Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
858183 czytelników
1907 dyskusji
119677 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Bitwa o posprzątany pokój - wygraj książkę „Zakon Rozbitej Soczewki".

Bitwa o posprzątany pokój - wygraj książkę „Zakon Rozbitej Soczewki".

Czy Alcatraz zdoła uratować oblężone miasto? Jeśli Mokia upadnie, jej los mogą podzielić pozostałe Wolne Królestwa, a wtedy cały świat znalazłby się we władaniu złowrogich Bibliotekarzy. Choć jego jedyna broń to kilka par soczewek, zapas wybuchowych pluszowych misiów i niewiarygodny talent do psucia, Alcatraz i tak podejmie wyzwanie. Wystarczy, że pokona armię monstrualnych bibliotekarskich robotów, oddziały Bibliotekarzy, którzy mają normalny wzrost, lecz są nadzwyczaj groźni, oraz najniebezpieczniejszego przeciwnika – własną matkę! Tym razem nawet jego nadzwyczajny talent do psucia może nie wystarczyć. Czy Alcatrazowi uda się jeszcze raz uratować sytuację?

Alcatraz musi stawić czoła własnej matce, wyposażony jedynie w talent do psucia, zapas wybuchowych misiów i kilka par soczewek. Wyobraźcie sobie, że w równoległej rzeczywistości arcywrogiem każdego z Was jest... Wasza rodzicielka. Opiszcie przebieg tego emocjonującego starcia! Napiszcie, co jest przedmiotem sporu i jakimi 3 dziwnymi atrybutami dysponujecie w tej walce? Czy w ruch pójdą nieświeże skarpety?

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Zakon Rozbitej Soczewki - Jacek Skowroński

Zakon Rozbitej Soczewki

Autor: Brandon Sanderson

Czy Alcatraz zdoła uratować oblężone miasto? Jeśli Mokia upadnie, jej los mogą podzielić pozostałe Wolne Królestwa, a wtedy cały świat znalazłby się we władaniu złowrogich Bibliotekarzy. Choć jego jedyna broń to kilka par soczewek, zapas wybuchowych pluszowych misiów i niewiarygodny talent do psucia, Alcatraz i tak podejmie wyzwanie. Wystarczy, że pokona armię monstrualnych bibliotekarskich robotów, oddziały Bibliotekarzy, którzy mają normalny wzrost, lecz są nadzwyczaj groźni, oraz najniebezpieczniejszego przeciwnika – własną matkę! Tym razem nawet jego nadzwyczajny talent do psucia może nie wystarczyć. Czy Alcatrazowi uda się jeszcze raz uratować sytuację?

Regulamin
  • Konkurs trwa 8 sierpnia do 15 sierpnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - wydawnictwu IUVI. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1926
LubimyCzytać
08-08-2018 14:08
Zakon Rozbitej Soczewki Zakon Rozbitej Soczewki
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 6
Dolores
09-08-2018 02:32
30.10.2008r. Dzień do Halloween, dwa dni do Wszystkich Świętych. Godzina 13:42, słyszę szybkie i głośne kroki zmierzające do mego pokoju. To już blisko, od wojny dzielą mnie sekundy. Jestem dobrze wyposażona, moją bronią jest wydrążona dynia, maska Freddiego Krugera oraz świeca. Za drzwiami słyszę oddech, intruz Mama na horyzoncie, a więc BITWA O HALLOWEEN ROZPOCZĘTA, równo o 13:44.
-Jutro wieczorem pójdziesz odebrać kwiaty, które zamówiłam dla świętej pamięci pani Eli i razem pójdziemy je zanieść, a potem jeszcze odwiedzimy twoją prababkę i pojedziemy na cmentarz do pobliskiej wioski, muszę odwiedzić pana Zbyszka, a pojutrze nie zdążymy tego zrobić, bo jedziemy na groby do mojej rodzinnej miejscowości.
-Przykro mi, ale nie ma takiej mowy. Jutro wieczorem idę do Magdy, zrobimy maraton horrorów i...
-Bez dyskusji, nawet nie ma takiej mowy!
-Ale mamo, kupiłam już maskę Freddiego Krugera, wyciełam dynie i zapaliłam świeczkę odganiającą złe moce.
-Niech tylko tata przyjdzie...
Maska, świeczka i dynia kontra broń mamy, czyli tata. Kto wygrał? Zła moc, której świeczka nie była w stanie odgonić. Nie ma mocnych na intruza mamę, a tata jest po prostu pod jej silnym wpływem. Dwoje na jednego, nie ma szans. Widząc, że gaszę świeczkę i ściągam maskę, na odchodnę dodała:
-Miąższ z dyni zanieś do kuchni, ugotuje na jutro zupę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 366
Isleen
09-08-2018 12:08
Studiuję już 4 rok, więc wiele bitew o słoik za mną. W trakcie walki dla mojego wroga nie liczy się to, że jestem dorosła, potrafię ugotować coś więcej niż wodę na herbatę oraz fakt, że koło domu niedawno wyrósł mi już trzeci sklep spożywczy.
Aby spełnić swój matczyny obowiązek wróg wciska mi do torby kolejny słój z bigosem, opakowanie surowego makaronu i żółty ser – produkty pierwszej potrzeby, bez których według mamy nie poradzę sobie z życiem.

Dziś będzie inaczej - myślę sobie – dziś ją pokonam. Wszystko dokładnie zaplanowałam.
Po pierwsze - wzięłam tylko miniaturową torebkę, w której nie zmieści się nawet opakowanie żółtego sera. Po drugie, przyjechałam autobusem, a mama na pewno nie skaże mnie na dwie godziny spędzone w wyjątkowo tłocznym środku transportu i kolejne 15 minut pieszej drogi do mieszkania z reklamówką pełną bigosu. Trzeci punkt mojego planu jest kluczowy – przyjechałam dokładnie w dzień, kiedy mamę odwiedza również moja siostra z dziećmi. Kto przejmowałby się małą niepozorną mną, kiedy może dokarmiać słojami bigosu cudowne wnuczki?

Ostatnie godziny to był istny pokaz finezji w faszerowaniu dzieci. Córki siostry ledwo oddychają z przejedzenia. Idę do przedpokoju ubrać buty i udaję, że wcale nie zauważyłam torby wypchanej bigosem po brzegi. Dziękuję za obiad i dotykam klamki w głowie przybijając sobie mentalną piątkę za pięknie rozegraną bitwę.

- Poczekaj chwilkę – mówi mama – zaraz Cię odwiozę. Przecież bigos nie będzie jechał autobusem!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 67
polisyndeton
09-08-2018 13:56
Tę rundę wygrała. Leżę na kanapie i słyszę JEJ śmiech dobiegający z dołu. Poszło jak zwykle o niepozmywane naczynia. A znokautowała mnie tylko dzięki zepsutej zupie. Rozglądam się wokół, ale nie widząc niczego, co mogłoby posłużyć za broń, podnoszę się i idę na strych. Chwytam mały pistolet na wodę, należący niegdyś do mojego brata, szpulę wściekle różowej grubej nici i lusterko z pozłacaną ramą. Schodzę na dół jak najciszej, gdyż ONA ma wyczulony zmysł słuchu. Jak zresztą wszystkie inne zmysły!
Lusterko kładę na stoliczku w salonie i cicho czekam. Po zaledwie kilku minutach słyszę kroki. Wchodzi z misą sałatki owocowej, która upada z brzękiem na ziemię, gdy widzi wycelowany pistolet.
- Nie! – krzyczy z rozpaczą i piszczy, kiedy woda niszczy jej trwałą.
Dopada do lusterka i zaczyna oglądać swoją zrujnowaną fryzurę i rozpłynięty makijaż, a w tym czasie ja obwiązuję ją szybko nicią i skutecznie unieruchamiam.
- Nadal przeszkadza ci, że nie pozmywałam wieczorem naczyń, mamusiu? – pytam złośliwie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 23
Lancasterka
09-08-2018 17:23
Bitwa o telewizor.
Cel strategiczny: zdobycie kontroli nad pilotem.
Moja taktyka: podstęp i brak litości. Atrybuty - jedna duża czekolada, książka, wygodny fotel.

Sadzam mamę w fotelu. Zanim zdąży uciec, na stoliku obok kładę czekoladę. Wcześniej przeprowadzone śledztwo daje mi pewność, że przeciwniczka uwielbia słodkości. Teraz już tylko wystarczy uśpić czujność... i zastosować manipulację. Przekonuję rodzicielkę o niewątpliwych zaletach powieści. Na początku niepewna, ale powoli zgadza się spróbować i powoli sięga po książkę. Ja w tym czasie po cichu zakradam się do salonu. Jeszcze nasłuchuję, ale po chwili uświadamiam sobie, że to starcie wygrałam. A seriale są moje.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 886
Gosia
09-08-2018 19:51
- Na potęgę posępnego mopa -ruszam do natarcia na kuchnną podłogę
- Odejdź siło nieczysta!! - krzyczy Mama
- Siabada, siabada, ty i ja, uuuu miotełko do sprzątania... - nie daję za wygraną i sprawnie omiatam pajęczyny
- A kysz! - próbuje Mama
- Czary mary, czary mary i już są umyte gary!!! - podnoszę ręce w zwycięskim geście
- No dobra tym razem wygrałaś - kapituluje Mama i wyjmuje z lodówki pyszny torcik :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 304
Ika
09-08-2018 21:21
- Jeszcze śpisz? - zapytała mama energicznie wchodząc do pokoju - Wstawaj! Tyle mamy dziś do zrobienia!
- Jeszcze chwila...wiesz, że do późna pracowałam - wymamrotałam.
- No tak, ale moja droga jest już prawie południe, a z tego co mi wiadomo to od dziś masz już wolne.
I wtedy coś miękkiego spadło na moją głowę. Była to chabrowa poduszka. Uchyliłam oko i spostrzegłam, że mama ma ze mnie niezły ubaw.
Ach tak? - pomyślałam i chwyciłam leżącą obok poduszkę.
I tak się zaczęło. Uzbrojona w siły, dobry humor i poduszkę podjęłam wyzwanie. Walka była równa, tym bardziej, że przeciwniczka dysponowała taką samą bronią. Wkrótce mama, śmiejąc się od ucha do ucha, wyczerpała zapas sił. Mimo wygranej nie poszłam dalej spać, za to obie zyskałyśmy coś z porannej bitwy - był to dobry humor na cały dzień.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 427
joola
10-08-2018 00:26
Moją bronią w walce z mamą jest/była pozorna bezbronność.

A oto jej atrybuty:
1. Słowa:
"jak zwykle masz rację mamo, to moja wina"
"tak, oczywiście, zachowałam się jak palant, przepraszam'
"nic nie wiem na ten temat, nigdy bym tego nie zrobiła"

2. Mimika:
wyraz niewinności w wielkich niebieskich oczach
drżące, ewentualnie rozdziawione,usta
bladość powłok skórnych

3. Pozy:
"jestem taka malutka"
"słabo się czuję"

Przykład:
Mam ochotę na wagary. Moja mama, mój wróg, jest szalenie daleko od udzielenia mi błogosławieństwa na pozostanie w domu.
- Nie ma mowy, udajesz, nic ci nie jest.
- Ale mamo! Nigdy bym tego nie zrobiła!
Tu blednę na zawołanie, usta mi drżą, oczy łzawią od wyimaginowanego cierpienia..
Matka mięknie.
- Kombinujesz coś?
- Ja??? - niewinność i zdziwienie moich wielkich niebieskich oczu -
Może masz rację... - kulę się ze "słabości" - Może to moja wina... Zjadłam całą pizzę, może czwarty raz nie zwymiotuję...?

Wygrana jest stuprocentowo pewna. Matka pokonana bronią psychologiczną.
Pozwala zostać w domu, parzy mi herbatkę, wychodzi do pracy.
Ahoj! Dom, komputer, PS, telewizor są moje!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 424
Marta
10-08-2018 12:31
Hmmm moja broń to
Rower, rolki, słuchawki i iPad.... Broń najlepsza na rodzicielke dla której najnowsza multimedia to czarna magia.
Od wieczna broń mamy to
- a nie mówiłam
- w ogóle nie słuchasz co ci mówiłam
- dziki rechot
I wzrok który miażdży nawet twardziela
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 354
marKiza
10-08-2018 14:19
Z punktu widzenia Miażdżącej Apokaliptycznej Mocy Antydestrukcyjnej (w skrócie MAMA):
Godzina 7:23 wyjście Obiektu Zaśmiecającego potocznie zwanego "Córeczką" z Mrocznej Pieczary zwanej POKOJEM ku światłości podwórka i mrocznym czeluściom autokarowej bestii wiozącej ku Zgubie i Bolesnym Odmętom Szkolnych Murów..
7:57: Zaglądam do pokoju i od razu natykam się na podstępną "śmierduchę" czyli podstępnie wydaloną przez kota wczorajszą kolację. Moje dziecko wie, że są dla mnie bramy nie do przejścia! Jedną z nich jest bezsprzecznie KOCIA KUPA! Broń zadziałała.. cofające się śniadanie z poranną kawą zmuszają mnie do chwilowego odwrotu. Pośpieszny rzut oka na Zaśmiecony Świat Nastolatki przekonuje mnie, że moja interwencja w dniu dzisiejszym jest możliwa dopiero w porze poobiedniej (13:55), gdy Obiekt Zaśmiecający wróci w domowe pielesze i zmuszona głodem, groźbą i prośbą uprzątnie BOMBĘ Nr. 1.

14:45: Oczywiście zaraz po rozbrojeniu broni nr.1 Dziecko odpala broń nr 2
- powłóczyste spojrzenie spod aksamitnych, dłuuugich rzęs zakończone refleksyjnym: "Kocham Cię Mamo"... tracę siły obronne ale powodowana resztką zamiłowania do porządku wydalam z siebie gniewny pomruk: Sprzątaj!
i broń nr.2 zostaje skutecznie rozbrojona.
14:58: Włączają się opcje uspokajająco - obronne typu: "Dobrze mamo, po lekcjach", "Już sprzątam tylko najpierw podleję kwiaty" lub "Oczywiście tylko muszę na godzinkę iść do Przyjaciółki, wiesz... projekt naukowy" co automatycznie skutkuje późnymi powrotami do Domowych Pieleszy, Niekończącym się Stosem "tego co było zadane", uporczywym roszeniem kaktusowatych...i (19:37) odpaleniem Ostatecznej Broni Nr. 3: "Zmęczonam… Obiecuję, jutro będzie tu jak w pudełeczku, dobrze mamusiu? Dobrze?" KAPITULACJA!(22:09) Miażdżąca Apokaliptyczna Moc Antydestrukcyjna w skrócie MAMA pada na łóżko i pogrąża w letargu. (22:17) Kochana Córeczka z szatańskim uśmieszkiem na anielskiej buzi przykrywa mnie kołderką i udaje się wykonać tysiące arcynieważnych rzeczy, które nastolatki zwykle robią przed snem.

KONIEC!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd