Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
851730 czytelników
1869 dyskusji
118186 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Maszyna do pisania - wygraj książkę "Kolekcja nietypowych zdarzeń"

Maszyna do pisania - wygraj książkę "Kolekcja nietypowych zdarzeń"

W debiutanckim zbiorze siedemnastu opowieści Tom Hanks dowodzi, że świat nie ma żadnych granic. Stworzeni przez niego bohaterowie podróżują wokół ziemskiej orbity samodzielnie zbudowaną rakietą albo cofają się w czasie do 1939, tam zakochują się i decydują pozostać. Dla Hanksa znaczenie mają zarówno dziesięcioletni Kenny, który w swoje urodziny po raz pierwszy lata awionetką, rozwódka rozpoczynająca życie na nowo, jak i bułgarski emigrant Assan, który dociera do Nowego Jorku i próbuje tam przetrwać bez znajomości języka. Z dystansem i inteligentnym humorem aktor przygląda się również swojej rodzimej branży filmowej, której przedstawiciele budzą popłoch w księgowości wielomilionowymi gażami i monstrualnym ego. Podsłuchuje dziennikarzy, gdy z sentymentem wspominają złotą erę zawodu.


Wszystkie opowiadania Toma Hanksa spaja motyw maszyny do pisania – wehikułu marzeń, przedmiotu o magicznej mocy otwierania na świat, przekraczania barier czasu i przestrzeni. Napiszcie krótką historię, w której losy dwójki bohaterów splatają się dzięki maszynie do pisania.


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1700 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Kolekcja nietypowych zdarzeń - Jacek Skowroński

Kolekcja nietypowych zdarzeń

Autor: Tom Hanks

POKOCHALIŚCIE GO JAKO FORRESTA GUMPA, TERAZ POKOCHACIE GO JAKO PISARZA. Tom Hanks gotów na literackiego Oscara. W debiutanckim zbiorze siedemnastu opowieści Tom Hanks dowodzi, że świat nie ma żadnych granic. Stworzeni przez niego bohaterowie są tak samo różnorodni i nieoczywiści jak jego aktorskie kreacje. Podróżują wokół ziemskiej orbity samodzielnie zbudowaną rakietą albo cofają się w czasie do 1939, tam zakochują się i decydują pozostać. Dla Hanksa znaczenie mają zarówno dziesięcioletni Kenny, który w swoje urodziny po raz pierwszy lata awionetką, rozwódka rozpoczynająca życie na nowo, jak i bułgarski emigrant Assan, który dociera do Nowego Jorku i próbuje tam przetrwać bez znajomości języka. Z dystansem i inteligentnym humorem aktor przygląda się również swojej rodzimej branży filmowej, której przedstawiciele budzą popłoch w księgowości wielomilionowymi gażami i monstrualnym ego. Podsłuchuje dziennikarzy, gdy z sentymentem wspominają złotą erę zawodu. Tom Hanks w swoich zaskakujących i bezpretensjonalnych krótkich prozach udowadnia, że jest nie tylko genialnym aktorem, ale także wyśmienitym prozaikiem, twórcą świadomym i zdystansowanym, pełnym mądrej empatii wobec ludzkich słabości i tęsknot. Panuje nad językiem, bawi się nim, igra frazą i (z) czytelniczą czujnością. Opowiadania spaja motyw maszyny do pisania – wehikułu marzeń, przedmiotu o magicznej mocy otwierania na świat, przekraczania barier czasu i przestrzeni, w końcu – czynienia nieśmiertelnym. Autor pozwala nam wierzyć, że maszyna do pisania to narzędzie, które w rękach właściwej osoby może wpłynąć na losy świata. W erze smartfonów, iPadów i laptopów Hanks pokazuje, jak wielką radość można czerpać z tradycyjnego pisania. I jeszcze większą – z czytania.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 3 listopada do 12 listopada włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1700 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i wydawnictwo Wielka Litera.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1871
LubimyCzytać
03-11-2017 10:29
Kolekcja nietypowych zdarzeń Kolekcja nietypowych zdarzeń
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 20
Informacjonistka
08-11-2017 09:50
‘’Zamknięty w słowach’’
Danny to poważny biznesmen, który jest pracoholikiem. Niedawno minął rok odkąd odeszła od niego żona razem z psem. Po roku uświadomił sobie że tak naprawdę tęsknił za zwierzęciem, a nie za kobietą, która miała o wszystko pretensje i żerowała na jego koncie. Dzięki liczbom na karcie udało się wygrać sprawę rozwodową orzekającą rozpad małżeństwa bez winny.
Rozstanie z...
‘’Zamknięty w słowach’’
Danny to poważny biznesmen, który jest pracoholikiem. Niedawno minął rok odkąd odeszła od niego żona razem z psem. Po roku uświadomił sobie że tak naprawdę tęsknił za zwierzęciem, a nie za kobietą, która miała o wszystko pretensje i żerowała na jego koncie. Dzięki liczbom na karcie udało się wygrać sprawę rozwodową orzekającą rozpad małżeństwa bez winny.
Rozstanie z Emilią miało swoje dobre strony, bez niej rozwinął swoją pasje, a dzięki oszczędnością zaczął się w niej rozwijać. Po latach ciężkiej pracy, wziął długi urlop – który przysługiwał mu za wzniesienie jego firmy na szczyty. Pewnego ranka poszedł na kurs pisania, gdzie zobaczył niespotykaną dziewczynę. Nie była jak inne, różniła się wszystkim. Była zabójczo piękna o niesamowitej urodzie. Włosy farbowała na biało, nosiła luźne ubrania jak zabójca z gier komputerowych. Jej słownictwo było bogate, a zarazem czuło się jakby nie była z tych czasów... Ostatniego dnia kursu, zobaczył na swoim stoliku książkę w pięknej oprawie z siedemnastego wieku. Od tej chwili wszystko się zmieniło, od przeczytania poruszającej historii czarownicy która uciekała przed zabójcami takich jak ona. Opowieść kończyła się na spotkaniu przystojnego biznesmena, który chcę odmienić swoje życie. Gdy oderwał wzrok od księgi, zauważył że został sam w zamkniętej Sali. Całkowita ciemność przyprawiła mężczyznę o gęsią skórkę. Nagle usłyszał piękny głos kobiety, którą już znał.
-Teraz wiesz kim jestem, chcesz wspólnie pisać ze mną dalszą historie?
To był magiczny czas, dosłownie i w przenośni. Życie mężczyzny odmieniło się i nakwaszę pozostanie zamknięty w słowach siedemnastowiecznej księgi, podróżując z kochanką w czasie.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 909
Lilianna
03-11-2017 12:43
Nie spodziewałam się tego jak w ciągu kilku miesięcy diametralnie odmieni się moje życie, a wszystko za sprawą listu, który otrzymałam na początku czerwca.
Okazało się, że to powiadomienie o spotkaniu u notariusza, gdzie miał zostać odczytany testament mojej dalekiej ciotki ze strony matki. Szczerze to może widziałam na własne oczy ciotkę z pięć razy w życiu, więc byłam bardzo zdziwiona czemu dostałam takie pismo i co mogła mi zapisać. Postanowiłam jednak pojechać na to spotkanie. Jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że ciotka przepisała na mnie swój dom.
Miałam nie lada problem z dojazdem do domu ciotki, ale było warto, bo moim oczom ukazał się piękny mały drewniany dom. Weszłam na ganek i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam uroczą kuchnię w stylu rustykalnym. Obok kuchni był mały salon z kominkiem; taki jaki zawsze chciałam mieć. Wychodzi na to, że z ciotką miałyśmy ten sam gust.
Pod oknem znajdowało się biurko na którym stała zadbana, czarna maszyna do pisania. Z niej wystawała zapisana kartka.
Podeszłam do maszyny i zobaczyłam, że na kartce znajduje się moje imię. Byłam w szoku, bo ciotka przed śmiercią napisała do mnie list w którym wita mnie w domu i ma nadzieję, że będę w nim szczęśliwa. W liście dodała jeszcze, że przez całe życie pisała pamiętniki, które znajdę w szufladzie biurka. Ciocia każdy pamiętnik pisała na maszynie. Poznałam historię całego jej życia i czułam jak z każdym słowem umacnia się między nami więź, której nie miałam jeszcze z nikim innym. Cieszę się, że nasze drogi się zeszły mimo, że jej już nie ma na tym świecie. Dzięki maszynie do pisania, która towarzyszyła jej przez całe życie ja teraz jestem blisko niej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 120
Weronikka1
03-11-2017 15:27
Przeglądałam setki zdjęć, by pojąć sztukę fotografii. Nie miałam pieniędzy na kursy i wpadł mi do głowy pewien pomysł. Będę po prostu wzorować się na zdjęciach z internetu, może po jakimś czasie pomysły same zaczną wpadać mi do głowy. I przyznam szczerze, że to nie jest takie proste zadanie. Zaczynając od dobrego sprzętu, musiałam także poszukać różne ciekawe dodatki, aby moje zdjęcia były interesujące. Zapragnęłam wtedy, aby jednym z takich ciekawych akcentów była maszyna do pisania. I zaczęły się poszukiwania. Gdy nareszcie udało mi się ją znaleźć i przytargać do domu, bo nie ukrywam, dość ciężka była, usiadłam w fotelu zadowolona. Od razu wzięłam się do przygotowywania kącika, w którym miało powstać pierwsze zdjęcie na mojego bloga.
Minął miesiąc od pierwszej publikacji. Nie ukrywam, że szło mi coraz lepiej. Otrzymywałam mnóstwo wiadomości od moich czytelników i na każdą starałam się odpowiedzieć. Jedna z wiadomości była szczególna. Napisała do mnie kobieta, podająca się za wnuczkę pisarki. Rozpoznała ona maszynę do pisania, która kiedyś należała do jej rodziny, oraz która została zrabowana podczas zamieszek, które dawniej często wybuchały w mieście.
Spotkałam się z tą kobietą, zawsze miałam dobre serce i chciałam wyjaśnić jak własność pisarki znalazła się u mnie. Po miłej rozmowie nadal się zastanawiałam, czy na pewno powinnam tak łatwo oddać w sumie już moją rzecz, przecież ją kupiłam i również się do niej przywiązałam. Sumienie podpowiadało jedno, a chciwość drugie.
Sumienie z czasem wygrało.
Dziś się cieszę, że tak się sprawy potoczyły. Maszynę do pisania straciłam - choć nie tak do końca - ale zyskałam przyjaźń. Moją bratnią duszą okazała się wnuczka znanej pisarki, która również świetnie pisze, a ja z chęcią czytam jej książki. Na mojej stronie nadal można znaleźć piękne zdjęcia przy maszynie do pisania, do której mam dostęp w każdej chwili.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 519
Cathy
03-11-2017 18:08
- Jak to się obsługuje? - pytałam z rozpaczą, oglądając zakupioną w domu aukcyjnym maszynę do pisania Underwood z 1942r. Czemu nie udało mi się upolować czegoś innego?
Zmieniłam zdanie, gdy - jak dziecko próbujące zgłębić tajniki tajemnego sprzętu - znalazłam pod pokrywą kartkę papieru. Sprawdziłam jej zawartość:

"Kochany!
Żyję w ciągłym strachu, że być może nigdy już Cię nie ujrzę. Zwycięstwo jest niczym w porównaniu z wieczną rozłąką. Wracam do Warszawy... Wiem, że już się nie spotkamy, ale mam nadzieję, że w Twoje ręce trafi list, który będzie przypominał Ci o mojej miłości.
Twoja Krysia"

Dzięki wskazówkom pana Andrzeja, starego antykwariusza, stanowiącego niewyczerpane źródło wiedzy na temat II wojny światowej, udało mi się dotrzeć do pani Krysi. Początkowo była nieufna, ale gdy zobaczyła trzymany przeze mnie list, wpuściła mnie do mieszkania, nie zadając zbędnych pytań. Opowiedziała mi, jak znalazła się w Londynie i otrzymała pracę maszynistki.
- Hansa spotkałam zupełnie przypadkowo, był niemieckim pilotem. Zdezerterował...
Pokazała mi fotografie, a podczas kolejnych spotkań czytała mi jego listy.
- Co się z nim stało? - zapytałam któregoś razu.
- Pojechał za mną, szukał mnie... A oni go zabili. Zabili, bo był Niemcem... Nie wiem nawet, gdzie go pochowano...

W dniu Wszystkich Świętych wiał porywisty wiatr, strącający z drzew pożółkłe liście. Stałam z panią Krysią przy zaniedbanym, anonimowym grobie. Dla nas już nie był anonimowy.
Położyłyśmy na grobie znicz i szkatułkę z listem, który w końcu, po długich poszukiwaniach, znalazł adresata.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 286
anteeekg
03-11-2017 22:30
Gorący letni dzień tylko wzmagał uczucie frustracji wymieszane ze zwykłym uczucie zmęczenia towarzyszącemu takiej pogodzie. Wiedział, że początki kariery zatytułowanej ”Zostanę pisarzem” nie będą łatwe, ale myślał wtedy raczej o użeraniu się z wydawcą, a nie reklamowaniu sprzętu zakupionego dzień wcześniej. Zamykając drzwi auta nie wyposażonego w klimatyzację żałował, że w ogóle zdecydował się na jej zakupi. Ale przecież rękopis sporządzony na maszynie do pisania robił lepsze wrażenie na potencjalnym wydawcy, niż sterta arkuszy wypluta z drukarki podłączonej do komputera. Zły, po części sam na siebie pchnął łokciem skrzypiące drzwi sklepu, w którym wczoraj stał się chwilowo szczęśliwym posiadaczem maszyny marki Łucznik. Zamiast klasycznego „Dzień dobry” jego pełny negatywnych emocji mózg podyktował ustom słowa „Coś mi Pan kurwa…”. W tym momencie jego oczy wysłały sygnał, by mózg zmienił nastawienie, gdyż za ladą zamiast wąsatego właściciela sklepu ujrzały najpiękniejszą twarz jaką w życiu dane mu było ujrzeć…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 829
Pola
03-11-2017 23:03
Na tym Underwoodzie pisałem pierwsze opowiadania, na nim też ukończyłem pierwszą powieść. Miała 600 stron, więc było przy niej mnóstwo pracy. Na Underwoodzie pisałem też listy do Niej...

*
Trzymam je wszystkie w drewnianej szkatułce zdobionej motywem rzeźbionych kwiatów. Pachną jeszcze dymem tytoniowym i kawą - i jedno, i drugie pochłaniał w olbrzymich ilościach. To nic, że daty są sprzed 15 lat. Jest to wciąż żywa po Nim pamiątka...

*
Była moją studentką. Zawsze elegancko ubrana, z kapeluszem na głowie i jakąś książką pod pachą. Wielokrotnie chciałem odejść z uczelni byśmy mogli po prostu być razem, ale nigdy tego nie zrobiłem. Byłem tchórzem, czego szczerze teraz żałuję...

*
Kiedy umarł na atak serca, mnie w udziale - jako asystentce na katedrze - przypadło zebranie z jego gabinetu wszystkich rzeczy osobistych. Wtedy je znalazłam. Nigdy niewysłane listy, adresowane do mnie... Wtedy dopiero dowiedziałam się, że kochał mnie przez tyle czasu, lecz nie miał odwagi rozbijać mojego związku...

*
I tak oto połączyła ich maszyna do pisania. Choć szczerze mówiąc, gdyby On zamiast pisać, zaczął do Niej mówić - może byłoby z tego coś więcej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 235
Mair
12-11-2017 13:37
Bardzo ładna praca. Życzę wygranej!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 95
Zombek
04-11-2017 09:57
Gdy Monika weszła do gabinetu ciotki Anieli, stare deski zaskrzypiały pod jej stopami. Dom był zapuszczony, meble i podłogi pokrywała gruba warstwa kurzu, a każdy róg pokoi należał do innego pająka. Aniela ostatnie miesiące spędziła w szpitalu. Rak zjadał ją powoli i konsekwentnie, dawkował w niewielkich porcjach. Monika żałowała, że nigdy nie poznała ciotki, o której w rodzinie mówiono „nawiedzona Aniela”.

Rozejrzała się po gabinecie. Stało tu stare biurko z ciemnego drewna, a na nim przedwojenna maszyna do pisania „Orzeł”. Obok leżał plik kartek. Monika zdmuchnęła z nich kurz i przeczytała nagłówek maszynopisu: MARIA JASTRZĘBSKA. Autobiografia. Znała to nazwisko. Jastrzębska stworzyła bestsellerową serię retro-romansów. Krytycy chwalili ją za autentyzm i pieczołowicie otworzony obraz przedwojennej Polski. Czy to możliwe, że Aniela…? Podejrzenia Moniki potwierdziły się, gdy otworzyła drzwi secesyjnej biblioteki. Znalazła w niej każde wydanie powieści autorki romansów. Wszystko było jasne: ciotka Aniela była Marią Jastrzębską.

Zaskoczona tym odkryciem, nie zważając na kurz, opadła na krzesło i bezwiednie uderzyła w kilka klawiszy maszyny. Czcionki uderzyły o papier wkręcony w wałek, a Monika poczuła, że nie jest już sama. Stał przed nią młody mężczyzna w wojskowym mundurze.
- Kim jesteś? – zapytała przestraszona.
- Porucznik Emil Staniewski, adiutant marszałka Piłsudskiego – odparł wojskowy, uderzył obcasem i zasalutował. – Jesteś do niej bardzo podobna – wyznał. – Czuję, że będziesz jej godną następczynią.
- O czym ty mówisz? Nie jestem pisarką.
- Ona mówiła to samo – uśmiechnął się znacząco, przysiadł na brzegu biurka i zaczął snuć kolejną opowieść.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 325
fantastyczna
04-11-2017 11:21
W końcu doszła przesyłka z ostatniej wygranej licytacji. Czas sprawdzić jak sprawdzi się w praktyce pisanie na maszynie z lat siedemdziesiątych XX wieku. Zapowiadało się super, a wyszło jak zawsze. Trzy literki się zacięły. Przecież nie stać mnie na naprawy, bo tyle co zmieniłam pracę. Może sama to naprawię?
O, coś pod nimi utkwiło. Jeśli to wystarczy... Działa! Ale co to za kartka? "Odnajdę cię moja ukochana" wydaje się ważnym listem kochanków, jednak brak jakiegokolwiek podpisu. Jedyny punkt zaczepienia to sprzedawca. Jeden mail i się okaże.
Przesłanie danych wcześniejszej właścicielki z notką, że to nie jego korespondencja, to chyba łamie zasadę poufności. Tak czy siak, ona ma konto na Insta, więc spróbować nie zaszkodzi.
Spodziewałam się odpisania na mail, a zamiast tego ona przyjechała się żalić, że jej były ją prześladuje. Jak ja dałam się w to wplątać, że obiecałam jej przekazać ten list do nadawcy z przestrogą o karze za prześladowanie. Trudno. Przynajmniej adres nie jest na drugim końcu świata, a jedynie kilka przecznic dalej.
Nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, lecz właśnie zmieniam zdanie. Jeśli będzie zabiegał o mnie tak jak kiedyś o nią, to mi to wystarczy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 246
Agnieszka
04-11-2017 12:20
- Dzień dobry Panie Marku.
- Dzień dobry, Kasiu.
- Chciałabym oddać maszynę do pisania do naprawy.
- Maszynę do pisania? W tych czasach?
- To jest nasza pamiątka rodzinna. Moja babcia pisała na niej wiersze, potem mój tata a teraz ja je pisze. Z tą maszyną wiąże się historia wielkiej miłości moich dziadków. Moja babcia pochodziła z artstokratycznej rodziny natomiast mój dziadek był biedniejszy i ze swoim ojcem trudnuli sie naprawami. Babcia uwielbiała pisać wiersze. Na swoje 18 urodziny otrzymała od swoich rodziców maszynę do pisania na której mogła tworzyć swoją poezję. Pewnego dnia rodzice babci zdecydowali, że wydadzą ją za mąż za syna jednego z najbogatszych przedsiębiorców w okolicy. Babcia nie chciała się na to zgodzić, ale rodzice nie występowali. Babcia jednak nie wyobrażała sobie za mąż pójścia bez miłości. W końcu wpadła w taką furię, kiedy rodzice nie odpuszczali, że poniszczyła przedmioty w swoim pokoju włącznie ze swoją ukochaną maszyną do pisania. Rodzice zamknęli ją w pokoju i nie wypuszczali póki się nie zgodzi. Po kilku dniach stwierdziła, ze nie ma wyjścia i zgodzila się. Rodzicom było żal córki, że nie może używać już swojej maszyny do pisania i szukali kogoś kto umiałby ją naprawić. Kilka osób próbowało i nikomu się nie udało. W końcu trafili na pradziadka i dziadka, ktorzy naprawili maszyne. Babcia była tak bardzo wdzięczna, że postanowiła osobiście im podziękować. Kiedy oczy babci i dziadka się spotkały od razu zakochali sie w sobie. Byla to miłość od pierwszego wejrzenia. Babcia często przychodziła do domu dziadka pod pretekstem różnych napraw. W końcu zaczęli spotykać się potajemnie. Babcia była załamana za tydzień miał się odbyć jej ślub z mężczyzną wybranym przez jej rodziców. Dziadek namówił babcie na ucieczkę z domu. Oboje uciekli i pobrali się potajemnie. Mieszkali skromnie wraz z rodzicami dziadka, którzy bardzo im pomagali. Babcia cały czas pisała swoje wiersze a maszyna do pisania stała na honorowym miejscu. Rodzice babci byli wściekli. Dopiero po latach, kiedy urodziło się dziadkom pierwsze dziecko zrozumieli swój błąd i odnowili kontakty z córką.
- Piękna historia.
- Prawda? Mam nadzieję, że maszyna do pisania przyniesie mi takie samo szczęście jak moim dziadkom.
- Sprobuje ją jak najszybciej naprawić.
- Dziękuję. Do widzenia.
- Do widzenia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 201
Bury
04-11-2017 14:23
Miałem dziś urodziny i niestety wiedziałem co dostanę. Przez co wczorajszej nocy nie mogłem zmrużyć oka, zasnąłem dopiero nad ranem. A o świcie, gdy tylko Małgorzata delikatnie wysunęła się z pod pościeli, już nie spałem i nie mogłem powstrzymać drżenia ciała i głupiego uśmiechu na twarzy. Dla niepoznaki wtuliłem głowę w poduszkę.
- Kochanie! – Wiedziałem, że siedzi w nogach łóżka i trzyma przed sobą wielkie pudło owinięte w jaskrawy papier. Zmusiłem się, by odpowiedzieć znużonym i zaspanym głosem.
- Co?
- Wstawaj! Mam dla ciebie niespodziankę!
Powoli z udawanym ociąganiem podniosłem się i oparłem na łokciu. Zobaczyłem burzę jej czarnych loków i śliczny uśmiech, który tak uwielbiałem. Na szczęście mogłem odpowiedzieć na to uśmiechem, nie wzbudzając podejrzeń, że wiem co jest w paczce.
- Jesteś śliczna. – Powiedziałem, by powiedzieć cokolwiek. Ciężko było mi zapanować nad głosem, byłem podekscytowany jak pan młody w dniu ślubu.
Małgorzata uśmiechnęła się jeszcze szerzej, na jej lekko pociągłej twarzy pojawiły się dwa urocze dołeczki.
- Mam coś dla ciebie.
- Widzę. – Wypaliłem, a ona wybuchła radosnym śmiechem. Po chwili śmialiśmy się oboje. Kusiło mnie by otworzyć prezent, wziąć w końcu w ręce maszynę do pisania. To w sumie nie chodziło o samo narzędzie do pisania, bardziej o fakt, że Małgorzata wreszcie zaakceptowała moją pasje. Ale stwierdziłem, że maszyna może poczekać. Podniosłem paczkę obiema rękoma, lekko wstrząsnąłem, ale nie pojawił się żaden dźwięk. Skierowałem wzrok na Małgorzatę, ona znów wybuchła śmiechem, zapewne na widok banana na mojej twarzy i dziecięcej radości. Ostrożnie i delikatnie, z wielkim namaszczeniem jakbym odprawiał wielką ceremonię odstawiłem pudło na podłogę. To może poczekać. Małgorzata popatrzyła na mnie nieco zdziwiona. Ale ja nie czekałem dłużej. Rzuciłem się na nią z prędkością patery, ująłem w ramiona, a gdy całowałem ją po szyi wyszeptałem tylko jedno jedyne słowo: „dziękuję”.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd