Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
761527 czytelników
1558 dyskusji
100138 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Strach pod gruszą - wygraj książkę "Przebudzenie"

Strach pod gruszą - wygraj książkę "Przebudzenie".

Od okrutnych i krwawych wydarzeń, które rozegrały się w Szczecinku, mijają trzy lata. Turyści cieszą się upalnym latem. Tymczasem para dzieciaków podczas przejażdżki rowerowej odkrywa zwłoki wędkarza. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że mężczyzna został zamordowany i to w wyjątkowo brutalny sposób. W mieście znów zaczyna panować chaos. Mieszkańcy uważają, że Szczecinek został nawiedziony.


Parafrazując piosenkę z pewnej znanej bajki, „to jest konkurs dla tych, co się lubią bać”. Miejscem akcji „Przebudzenia” jest Szczecinek, niewielkie miasto przy drodze krajowej nr 11, nad malowniczym jeziorem Trzesiecko. Idealne miejsce na letnią wyprawę... i na zbrodnię. Napiszcie dla nas krótki horror. Jego akcję umieśćcie w Waszym ulubionym letnisku. Wampir w Mielnie? Wilkołak w Mrągowie? A może Yeti w Zakopanem? Zmroźcie nam krew w żyłach!


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.


Nagrody

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Przebudzenie - Jacek Skowroński

Przebudzenie

Autor: Piotr Rozmus

Od okrutnych i krwawych wydarzeń, które rozegrały się w Szczecinku, mijają trzy lata. Lokalna społeczność powoli o nich zapomina, a miasto znów zaczyna tętnić życiem. Turyści i mieszkańcy cieszą się upalnym latem, okupują miejscowe plaże, szaleją na nartach wodnych i korzystają z wszelkich atrakcji urokliwego Szczecinka. Nieopodal parku swoje podwoje otwiera olbrzymie wesołe miasteczko, a jedna z największych polskich telewizji zamierza nagrać wakacyjny program. Tymczasem para dzieciaków podczas przejażdżki rowerowej odkrywa zwłoki wędkarza. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że mężczyzna został zamordowany i to w wyjątkowo brutalny sposób. Podczas eksploracji szczecineckich podziemi z okresu II wojny światowej jeden z konserwatorów zabytków wpada w szał i rzuca się na towarzyszącego mu kolegę. Dyrektor lunaparku zostaje zamordowany, a zrozpaczeni rodzice zgłaszają zaginięcie ośmioletniej dziewczynki… Mimo usilnych prób zachowania sprawy w tajemnicy informacja wycieka do prasy. W mieście znów zaczyna panować chaos. Nowo wybrany burmistrz wyraźnie nie radzi sobie z presją. Wraz z prokuratorem angażują w sprawę śledczego ze Szczecina, który ma pomóc lokalnej policji w ujęciu psychopatycznego mordercy. Prowadzący sprawę policjanci z każdym dniem utwierdzają się w przekonaniu, że koszmar zaczął się na nowo. Podejrzewają, że w Szczecinku pojawił się naśladowca bestii, która sparaliżowała miasto przed laty. Mieszkańcy mają inną teorię – uważają, że Szczecinek został nawiedziony.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 4 stycznia do 11 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i wydawnictwo Videograf.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1460
LubimyCzytać
04-01-2017 12:28
Przebudzenie Przebudzenie
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1231
Tina
04-01-2017 13:57
Cyklop w Żywcu
Kto by pomyślał, że takie nieszczęście nawiedzi akurat perłę Beskidów, miasto powiatowe Żywiec.Pierwsza ofiara została znaleziona w kotle do warzenia piwa, druga w kotle ze słodem, cztery kolejne w beczkach z dojrzewającym już napojem bogów.Fala strachu zalała miasto. Nikt nie chciał już kupować bursztynowego trunku, ani w butelce, ani w puszcze, ani nawet z kija, ze starych zapasów sprzed morderstw.Mężczyźni siedzili o suchym pysku w czasie pracy, kobiety nie mogły się już kłocić z mężami, że za dużo piją i starciły sens życia, dzieci nie dostały kieszonkowego, które stanowiła kaucja z pustych butelek. Blady strach padł na Żywiec, wobec tego jego znakomity burmistrz, gorol z dziada pradziada, wynajął najlepszego dedektywa w górach, bacę Staszka z Okrajnika. Baca Staszek wychował się na halach, tam spał, tam pasał owce, tam strugał oszczepy, którymi polował na dziki i jelenie. Przyjechał Staszek do stołecznego miasta Żywca, obejrzał browar,wypił sześć litrów piwa i rzekł do burmistrza:
Macie do czynienia z cyklopem, panocku! Bestia żyje w starym tunelu pod browarem, jak smok pod Wawelem!
Rozpoczęło się wielkie polowanie. Obywatele miasta z widłami, kosami oraz nożami kuchennymi postanowili zgładzić cyklopa i położyć kres zbrodniom. Niestety, w tunelu zastali jedynie pijanego Staszka, który za swoje usługi zażyczył sobie niechcianych zapasów piwa. Cyklop zaś zniknął, by po kilku miesiącach pojawić się w Warce, gdzie także wszedł na drogę przestępstwa.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 230
anteeekg
04-01-2017 15:05
Pamiętam doskonale, że dla zwykłych obywateli i mieszkańców miasta potocznie nazywana "Cytadelą", Twierdza Grudziądz otwarta była tylko dwa razy w roku - 3 maja i 11 listopada każdego roku. Od zawsze, z racji pory roku, dużo więcej odwiedzających to miejsce przyciągało wiosną.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy jako miłośnik fortyfikacji wojennych dostałem etat przy ochronie tego zabytkowego obiektu.
W nocy, z 1 na 2 maja, gdy ostatni zwiedzający opuścili teren, zacząłem dyżur. Spokojny wiosenny wiatr gładził dopiero co rozwinięte liście drzew porastających wzgórza, usypane wieki temu dla lepszej ochrony.
- Nawet armii napoleońskiej nie udało się zdobyć Cytadeli –pomyślałem, rozpoczynając któryś z kolei obchód.
Słońce coraz bardziej, chyliło się ku zachodowi i ostatnie promienie musnęły bok mojej twarzy.
- Trudne do zdobycia miejsca mają to do siebie, że trudno z nich też uciec. – przeszło mi przez głowę.
Wtedy pod jedną ze ścian ujrzałem małą dziewczynkę, odzianą w biała koszulę nocną.
- Któryś z rodziców w tłumie zgubił dziecko! – wypowiedziałem na głos.
Dziewczynka gdy tylko mnie zobaczyła skierowała się szybkim krokiem w stronę jednego z tuneli, prowadzącego do starej studni, z której okupowani żołnierze czerpali wodę. Przyspieszyłem kroku i wołając udałem się w jej ślady… Gdy tylko minąłem pierwszy zakręt ujrzałem dziewczynkę stojącą w towarzystwie kobiety, ubranej tak samo jak ona… Gdy się zbliżyłem stwierdziłem z przerażeniem, że ich oczy są martwe…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1231
Tina
05-01-2017 08:20
Bylam, bylam, warto sie wybrac :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 129
Nieoczytalny
04-01-2017 15:12
Tajemniczy gość.
Historia ta wydarzyła się w niezamożnym domostwie nieopodal Szczecina. Pan Józef był emerytem wdowcem od 6 lat i prowadził niezwykle pragmatyczne życie, przepełnione smutkiem i samotnością. Od miesięcy nie korzystał z dobrodziejstw prądu i ciepłej wody. Został mu tylko gaz w kuchence i niewielka renta. Ostatnie dni jego spokój wieczorami zakłócał dziwny dźwięk dochodzący znad starej, powojennej szafy. Jego mózg nadał tym dźwiękom własną historię i uważał że to wiatr sponiewierający stare torebki po prezentach, jego dom był przecież daleki od szczelnego. Głównym zajęciem Józefa było zginanie i prostowanie sztućców po zmarłej żonie oraz odkręcanie i zakręcanie starej butelki po wodzie. Wspomniany odgłos znad szafy rujnował mu błogą rutynę szarej rzeczywistości i powoli doprowadzał go do obłędu. Po tygodniu cierpliwość mężczyzny wyparowała i przedsięwziął plan wejścia na drabinę, by ocenić sytuację i zakończyć kryzys. Wewnętrzny pakiet ochronny jego jestestwa blokował organizm przed wejściem na nią. Józef postanowił odkręcić kilka razy butelkę po wodzie w celu ułożenia sobie w głowie odpowiedniej taktyki. Minęło 7 godzin, kiedy poziom odwagi usytuował się na poziomie dokonania. Powoli przemieszczał się po szczeblach do źródła hałasu. Krople potu spływały mu karku, plecach i łydkach. Z każdym kolejnym krokiem tętno rosło a kalorie się spalały. Wiedział, że nie wytrzyma tego stresu więc zszedł znacznie szybciej niż droga ku górze, po czym odnajdując zastawę stołową, zaczął wyginać widelec. Rzuciwszy okiem na przeklęty mebel, jak określił go w swojej głowie, pełen werwy wspiął się na sam szczyt. To, co zobaczył odjęło mu dech w piersiach. Jego czerwonawa twarz ciśnieniowca, momentalnie zrobiła się biała. Pan Józef wiedział że to koniec, że nie będzie mógł prowadzić dalej swojego prostego żywota. Na szafie, w samym rogu przy ścianie, ukazał się bowiem... (ktoś wyrwał kartkę).
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 168
Bury
04-01-2017 15:32
Ludzie mówią, że owego dnia było bardzo gorąco, wręcz parno. Mimo to wielu niezrażonych upałem turystów, opuściło pensjonat by zwiedzać, opalać się czy po prostu poleniuchować na świeżym powietrzu. Nikt nie spodziewał się, że w środku dnia, w samo południe odegra się tu taki horror.

Para turystów ubrana w słomiane kapelusze i krótkie spodenki. Wybrała się na łąkę by urządzić piknik. Mężczyzna postanowił nazbierać kwiatów dla ukochanej. Oddalił się nieco by ta nie mogła go widzieć. Na łąkę wrócił biegiem, bez kapelusza i z zakrwawioną piersią, drąc się wniebogłosy. Za nim biegła, nie dotykając stopami do ziemi przedziwna istota. Z daleka wyglądała na kobietę, z włosami w kolorze dojrzałej pszenicy, ubraną w zwiewną, letnią sukienkę. Lecz jeśli ktoś odważyłby się podejść bliżej, przekonałby się, że demon nie ma ludzkiej twarzy, a jedynie trupią czaszkę, gdzieniegdzie pokrytą strzępkami szarej skóry z w ciąż żywymi oczyma. A suknia to wytarty i dziurawy łachman.

Owy mężczyzna zginął na tej łące. A o zbrodnie posądzono jego narzeczoną. Ale ja jestem stąd i mówię wam to była Południca.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 27
KailaaMoor
04-01-2017 16:48
Nysa - Festiwal Wody i Ognia - Jezioro Nyskie. Trzy lata temu znaleziono tam pierwsze ofiary człowieka zwanego Rybakiem z Nyskiego Brzegu. Od trzech lat ten sam horror powtarza się każdego miesiąca. Zawsze taki sam scenariusz - jakaś martwa para. Morderca nie stworzył dla ofiar przedziału wiekowego, narodowościowego ani rasowego.
Detektywi za każdym razem mają ten sam problem, ten sam paskudny widok. Dwa martwe ciała dryfujące w łódce. Ona rozebrana, z podciętym gardłem i związanymi bluzką oczami ale nietknięta przez mordercę. On z odciętymi rękami ułożonymi pod jego głową leży naprzeciwko. Na spodniach plama krwi. To jego męskość - odcięta i zaginiona zastąpiona zostaje w spodniach martwą rybą.
Obrzydliwość. Nie tylko dla młodej pani detektyw, ale i dla każdego innego człowieka. Obrzydliwe dla ludzi badających zwłoki. Obrzydliwe dla każdego.
A mordercy jak nie było - tak nie ma.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 903
Melanie
04-01-2017 17:10
Usłyszała szelest. Odwróciła się z latarką w ręku, patrząc na las, który okrążał ich dom ze wszystkich stron. Poczuła jak adrenalina przyspiesza jej bicie serca. Choć przemknęło jej przez myśl, by brać nogi za pas, postanowiła jednak dokończyć to po co tu przyszła.
Z wahaniem, ale w końcu ruszyła dalej, do tyłu domu, by otworzyć skrzynkę z bezpiecznikami. Musiała znaleźć problem, przez który zabrakło prądu w domu, a miała nadzieję, że ten wieczór w końcu spędzi z przyjaciółkami w spokoju, bez żadnych niespodzianek.
Rodzice, wyjechali na dwutygodniowy urlop, by odpocząć od codzienności, zostawiając ją ze sklepem i domem na głowie. Nie miała rodzeństwa, przez co nie miała co liczyć na pomoc.
A najdziwniejsze w tym było to, odkąd rodzice wyjechali zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Słyszała co noc dziwny szelest za oknem, przez co się nie wysypiała, często wybijało jej korki, przynajmniej tak jej się zdawało, do tego słyszała wycie wilka, co było bardzo dziwne, gdyż w tej okolicy nie powinno ich być.
Była już wykończona.
W momencie, kiedy świeciła latarką, po bezpiecznikach by sprawdzić, który był sprawcą braku prądu, poczuła jakby coś dotknęło jej ramienia. Odwróciła się przerażona, o mało nie krzycząc, gdy zauważyła jak jesienne liście, upadają na ziemię, tylko w jednym miejscu, tworząc drużkę.
Przełknęła ślinę, i szybko zaczęła na oślep włączać bezpieczniki, mając nadzieję, że w końcu prąd wróci, jednocześnie nie odwracając wzroku od drzew.
W końcu zauważyła jak włącza się światło. Zamkła skrzynię, nie patrząc czy się zatrzasła i biegiem ruszyła w kierunku drzwi. Gdy wreszcie znalazła się w środku, uspokoiła się.
Zdjęła buty i ruszyła w stronę salonu.
Przyjaciółki właśnie siedziały przed telewizorem, słuchając wiadomości.

Okazało się, że uciekły wilki z transportu do Parku Narodowego, w jej okolicy. To pomogło jej wyjaśnić ostatnie zdarzenia, jakie działy się u niej. Była duża możliwość, iż próbowały się dostać do domu, skąd brał się hałas i ciągłe wybijanie korków, gdyż mogły zaczepiać skrzynkę.
Jednak, nie wiedziała jednego, iż wilki owszem krążyły pod jej domem, ale tylko jednego wieczoru, gdy nie pojawił się inny wilk, który przegonił poszukiwane stado.
A był nim - Wilkołak.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1064
Konik
04-01-2017 18:35
Tom stanął przed pensjonatem w Zakopanym,był późny wieczór, po raz kolejny sprawdzał adres na kartce, to niemożliwe! To ten sam pensjonat, co z jego snów. W śnie też stał przed tym samym pensjonatem, teraz powinna mu otworzyć drzwi młoda atrakcyjna o imieniu Olivia, Puka, drzwi otwiera mu siwa staruszka o imieniu Aivilo ,dziwne imię. uff a już myślałem mój sen się ziści- pomyślał. Nie było by nic straszniego tylko że pod koniec snu umiera. Olivia prowadzi go do jego pokoju, okazało się że pokój jest identyczny ze snu, to tylko przypadek- przeszła mu przez głowę myśl. Cały pokój był fotografiach młodych małżeństw. Przyglądając się zdjęciom, zauważył pewne podobieństwo, każda kobieta była podobna do poprzedniej, mimo że były różne, widać podobieństwo, na przykład oczy, są takie same. Widać takie geny, mruknął pod nosem. Olivia powiedziała że na kolację już za późno i wyszła. W nocy zerwała się okropna burza. Tom budzi się że snu, firana przy oknie leciutko, się poruszyła. Tom tego nie zauważył, i to był jego błąd, gdyby tego nie zlecę ważył, może by się uratował. Coś zaczęło łaska Toma po szyi, obrócił się i zobaczył atrakcyjną kobietę. Jesteś Olivia , prawda? Dziewczyna kiwęła głową. Rano znaleziono martwe, z miną wyrażającą przerażenie.
Wszystkie wampiry przedstawiają śmiertelnikom swoje imię od tyłu, a nie każdy o tym wie, więc cicho sza!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 23
prodigi123
04-01-2017 20:28
Razem z moim kolegą i dwiema koleżankami zatrzymaliśmy się w małym drewnianym domku nieopodal miejscowości Łazy. Dom ten miał w sobie coś wspaniałego. Gdy się do niego wchodzi za plecami ma się mały bór, a z altany widać rozpościerające się morze, jakby ten dom stał na krawędzi świata. Zewsząd otoczony był dzikimi różami, które zakwitały w tym okresie. Na noc postanowiliśmy rozpalić ognisko. Bawiliśmy się wspaniale. Kolega trochę przesadził z alkoholem, więc poszedł na stronę. Coś długo nie wraca. Idź lepiej sprawdź co z nim. Wszedłem do ciemnego boru i zacząłem świecić latarką, lecz nic nie widziałem. Po chwili pod drzewem go zobaczyłem. Leżał na brzuchu w kałuży krwi. Gdy go obróciłem okazało się, że ma rozpłatany brzuch, a jego wnętrzności są na środku. Nagle usłyszałem krzyki z okolic domu. Pobiegłem przerażony otoczony przez taniec cieni drzew. Zobaczyłem Magdę stojącą przy zwłokach Oli. Cała trzęsła się ze strachu. Wsiedliśmy do samochodu i próbowałem odpalić, lecz jak się okazało mieliśmy przebitą oponę, czego wcześniej nikt nie zauważył. Wyszedłem z wozu i zauważyłem zakapturzoną postać stojącą na granicy lasu. Odwróciłem się na chwilę, aby sięgnąć po scyzoryk, ale go już nie było. Kazałem Magdzie wysiąść z auta, chciałem ukryć się w domu i wezwać pomoc. Nie reagowała na moje polecenia i zajrzałem do środka. Miała przeciętą tętnicę. Gdy się odwróciłem zakapturzona postać stała przede mną. Dalej nic nie pamiętam. Nie wiem jak udało mi się to przetrwać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Setsuko
04-01-2017 21:00
Wybiła północ, gdy znalazł się na środku jeziora. Gwiazdy płonęły na niebie. Woda kołysała, zachęcana szeptem wiatru. Noc była zdecydowanie piękna. Karol leżał w łódce podziwiając niebo. Nocny rejs okazał się świetnym pomysłem. Zaczął przysypiać. Wtem łódź zakołysała się. Rozejrzał się, ale woda była niewzruszona. Nie widział nic dookoła, a powoli zaczynał widzieć jeszcze mniej. Niebo zaszło chmurami i jezioro otoczył mrok.
-Lepiej wracać - uznał Karol kierując się do brzegu.
Łódź znowu się zachwiała, tym razem mocniej. Mężczyzna był coraz bardziej zaniepokojony, bo na wodzie nie było nic. Przyspieszył. Mimo braku wiatru, jezioro zaczęło się wzburzać. Nagle poczuł, że wiosło utknęło w ciemnym odmęcie. Szarpnął, lecz zamiast zobaczyć na drewnie wodorosty, dostrzegł wielkie ramię ośmiornicy. Oplatało mocno kij, próbując wyrwać mu go z ręki. Był w szoku. Podniósł drugie wiosło i uderzył mackę. Ta zwinęła się, woda zabulgotała i wiosła były znów wolne. Karol zaczął bić nimi wodę jak najszybciej. Istniała szansa, że to tylko zwidy, ale wolał nie ryzykować.
Płynął coraz szybciej i szybciej. Serce waliło mu w piersi. Wtem poczuł, że coś oplata się wokół jego szyi. Zabrakło mu tchu.
Kiedy Karol prowadził walkę, na brzegu właściciel pensjonatu w Zgonie czekał na swoją łódź. Miała wrócić do pierwszej, a jeszcze jej nie odebrał. Wtedy na środku jeziora, na gładkiej tafli wody pojawiły się kręgi. Ale nie mógł ich widzieć. Nie widział ich także Karol. On już nic więcej nie zobaczy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd