Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
852115 czytelników
1870 dyskusji
118276 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Osobliwi mieszkańcy kamienicy - wygraj książki "Minione chwile" i "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą".

[Trwa do 31 maja] Osobliwi mieszkańcy kamienicy - wygraj książki "Minione chwile" i "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą".

W „Kamienicy pod Szczęśliwą Gwiazdą” na krakowskich Dębnikach mieszkają różni lokatorzy: zadzierający nosa posiadacz sieci restauracji, emerytowana artystka, młoda matka z dwójką uroczych dzieci, para nadętych pracowników korporacji i wreszcie rodzina, w której wszystkie kobiety noszą imiona zaczerpnięte z dramatów Szekspira. Stary dom kryje niejeden sekret. Jego tajemniczy właściciel proponuje mieszkańcom udział w pewnym zaskakującym wyzwaniu. Czy zagadkowe zadanie okaże się dla sąsiadów uśmiechem losu, czy trudnym do pokonania problemem?
 

Anna, bohaterka „Minionych chwil”, pozostawia wszystko za sobą i wyjeżdża do Szkocji, by uleczyć złamane serce. Tam znajduje pracę w posiadłości Lady Abigail. Historia starszej pani wstrząsa młodą dziewczyną. Lady Abigail kochała kiedyś ze wzajemnością młodego, polskiego oficera, Waldemara Leśniewieckiego. Jednak wszystko sprzysięgło się przeciw tej miłości. Dwie kobiety, jeden mężczyzna i wielka miłość we wszystkich jej odcieniach. Burzliwe losy rodziny McGregorów ujrzą światło dzienne na tle chłodnych wrzosowisk, wysokich klifów i starych budowli, opowiadających swoje własne, przejmujące historie.

 

Piszecie powieść obyczajową, w której bohaterka ze złamanym sercem wprowadza się do kamienicy przy klifach. Wplećcie w krótką historię przeprowadzki, galerię osobowości zamieszkującą stary, nieduży budynek. Pamiętajcie, że humoru nigdy za wiele ;)

 

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1600 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają pakiet książek "Minione chwile" i "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą".

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 24 maja do 31 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1600 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Filia.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 1871
LubimyCzytać
24-05-2018 16:23
Gabriela Gargaś Gabriela Gargaś
Agnieszka Krawczyk Agnieszka Krawczyk
Minione chwile Minione chwile
Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 133
Agunia
24-05-2018 18:22
Od przeprowadzki Aldony, minęły już dwa miesiące. Dziewczyna była bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Po zawodzie miłosnym musiała coś zmienić. Zmiana mieszkania okazała się strzałem w 10. Kamienica była stara i nieduża, ale bardzo urocza. Miała coś w sobie magicznego, jakby była z innego świata.
Aldona obawiała się trochę nowych sąsiadów. Była bardzo nieśmiała i z trudem nawiązywała nowe znajomości. To dlatego zdrada Bartka tak bardzo ją bolała. Musiała bardzo pracować nad swoim związkiem. Związkiem, który okazał się bez przyszłości.
Obawy okazały się jednak bezpodstawne. Aldona zyskała niezwykłych sąsiadów. Najbardziej polubiła Panią Alę, żywiołową sześćdziesięciolatkę, którą swoją energią zawstydziłaby nie jednego nastolatka. Chodziła nie tylko na pilates, ale taż na basen i na tor rolkowy z muzyką disco.
Kolejną osobą z „ zaczarowanej kamienicy” jak Aldona ją określiła, była Zuzanna
młoda dziewczyna z pokaźnym irokezem na głowie i paroma tatuażami. Początkowo była do niej trochę uprzedzona, ale potem zmieniła o niej zdanie, kiedy zobaczyła jej pokaźną kolekcję aniołów i delfinów.
Jednak najbardziej dziwacznym mieszkańcem kamienicy, był Pan Zdzichu. Mężczyzna kochał literaturę i filmy fantastyczne. Co jakiś czas przebierał się też za postać z książki lub komiksu. Raz nawet pojechał na Festiwal Fantastyki Pyrkon w Poznaniu. Sąsiedzi widzieli, go wtedy w przebraniu Lorda Voldemorta. Z takimi sąsiadami nie sposób się nudzić i martwić- pomyślała Aldona.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 96
Ana_111293
24-05-2018 19:46
Jej wzrok lustrował po raz setny, stojącą przed nią małą kamienice. Nawet krople deszczu, które spadały coraz szybciej i w większej ilości jej nie przeszkadzały. Nie przejmowała się nawet, że jej wszystkie rzeczy, jakie posiadała właśnie mokły. Jej ciemnozielona, prosta sukienka już od kilkunastu minut wsiąknęła wszelkie krople wody, jakie tylko zdołała.

A ona wciąż patrzyła na kamienice, która - o zgrozo!!! … To nie jej wygląd ją przerażał, wręcz przeciwnie, pomalowana była barwami tęczy, gdzieniegdzie dostrzegła doniczki z kwiatami, których nie potrafiła nazwać (no cóż kwiaty w jej rękach ciągle kończyły przedwczesną śmiercią). To co ją przeraziło to jej położenie. Stała ona bowiem na samej skarpie klifu, w dodatku pod takim kontem, jakby miała się zaraz zsunąć w przepaść.

Dziewczyna zmięła w ręku kartkę z adresem. Wybór nie trwał długo. W półgodziny powrzucała swoje wszystkie rzeczy do pudełek, poszukała w internecie ogłoszenia wolnego mieszkania (najtańszego) i wsiadła w taksówkę, nie oglądając się ani razu na mieszkanie jej byłego już chłopaka.

Teraz czuła się jednak, jakby trafiła z deszczu pod rynnę. Cóż padający deszcz dodawał dramaturgi.

Kolejną rzeczą, która ją zniechęcała to słowa taksówkarza.
- Nie ciekawe miejsce, a sąsiedzi dziwni: starsza pani z czterema kotami, małżeństwo, które upiera się, że pod ich wycieraczką jest tajne przejście, kobieta wyglądająca przez okno codziennie o 6 rano, mężczyzna przesadzający ciągle te same kwiatki i …

- Może ci pomóc – usłyszała obok głęboki męski głos.

„A to zapewne Pan Tajemniczy” pomyślała.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Edyta
24-05-2018 20:26
Edyta zawsze marzyła o tym aby mieszkać w Gdańsku. To pragnienie zwielokrotniła lektura książki Skazy Izy Żukowskiej. Edyta była w związku z mężczyzną, który za nic nie chciał słyszeć o Gdańsku. W każdym bądź razie ten związek nie przetrwał próby czasu, bo Michał zakochał się w swojej koleżance ze studiów i ją zostawił. Nic ją już nie trzymało w domu. Decyzja nabrała tempa i już Edyta mieszka w kamienicy w Gdańsku. Postanowiła, że zaprzyjaźni się z sąsiadami, których niewielka gromadka zamieszkuje kamienicę. Edyta upiekła ciasto i zaczęła odwiedzać sąsiadów z poczęstunkiem. Wszyscy sąsiedzi byli czymś zajęci. Jeden z nich bawił się z psem, drugi rozmawiał z papugą, a jeszcze inny grał na skrzypcach, ale nikt tego dnia nie piekł ciasta dlatego wszyscy przyjęli Edytę i jej ciasto z radością.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 211
kaś
27-05-2018 06:43
Z ciężkimi bagażami w rękach i nie mniej cięższymi myślami w głowie, stoję pod wiekową kamienicą, i jak zaklęcie powtarzam słowa człowieka, od którego kupiłam mieszkanie: tu każdy odnajdzie miłość. A, że ja swoją zgubiłam, nie zaszkodzi pomóc losowi, wprowadzając się właśnie tutaj. Z nadzieją lepszego jutra robię więc krok do przodu, gdy nagle z drzwi wyłania się mój przyszły sąsiad krzycząc coś do mnie uparcie. Człowiek ten macha rękami, pokazując mi palcem, że nie tutaj, że nie tędy, że chyba nie mogę tak przejść po trawniku. Wycofuję się więc, a w tej samej chwili z prędkością światła mija mnie dziwne, małe coś, z wyglądu podobne do wydry, trochę do jamnika, depcząc i skacząc po trawie.

-To tylko tchórzofretki, pani się nie boi! – krzyczy starsza pani, wyłaniając się zza rogu.

Mijam trawnik, chcę wejść do środka, ale powstrzymuje mnie dźwięk. Spoglądam w prawo i dostrzegam trzech mężczyzn z tamburynem. Zaczynają swój koncert, a w oknach pojawia się publiczność. Jest babcia w zielonych włosach i młody pan z fedorą na głowie. Są bliźniacy, tańczący na parapecie i kobieta śpiewająca w dziwnym języku. Chwytam za telefon:

- Dzień dobry! Co mi pan sprzedał? Chciałam spokoju, chciałam szczęścia, a sprzedał mi pan mieszkanie w dziwnym miejscu, z dziwnymi ludźmi. Chcę zwrotu pieniędzy!

- Droga pani, szukała pani miłości i gwarantuję, że znajdzie ją pani w ciągu tygodnia. Miłości nie tylko do ludzi, ale też do zwierząt, muzyki, przyrody, sztuki, czy tańca. Spoglądając na klif, który widać z każdego okna, pozna pani siebie naprawdę. Jest pani gotowa?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 149
Ania
27-05-2018 10:16
Staruszek z ławki zachowywał się jakby zapomniał kim jest. Pomimo tego, że próbowała nawiązać z nim rozmowę, usłyszała jedynie zlepek nic nie znaczących słów.
-5, mleko. Aldona wiedziała, może widziała. Nie wiem, pamiętam. Cukier, dwutłokowy, elektrodą go. Po 10 minutach i kilku próbach zapytania się czy wszystko w porządku, wstała z ławki, chwyciła swój karton i ruszyła w kierunki mahoniowych drzwi wejściowych.
W oknie parterowego mieszkania zobaczyła staruszkę we fiołkowych włosach. Typowy monitoring osiedlowy. Przyglądała się jej z wielką uwagą i nie odwróciła wzroku nawet wtedy gdy młoda kobieta ją zauważyła.
- Przepraszam. Czy Pani zna tego Pana? Czy wie.. - zanim dokończyła zdanie, staruszka uśmiechnęła się szyderczo i zniknęła za firaną w kolorze róż.
W drzwiach minęła się ze staruszką, która poprzedniego dnia na smyczy wyprowadzała stado wiewiórek. Tym razem do około 50 smyczy miała przywiązane papugi różnych rozmiarów i różnego umaszczenia. Na schodach minęła dziewczynkę, która stojąc na półpiętrze powtarzała:
-dupa,dupa,dupa - miała spuszczoną głowę, nie zwróciła uwagi na nową w otoczeniu. Na piętrze usłyszała odgłosy kłótni dochodzące za otwartych drzwi. Mieszkanie było iluzją optyczną, geometryczne kształty wymalowane na ścianach sprawiały, że korytarz zdawał się kurczyć.
Na drugim piętrze podczas otwierania drzwi do swojego mieszkania usłyszała łomot dobiegający od sąsiada. Po sekundzie z za drzwi wyskoczył wąsaty karzeł w stroju klowna.
- I co się tak gapi, jakby nigdy wąsa nie widziała? - krzyknął i wybuchnął głośnym śmiechem
Co a dziwni ludzie - pomyślała.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 720
Vivre
27-05-2018 18:15
- W Arabii Saudyjskiej to wielbłądy musi mają, a? - zostałam zaatakowana pytaniem, gdy tylko otworzyłam drzwi, w których stała moja nowa sąsiadka.
- Chyba tak - odparłam głupio, bo w lekkim szoku.
- To mieszkała, a nie wie? - zdziwiła się staruszka. Pokiwała głową i odeszła, mamrocząc coś o dzisiejszej młodzieży.
Stałabym tak pewnie długo z opadniętą szczęką, ale przecież pudła same się nie rozpakują.

Obok kamienicy dzieci grały w piłkę. Gdy tylko mnie zobaczyły, wrzasnęły do siebie: „chodu!” i tyle ich widziałam. Staruszek, który siedział na ławce, również wstał nagle i począł kuśtykać w drugą stronę. Dogoniłam go.
- Proszę pana, dlaczego wszyscy mnie tak traktują? - rozłożyłam bezradnie ręce. Staruszek przyjrzał się im uważnie, jakbym, zamiast główki kapusty, dzierżyła w dłoni kałasznikowa.
- Mówi się, że pani terrorystką w tej Arabii Sułtańskiej była - odparł ostrożnie.
- Ja w życiu nie byłam w Arabii Saudyjskiej! - wrzasnęłam. - Kto takie głupoty wygaduje?!
- A bo pani to pierwszego dnia w chuście na głowie z jakimś dywanikiem biegła, to my wszystko, że pani na tym dywaniku to modły do Allaha odprawia - spłoszył się nieco.
- To dywanik łazienkowy był. A chustę miałam, bo słońce parzyło - pociągnęłam nosem. - Ja tutaj z Rudki przyjechałam, bo mój narzeczony mnie zdradzał - rozpłakałam się na dobre.
Jemu się chyba mnie żal zrobiło, bo zbliżył się i poklepał po plecach.
Następnego dnia znalazłam w skrzynce list z załączonym zdjęciem, na którym byłam ja i ten miły starszy pan.

Ty żmijo jadowita, odczep się od mojego męża!

Coś czuję, że czeka mnie ciężki czas.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 829
Pola
27-05-2018 18:38
Kolejne rewolucja w moim życiu: przeprowadzka. Ale to nic. Już nie takim dawałam radę. Tym razem to stara kamienica. Trochę się sypie, ale podobno ma klimat. Będzie więc może i wiało, i zimno będzie, ale przynajmniej klimatycznie.
Po tygodniu już wszystko wiem.
Na parterze przemiłe małżeństwo staruszków. Ona – do niedawna nauczycielka, on – konserwator windy w pobliskim hotelu. Nierozłączni od lat, hodują papużki nierozłączki i już cztery razy zapraszali mnie na herbatę i ciasto.
Na przeciwko nich jakiś muzyk. Nie wychodzi ze swojego mieszkania. Słychać tylko gitarę i czuć dym papierosowy, zwłaszcza kiedy wychodzę na balkon.
Piętro wyżej rodzinka. Jak z koszmaru. Rodzice, piątka dzieciaków, dwa psy, kot i świnka morska. Świniak raz przyleciał do mnie – mieszkam naprzeciwko nich. A dzieci biegają po schodach w te i wewte, bez opamiętania, jakby na haju. O ile się zorientowałam – matka jest dyrektorem w jakiejś ważnej firmie, a cały etat macierzyńsko-tacierzyński odwala ojciec. Współczuję mu bo 60% jego dzieci za chwilę zacznie sprowadzać do domu nastoletnie miłości, a pozostałe 40% - pójdzie do szkoły i zniesie wszystkie możliwe choróbska.
Nad nami – studenciaki. Imprezka za imprezką, alkohol się leje i tylko w środku tygodnia widzę, jak jeden przez drugiego biega z książkami, jakby miał coś ważnego do zrobienia.
A na samej górze on. Dość tajemniczy, wychodzi wcześnie do pracy w garniturze, chyba jest kimś ważnym. Ale bez nadęcia, bo raz potoczyły mi się ze schodów jabłka, to akurat zbiegał na dół i pomógł mi je pozbierać, i uśmiechnął się, i życzył miłego dnia...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 125
Emila
27-05-2018 19:54
Jak dwoje ludzi się rozstaje, trzeba coś zmienić żeby żyć dalej. Można np. zmienić miejsce zamieszkania.

Paulina to szalona dziewczyna z małej wioski. Kiedyś postanowiła wyrwać i ruszyć w "Wielki Świat" do stolicy naszego pięknego państwa.
Bardzo szybko się oswoiła i bardzo szybko poznała kogoś, kto wypełnił jej serce.

Dominik, Dominik, Dominik. Tylko o nim słyszałam. Przez rok.
A potem. Potem płacz. Ból złamanego serca.

Warszawa była już dla niej za mała, chociaż nigdy nie widziała Europy, ta była dla niej zbyt bliska.
Azja. Chiny.

Uciekła tam. Znalazła pracę w przedszkolu nad morzem.
I mieszkanie. W bloku przy klifach.

Pierwsze wejście. Otwieranie drzwi. Wchodzi do klatki.
Blok ma 4 piętra. Ona mieszka na ostatnim.

Na pierwszym piętrze napisano szczęście- tu muszą zamieszkiwać wiecznie pozytywni ludzie- pomyślała.

Na drugim- smutek- zrobiło jej się przykro, że ktoś jest wiecznie zapłakany.

Na trzecim- nerwy- ktoś tu musi mieć mocną psychikę.

Weszła na swoje- czwarte. A na drzwiach napis- Miłość.
Jak to? To niemożliwe! Uciekłam przed miłością a ona spotyka mnie tu! To cios prosto w serce.
Ale nie ma wyboru. Wchodzi do mieszkania. A tam. W drzwiach. Stoi Dominik.
Tak Paulina i Dominik wrócili do siebie.
Są szczęśliwi, tam daleko. W Chinach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 284
Kidaya
28-05-2018 01:51
Faceci są wstrętni, ale robią się przydatni w momencie, kiedy ma się cały samochód zapakowany gratami, które trzeba wnieść na trzecie piętro, pomyślała Agata, poddając się już po kilku pierwszych schodkach. Trzecie piętro! Zero windy! Kamienic jej się zachciało...
Zaklęła pod nosem, zaczerpnęła potężny oddech, po czym wzięła się w garść. Mateusz może i złamał ci serce, ale na szczęście inne mięśnie pozostawił w spokoju. Napręż te bicki i do roboty, dziewczyno!
Jak pomyślała, tak też zrobiła. Udało jej się wnieść dwie pokaźnej wielkości (i wagi) torby na pierwsze piętro, robiąc przy tym tyle hałasu, że zarówno z jednych, jaki i z drugich drzwi, wysunęły się ciekawskie twarze.
Pierwszą był staruszek o zbereźnym uśmieszku i ruchliwych oczach, które prześlizgiwały się od jednych krągłości Agaty do drugich. Ochoczo zgłosił się do pomocy, ale kiedy chwycił za torbę, ta ledwo uniosła się pięć centymetrów nad ziemię, a on sapnął przeraźliwie głośno i jeszcze głośniej pierdnął. Agata niezręcznie podziękowała mu za pomoc. Drugą osobą był siedmioletni chłopczyk, który potrafił jedynie eskortować ją do drugiego piętra, męcząc pytaniami kim jest, skąd jest, czemu się tu przeprowadza i czy ma może dzieci w jego wieku do zabawy.
Na drugim piętrze również otworzyły się drzwi.
- Daj, pomogę ci - powiedziała od razu urocza blondynka w podobnym do niej wieku. Sympatyczna, pomyślała Agata, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, za dziewczyną w drzwiach pojawił się chłopak.
- Mateusz?!
A więc to tutaj mieszka dziwka, z którą mnie zdradziłeś, pomyślała po czym zaczęła się histerycznie śmiać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd