Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
862350 czytelników
1930 dyskusji
120549 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] W akcie desperacji - wygraj książkę "Surogatka".

W akcie desperacji - wygraj książkę "Surogatka".

Kat i jej mąż Nick próbowali wszystkiego, żeby zostać rodzicami, i po kolejnej porażce są bliscy rezygnacji. Jednak przypadkowe spotkanie z Lisą, przyjaciółką Kat z dzieciństwa, daje parze ostatnią szansę na spełnienie marzeń. Ale przeszłość Kat i Lisy jest pełna mrocznych sekretów. Co gorsza, Kat podejrzewa, że Lisa nie mówi jej wszystkiego. Dla Kat to miała być prosta historia ze szczęśliwym zakończeniem – jednak z biegiem czasu na jej perfekcyjnym życiu zaczynają pojawiać się rysy i pęknięcia. W końcu staje się jasne, że kobieta nie może dłużej uciekać przed własną przeszłością, jeśli chce ocalić rodzinę…

Historia Kat, Nicka i Lisy przepełniona jest nagłymi i radykalnymi decyzjami. Czy życie postawiło Was kiedyś pod ścianą i zrobiliście coś, tak jak bohaterowie powieści Louise Jensen, w akcie desperacji? Pamiętacie, jak podczas niezapowiedzianej klasówki zaglądaliście przez ramię nielubianego kolegi z ławki? A może musieliście poprosić o przysługę zapomnianego przyjaciela? Podzielcie się swoimi historiami.

Czekamy na odpowiedzi nieprzekraczające 1500 znaków.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Surogatka - Jacek Skowroński

Surogatka

Autor: Louise Jensen

Znasz to uczucie? Kiedy zależy ci na czymś tak bardzo, że prawie byłabyś gotowa za to zabić? Uważaj, o co prosisz… Kat i jej mąż Nick próbowali wszystkiego, żeby zostać rodzicami, i po kolejnej porażce są bliscy rezygnacji. Jednak przypadkowe spotkanie z Lisą, przyjaciółką Kat z dzieciństwa, daje parze ostatnią szansę na spełnienie marzeń. Ale przeszłość Kat i Lisy jest pełna mrocznych sekretów. Co gorsza, Kat podejrzewa, że Lisa nie mówi jej wszystkiego. Dla Kat to miała być prosta historia ze szczęśliwym zakończeniem – jednak z biegiem czasu na jej perfekcyjnym życiu zaczynają pojawiać się rysy i pęknięcia. W końcu staje się jasne, że kobieta nie może dłużej uciekać przed własną przeszłością, jeśli chce ocalić rodzinę… https://surogatka.burdaksiazki.pl/

Regulamin
  • Konkurs trwa od 6 kwietnia do 15 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Burda.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1979
LubimyCzytać
06-04-2018 09:08
Surogatka Surogatka
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 346
Lexy
06-04-2018 09:48
Pamietam, że po dodatkowych zajęciach w liceum chciałam wracać do domu, jednak już uciekły mi wszystkie autobusy. Byłam wściekła, bo nie posiadałam prawa jazdy i nie miałam jak wrócić. Niestety rodzina również nie dałaby rady po mnie przyjechać. Siedziałam na schodach mówiąc mojej mamie przez telefon, że nie wiem co teraz zrobię, pewnie na piechotę zajdę za jakaś godzinę lub dwie. Usłyszała to akurat znajoma z klasy, z którą nie bardzo się lubiłyśmy. Jej słowa mnie po prostu zdziwiły, ponieważ zaproponowała mi, że może mnie podwieźć, bo i tak mieszkam po drodze. Byłam tak strasznie zdziwiona i stoczyłam prawdziwą batalię w środku. Z jednej strony perspektywa spędzenia z nią czasu podczas podróży po prostu mnie załamywała, ale wiedziałam, że nie mam innego wyboru, chyba że chcę nocować w szkole albo wracać spory kawał na piechotę. Pokonałam swoją niechęć i przyjęłam jej ofertę. Oczywiście podróż minęła nam w grobowej atmosferze, rozmowa się nie kleiła, a jedna odpowiadała drugiej na jakiekolwiek pytania od niechcenia. Jakoś udało się wytrzymać, z radością wysiadłam z jej samochodu i podziękowałam. Jednak od tamtej pory zawsze pilnowałam czasu i nawet wcześniej wychodziłam, żeby nie być w podobnej sytuacji i na łasce osoby, z którą niezbyt się dogaduję.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 659
Książkoholiczka
06-04-2018 20:32
Mając 19 lat wyprowadziłam się z domu do mojego rok starszego chłopaka. Po miesiącu szukania pracy w małej miejscowości, postanowiliśmy rzucić się na głęboką wodę i przeprowadzić się do miasta wojewódzkiego. Co w tym szalonego? Nie mieliśmy pracy, oszczędności, nie byliśmy nawet umówieni na żadną rozmowę kwalifikacyjną, wszyscy pukali się w głowę, gdy z wszystkimi swoimi rzeczami jechaliśmy podpisać umowę wynajmu mieszkania. Łatwo nie było, ale po dwóch tygodniach pracę znalazł, obecnie już od kilku lat, mąż, a tydzień później ja. Z czasem zmieniliśmy mieszkanie na większe, pracę zmienialiśmy wielokrotnie, by obecnie wychowywać synka we własnym mieszkaniu, które również było kupowane na szybko, gdy mieliśmy ostatnią szansę wzięcia kredytu na dobrych warunkach - dokumenty składane dzień przed sylwestrem mówią same za siebie 😁 Czasem warto zaryzykować, rzucić wszystko na jedną kartę i zyskać wiele więcej :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 191
Paulina
06-04-2018 21:34
Pamiętam mój akt desperacji w 2 klasie gimnazjum. Przez cały rok szkolny unikałam zajęć artystycznych jak ognia. Pani nigdy nie rozumiała co chciałam przekazać danym obrazkiem i ogólnie nie dogadywałyśmy się zbyt dobrze. Nadszedł czas klasyfikacji, wiedziałam, że muszę mieć jak najlepszą ocenę z tego przedmiotu, ponieważ stopnie "przepisywano" na świadectwo z 3 klasy. A przecież każdemu zależy, na skończeniu gimnazjum z jak najwyższym wynikiem. Tak mi głupio, gdy przypomnę sobie jak stałam przed panią i wręcz błagałam na kolanach: "Proszę, czy mogłabym mieć 6, mogę zrobić jakieś prace dodatkowe?". Z jednej strony nienawidziłam tej kobiety, a z drugiej modliłam się, by dała mi szansę. Kiedy teraz o tym myślę, wydaje się to idiotyczne, ale wtedy byłam tak zdesperowana, by mieć dobrą ocenę, że nawet jeśli musiałabym tańczyć Krakowiaka przed całą szkołą, to bez dwóch zdań zrobiłabym to.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 360
Dominika
06-04-2018 23:14
Mój największy akt desperacji, a zarazem jedna z najfajniejszych chwil w moim życiu wiążę się ze studniówką. A mianowicie, pierwszy partner którego zaprosiłam na nią mi odmówił. Nie wiedząc, kogo mogłabym zaprosić jako moją osobę towarzyszącą, poprosiłam moją koleżankę o pomoc. Wyniku czego moim towarzyszem na studniówce, był facet, którego pierwszy raz widziałam na oczy. Nie żałuję, najlepsza impreza życia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 111
leskik1
18-04-2018 14:02
W podobny sposób ja poznałam męża :-)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 618
Małgorzata
07-04-2018 05:27
Wracaliśmy z chłopakiem z wakacji z Czarnogóry. Podróż organizowało biuro studenckie, więc jechaliśmy autobusem. Część towarzystwa była lekko mówiąc nieciekawa. Punktem końcowym była Warszawa. Część męskiego grona nieźle sobie popiła i była nie do okiełznania. Przystanek w Krakowie. Po jakiejś pyskówce mojego chłopaka z jednym z podpitych podjęliśmy desperacką decyzję w momencie gdy autobus miał ruszać w dalszą podróż. Wysiadamy. Nie chcieliśmy kontynuować dalszej jazdy w takim towarzystwie. Zostaliśmy sami na stacji benzynowej na wylocie z Krakowa o 1 w nocy. Byłam przerażona. Nie wiedziałam co robić. Szybki telefon do domu aby sprawdzili pociągi. Był jeden ale mieliśmy tylko 45 minut. Jak nie zdążymy, trzeba będzie czekać do 8 rano. Podjęliśmy drugą desperacką decyzję - lecimy. Nasze Anioły Stróże odwaliły kawał dobrej roboty. Gdy dojechaliśmy taksówką na dworzec, on zajął się wszystkimi bagażami, ja poleciałam kupować bilety. Cudem nam się udało. Chłopak stał w drzwiach pociągu, gdy ja wbiegłam na peron ostatkiem sił (dworzec krakowski był nie wyremontowany, więc z kasy na peron było na prawdę daleko!). Wskoczyłam do pociągu w ostatnim momencie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Edyta
07-04-2018 08:04
Ja pracowałam w pewnym Urzędzie w sekretariacie już jakieś 7 lat. Nie lubiłam tej pracy i uważałam ją za stagnację niemniej się jej trzymałam. W pewnym momencie postanowiłam odejść z dnia na dzień i rozwiązałam umowę za porozumieniem stron. Chciałam być historykiem. Próbowałam szukać pracy w tym charakterze, ale nikt nie chciał mi dać szansy. Nie znalazłam żadnej pracy, a z czasem przestałam szukać. Dziś utrzymuję się z renty, ale to nie oznacza, że nic nie robię. Ja czytam i piszę o książkach. Tworzę, także własne opowiadania. Biorę udział w konkursach i czasami coś wygrywam. Ułożyłam sobie życie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 5
darko11
08-04-2018 00:37
Wspominam jak dziś sytuację z życia. Życie za komuny nie było łatwe i deficytowym jak że bardzo towarem była kasa a ponieważ dom trzeba było ogrzać to niestety niektórzy członkowie rodziny w trudnej sytuacji migali się od zakupu węgla na sezon grzewczy co mnie wpieniało i któregoś dnia wybuchłem do tego stopnia że za długi za ogrzewanie postanowiłem jak windykator zając im ich ruchome części majątku, bez wahania chwyciłem po wejściu czajnik bezprzewodowy i zarekwirowałem wtedy bratowa zaczęła krzyczeć "policja policja dzwonię na policję że mnie okradasz" wtedy ze złością stwierdziłem że to ona mnie okrada nie łożąc na media z których korzysta od kilku miesięcy i tak zaczęła się pogoń po klatce za czajnikiem z wyzwiskami. W pewnym momencie zatrzymałem się i policzyłem w duchu do dziesięciu żeby spuścić "ciśnienie z opon" i tak po chwili ciszy grzecznie stwierdziłem spokojnym tonem że to nieładnie z jej strony nadużywać mojej dobroci i że warto się jednak rozliczać nie zaprzeczyła temu i poinformował mnie ze zrobi to niezwłocznie jak będzie możliwe i tak z grzeczności oddałem jaj czajnik i po przeprosinach rozeszliśmy się w swoje strony. Ten akt desperacji pamiętam do dziś i sam próbując "sposób na pauzę" stwierdzam że jest to złoty środek w sytuacjach stresowych i podbramkowych czyli zatrzymać się i policzyć w głowie do dziesięciu a potem reset.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Juskus
08-04-2018 00:49
Szukałam pracy prawie rok, bezskutecznie. Na jedną z rozmów, na stanowisko poniżej moich ambicji i o stawkę poniżej moich oczekiwań, poszłam zupełnie zdesperowana, z poczuciem porażki. Na rozmowie z personalną starałam się uśmiechać i robić dobre wrażenie, ale gardło miałam nienaturalnie ściśnięte i patrząc na to z perspektywy czasu sama siebie bym nie przyjęła, nawet do recepcji... ale rozmowa potoczyła się inaczej- w pokoju pojawił się mój potencjalny szef, który zamiast pytać mnie o doświadczenie zawodowe, poprowadził rozmowę w stronę moich zainteresowań. Okazało się, że fotografia to nie tylko moje hobby, a hasselblad to słowo wytrych. Jeszcze tego dnia dostałam ofertę pracy, którą (jeszcze niechętnie, ale ) przyjęłam. Stanowisko nie było wymagające, ale dzięki temu miałam czas i energię na rozwijanie się na innych polach: dużo czytałam w drodze do pracy, a po niej uczyłam się hiszpańskiego, no i nigdy nie porzuciłam fotografii. Poza tym miałam fajnego szefa i poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi mam do tej pory kontakt. Po pewnym czasie awansowałam, zmieniłam profil i zdobyłam doświadczenie, które zdecydowanie bardziej mi odpowiadało. Trzeba brać życie takim, jakie jest i czerpać z niego jak najwięcej. Nie żałuję.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 434
joola
08-04-2018 01:16
Nie, nigdy nie musiałam zrobić niczego w akcie desperacji. Nigdy nie stanęłam pod ścianą. Myślę, że uniknęłam dzięki temu rozterek: przebijać ten mur czy zachować głowę w nienaruszonym stanie. Jeden raz, dawno, dawno temu było blisko, zastanawiałam się nad trudną decyzją, która zaważyłaby pewnie na moim dalszym życiu. Z perspektywy czasu wiem, że błogosławieństwem był los, który sam przyniósł rozwiązanie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd