Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
852046 czytelników
1870 dyskusji
118246 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Ostatnia rozmowa, serce i matczyna troska - wygraj pakiet książek "Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" i "Tkanki".

Ostatnia rozmowa, serce i matczyna troska - wygraj pakiet książek "Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" i "Tkanki".


Carla Reid chciała świętować rocznicę ślubu z mężem Kevinem i dorosłym synem Jackiem. Nie spodziewała się, że obcy mężczyzna brutalnie przerwie trwającą idyllę. Ben Toroa odebrał jej wszystko, co kochała. Clara musi ułożyć sobie życie na nowo, bo poprzednie odeszło razem z jej bliskimi. Ben mierzy się z konsekwencjami tragicznej nocy. Czy posępne mury koszmarnego więzienia czegoś go nauczyły?

 

Nastoletnia Evi Brouwer potrzebuje przeszczepu serca, przez co jej matka przechodzi załamanie. Kiedy zrozpaczona kobieta powoli zaczyna tracić nadzieję, niespodziewanie pojawia się ratunek. Dawcą serca zostaje młoda dziewczyna, która zginęła w wypadku samochodowym. Nikt nie podejrzewał, że przeszczepione serce zachowa wspomnienia i cechy osobowości Finyi. Wkrótce nowy organ staje się intruzem, który całkowicie przejmuje kontrolę nad Evi. Matka Evi czuje, że dopiero teraz może stracić córkę na zawsze i postanawia zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić.
 

Obie powieści, oprócz mrocznego klimatu, łączą postaci kobiet, których rodzicielskie uczucia wymykają się wszelkim schematom. Napiszcie historię z dreszczykiem, w której pojawią się: ostatnia rozmowa, serce i matczyna troska.
 

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarze książek "Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" i "Tkanki".
 

Regulamin
  • Konkurs trwa od 23 marca do 2 kwietnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Kobiece.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
 
liczba postów na stronie: 
książek: 1871
LubimyCzytać
20-03-2018 16:02
Fiona Sussman Fiona Sussman
Dominika van Eijkelenborg Dominika van Eijkelenborg
Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy
Tkanki Tkanki
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 361
Mystery
23-03-2018 11:11
Obudziłam się gwałtownie. Serce mi podpowiadało,że coś było nie tak.
Zaczęłam cicho łkać...Wszystko mi się przypomniało: szłam przez park, zostałam zaatakowana i wywieziona do jakiejś rudery.
Dziecko poruszyło się niespokojnie w moim brzuchu. Od razu ujawniła się we mnie matczyna troska i wyszeptałam:
- Skarbie, tak bardzo Cię przepraszam...Cokolwiek się stanie zawsze będę Cię kochać.
Płakałam żałośnie nad naszym losem, a raczej nad losem mojego nienarodzonego dziecka. Dlaczego musiało to spotkać akurat mnie? Czym sobie na to zasłużyłam? Co się ze mną stanie? Na żadne z tych pytań nie znałam odpowiedzi.
Pomyślałam o moim mężu. Od rana kiepsko się czułam.
- Kochanie, może dziś zostań w domu i odpocznij. - zaproponował przed wyjściem do pracy.
- Dobrze wiesz, że nie wytrzymam z nudów w domu. Muszę się przejść, zaczerpnąć świeżego powietrza. - odparłam.
Gdybym wtedy go posłuchała...To była nasza ostatnia rozmowa, a ja nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze go zobaczę. Tak bardzo się boję.
Usłyszałam jakieś hałasy. Chyba ktoś idzie.
Zamknęłam oczy i modliłam się o cud...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 60
Milena
23-03-2018 11:58
To był pochmurny listopadowy poranek. Wszystko wokół otoczone mgłą. Michel szedł drogą do szkoły, jak każdego ranka. Nie wiedział, co przyniesie mu dzień. Gdy dotarł na miejsce dowiedział się, że mają zajęcia z wychowania fizycznego na dworze. Ćwiczenia biegowe z przeszkodami na 1000 m. Michel nie czuł się na siłach, by biec. Jednak zmuszony przez otoczenie musiał to zrobić. Gdy rozpoczął swój bieg poczuł ból w mostku. Nie wiedział wówczas wtedy, że to coś poważnego. Jednakże z każdym krokiem brakowało mu powietrza i miał duszności. W pewnym momencie Michel upadł na bieżni. Jego twarz była zlana potem, stracił przytomność. Wszyscy wokół z przerażeniem patrzyli co się stało. Nauczyciel wezwał pogotowie. Karetka zabrała Michela do szpitala. Okazało się, że to poważny problem z sercem, o którym wcześniej nie wiedział. Zawiadomiono mamę chłopaka, która w mgnieniu oka stanęła przy szpitalnym łóżku syna.
-Cześć synku, przepraszam Cię za tą dzisiejszą sprzeczkę rano. Nie chciałam Cię tak urazić. Wybacz mi. Nie odchodź ode mnie. To nie może być nasza ostatnia rozmowa.
Po policzku matki Michela spływają łzy. Lekarz powiedział jej, że to poważne zaburzenie serca i starają się ratować życie jej syna, jak tylko mogą. W głowie Sary kłębią się różne myśli. Żałuje tego poranka. Zadaje sobie pytanie: A jeśli to była nasz ostatnia rozmowa? W tym momencie coraz bardziej popada w histerię. Kocha syna ponad wszystko, a jej matczyna troska nie zna granic. To jej jedyny syn, jedyne dziecko.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 50
Mary
23-03-2018 15:08
- Błagam, niech pani zrozumie. Raz. Ten ostatni raz...- Czuję na sobie wzrok, ramię i cichy szloch męża. Staram się zachować spokój. Dla nich dwóch to zawsze było warte.
- Tylko raz.- położna powoli otwiera przeszklone drzwi, za którymi znajduje się oddział dla noworodków. W szpitalnym obuwiu zmierzam w kierunku ostatniego, małego łóżeczka słysząc za sobą ciche zamknięcie. Stoję przed niewielką komorą, w której spoczywa najmniejsza żywa istota, ze wszystkich tu pozostałych. Serduszko dwudniowego Simon’a prawie nie bije, jego klatka piersiowa unosi się z pomocą respiratora. Nie myślę o płynących po moich chudych policzkach łzach i tym, co dzieje się wokół: skupiam się jedynie na pięknie, miłości i oddechu mojego dziecka. Wciągam tlen razem z nim.
- Mój największy bohater…- szepczę, powoli pochylając się nad nim, wyraźniej widząc jego maleńkie ciałko.- Chcę opowiedzieć Ci mój własny wierszyk. Potem dam Ci już spokój.- Melodyjnym głosem zaczynam:

- Była sobie mama, i chłopczyk malutki.
Taki niewielki, prawie bez główki.
Jednak mimo różnic tylu, ich wielką zażyłość.
Można najprościej nazwać miłość.

Mój oddech zatrzymuje się wraz z jego oddechem. Cokolwiek się stanie, będę go kochać. Wiem, że to tylko ulży w cierpieniu. Wkładam trzęsącą się dłoń przez szparę, by poczuć jego zimne paluszki. Nie mam siły wstać i zostawić go tak samotnie, lecz nigdy nie będzie już się bał . Oto moja najpiękniejsza, najsilniejsza, maleńka miłość ponad wszystko. To nasza ostatnia rozmowa.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 78
Ewelina95
23-03-2018 16:13
- Eliza, posłuchaj... - zaczęła jej matka.
- Nie! - Eliza wykrzyknęła jej prosto w twarz, a oczy Barbary zrobiły się okrągłe ze strachu.
Nie chciała znów słuchać tego co miała do powiedzenia, bo wiedziała co to było. Jej facet jest zły, zdradza ją i Eliza zasługuje na kogoś lepszego, tylko dlatego, że kiedyś niesłusznie siedział w więzieniu. Dlaczego nie mogła zrozumieć tego jak bardzo się w stosunku do niego myli? Był wspaniały. Czuły. Nigdy by jej nie skrzywdził. Mimo, że byli razem dopiero od trzech miesięcy wiedziała, że z tym mężczyzną spędzi resztę życia.
- Mamo, proszę - powiedziała Eliza już nieco spokojniej. - Musisz go lepiej poznać, jest dla mnie naprawdę ważny. - dodała, ubierając szary płaszcz.
Już była spóźniona do pracy, a matka znów wyskoczyła ze swoimi racjami.
- Eliza błagam, wysłuchaj mnie! Widziałam go wczoraj.
- Porozmawiamy później, naprawdę muszę już iść - rzuciła szybko Eliza, w biegu zakładając szal i rękawiczki.
Idąc ulicą zastanawiała się co kupić jutro na obiad. Chciała przekonać matkę do Roberta.
- Są dla mnie najważniejszymi osobami w życiu, muszą dojść do porozumienia - powiedziała sama do siebie.
Rozmyślała o sposobach przekonania matki do Roberta i zadzwoniła do niego ze swoimi wątpliwościami.

Mama Elizy z nerwów wyjęła whisky i zapaliła papierosa. Nienawidziła tego gnoja. Widziała go. Wczoraj. W parku. Szedł za rękę z młodą kobietą. Na pewno młodszą od niego. Wyglądali na szczęśliwych. Jak on mógł tak bezczelnie okłamywać Elizę? Jej ukochaną, jedyną córkę. Od początku mu nie ufała.
- Muszę ją ostrzec - powiedziała sobie w duchu - on nie może jej skrzywdzić.

- O nie - szepnęła Eliza, wchodząc do domu. To miejsce nie wyglądało jak jej dom.
- Co tu się stało? - zapytała bezgłośnie, patrząc na porozrzucane ubrania i ogólny nieład.
Wtedy zauważyła napis na ścianie napisany czerwonym flamastrem - TRZEBA BYŁO JEJ WYSŁUCHAĆ. Eliza chciała pobiec do pokoju matki, lecz usłyszała za sobą jakieś kroki. Odwróciła się gwałtownie, a za nią stał Robert.
- To nie na Ciebie czekałem, ale skoro już tu jesteś... - zaczął z drwiącym uśmieszkiem.
- Ty gnoju! - wrzasnęła Eliza - Co jej zrobiłeś? Gdzie moja mama?- zdążyła wykrzyczeć w momencie kiedy Robert wbijał jej długi nóż w brzuch.

- Dlaczego nie odbiera? - myślała sobie matka Elizy. Chciała spotkać się z córką w jej pracy, ale dowiedziała się, że wyszła wcześniej. Elizę zaniepokoiła rozmowa z Robertem, chciała natychmiast porozmawiać z matką. Barbara czuła, że stało się coś złego. Zanim wróciła do domu, wstąpiła po czerwone wino. Wchodząc do domu usłyszała ciche jęki.
- Eliza - wyszeptała i podbiegła do umierającej córki.
Eliza spojrzała na matkę przepraszającym wzrokiem, szepcząc, że miała rację. Teraz mogła odejść.
To była ich ostatnia rozmowa.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 814
Anksunamun
23-03-2018 17:34
- A tyle nas kosztowały te twoje korepetycje!
- Proszę, przestań! – Ola złapała za klamkę drzwi od swojego pokoju.
Matka jednak napierała dalej, a z jej ust płynął głośny wrzaskliwy słowotok, tak że Ola w końcu zakryła uszy. Na ten gest jej matka wściekła się jeszcze bardziej i siłą oderwała jej dłonie od głowy.
- O nie, dość tego! Nie będziesz…
Oli w końcu udało się zamknąć drzwi, zostawiając wrzeszczącą matkę za nimi. Cienka dykta i szyba nie tłumiły jednak wcale hałasu.
- Otwórz te drzwi! Tyle razy ci powtarzałam, żebyś się wzięła do nauki! Otwieraj!
Matka załomotała pięściami, a Oli pociekły z oczu pierwsze łzy.
Użerała się tak z matką, odkąd wróciła do domu i obwieściła jej, że nie zdała matury z matematyki.
Matka krzyczała wciąż za drzwiami, a Ola oparła się czołem o ścianę, przytrzymując klamkę. Zawsze wszystko było jej winą, nigdy wystarczająco się nie starała, nic nie umiała. Jedyne, co potrafiła, to wszystko psuć.
- Policzymy się, jak ojciec wróci!
Matka w końcu przestała szturmować drzwi i Ola usłyszała odgłos jej kroków, a potem wściekłe krzyki pod adresem kota. Po chwili jej matka weszła do toalety, zaś Ola, czując, jak serce zaczyna łomotać jej z przerażenia, zaczęła pakować szybko torbę. Wiedziała, że ojciec ją zbije, a jej matka na to pozwoli, gdyż w taki właśnie sposób rozumiała okazywanie matczynej troski.
Ola żałowała, że nie może odbyć z nimi jakiejś ostatniej rozmowy, ale przecież i tak nigdy jej nie słuchali. Narzuciła kurtkę i wyszła na zawsze z domu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Edyta
23-03-2018 18:48
Na plecach poczuła czyjś oddech. Przestraszyła się, że to były mąż znowu ją dręczy. Podczas ostatniej rozmowy dała mu jasno do zrozumienia, iż jej serce już do niego nie należy. Dobrze zapamiętała, że wyciągnął rewolwer i wycelował w nią. Tylko do pokoju weszła nagle matka kierowana matczyną troską i zapobiegła tragedii. Czyżby to znowu on?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1235
lubczyk
23-03-2018 19:29
28 stycznia, Floryda.
75-letnia Grace nie mogła spać całą noc. To już dziś wielki dzień dla jej ukochanego syna. Po nagłej śmierci męża został jej tylko on – tak długo wyczekiwany, jedyny syn. Przelewała na niego całą swoją miłość i ciepłą matczyną troskę. Od dziecka chciał zostać astronautą. Budował statki kosmiczne z kartonu, spał pod pościelą z logo NASA, a na suficie tworzył fluorescencyjne konstelacje gwiazd. Później poszedł na studia, oczywiście kosmonautykę. Chciał być jak Neil Armstrong i jako pierwszy podbić niezdobytą planetę.
Grace uśmiechnęła się do siebie wspominając te wszystkie chwile. Dziś jedzie oglądać start pierwszego lotu w kosmos swojego Gregory’ego. Challenger rusza z misją umieszczenia na orbicie satelity telekomunikacyjnego. Dziś rano przez telefon powiedziała mu, że jest z niego dumna i bardzo go kocha.
Wszyscy zebrali się na Przylądku Kennedy’ego, z którego miał startować wahadłowiec. Gdy Challenger zaczął wznosić się w powietrze, publiczność wraz z Grace zaczęła bić brawo i wiwatować. Po chwili Grace zauważyła, że statek w kłębach dymu z silników, zaczyna spadać, aż w końcu z impetem uderza o powierzchnię oceanu. Z jej słabych płuc wydobył się krzyk. Pękło jej serce, gdy uświadomiła sobie, że Gregory nie żyje, a wczorajszy krótki telefon, to jej ostatnia rozmowa z synem. Po tym straciła przytomność.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1620
złotówka
24-03-2018 18:42
Gdy Anna otworzyła drzwi i w progu ujrzała swą dorosłą córkę, poczuła jak świat wolno obraca się dookoła własnej osi, rozmazując wszędzie kontury rozproszonej rzeczywistości. Przez chwilę, krótką jak zderzenie z prawdą, wpatrywały się w siebie, a potem matka odwróciła wzrok; nie spodobało jej się to, co emanowało z oczu córki.
- Nie wiem, czego oczekujesz po tym spotkaniu, ale nie uda ci się to; nie omamisz nas po raz kolejny. Możesz wracać tam, skąd przybyłaś, tutaj już nic dla ciebie nie mamy.- Jej matka mówiła w prosty, dostojny sposób, właściwy sobie, a mimo to Maria odbierała jej słowa jak trzaśnięcia batem.
- Mamo…-przerwała jej słabym głosem, czuła jak serce głośno wali jej w piersi. Miała ochotę zapłakać, ale w środku była zupełnie pozbawiona smutku i wody.- Wysłuchaj mnie, mam ci tak wiele do opowiedzenia. Nie wrócę na uczelnię, skończyłam z tym światem. Wcale nie chcę tak żyć, moja przyszłość jest u boku Marka…
- Zamknij się.- Syknęła w odpowiedzi Anna; nie mogła dłużej słuchać tych bzdur wyssanych prosto z serca.- Nie waż się wymawiać przy mnie imienia tego bezwstydnika. Oboje jesteście siebie warci. A teraz wracaj do waszej rudery. Możesz zapomnieć o mnie, o ojcu i o naszym domu. Wszystko zniszczyłaś.
- Mamo, daj spokój, tak wiele dziewcząt rezygnuje z nauki…
- Ty miałaś być inna, Marysiu.- Niespodziewanie, w oczach jej matki błysnęły łzy.- Miałaś coś osiągnąć. Tak wiele się po tobie spodziewaliśmy.
Pokręciła głową i zamknęła drzwi. Zamknęła przed nią swoje serce.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 156
Cień_człowieka
25-03-2018 13:57
MATCZYNA TROSKA sprawiła, że jej córka Anna nie mogła już z nią dłużej wytrzymać pod jednym dachem. Miała 25 lat i dość nadopiekuńczej matki, która pilnowała jej na każdym kroku przed jej własnym życiem...
Gdy tej nocy zadzwonił telefon od razu czuła, że to matka chce dowiedzieć się co robi, gdzie jest i oczywiście z kim. Dziewczyna postanowiła nie odbierać telefonu, bo nie był to dobry moment na tłumaczenia i uspokajanie swojej przewrażliwionej matki. Nie przeszło jej nawet przez myśl, że byłaby to ich OSTATNIA ROZMOWA...
Wyłączyła szybko komórkę i kontynuowała swoją randkę z miłym facetem poznanym na czacie.
Czas mijał powoli, ale z każdą minutą zaczynało docierać do Anny, że pozornie sympatyczny "misio27" zmienia się w psychopatycznego Artura Z.

Tej nocy nie wróciła już do swojej matki. Nie wróciła też rano, ani nigdy później. Gdy do drzwi zapukali policjanci i oznajmili matce, że znaleźli w rowie młodą dziewczynę brutalnie zamordowaną, ona już wiedziała... że to jej ukochana córeczka. Poczuła, że źle się czuje i poprosiła żeby wezwać karetkę. Niestety zanim ratownicy dotarli do niej jej SERCE przestało już bić.

Teraz znów są razem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd