Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
852115 czytelników
1870 dyskusji
118276 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Coraz bliżej celu - wygraj książki "Wieża świtu" i "Tajemnica godziny trzynastej".

Coraz bliżej celu - wygraj książki "Wieża świtu" i "Tajemnica godziny trzynastej".

Kontynuacja bestsellerowej serii "Szklany tron", która zdobyła miliony czytelników na całym świecie. Opowiada o dziejach Chaola Westfall, który odbywa podróż do dalekiego królestwa, starego i pięknego miasta Antica. Były kapitan Gwardii Królewskiej ma nadzieję, że któraś ze słynnych uzdrowicielek z Torre Cesme przywróci mu władzę w nogach. Uleczenie to jednak tylko część planu. Oto na tronie zasiada wszechpotężny kagan, którego Chaol ma za zadanie nakłonić do wzięcia udziału w wojnie. Jednak to, co czeka Chaola i obecną kapitan Gwardii Królewskiej Nesryn, przekroczy ich najśmielsze oczekiwania.

 

„Tajemnica godziny trzynastej”. Nina budzi się zziębnięta wśród rozsypanych na posadzce odłamków szkła. Nie wie, gdzie właściwie się znajduje, ani nie pamięta, kim jest. Zauważa, że odzyskała przytomność w pałacyku, który stoi przy rynku niewielkiego miasteczka. Tydzień wcześniej zostali zabrani przez komunistów na ferie zimowe. Mieli je spędzić w urokliwym miasteczku w Bieszczadach, jednocześnie przygotowując się do swoich przyszłych zadań jako elitarna grupa Czerwonych Kapturków, czyli nastolatków zwalczających skutki anielskiej magii. A teraz przerażona, pozostawiona sama sobie Nina, ubrana jedynie w staroświecką suknię z koronkami, odkrywa, że miasteczko jest wymarłe. Jak się tu znalazła i co się stało z mieszkańcami opuszczonego miasteczka.

 

Fantastyczni bohaterowie Waszych historii zmierzają do miejsca, w którym chcą odzyskać to, co utracili. Gdy docierają do celu, na pierwszy rzut oka zdaje się, że nikogo w nim nie ma. Czy aby na pewno? Kim są ci bohaterowie, jaki cel obrali i co chcą otrzymać z powrotem? Tę kwestię pozostawiamy w Waszych rękach. Dajcie się ponieść wyobraźni.
 

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1600 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają pakiet książek  "Wieża świtu" i "Tajemnica godziny trzynastej".

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 24 maja do 31 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1600 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Uroboros.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 1871
LubimyCzytać
24-05-2018 16:19
Anna Kańtoch Anna Kańtoch
Sarah J. Maas Sarah J. Maas
Tajemnica godziny trzynastej Tajemnica godziny trzynastej
Wieża świtu Wieża świtu
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 217
Dejziaczek
24-05-2018 20:26
Aivike uśmiechnął się krzywo, ukazując niebieskie zęby, których inni by się wstydzili, ale chłopakowi to nie przeszkadzało. Jego rozpięta koszula łopotała na wietrze, pokazując biały podkoszulek. Liczył, podobnie jak jego przyjaciele, że znajdą tu sposób na zdjęcie klątwy, którą zostali ukarani wieki temu. Razem z przyjaciółmi patrzył na słońce znikające za horyzontem. Doszli tu, na Koniec Świata. To tu miał czekać na nich Władca, król całego globu. Aivike chwycił za rękę Loorę. Każdy z nich był przeklęty w inny sposób: on cały był niebieski, oprócz całkowicie czarnych oczu. Wszyscy uważali go za potwora, oprócz Loory. Ona jako jedyna zdołała go pokochać. Ich przyjaciel, Jaiden, potrafił zmieniać się w przerażającego smoka. W swojej ludzkiej formie z nadzwyczajnych rzeczy miał tylko ogon i zielono-brązowe włosy. Po dziewczynie trudno było poznać, że w przeszłości zrobiła coś strasznego. Od przeklęcia wypowiedziała zaledwie parę słów, gdyż zadawało jej to ogromny ból.
Słońce zaszło, a nikt się nie zjawił. Ich ostatnia nadzieja przepadła, zostawiając samych sobie. Loory mocniej ścisnęła dłoń Aivike, szepcząc:
- Koniec.
Po wyrazie jej twarzy chłopak domyślił się, że z trudem powstrzymuje łzy bólu. Przytulił ją, próbując dodać otuchy. Dziewczyna wyrwała mu się, mówiąc głośno i wyraźnie:
- Nie możecie mnie dostrzec, ale ja tu jestem. Na odkupienie musicie zasłużyć. Przyjdźcie tu za pięć lat. Jeśli okażecie się godni oczyszczenia, pomogę wam.
Dziewczyna krzyknęła z bólu, a pozostali ją przytulili, próbując pomóc. Zyskali nadzieję, a to najważniejsze.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Edyta
24-05-2018 20:29
Ja odzyskałam to, co utraciłam to jest szacunek do samej siebie i tym wszystkim, co go utracili życzę aby go odzyskali tak jak ja.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 897
Gosia
24-05-2018 22:25
- Nikt nie będzie nas poniżał! - krzyczał Czyczon
- Nikt!!! - wtórowali Czyczoni
- Nikt nie będzie nam zabierał tronu!
- Nikt!!!
- Nikt nie będzie nas wyrzucał z naszego królestwa!!!
- Nikt!!!
I szli tak Czyczoni milionami w stronę Czyczonii. Uzbrojeni w kolce róż, odnóża ważek i jęzory węża.
Kiedy dotarli na miejsce ich przerażenie nie miało granic. Ich Czyczonia (500-letnia sekwoja) przestało istnieć (wycięli je leśnicy).
- Wołać Mędrców!!! Krzyczał Król Czyczonów.
- Jesteśmy panie - pięciu Czyczonów z długimi brodami biło pokłony przed królem
- Gdzie nasza Czyczonia???
- Panie długo studiowaliśmy znaki i odkryliśmy, że naszą ojczyznę zabrały Olbrzymy.
- A dlaczego nas wyrzucili?
- Nie wyrzucili, przewrócili Czyczonię a my z niej po prostu wypadliśmy
- To szukajmy Olbrzymów!!! - wrzeszczał król
- To niemożliwe, nasi Zwiadowcy odkryli, że z Czyczonii zrobiono "meble"... cokolwiek to znaczy.
- Co mówią Prorocy? - histeryzował król
- Zaanektować nowe "meble" na nową Czyczonię!!!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 382
MrsAngel
25-05-2018 12:51
W myślach ciągle słyszę jej przejmujący krzyk. Oczami wyobraźni widzę łzy spływające po jej policzkach i kruche, małe rączki wyciągnięte w moim kierunku. Staram się je złapać, ale dziewczynka jest za daleko. Nie mogę jej uratować. Nie potrafię ocalić mojej małej córeczki.
Budzę się, gdy łódź przybija do brzegu. Fale delikatnie kołyszą statkiem, a wiatr szumi, wpadając przez uchylone okna.
Wstaję z łóżka i wychodzę na pokład. Kapitan wydaje rozkazy marynarzom, lecz przerywa, gdy mnie dostrzega.
-Nie sprawdziliśmy terenu, Wasza wysokość. Powinieneś zaczekać pod podkładem.
-Z tego, co widzę miasto wygląda na puste- mówię, rozglądając się po porcie i pobliskich budynkach.- Wszyscy się wynieśli.
-Może powinniśmy zawrócić, Wasza wysokość?- pyta kapitan, a ja przez chwilę naprawdę to rozważam. Wiem jednak, że tego nie zrobię.
-Wykluczone. Przeszukamy to miasto cegła po cegle, a jak to nic nie da, ruszymy w głąb kontynentu. Odnajdziemy księżniczkę bez względu na cenę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 104
kamilewski
27-05-2018 09:46
Chłopiec o przezwisku Malec, ze względu na wzrost, wraz ze swoimi przyjaciółkami - Kają, Mają oraz Kubą wyruszyli w tajemniczą podróż do jaskini. Ową grotę zwą ,,Grotą straconego'' . Podobno przywraca ona to, co utracone, ale w zamian za coś...
Malec bardzo kocha swoich przyjaciół, są dla niego największym skarbem.
Przyjaciołom Malca bardzo na nim zależy, więc wyruszają wraz z nim w tą niebezpieczną wyprawę. Chłopiec pragnie odzyskać rodziców, którzy zginęli w wypadku samochodowym, kiedy on przebywał u swojej najukochańszej babci. Od tamtego czasu chłopiec nie może się pozbierać, ale wszystko przykrywa ''maską uśmiechu''...
Paczka przyjaciół po wielu zmaganiach dociera do groty... Są w stanie poświęcić wszystko, ale czy na pewno? Tajemniczy głos dobiegający z niej wymaga, aby poświęcił jednego ze swoich przyjaciół. Wszyscy chcą mu pomóc i są gotowi umrzeć. Jaką decyzję podejmie chłopiec? Nastała chwilowa cisza...
-Żegnaj mamo, tato, tak musiało być. - powiedział chłopiec ze łzami w oczach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 786
doughnut
27-05-2018 12:23
Pustkowie. Jałowa ziemia ciągnąca się od wybrzeża do wybrzeża, przecięta drobną wstęgą wędrującej wody na szerokość dwóch stóp. Słońce góruje kierując się na godzinę trzynastą, kiedy sucha ziemia zaczyna pękać pod naciskiem końskich kopyt.
- Wasza wysokość, z całym szacunkiem, ale tutaj nic nie ma - powiedział towarzyszący jej z prawego boku gwardzista Pierrot.
- "Szukajcie u źródła" tak rzekł mój wuj na łożu śmierci - odpowiedziała spokojnym lecz pewnym głosem Królowa.
- Pani, Twój wuj niemal postradał zmysły. Depresja, liczne uż...
- Milcz! - skarciła kapłana, który strzegł jej lewego ramienia przeszywając go zimnym i dumnym spojrzeniem.
- Wybacz Pani! - ukłonił się pokornie i napiął wodze, by koń nieco zwolnił tymsamym znikając Królowej z pola widzenia.
- Pani, gdzie mamy więc zacząć poszukiwania? - odezwał się Pierrot.
- Szukajcie u źródła, dosłownie.
Pierrot machnął ręką i wyharczał rozkaz w kierunku pięciu mężczyzn należących do armii Królowej.
- Ten pierścień musi być mój - wyszeptała penetrując wzrokiem teren.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 60
wilk
27-05-2018 14:08
Bliźniacy w końcu ujrzeli przed sobą pałac z czarnego szkła – zmierzali do niego już sami nie wiedzieli jak długo, na zmianę wątpiąc to znowu odzyskując siły i zmuszając siebie nawzajem do wysiłku. Żaden z nich nie doszedłby tak daleko, gdyby miał iść samotnie.
August przyśpieszył ignorując zmęczenie, zatrzymał się jednak słysząc jak jego brat potyka się i upada.
- Chodź – wysapał, pomagając mu wstać. Rana na nodze Konrada znowu się otworzyła i zaczęła krwawić.
- Zostaw mnie tu – poprosił chłopak; miał trudności w oddychaniu. – Wrócisz po mnie, kiedy już ją zabierzesz.
- Nie. Dasz radę, już prawie jesteśmy.
Podpierając się o siebie nawzajem ruszyli aleją, krok za krokiem, otoczeni jedynie przez pył i wiatr. Pałac lśnił pomimo pochmurnego nieba, kiedy jednak podeszli bliżej, okazał się jedynie ruiną.
- Co? – jęknął Konrad, niemal całkiem tracąc siły.
- Ona na pewno tu jest – zapewnił drugi bliźniak, mocno trzymając go za ramię. – Mamo?
Odpowiedziała im jedynie cisza. Nawet wiatr umilkł.
Weszli głębiej w ruiny i znaleźli się w szerokim pomieszczeniu; ostał się tu jedynie ogromny witraż przedstawiający skrzydlatą postać o złotych skrzydłach i złotej czuprynie. Bez wątpienia był to Lucyfer.
Sala nie była jednak tak pusta, jak z początku sądzili – na środku stała kobieta i nucąc wpatrywała się w podobiznę.
- Mamo?
Gwałtownie się odwróciła i pomimo, iż minęło szesnaście lat, doskonale ich rozpoznała.
- Chłopcy…
- Przyszliśmy po ciebie – August chwycił jej dłoń. – Zabierzemy cię stąd, musisz tylko za nami pójść.
- On mnie nie wypuści – jęknęła.
Konrad spojrzał na witraż.
- Nie będzie wiedział.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 149
Ania
27-05-2018 14:13
-To na pewno to miejsce? - Klara przyglądała się jaskini z niepewnością - Tu nic nie ma, żadnych napisów, nawet żadnej żywej duszy.
Tomasz obszedł masywny głaz na środku jaskini
- Jestem na 100% pewny, że to zdarzyło się tutaj. Z tym, że ten głaz wyglądał nieco inaczej. Wydaje mi się, że ktoś go przesunął. To kwestia kilku cm ale zmienia zupełnie obraz rzeczywistości. Chodź, pomożesz mi go przesunąć.
Dziewczyna poczuła lodowate ciarki na plecach.
- Chodźmy już stąd - wyszeptała - to nie miejsce dla nas.
Tomasz oderwał wzrok od głazu i popatrzył na swoją ukochaną.
- Wiele przeszliśmy by tu być. Chcesz odzyskać pamięć? - Klara delikatnie skinęła twierdzącą głową - Musimy to zrobić żeby odkryć tą tajemnicę. Tu się coś wydarzyło. Wiesz o tym tak samo dobrze jak ja. Straciliśmy coś więcej niż pamięć. Straciliśmy dom, być może rodziny. Nawet siebie. 2 lata zajęło mi przypominanie o Twoim istnieniu, kolejne 3 na odnalezienie Cię w Afryce. Musimy dokończyć to co zaczęliśmy przed laty. Wydaje mi się, że robiliśmy to..
- z jakiś wyższych pobudek, to było dla nas ważne. Rozumiem - kobieta podeszła i oparła dłonie o głaz. - na 3: 1, 2, 3..
Głaz ustąpił naporowi ich dłoni. Pod nim ukazał się kamień o niezwykłym szlifie i barwie błękitu. Gdy tylko padło na niego światło, jaskinia wypełniła się obrazami, cyframi i napisami.
-To jest niesamowite - powiedzieli równocześnie.
- Proszę, proszę. Nie spodziewałem się, że zajdziecie aż tak daleko. Moi wysłannicy okazali się mało skuteczni? Nic straconego. Ja się wami chętnie zajmę. - usłyszeli niski, przerażający głos, który już gdzieś słyszeli.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 99
mikser
27-05-2018 22:15
-To niesprawiedliwe - powtarzałam sobie od samego rana - Przecież nic złego nie zrobiliśmy. A przynajmniej nic sobie nie przypominam, czym mielibyśmy na to zasłużyć.
-Chodź szybciej i nie marudź - powiedział. Przyspieszyłam.
Stanęliśmy przed wielkimi drzwiami. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w nie, nie wiedząc co zrobić.
-Jesteśmy na miejscu - rzekł i otworzył wrota.
Weszliśmy do środka. Pomiszczenie było ogromne. Wyzłacane ściany pokryte były licznymi płaskorzeźbami, a także malowniczymi witrażami. Jak tu pięknie, pomyślałam. Dawno mnie tu nie było.
-Co robimy? - zapytał.
-Nie wiem - przyznałam - Nikogo tu nie ma. Jak na zawołanie do budynku wszedł ksiądz.
-Co wy robicie w kościele o tak wczesnej porze? Do mszy porannej jeszcze parę godzin.
-My.... chcieliśmy.... to znaczy myśleliśmy, że.... - próbowałam wytłumaczyć.
-W sumie to nie powinniśmy. Przepraszamy, już wychodzimy - chłopak postanowił przejąć pałeczkę.
-Zaczekajcie! Nie wyganiam was. Zostańcie! - powiedział ksiądz - Powiedzcie coś o sobie.
-Jesteśmy poważnie chorzy. Uciekliśmy ze szpitala i teraz pewnie wszyscy nas szukają, więc powinniśmy wracać - wyznałam z zakłopotaniem.
-Dlaczego w takim razie uciekliście?
-Bo mamy tego wszystkiego dość. Nie zasłużyliśmy sobie na wczesną śmierć bardziej niż inni. A jednak umrzemy, bo nie ma dla nas ratunku. Ktoś sprawiedliwy by na to nie pozwolił! - krzyknęłam - Jesteśmy tu, bo myśleliśmy, że dokona się jakiś cud i wyzdrowiejemy, ale to niemożliwe. Wiedziałam, że to głupi pomysł.
-A mimo to przyszliście tutaj. Coś kazało wam wstać wcześniej i udać się tutaj, w jakimś celu. Ale tym czymś nie było uzdrowienie. Celem było odnalezienie swojej wiary. Swojej bezpiecznej przystani. Tu nie jesteście samotni. Możecie z Nim porozmawiać. On zawsze wysłucha.
Po tych słowach uświadomiłam coś sobie. A potem wspólnie poszliśmy się modlić.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd