Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
743027 czytelników
1495 dyskusji
95863 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Ekscesy czytelników - wygraj książkę "W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski".

Ekscesy czytelników - wygraj książkę "W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski".

Książka opowiada o skandalach zarówno tych artystycznych, jak i obyczajowych, które do żywego bulwersowały opinię publiczną. Okres Młodej Polski jawi nam się barwniej i bardziej szaleńczo od poprzedniego okresu – Pozytywizmu. Polski na mapie nie było, a mimo to życie kulturalne Polaków kwitło: pisano i wystawiano sztuki, ukazywały się książki, malowano i tworzono pomimo cenzury we wszystkich zaborach. Nad wszystkim unosił się duch dekadentyzmu, urok końca wieku, co rusz wybuchały skandale i zawzięcie romansowano. W oparach alkoholu i narkotyków, bez grosza przy duszy, ale sztuka nie na pieniądzach wszak polega.

 
Jakże uwielbiamy wścibiać nos w biografie artystów, wyszukując coraz to bardziej kompromitujących zdarzeń z ich życia. Czy przyczyną jest ludzka potrzeba podglądactwa? A może to dlatego, że szukamy usprawiedliwienia dla własnych ekscesów? Opiszcie najbardziej ekstrawagancką rzecz, którą zrobiliście i jesteście gotowi podzielić się na publicznym forum portalu książkowego. Kto wie, może pośród Was jest większy skandalista niż Podkowiński! 


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.  


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski - Jacek Skowroński

W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski

Autor: Iwona Kienzler

Książka opowiada o skandalach zarówno tych artystycznych, jak i obyczajowych, które do żywego bulwersowały opinię publiczną. PODKOWIŃSKI, KOMORNICKA, PRZYBYSZEWSKA, KASPROWICZ. Okres Młodej Polski jawi nam się barwniej i bardziej szaleńczo od poprzedniego okresu – Pozytywizmu. W dziedzinie sztuki wiele się działo i w Warszawie, i w Krakowie, także na prowincji. Polski na mapie nie było, a mimo to życie kulturalne Polaków kwitło: pisano i wystawiano sztuki, ukazywały się książki, malowano i tworzono pomimo cenzury we wszystkich zaborach. Nad wszystkim unosił się duch dekadentyzmu, urok końca wieku, co rusz wybuchały skandale i zawzięcie romansowano. W oparach alkoholu i narkotyków, bez grosza przy duszy, ale sztuka nie na pieniądzach wszak polega. Podkowiński niszczący własne dzieło w warszawskiej Zachęcie, młoda poetka Maria Komornicka, mająca poważne problemy z identyfikacją z własną płcią, zjawiskowa Dagny Juel-Przybyszewska, która rozkochała w sobie niemal cały artystyczny Kraków i arcyszatan modernizmu – Stanisław Przybyszewski, rozbijający małżeństwo swego przyjaciela Jana Kasprowicza – oto niektórzy bohaterowie tej publikacji, zabierającej Czytelników w fascynującą podróż w czasie.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 17 marca do 26 marca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Bellona.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1364
LubimyCzytać
17-03-2017 13:21
W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 623
Ola
17-03-2017 15:20
Moja Pierwsza Komunia Św. Uroczysty obiad po mszy. Cała rodzina. Paru znajomych, w tym siostra zakonna. I ja główna atrakcja tego dnia. Na koniec mszy mówiłam wierszyk, dość długi. Wszystkie ciotki, babki itp. zachwycone jak ta Ola pięknie recytuje. Mama na to powiedziała, że mam dobrą pamięć i znam sporo wierszyków. Zaczęło się więc proszenie o jeszcze jeden występ. Ja nie chętna ale kuzyn do mnie mrugnął i już wiedziałam, który wierszyk powiedzieć. Wujcio jeden chwycił za wypożyczoną kamerę, drugi podniósł mnie i postawił na krześle coby lepiej było widać. Chyba nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego co robię. Nabrałam powietrza w płuca i zaczęłam:
"Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu (...)"
Mina rodziny bezcenna. Nagranie zaginęło lub uległo destrukcji.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 43
Klops
17-03-2017 16:57
Kiedy byłam nastolatką strasznie nie lubiłam, gdy moja mama w dniu swoich imienin kazała mi przybyłym gościom mówić, że właśnie wyszła z domu i nie wiadomo, kiedy wróci. Ona tymczasem w małym pokoju była schowana za zasłonką. I pewnego wieczora otworzyłam drzwi gościom, którzy mieli kwiaty i drobny prezent, powiedziałam grzecznie, że mamy nie ma w domu i krzyknęłam na cały głos: MAMO, CIOCIA KRYSIA SIĘ PYTA, KIEDY WRÓCISZ?! Od tej chwili mama nigdy już nie namawiała mnie do kłamstwa.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 939
virgo123
17-03-2017 17:26
Jak byłam mała, chyba w wieku szkoły podstawowej, to moja mama mówiła mi, żebym mówiła "dzień dobry" dorosłym osobom. Ale chodziło o takie osoby, które ja znam, albo które przychodzą do nas do domu, a ja oczywiście wzięłam to na poważnie i powiedziałam jednej pani, kompletnie obcej osobie "dzień dobry" na poczcie :D Oczywiście i ta pani i moja mama były mocno zdziwione, dlaczego ja się w ogóle odezwałam :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 213
Aququ
19-03-2017 00:35
Popieram. Skandal Podkowińskiego wysiada:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 562
Flusz
17-03-2017 18:07
Zawsze miałam problemy z opanowywaniem swojej agresji... Odkąd tylko zaczęłam samodzielnie bawić się na zewnątrz, moja rodzina wypracowała system monitorowania mojego szalonego dziecięcego żywota, przy pomocy cogodzinnych meldowań się przy użyciu domowego domofonu.

Kiedyś mając może 10/11 lat, straaaaaaasznie zirytowana kolejną koniecznością pojawienia się pod tym diabelskim wynalazkiem, próbowałam wytargować możliwość spędzenia 2 godzin na wolności, zamiast tylko 1. Niestety moje plany spełzły na niczym, a mama pozostawała nieugięta: "masz się zameldować za godzinę, koniec dyskusji!" Więc w napadzie agresji, uderzyłam pięścią w róg owego domofonu, przez co prawie cała konstrukcja się odgięła. Chcąc szybko naprawić swój błąd, docisnęłam tę płytkę. Niestety jakoś tak się stało, że dociskając płytkę, razem z nią docisnęłam wszystkie przyciski domofonu.... I w każdym jednym mieszkaniu mojej klatki zaczęło dzwonić... Szybko zbiegłam z miejsca wypadku, ale z relacji rodziny wiem, że "jakiś idiota zepsuł domofon i trzeba było wzywać kogoś ze spółdzielni mieszkaniowej, żeby zadecydował o naprawie i po kogoś zadzwonił"

(zdjęcie poglądowe, jak ten nieszczęsny domofon wtedy wyglądał)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 186
karola
17-03-2017 19:15
W mojej miejscowości jest rzeczka. Pewnego razu zwalił się słup elektryczny, taki betonowy. Tworzył on idealną kładkę nad tą rzeczką. No więc dziesięcioletnia ja postanowiła przejść przez ten slup na drugą stronę rzeczki. Udało się ale bardzo się bałam. Napisałam już, że zrobiłam to w rolkach, a słup był jakieś 5 metrów nad wodą. Jaka ja wtedy byłam odważna, albo raczej głupia i bezmyślna. Kiedy to wspominam, momentalnie zaczynam się bać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 53
Milena
17-03-2017 22:44
Kiedyś miała miejsce sytuacja u mnie na lekcji geografii, gdy Pani moja opowiadała coś stojąc przy mapie i mówiąc o Wyspie Wolin, i bodajże o kościele, który istniał. Owa Pani mówiąc o tym nie wiedziała jakiejś nazwy czegoś, nie pamiętam już o co dokładnie chodziło, bo było to już kilka lat temu. Jednakże ja byłam ciekawa tej informacji. Z racji tego, dopytywałam o to. Pani stała zdezorientowana i z wypiekami na twarzy nie wiedziała jak z tego wybrnąć. Ja odezwałam się: to jak to było? A Pani: wiecie co, nie wiem, zapomniało mi się, ale może mi się przypomni za chwilę. Ja odezwałam się na całą klasę: To ja poczekam, aż się Pani przypomni. Niektórzy wybuchli śmiechem, a Pani chyba się zawstydziła i trochę poddenerwowała. Następnie musieliśmy robić jakieś zadania w ćwiczeniach. Pani X, tak ją nazwijmy, chodziła po klasie i zerkała co mamy. Ja miałam nieuzupełnione wtedy jakieś zadanie. W tamtym momencie Pani X powiedziała do mnie: Milena, czemu nie zrobiłaś tego? Ja wówczas odezwałam się i powiedziałam: A nie pamiętam tego, zapomniało mi się, ale może mi się później przypomni. Panią X zamurowało, a cała klasa wybuchła śmiechem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 93
Daga
17-03-2017 23:09
Kto mnie zna wie, że sportowiec ze mnie marny, a właściwie to żaden. I do tej pory nie wiem, co mnie podkusiło kilka lat temu, aby pobiegać z chrzestną po lesie. Rekreacyjnie. Kto zna moją chrzestną wie, że sportowiec z niej chyba jeszcze gorszy niż ze mnie. Tak więc po około 2 kilometrach, doszłyśmy do wniosku, że szkoda marnować tak piękny dzień na niepotrzebne wypluwanie płuc i postanowiłyśmy wrócić do domu. Wtedy wkroczyłam ja, cała na biało (w zasadzie to tylko w białych trampkach) i pochwaliłam się znajomością wspaniałego skrótu, na przełaj, przez pole. Oczywiście po tak wielkim wysiłku, musiałyśmy oszczędzać siły, dlatego pomysł wydawał się wyborny. Jednak juz na początku drogi okazało się, że jest pewien problem, a mianowicie rów wypełniony nieciekawie pachnącą cieczą. Mnie to jednak nie zniechęciło. Odpowiednio wymierzyłam siły na zamiary i niczym łania, jednym susem przeskoczyłam owy rów, dumna z siebie niczym paw. Chrzestna idąc za moim przykładem, próbowała wykonać taki sam manewr. Próbowała- to słowo klucz bowiem, zapomniałam wymierzyć jej siły na zamiary. Nie muszę chyba mówić czym to się skończyło. Brawurowo wpadła jak śliwka w kompot, a ja popełniłam juz drugi błąd tego dnia- roześmiałam się. W zasadzie to wyłam bez opamiętania, co tylko spotęgowało obrazę majestatu i dąsy jakimi mnie następnie przez dwa dni raczyła ciotka.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Zwyczajowy
18-03-2017 01:03
Turniej w Wielkiej hali pomiędzy dwiema Wielkimi szkołami.Bitwa na najglosniejszy i najbardzej prymitywny doping, ogromny szum, co jakiś czas "coś" wartego obejrzenia się zdarza, lecz rzadko. Dla przeciętnego obserwatora wyjątkowość tego wydarzenia wybija się tylko lekko ponad następujących w przerwie między danymi setami/kwartami występami szkolnych cheerleaderek obu szkół - w ktorych to z kolei nie ujrzałem nic czym mógłbym się choć trochę zachwycić, będąc wówczas smutno zniesmaczonym poziomem widzianych przeze mnie ewolucji.Właściwie to nie mogę sobie przypomnieć chociaż jednej, której nauka dla przeciętnego Kowalskiego zajelaby więcej niż kilkadziesiąt minut. Mimo, ze nie wiem czy kiedykolwiek moje umiejętności cyrkowe będą na poziomie choćby i dziesiecioletniego Antoniego Gato, to ja juz jako przedszkolak... No w sztuce cheerleadersko-cyrkowej byłem od wszystkich tych prawie dwudziestoletnich cheerleaderek choć trochę lepszy.Szczęśliwym trafem byłem akurat wówczas głodny wrażeń i miałem też przy sobie ... cdn
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 391
Magdalena
18-03-2017 09:34
Wraz z bratem zabawiliśmy się szpiegów. Takich super szpiegów, którzy potrafią włamać się do domu itp. Zatem zaplanowaliśmy włamanie się do naszego domu. Plan był prosty: wejdziemy na drzewo (jabłoń rosła koło balkonu), następnie hop na balkon i przez drzwi do pokoju. Jednak nie przewidzieliśmy jednego: drzwi od balkonu tak łatwo się nie otwierają. Niby oczywistość, a jednak zabolało, jak musieliśmy czekać, by ktoś nam te drzwi otworzył.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
zgłoś błąd zgłoś błąd