pierwszej żony. Ukrywałem to, bo zależało mi na was obu. Kilka dni temu śledziła mnie i dowiedziała się o twoim istnieniu. Zagroziła mi.
- Co ty mówisz? Kłamiesz, to nie może być prawda... - zaczęłam mamrotać bardziej sama do siebie niż do niego. Zaczęło mi się kręcić w głowie, nie do końca wiedziałam co się dzieje.
- Przykro mi Mary. Jesteś w pułapce.
Upadłam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 562
Paulina
06-09-2018 21:22
Poranek, a raczej południe po naszym ślubie i weselu rozpoczęłam zauważając brak Pawła w łóżku. Z jednej strony to dobrze, bo potrzebowałam chwili na samotne wspominanie wczorajszej zabawy, a z drugiej strony… brakowało mi jego ciepła u mego boku. W końcu spełniło się moje marzenie z dzieciństwa o białej sukni i całego tego ślubno-weselnego blichtru. I pomyśleć, że Paweł pojawił się w moim życiu tak niedawno i niespodziewanie… jeszcze trzy miesiące temu w życiu bym nie powiedziała, że w tym momencie będę szczęśliwą i po uszy zakochaną żoną. Pawła poznałam w pracy, był jednym z nowych klientów naszej agencji i tego dnia, w którym odwiedził biuro, wpatrywał się we mnie z nieskrywanym zainteresowaniem, w wyniku czego przed samym opuszczeniem naszej siedziby, podszedł do mnie, by wziąć mój numer telefonu. Od randki do randki, od słowa do słowa, wpadłam jak śliwka w kompot. Decyzja o ślubie wyszła z inicjatywy mężczyzny mojego życia, co mnie niezmiernie radowało, bo przecież każda kobieta marzy o romantycznych oświadczynach, które w naszym wypadku odbyły się przy pomniku warszawskiej syrenki, gdzie spotkaliśmy się na naszej pierwszej randce. Nagle poczułam stereo z żołądka i postanowiłam wstać z łóżka, by zjeść pierwsze śniadanie w roli szczęśliwej małżonki cudownego i romantycznego mężczyzny.
Kiedy pojawiłam się w kuchni, nie zastałam w niej Pawła, co mnie zdziwiło, bo po weselu byliśmy padnięci i podjęliśmy decyzję, że po śniadaniu przeliczymy pieniądze, które zebraliśmy w kopertach. Na stoliku leżało coś błyszczącego, więc podeszłam bliżej i zobaczyłam coś, co zwaliło mnie z nóg. O wazon z moim ślubnym bukietem, oparta była koperta z napisanym charakterem pisma Pawła moim imieniem, a obok leżała jego obrączka. Słaba z emocji usiadłam na krześle, po czym rozerwałam kopertę. Na kartce przeczytałam słowa:
„Agato,
Postanowiłem zostawić Ci obrączkę na pamiątkę naszego „związku”, który chyba dla Ciebie był prawdziwy. Miałem ochotę zabrać ją i sprzedać, bo była sporo warta, ale uznałem, że i tak jej nie potrzebuję, skoro mam o wiele więcej pieniędzy dzięki naszym gościom i ich kasie z kopert. Zapewniam Cię, byli hojni.
Nie dzwoń, nie pisz, nie szukaj mnie. Zablokowałem Twój numer i w razie gdyby to nie zadziałało, usunąłem z twojej komórki numer telefonu, który przez te kilka miesięcy służył jako mój. Nie musisz borykać się z unieważnianiem małżeństwa, bo podałem doskonale sfałszowane dane i dokumenty. Do mojej rzekomej rodziny i znajomych też się nie dodzwonisz, bo byli podstawieni. Usunąłem też z Twoich urządzeń i wyrzuciłem z albumów wszelkie zdjęcia, które przez nasz wspólny czas zrobiliśmy. Żeby nie przyszło ci do głowy, aby zanieść mój wizerunek na policję. A nawet jeśli pójdziesz, to wyjdziesz jedynie na idiotkę, która zaufała oszustowi matrymonialnemu. Byłaś moją najbardziej zdesperowaną ofiarą i przez to nigdy cię nie zapomnę!”.
Kiedy skończyłam to czytać, nie miałam nawet siły na łzy. Byłam otumaniona, ale zaraz zaczęłam sprawdzać, czy to co napisał mężczyzna, którego kochałam, było prawdą.
Było.
Nie miałam żadnych wspólnych zdjęć, jego numeru telefonu ani pieniędzy z kopert. Najważniejsze jest to, że nie miałam męża i osoby, która wydawała się być moją drugą połową. Wykręciłam numer do jego świadka, jego matki i siostry – wszystkie numery były nieaktywne. MOJE SERCE BYŁO TERAZ W DWÓCH ŚWIATACH: miłości oraz rozpaczy, połączonej z nienawiścią.
Przeżywałam swój własny dramat, ale nie mogłam tego tak zostawić. Zaczęłam myśleć i zrozumiałam, dlaczego on – bo teraz już nie znam jego imienia – tak mocno napierał na tak modne w USA rozwiązanie, jakim jest ślub i wesele bez elektroniki. Nikt z naszych gości nie miał w trakcie uroczystości ani telefonów komórkowych, ani aparatów czy innych sprzętów. A fotograf to podobno „dobra znajoma rodziny”. Czułam się, jak W PUŁAPCE, odseparowana od wszelkich możliwości pomocy. Nie wierzyłam jednak, że nikt z moich znajomych czy rodziny nie miał choć jednej fotki, na której znajdował się on. Już chciałam dzwonić do mamy, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdębiałam. Czyżby to był głupi, makabryczny żart i Paweł wrócił?
Czym prędzej otworzyłam drzwi i na progu mojego mieszkania zastałam piękną blondynkę, moje zupełne przeciwieństwo. Kobieta była w widocznej ciąży. Spuchnięta na twarzy od płaczu, zapytałam:
- W czym mogę pomóc?
Kobieta odparła:
- Czy mogę porozmawiać z Adrianem?
Zdziwiłam się.
- Tu nie mieszka żaden Adrian, musiała pani pomylić mieszkania. – Chciałam już zamknąć, kiedy dziewczyna żachnęła się.
- To nie mieszka pani z mężem?
To było dla mnie za dużo emocji jak na jeden dzień i osunęłam się po framudze.
- Słucham?
- No, Adrian, pani mąż. Obserwowałam was wczoraj podczas waszego ślubu pod urzędem stanu cywilnego. Chciałam móc w przyszłości pokazać swojemu dziecku, jak jego tatuś się go wyrzekł, dlatego robiłam wam zdjęcia i... Czy wszystko w porządku?
Ostatnie zdanie usłyszałam jakby z daleka i zrobiło mi się czarno przed oczami. Odpłynęłam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 79
Makiwarrior
12-09-2018 22:27
5000 znaków? Close enough :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 370
ReaderX
07-09-2018 10:52
Bycie prywatnym detektywem ma swoje zalety. Zamiast brnięcia w policyjne papiery i słuchania zblazowanych przełożonych po prostu robię swoje - rozwiązuję trudne sprawy. Ostatnia sprawa jednak nie daje mi spokoju. Otóż dostałem anonimowe zlecenie na śledzenie pewnej młodej pary. Zlecenie anonimowe ale pieniądze z koperty były mi bardzo potrzebne. A więc mija tydzień - para się publicznie migdali, chodzą na kolacje do restauracji, byli razem na festynie, on jej kupuje kwiaty. Żadnych śladów zdrady, brak konfliktów. No sielanka normalnie. Po tygodniu na wycieraczce przed moim biurem ląduje pakunek - gruba koperta z pieniędzmi i dołączona, prosta wizytówka z napisem "W pułapce". Nie mając innych zleceń dalej śledzę tą zakochaną parę. Znów siedzę w ich 'ulubionej' restauracji a im dłużej się im przyglądam tym zaczynam dostrzegać więcej szczegółów w zachowaniu młodej kobiety. Uśmiech wydaje się wymuszony a gdy się śmieje jej oczy zdają się "mówić" coś innego. A on? Zaraz zaraz, skąd znam tą twarz? Tak! To jakby młodsza wersja "Krwawego Kardiologa" - seryjnego mordercy wyrywającego ofiarom serca! Ta twarz! Czyżby to był jego syn? Trudno mi zebrać myśli gdy nagle chłopak wstaje i podchodzi do staromodnej szafy grającej. Wrzuca drobniaka a po chwili w sali rozlega się melodia jakiejś starej piosenki country. Nie zwracam na to uwagi do momentu gdy para staruszków ze stolika obok z rozrzewnieniem wspomina jak przy "Moje serce w dwóch światach" rozpoczęli nowy rozdział w swoim życiu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd