Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
861961 czytelników
1928 dyskusji
120444 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Witajcie na planecie Ziemia - wygraj pakiet książek Cixin Liu!

Witajcie na planecie Ziemia - wygraj pakiet książek Cixin Liu!

Trzeci, po „Problemie trzech ciał” i „Ciemnym lesie”, tom największego w ostatnich latach wydarzenia w światowej fantastyce naukowej. Pół wieku po bitwie w dniu Sądu Ostatecznego groźba powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris wciąż powstrzymuje kosmitów przed opanowaniem Ziemi. Dzięki zdobyciu trisolariańskiej wiedzy Ziemia przeżywa wyjątkowy okres dobrobytu. Ludzka nauka się rozwija, a Trisolarianie poznają ziemską kulturę, więc wydaje się, że obie cywilizacje będą mogły dalej współpracować. W tej epoce budzi się z hibernacji Cheng Xin, ekspertka techniczna z początków dwudziestego pierwszego wieku. Przynosi ze sobą wiedzę o zapomnianym programie z czasów kryzysu, który może na zawsze zburzyć równowagę między dwoma światami. Czy ludzkość sięgnie do gwiazd, czy też umrze w kołysce?

  
 

Trylogia „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” rozbudza fantazję czytelników o pozaziemskich cywilizacjach. Jak wyobrażacie sobie przedstawicieli kosmicznego społeczeństwa? Na jakich wartościach opiera się ich kultura? Jak się porozumiewają? Napiszcie krótką historię o pierwszym spotkaniu ludzi z kosmitami, w której zawrzecie własne wyobrażenia o pozaziemskich istotach.
 

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy trzech najciekawszych tekstów otrzymają kompletny cykl "Wspomienie o przeszłości Ziemi" - "Problem trzech ciał", "Ciemny las" i "Koniec śmierci".

 
Regulamin
  • Konkurs trwa od 28 marca do 8 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Rebis.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 1978
LubimyCzytać
28-03-2018 10:35
Cixin Liu Cixin Liu
Problem trzech ciał Problem trzech ciał
Ciemny las Ciemny las
Koniec śmierci Koniec śmierci
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 494
RAFWOLO9027
30-03-2018 18:01
-Cholera więcej nie piję Andrzej też to widzisz ja już kurwa wszystko rozumiem białe myszki różowe słonie ale kurwa ufo to już jest przegięcie
- Rafał mamy kurwa większy problem jeśli nam się wydaje dzwonimy po policję
- Porąbało cię w konfidenta się będziesz bawił lepiej im Polej zobaczymy czy wypiją szare tajemnicze postacie wypiły po czym sięgnęły do kombinezonu przyciągnęły tajemnicze...
-Cholera więcej nie piję Andrzej też to widzisz ja już kurwa wszystko rozumiem białe myszki różowe słonie ale kurwa ufo to już jest przegięcie
- Rafał mamy kurwa większy problem jeśli nam się wydaje dzwonimy po policję
- Porąbało cię w konfidenta się będziesz bawił lepiej im Polej zobaczymy czy wypiją szare tajemnicze postacie wypiły po czym sięgnęły do kombinezonu przyciągnęły tajemnicze kapsułki wrzuciły do wody i wylały do pojazdu i tyle ich widzieli na dowidzenia powiedzieli na pohybel skurwysynom
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 11
Julia
28-03-2018 13:05
Pewna dziewczyna przechadzała się po łące.Nagle zobaczyła szczątki rozbitego statku.Z pośród nich wyszła trójka czegoś,co nie sposób było nazwać.Były to różnokolorowe,długonogie postacie z pociągłymi twarzami,czarnymi,w kształcie łez oczami i bez ust.Zaczęły piszczeć,jakby próbowały się porozumiewać. Dziewczyna była strasznie zdziwiona.Stworki dziwnie się jej przyglądały.Nagle wokół nich pojawiały się azteckie wzory i chmara dymu.Dziwno kształtne ludki stały się ludźmi i mówiły normalnie.Wytłumaczyli oni wszystko, co trzeba było,aby naprawić ich statek.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 815
doughnut
28-03-2018 16:49
DZIENNIK POKŁADOWY, wpis 697:
Za 48 godzin znajdziemy się w obrębie orbity zamieszkałej planety Actiniaria. Otrzymaliśmy już komunikat powitalny od tubylców. Lądowanie powinno przebiec pozytywnie. Mimo wysokiego poziomu ekscytacji, załoga spisuje się na medal.

DZIENNIK POKŁADOWY, wpis 701:
Po trzech dniach spędzonych na Ukwiale, na długo jeszcze nie wyjdę z podziwu bogactwa zasobnego tej planety. Actiniaria skąpana jest w aleksandrycie. A złoża złota rozciągają się wzdłuż skalnych przesmyków planety. Tubylcy, którzy sami siebie określają jako "dzieci kosmosu", intelektualnie dorównują dojrzałemu homo sapiens. Ich skóra jest posiniała, a twarze bardziej pociągłe z wyraźnie zarysowanymi kośćmi. Grzbiet pokrywają liczne plamy, przypominające kleksy rozlanego atramentu. Wyraźnie zaostrzone zęby na pierwszy rzut oka sugerują groźnego osobnika, mięsożercę. Jednakże Actiniarianie żywią się owocami planety, które z wyglądu nie przypominają żadnego znanego mi składnika ludzkiej diety frutariańskiej.

DZIENNIK POKŁADOWY, wpis 711:
Tubylcy cechują się niebywałą życzliwością. Są wrażliwi na piękno, skromni i bardzo radośni. Dowiedziałem się, że wyznają wiarę w Kosmos i moc oddziaływania Księżyców otaczających ich planetę. Ponadto ich największym odkryciem, jest długowieczność. Poświęcili lata badań nad teorią wieloświatów. Uważają, że każdy z nich wiedzie alternatywne życie zarówno na Ziemi, jak i nieskończenie wielu innych planetach rozsianych po całym Wszechświecie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 160
Maleństwo
28-03-2018 17:36
Tomasz ostatni raz wziął głęboki oddech, to był jego dzień, ostatnie spotkanie przed wyborami, od najbliższych godzin zależał jego awans społeczny w tym małym miasteczku. Wyszedł z promiennym uśmiechem na ustach i zaczął przemawiać do potencjalnych wyborców, gdy nagle dał się słyszeć przeraźliwy pisk. Zdezorientowany kandydat dostrzegł na niebie światło pędzące na plac przed ratuszem, ale zanim zdążył cokolwiek zrobić, potworny blask oślepił oczy tłumu. Po chwili dostrzeżono, że tuż pod drzwiami ratusza stoi auto - Tesla Roadster, a z jego wnętrza wybiegają małe, piękne istoty. Były to podobne do ludzi stworzenia, ich wzrost wynosił około metra i jedyne, co było u nich duże to fioletowe oczy. Po chwili grobowej ciszy dało się słyszeć mruczenie, Tomasz szybko domyślił się, że w ten sposób obcy chcą się komunikować, więc wziął sprawy w swoje ręce i zaczął pokazywać, że nikt nie rozumie tej mowy. Wtedy przybysze wyciągnęli syntezator mowy i przemówili:
-Witajcie Trappiści! W końcu was rewizytujemy na waszej planecie!
Tomasz, niewiele rozumiejąc, zaprosił gości do swojego gabinetu i odbył z nimi długą rozmowę, podczas której wyszła na jaw wielka pomyłka. Okazało się, że obcy pomylili planety i zamiast na TRAPPISTA-1e dolecieli na Ziemię, na szczęście przybysze okazali się spokojnymi istotami, których cała kultura opiera się na dobru drugiej istoty. Gorąco przepraszając za wywołane zamieszanie, odlecieli tak szybko, jak tylko mogli, a Tomasz dokończył swoje przemówienie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 8
minielle2
28-03-2018 19:22
Słońce zgasło zanim się jeszcze urodziłam.Musieliśmy znaleźć bezpieczne źródło energii,aby przeżyć.Bardzo szybko znaleziono wolno latającą planetę,która miała wystarczalny zapas energii na kolejne kilkaset lat.Nikt jednak nie przewidział,że planeta wcale nie była opuszczona...
Wszyscy biegliśmy w kierunku dziwnego wybuchu.Jedni mówili,że spadł aukopter(przyszły latający samochód),inni,że to meteoryt.
Ja jednak nie byłam pewna żadnej z wersji.I niewątpliwie okazało się,że mam rację,bo kiedy zgromadziliśmy się w parku przy Midtown Tower,było pewne,że to nie meteoryt,a tym bardziej nie aukopter.
Na środku parku stał ogromny,czarno-fioletowy statek kosmiczny.W pewnej chwili właz się otworzył,a ze środka wyszło kilka...normalnych ludzi.Podeszli do osób,którzy ich otaczali i zaczęli mówić coś w dziwnym języku.Z następnej chwili pamiętam tylko agentów,którzy przybyli na miejsce i paraliżując istoty,zabrali je ze sobą.Ktoś złapał mnie za rękę i zaciągnął do czarnego auta.Moi rodzice,uzbrojeni i ubrani w stroje bojowe uśmiechnęli się do mnie blado.To nic - powtarzali.
Tak jednak nie było. Menijczycy - jak się później okazało,przybyli na Ziemię, ponieważ na ich planecie - Menium,zaczęło brakować energii,która zasilałaby ich technologię.Potrafili zmieniać swój kształt i mówić we wszystkich językach świata.Z tego co udało mi się usłyszeć od rodziców,oraz ich współpracowników,Menijczycy byli do przodu z wszelaką technologią.Na całej planecie panował spokój,który osiągnęli poprzez oczyszczanie ducha i wiarę w dobrą władzę.Żałuję,że nigdy nie zobaczyłam ich prawdziwego "Ja",ale miałam nadzieję,że jeszcze nie raz odwiedzą nas w pokojowym nastawieniu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 346
Lexy
28-03-2018 23:05
Ludzie są dziwni. Nie potrafią cieszyć się z niczego, ciągle narzekają i wzajemnie sobie utrudniają życie. Czy tak trudno jest się dogadać? Już niedługo to wszystko się zmieni. Mój ojciec podbije tę żałosną planetę i wprowadzi nowe, lepsze rządy. Spróbują się sprzeciwić - zginą od razu.
Żaden z mieszkańców tej planety nie jest w stanie rozpoznać, kto faktycznie stąd pochodzi. Możemy bez problemu przekształcać swój wygląd i dzięki temu wpasować się w każde otoczenie. Pomogło to już w infiltracji poprzednich zamieszkałych planet. W porównaniu z Ziemią posiadały one jakąś zaawansowaną technologię, choć z naszą nie mogły się równać. Tutaj w ogóle nie dorastają nam do pięt. Podbicie Ziemi zajmie zaledwie chwilę.
- Ayrix, jak ci idzie? - Słyszę głos dowódcy mojego oddziału w głowie.
- Świetnie, te marne istoty nie mogą się z nami równać. Można rozpocząć inwazję.
Telepatyczne porozumiewanie się to dla nas norma. Poza mieszkańcami naszej planety nikt tego nie potrafi, a czytanie w cudzych myślach pomaga nam rozpoznać wrogów, zanim zechcą nam przeszkodzić.
Od teraz wszystko się zmieni. Każdy człowiek będzie wykonywał rozkazy. Nikt nie będzie się obijał. Skoro sami nie potrafią zagospodarować siły roboczej - my się tym zajmiemy.
- Zmywaj się stamtąd. Zaraz zrobi się naprawdę gorąco - głos dowódcy wyrywa mnie z rozmyśleń.
- Robi się.
Z uśmiechem na twarzy podążam w stronę magazynu, gdzie ukryłam swój statek zwiadowczy. Obejrzę masakrę ludzi z daleka.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 618
Małgorzata
28-03-2018 23:34
Obok prezydenta stali oficerowie z karabinami. Prezydent ubrany był w kamizelkę kuloodporną. Na nic zdały się tłumaczenia profesora, że to nikogo przed niczym nie obroni. Przecież nie wiemy z czym mamy do czynienia! To pewnie wybitnie inteligentne istoty z takimi możliwościami o których nam się nie śniło! Nagle ze statku poleciał gęsty biały dym. Coś staneło. Klapa powoli zaczęła się otwierać. Początkowo nic nie było widać, dopiero po chwili zaczęły wyłaniać się jakieś niewyraźne postacie. Prezydent pomyślał, że nie wyglądają tak strasznie jak go nastraszyli. Byli całkiem kształtni. Zaraz... chwileczkę! Są na pewno na dwóch łapach... nogach! Ręce? Proporcjonalna głowa. Raz, dwa, trzy, cztery... pięć palców. To kciuk! Uszy, nos, oczy. To jakiś żart. To mieli być kosmici! Co to ma być? Przybysz z rakiety wydawał się być równie zdziwiony...
- Skąd przybywacie? - zapytał prezydent.
- Z Ziemi! - odparł przybysz.
- Jak to?! Z tej Ziemi?
- To jest Ziemia?! Co to za układ planetarny?
- No.. układ słoneczny??
- Jaki? Słoneczny? I macie Ziemię? To niebywałe!
- To nie jesteś stąd?
- Ależ nie! Moja Ziemia pochodzi z układu paralosagnego! Ale.. dlaczego ja Cię rozumiem? Co to za język?
- Polski!
- Nie! Zofacki!
- Zofacki? Jesteś zofaczykiem?
- Zofakiem! Mój kraj to Zofaka! A Twój.. Polska?
- Taak... niebywałe! Myślałem, że przybysze z kosmusu będą zieloni!
- A ja, że fioletowi! Co macie dla nas w prezencie?
- Kwiaty..
- A ja dla Was bimber!
- No to się dogadamy!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 246
Jedraz
29-03-2018 13:46
Zawsze mi powtarzali, żeby nie wchodzić w nocy do lasu. Przestrzegali przed złymi ludźmi, dzikimi zwierzętami i takie tam. Bzdury.

Tylko że ja zawsze miałem to w poważaniu. Uwielbiałem nocne spacery po tym gęstym lesie, z latarką w ręku. Każdy przecież ma jakieś swoje zboczenia, no nie?

Praktykowałem to przez kilka lat, nigdy nic mi się nie przytrafiło, aż do tego feralnego dnia 29.03.2022 roku.

Teraz piszę do was z planety, którą oni nazywają Angh'h. Jestem tu niewolnikiem i obiektem badań od bardzo długiego czasu.

Mieszkańcy tej obskurnej, brudnej i śmierdzącej planety przypominają ludzi, lecz ich twarze są zdeformowane, ciało wygląda tak jakby się rozkładało a z pleców wystają im długie ogony zakończone czymś co wygląda na duże jadowite żądło. Już nie wspomnę tu o potwornym smrodzie jaki wydzielają.

Jeśli ktoś kiedykolwiek myślał, że obcy są pokojowo nastawieni to się mylił, i to bardzo. To stworzenia brutalne i mają jakiś cel związany z naszą planetą, patrząc na to ile już razy mnie badali domniemam, że chcą nas poznać by następnie zgładzić . Wiem, że już długo tego nie wytrzymam i w końcu mnie wykończą, już jestem wrakiem człowieka.

Kiedy byłem dzieckiem i rzucałem butelkę z listem do morza, liczyłem, że kiedyś ktoś to przeczyta. Teraz kiedy jestem dorosłym człowiekiem i pakuje ten list do butelki i wyrzucam w coś co oni nazywają portalem liczę, że ta wiadomość do was dotrze i zdołacie się jakoś przygotować, bo oni tam wrócą.
Mam nadzieję, że dacie im radę!
Max Ethan.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 336
Agatia
29-03-2018 14:21
Krótki rozbłysk światła wypłoszył z legowiska sarnę, która zniknęła szybko wśród drzew.
Cząsteczki azotu w powietrzu zaczęły zbiegać się w miejscu rozbłysku i kondensować, z cichym sykiem przybierając kształt drgającego lekko dzwonu, aż w końcu wysoka, szarobiała istota zmaterializowała się kompletnie. Zastanawiała się, czy na tej planecie istnieje jakikolwiek procent azotu, bez którego nie dałaby rady teleportować swojego ciała, składającego się w większości z N. Istota zaczęła wysyłać sygnały w kierunku dziwnych, wypełnionych azotem stworzeń, które widziała wszędzie wokół. Ku jej zdziwieniu, były światłożywne. Zaczęła natychmiast pobierać próbki, choć niektóre stworzenia paliły jej powłokę boleśnie – ale, jak wszyscy z jej gatunku, stawiała naukę na pierwszym miejscu i nie przerywała badań.
Wypustki słuchowe wyłapały nagle jakieś dźwięki. Istota odwróciła się powoli i zobaczyła niską, kolorową postać o symetrycznym kształcie, której towarzyszyło niższe, białe stworzenie. Oba były mięsożywne. Istota pisnęła, zaskoczona.

Pies położył uszy po sobie i uciekł – ultradźwięki boleśnie raniły jego uszy. Dziewczynka zaciekawiona, zaczęła podchodzić do tego dziwnego czegoś, co wyglądało jak szary duch z prześcieradła. Nagłe zawroty głowy powstrzymały ją jednak od dalszego zbliżania się. Istota i człowiek wpatrywały się w siebie przez dłuższą chwilę, aż w końcu dziewczynka odwróciła się i uciekła. Istota rozwiała się w powietrzu, w pogoni.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 70
wilk
29-03-2018 14:26
Rozcięli kadłub, albo mu się to przyśniło; nie miał pewności, może to rzeczywiście tylko wizje wywołane długoletnią hibernacją.
Frunął.
Obudził go dotyk; pochylała się nad nim wąska twarz koloru miedzi, o włosach zaplecionych wokół głowy i ze wzorzystym tatuażem otaczającym wodniste, lazurowe oczy, przywodzący na myśl spękaną ziemię – zanim zdążył dojrzeć coś więcej, znowu odpłynął.
Minęło wiele dni.
Potem dowiedział się, że tylko on przeżył katastrofę; opłakał towarzyszy w milczeniu, patrząc z daleka na miejsce, w którym się rozbili. Wciąż czuł skutki po hibernacji, ale dochodził do siebie – mieszkańcy planety byli naprawdę życzliwi, przyjęli go do siebie i dali obowiązki, dzięki czemu oderwał się na chwilę od depresyjnych myśli.
Nazywali go imieniem, którego nie był w stanie powtórzyć – porozumiewali się melodyjnym językiem pełnym długich, śpiewnych sylab. Nie poprawiał ich, pozwalał wołać go jak tylko chcieli – i tak nie istniał już człowiek, jakim był wcześniej.
Po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że to lud ziemi, na jakiej mieszkali – mieli domy z kamienia ustawione dookoła figury o stu twarzach; podejrzewał, że to ich bóg. Byli bardziej strojni niż ludzie, we włosy wplatali koraliki, a szczupłe ciała malowali lub tatuowali w różnobarwne wzory. Lubił patrzeć na ich twarze, jednocześnie niezwykle ludzkie, z drugiej zupełnie inne.
W końcu przywykł do niegasnącego światła słońc. Nie miał pojęcia jak dokładnie się tu znalazł, ani jak powrócić; po wielu latach przestał o tym myśleć.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd