Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
858050 czytelników
1907 dyskusji
119655 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Zaskakująca wizyta - wygraj książkę "Dola aniołów".

Zaskakująca wizyta - wygraj książkę "Dola aniołów".

Rodzina Bradfordów opływa w luksusy. Nad ich życiem czuwa dyskretnie personel, który siłą rzeczy zostaje wplątany w sprawy swoich pracodawców – zwłaszcza kiedy okazuje się, że samobójstwo patriarchy coraz bardziej wygląda na morderstwo… Podejrzanym może być każdy, ale najwięcej uwagi skupia na sobie Edward, najstarszy syn. Powszechnie wiadomo o animozjach między nim a jego ojcem. Gdy upadek Bradfordów zdaje się już bliski, nagle zjawia się ktoś dawno uznany już za straconego.

 
Niespodziewany przybysz w powieści „Dola aniołów” zarówno może okazać się zbawcą, jak i najgorszym grzesznikiem z rodu. Napiszcie historię, w której pojawi się motyw nieplanowanej wizyty kogoś dawno niewidzianego. A może zostaliście kiedyś zaskoczeni przez nieproszonego gościa?  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.   


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Dola aniołów - Jacek Skowroński

Dola aniołów

Autor: J.R. Ward

Drugi tom – po Królach bourbona – napisanej z rozmachem sagi o dynastii z amerykańskiego Południa. Ich świat drży w posadach, gdy na jaw wychodzą kolejne tajemnice. Rodzina Bradfordów opływa w luksusy. Nad ich życiem czuwa dyskretnie personel, który siłą rzeczy zostaje wplątany w sprawy swoich pracodawców – zwłaszcza kiedy okazuje się, że samobójstwo patriarchy coraz bardziej wygląda na morderstwo… Podejrzanym może być każdy, ale najwięcej uwagi skupia na sobie Edward, najstarszy syn. Powszechnie wiadomo o animozjach między nim a jego ojcem. Kiedy policyjne dochodzenie zatacza coraz szersze kręgi, on szuka zapomnienia w alkoholu i w towarzystwie córki swojego dawnego stajennego mentora. Każdy czyn ma konsekwencje, wszyscy mają tajemnice. Mało komu można ufać. Gdy upadek Bradfordów zdaje się już bliski, nagle zjawia się ktoś dawno uznany już za straconego. Nie wiadomo jednak, czy okaże się on zbawcą, czy raczej najgorszym ze wszystkich grzeszników. Ward nadaje swojej opowieści doskonałe tempo i misternie buduje świat.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 28 września do 5 października włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Marginesy.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1926
LubimyCzytać
28-09-2017 14:06
Dola aniołów Dola aniołów
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 8
Daniel
05-10-2017 11:53
Po przeczytaniu treści pytania konkursowego pierwszym skojarzeniem, które zapukało do mojej główki kapusty była historia z książki Aleksandra Dumas'a Hrabia Monte Christo. . Do tej pory jak przypomnę sobie historię Edmunda Dantesa i jego genialnie zaplanowany powrót i zemstę to mam ciarki na placach i kucie w dołku. Chyba mam słabość do wyrachowanych historii o zemście i wymierzaniu... Po przeczytaniu treści pytania konkursowego pierwszym skojarzeniem, które zapukało do mojej główki kapusty była historia z książki Aleksandra Dumas'a Hrabia Monte Christo. . Do tej pory jak przypomnę sobie historię Edmunda Dantesa i jego genialnie zaplanowany powrót i zemstę to mam ciarki na placach i kucie w dołku. Chyba mam słabość do wyrachowanych historii o zemście i wymierzaniu sprawiedliwości po swojemu. Dlatego chciałbym, zgłosić tą akurat propozycję niespodziewanej wizyty, osoby której się nikt nie spodziewał (bo kto normalny spodziewał by się osoby, która powinna być już dawno martwa).
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 622
Kaśko
29-09-2017 02:57
Był wczesny wieczór, za oknem padał śnieg i tliły się spokojnie światła latarni. Pod choinką na każdego czekało kilka prezentów. Zjechała się cała rodzina. Prawie. Już od dawna nie widziałam kilku osób - nie utrzymujemy kontaktu. Mimo tego zapowiadały się święta idealne. Wraz z mężem i dziećmi rozkładaliśmy do stołu. Najdroższy z naszych wszystkich zestawów - jest. Sianko pod obrusem - jest. Miejsce dla niezapowiedzianego gościa - jest. Tak nauczyła mnie moja mama i ja tego samego uczę moje dzieci. Dwadzieścia osób zasiadło do stołu, a moja siostra przyniosła z kuchni pierwsze danie. Po piętnastu minutach wszystkie talerze po pierwszym daniu były już puste, a najmłodsze dzieci zaczęły pytać się o prezenty. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyszłam z jadalni i przez szybę zobaczyłam kobietę. Otworzyłam drzwi.
- Dobry wieczór. W czym mogę pomóc?
- Dobry wieczór. Wszystkiego najlepszego.
Za kobietą widać było starą walizkę - brudną, trochę potarganą, wyglądała, jakby była używana prawie codziennie przez ostatnie dziesięć lat.
- Dziękuję i nawzajem. Czy chce Pani wejść i dołączyć do nas?
- Nie... Nie wiem. Nie wiem, czy jestem miło widziana.
Patrzyłam na szczupłą, piękną kobietę z krótkimi włosami i niebieskimi oczami. Nie wiem, czy jej nie rozumiałam, bo skupiłam się zbyt bardzo na jej zewnętrznym pięknie, czy po prostu jej nie rozumiałam.
- Dlaczego miałaby Pani być niemiło widziana?
- Nie poznajesz mnie?
- Nie.
- No tak... byłaś taka mała...
- O co Pani chodzi?
- Przepraszam... - zaczęła płakać.
- Ale nie ma za co.
- Przepraszam, że Was zostawiłam.
- Ale...
- Nie wiesz, kim jestem...
- Mama? - Nie... To niemożliwe...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 808
doughnut
29-09-2017 14:59
To było kilka tygodni po przeprowadzce do większego miast. 40km od domu rodzinnego. Trudny zimowy okres. Krucho z pracą. Dodatkowo choroba mojego ukochanego dawała nam się we znaki. W ponury, zimny dzień, na klęczkach szorowałam dywan po babci. Rękawy miałam podciągnięte za łokcie, włosy upięte w kok, a w dłoniach odzianych w lateksowe rękawiczki trzymałam gąbkę. A wszystko działo się w pustym pokoju z jednym łóżkiem, stolikiem i regałem (tylko tyle mieliśmy), gdzie tliło się małe światełko. Była nim lampka podłączona do kontaktu, bo główna żarówka się przepaliła. Byliśmy zupełnie nowi w mieście, więc dzwonek do drzwi bardzo nas zaskoczył. Ksiądz! Chodził ksiądz po kolędzie. Nie zważając na to co robiłam, otarłam włosy z czoła i zaprosiłam go do środka. Wtedy okazało się, że to nie był zwykły ksiądz, tylko ktoś kogo znam od lat. To było ogromnym zaskoczeniem. Usiedliśmy wszyscy w trójkę, patrząc po sobie z niedowierzaniem i nie mogliśmy się nagadać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 87
Mimi
29-09-2017 17:50
Piiiiiiip! Piiiiiip!
-"Jeszcze 5 minut..."
Piiiiiiiiiiiiiiip!
-"Już wstaję..."
PIIIIIIP!
-"Dobra, gdzie ten budzik? Zaraz... To dzwonek do drzwi!"
Wstałam, narzuciłam na siebie bluzę i poszłam otworzyć.
- Dzień dobry! Wymieniamy dzisiaj czujniki w kaloryferach. Można?
- O, matko! Na śmierć zapomniałam! Oczywiście, zapraszam!
Mężczyzna omiótł mnie wzrokiem, wszedł i ruszył w stronę pierwszego pokoju.
- Widzę, że obudziłem - powiedział, widząc moje niepościelone łóżko.
- A, tak. Dosyć późno się położyłam.
- I chyba spieszno było pani do łóżka!
- Słucham? - spojrzałam w kierunku, w którym patrzył mój gość.
Na podłodze leżały mój czerwony biustonosz i majtki w kucyki Pony. Zaczerwieniona zaczęłam zgarniać rozrzucone ubrania. Pan przystąpił do zmiany czujnika.
- O, proszę! - mężczyzna ledwo powstrzymywał śmiech - Moja żona ma podobny!
Co podobny? Zaraz! Szafka. Dolna półka. O nie! Mój mężczyzna wyjechał w delegację na miesiąc.
- Trzeba sobie jakoś radzić... - wydukałam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 125
Emila
30-09-2017 09:25
Mój kuzyn wyjechał do USA. Był tam kilka lat, nie mógł wrócić do Polski, bo potem ze względu na wizę, mógłby już nie polecieć z powrotem do Stanów.
I tak pewnego dnia rozmawiał z rodzicami przez skype. Miał wyłączoną kamerkę- tłumaczył że jest ciemno.
Ciocia usłyszała pukanie do drzwi. Powiedziała, żeby zaczekał chwilę, bo musi otworzyć.
Krzyk. Euforia. Radość.
Jak myślicie, kto stał w progu?
Tak! to był mój kuzyn- jej syn ;).
Wszystko nagrywał, nigdy nie widziałam bardziej szczęśliwej osoby niż moja ciocia w tedy. Nie ma większej radości, niż "odzyskanie" syna po tylu latach ;).
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 42
nevtelen
30-09-2017 12:18
Wierzcie, albo i nie, ale zaskakującą wizytę złożył mi mój dziadek. Nic w tym nie byłoby zaskakującego, gdyby nie fakt, że on nie żyje i nigdy go nie poznałam. To było po remoncie pokoju gościnnego, kiedy moi rodzice na czas malowania ścian zdjęli ślubną ikonkę mojej babci i dziadka. Po remoncie nikt nie spieszył się do powieszenia tej ikony. Zaczęłam słyszeć zawsze po północy lekkie bieganie po schodach (miałam pokój tuż bok schodów na piętrze), hałasy na strychu, a raz gdy spałam w tym wyremontowanym pokoju t słyszałam mocne uderzenie w drzwi. Jestem do dzisiaj w szoku, że nikt z domowników nic nie usłyszał. Starałam się zasypiać wcześniej, żeby nie słyszeć żadnych hałasów, ale nic z tego i tak się budziłam. Wszystko to przestało się dziać jak zmobilizowałam tatę do powieszenia ikony na swoje miejsce. Po powieszeniu hałasy miały miejsce tylko jeszcze jeden raz. Od tamtej pory jest spokój, a ja mam przeczucie, że to dziadek złożył niezapowiedzianą wizytę. Tylko dlaczego akurat do mnie?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 205
Bury
30-09-2017 13:02
Akurat tamtego dnia czekałem na paczkę z książką.

By zbyt nie myśleć o czekającej mnie wkrótce lekturze wstałem późno, zjadłem śniadanie i postanowiłem wziąść prysznic.

I właśnie akurat gdy skończyłem się płukać, zabrzmiał dzwonek do drzwi. Jako, że w mieszkaniu byłem sam, niewiele myśląc, wyskoczyłem spod prysznica, owinąłem się pasie ręcznikiem i poszedłem otworzyć.

Tak, jak słusznie się domyślacie to nie był listonosz, a świadkowe Jehowy. Zobaczywszy mnie w negliżu, szybko uciekli, nawet nie wygłaszając swoich podstawowych formułek, a jedynie dając mi jakąś broszurkę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 396
MarCyśka
30-09-2017 13:20
Pamiętam gdy pewnego dnia w progu naszego domu pojawił się jakiś mężczyzna z ciemnymi okularami i laską, na której się podpierał. Mówił, że jest niewidomy i zbiera na operację. Mama przyniosła mu pieniądze, a ten podziękował i poszedł. Zaczęłam obserwować go przez okno i nie uwierzycie co zrobił!
Rozglądnął się dokoła, wyrzucił laskę do rowu i pobiegł niczym gazela!
Całkiem, całkiem jak na niewidomego...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 9
Mila
01-10-2017 19:59
Bałam się. Tak bardzo się bałam. Ktoś był w moim mieszkaniu, a ja siedziałam skulona w kącie pokoju, kurczowo zaciskając palce na blado różowej koszuli nocnej. A więc to miał być ten dzień. Dzień, w którym wszystko się rozstrzygnie. Nie podejrzewałam tylko, że ta chwila nadejdzie tak szybko. Znaleźli mnie. Znaleźli, kiedy najmniej się tego spodziewałam. Nie miałam się czym bronić. Złączyłam dłonie i zaczęłam się po cichutku modlić. Wiedziałam, że i tak im nie ucieknę. Nie jemu.
- Dawno się nie widzieliśmy - usłyszałam głęboki głos, który tak dobrze znałam.
- Tak, minęło trochę czasu, Brad - wyszeptałam, po czym odwróciłam się drgając ze strachu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to lufa przystawiona do mojej głowy. Czas nagle jakby stanął w miejscu i całe życie zaczęło przelatywać mi przed oczami.
- Niespodzianka - strzał.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 27
Smerfetka11
02-10-2017 10:46
Kiedy ja w końcu zasnę? - Zastanawiam się od jakiś trzech godzin. Jest już druga nad ranem, a ja jeszcze nie zmrużyłam oka. Wydaje mi się, że jest wyjątkowo ciemno. Dlaczego jest tak cholernie zimno? Mamy przecież środek lata.
- Witaj – powiedział znajomy głos.
- Co Ty tu robisz, jest środek nocy!? – krzyczę do… no właśnie do kogo, do ducha?
- Nie krzycz, nie denerwuj się, księżniczko.
Księżniczko, przecież … tylko jedna osoba do mnie tak mówiła. Czy to możliwe, żeby…
- Dziadziusiu, przecież ty nie żyjesz – mówię smutno.
Czuję, że ktoś się zbliża, idzie w moją stronę, robi się coraz zimniej, a może to tylko wyobraźnia płata mi figle? Ktoś mnie obejmuje.
- Dlaczego cię nie widzę? – pytam, czuję jak łzy napływają mi do oczu, zaraz się rozpłaczę.
- Nie możesz mnie zobaczyć, jestem duchem. Nie zdążyliśmy się pożegnać, dlatego tu jestem. Nie powiedziałem Ci… - głos mu się łamie – chcę, żebyś była szczęśliwa, żebyś mnie wspominała, ale nie płakała. Przywołuj tylko te radosne chwile, wspólne wycieczki, wygłupy, śpiewanie… – gdybym go mogła zobaczyć dałabym sobie głowę uciąć, że się uśmiecha.
- Córeczka, którą niedługo urodzisz, jest śliczna, taka sama jak Ty, gdy byłaś malutka.
Odruchowo obejmuję brzuszek, a z moich oczu płynie kaskada łez.
- Skąd… - próbuję zebrać myśli.
- Widziałem ją i trzymałem nawet na rękach. – jest wzruszony, czuję to.
- Dziadziusiu, kocham cię.
- Ja Ciebie też kocham, księżniczko.
Odszedł. W pokoju zrobiło się ciepło.
Widział ją, jest piękna – myślę i zasypiam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd