Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
761527 czytelników
1558 dyskusji
100138 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Ależ to byłem ja! - wygraj książkę "Dziewczyna w lodzie".

Ależ to byłem ja! - wygraj książkę "Dziewczyna w lodzie".

Erika Foster zostaje wezwana do Londynu, by znaleźć sprawcę zabójstwa młodej kobiety, jak się później okazuje – córki wpływowego biznesmena. Idealne życie, które wiodła ofiara to iluzoryczna kreacja pięknej członkini miejscowej socjety. Pod pozorami skrywa się tajemnica, do której dociera detektyw Erika. Gdy zaczyna drążyć zauważa podobieństwo między swoją sprawą a innymi zabójstwami. Ktoś w podobny sposób pozbawił życia trzy prostytutki. Główna bohaterka w tym samym czasie przeżywa osobisty dramat – w rezultacie fatalnego obrotu sprawy, podczas ostatniego dochodzenia zginął jej mąż.

 
Erika Foster to silna kobieca postać, która mimo osobistych problemów nie traci zdolności ważnych dla detektywa – bystrości umysłu i logicznego myślenia. Wyobraźcie sobie, że główny bohater kryminału nie posiada tych umiejętności. Co by było, gdyby sprawca znudzony oczekiwaniem na schwytanie sam zgłosił się do mało elokwentnego detektywa i musiał go przekonywać, że to on jest poszukiwany? Puśćcie wodzę wyobraźni i stwórzcie najbardziej absurdalny dialog w historii kryminału.  


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1600 znaków ze spacjami.  


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Dziewczyna w lodzie - Jacek Skowroński

Dziewczyna w lodzie

Autor: Robert Bryndza

Jej oczy szeroko otwarte. Usta rozchylone, jak gdyby miała przemówić. Jej ciało zamarznięte w lodzie… A to dopiero początek. Kiedy młody chłopak odkrywa w londyńskim parku zamarznięte ciało kobiety, detektyw Erika Foster zostaje wezwana, by poprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Ofiara, piękna członkini londyńskiej socjety, wiodła pozornie idealne życie. Jednak kiedy Erika zaczyna drążyć, łączy ze sobą fakty między tym, a innymi zabójstwami – ktoś pozbawił życia trzy prostytutki. Wszystkie trzy uduszono, związano im ręce w przegubach i wrzucono do wody. Ostatnie dochodzenie Eriki poszło fatalnie, a w jego rezultacie zginął jej mąż… Kariera pani detektyw wisi na włosku, a ona sama mierzy się nie tylko ze swoimi demonami, ale też z mordercą bardziej przerażającym niż wszystko, z czym do tej pory miała okazję stanąć twarzą w twarz. Czy uda jej się do niego dotrzeć zanim uderzy ponownie?

Regulamin
  • Konkurs trwa od 2 stycznia do 9 stycznia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1600 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Filia.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1460
LubimyCzytać
02-01-2017 10:16
Dziewczyna w lodzie Dziewczyna w lodzie
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 178
Karolina29
05-01-2017 09:50
W pokoju było parno mimo mrozu na zewnątrz. W ciasnym gabinecie Detektyw Kozica siedział naprzeciwko młodego mężczyzny z dziewiczym wąsem i we flanelowej koszuli w kratę wpuszczonej w sztruksowe spodnie. Brakuje tylko sandałów i skarpet pomyślał Kozica patrząc na młodego z powątpiewaniem. Składał zeznania w sprawie brutalnego morderstwa dokonanego parę miesięcy temu.
- Panie Inspektorze- ja...
W pokoju było parno mimo mrozu na zewnątrz. W ciasnym gabinecie Detektyw Kozica siedział naprzeciwko młodego mężczyzny z dziewiczym wąsem i we flanelowej koszuli w kratę wpuszczonej w sztruksowe spodnie. Brakuje tylko sandałów i skarpet pomyślał Kozica patrząc na młodego z powątpiewaniem. Składał zeznania w sprawie brutalnego morderstwa dokonanego parę miesięcy temu.
- Panie Inspektorze- ja to zrobiłem-westchnął młody skubiąc zalążek wąsa.
-Panie…- Kozica zawahał się -Panie Strój, czy Pan wie jakie są konsekwencje składania fałszywych zeznań?
- To byłem ja–stwierdził z całą stanowczością- zamordowałem ją, bo mi przeszkadzała.
- W czym jeśli można spytać –podniósł głowę znad klawiatury i uważniej przyjrzał się młodej twarzy.
-W grze. Grałem w grę. Byłem bliski zdobycia istotnego artefaktu, a wtedy ona zaczęła swoje wywody na temat nowych trendów w modzie.
- To chyba nie jest wystarczający powód do morderstwa- odchrząknął inspektor
-Mogę podać panu wszystkie szczegóły.
Inspektor bystro spojrzał na człowieka, który jeszcze przed chwilą wydawał mu się zabawny. Nagle w jego oczach dostrzegł coś czego wcześniej nie widział. Młody był zadowolony z tego co zrobił i przerażająco stabilny. Zachowywał się tak jakby z góry ułożył sobie cały tekst, albo.. przez głowę Kozicy przebiegła myśl, że oto ma przed sobą prawdziwego psychopatę, takiego jak z powieści, którymi zaczytywał się samotnymi popołudniami.
- No dobrze. Powiedzmy, że mówi Pan prawdę. Dlaczego Pan się do nas zgłosił?
- Podobno w więzieniu macie całkiem niezłe wi-fi, a ja muszę w końcu zdobyć ten artefakt.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 614
Flusz
02-01-2017 11:34
-Komisarzu mamy tu gościa, który twierdzi, że to on zamordował tę znaną modelkę.
-Dajcie mi go tutaj, przesłucham go.

- Słyszałem, że to pan ponoć zabił naszą modeleczkę, tak?
- Tak, przyszedłem oddać się w ręce policji.
- Hmm, interesujące. No dobrze, pozwoli pan zatem, że zadam kilka pytań?
- Oczywiście.
- To gdzie pan był w nocy 17.05.2016 roku?
- Pan tak poważnie?! Przecież mówiłem, że mordowałem wtedy tę modelkę Anję Kostkę.
- Uhm. No tak. Ale gdzie pan wtedy był?
- W jej mieszkaniu - Ul. Bogatych 1/100!
- Tak, no tak. No to by się zgadzało... Jaki rozmiar buta pan nosi?
- Yyy, 41, ale co to ma...
- Ano widzi pan, ma! Bo na miejscu znaleźliśmy odcisk buta w rozmiarze 44. Więc to nie mógł być pan!
- Miałem na sobie celowo za duże buty, dla zatarcia śladów!
- Tak? A po cóż to zacierać ślady i później samemu się przyznawać do winy? To mi się nie trzyma kupy.
- Ale...
- Proszę nie marnować mojego czasu! Ma pan szczęście, że jestem w dobrym nastroju i nie zamknę pana za składanie fałszywych zeznań! A teraz proszę iść póki nie zmieniłem zdania! Ja tu mam mordercę do złapania, nie mam czasu zajmować się jakimiś intrygantami!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 111
male22
02-01-2017 11:35
Był zniesmaczony. Miało być tak fajnie. Mieli go ścigać, tropić, on miał uciekać i robić sobie z nich żarty. A tu nic! I jeszcze ta głupia baba! Niby taki sprytny z niej detektyw, a tu się okazuje, że jej sława to jakieś nieporozumienie. Zdecydował się, że pójdzie do niej, bo dłużej tego nie wytrzyma. Zapukał. Otworzyła mu drzwi w szlafroku, włosy miała w nieładzie, papierosa trzymała w zębach, które nie widziały szczoteczki chyba z tydzień.
- Tak?- zapytała leniwie.
- Witam. Nazywam się Kowalski. Jan Kowalski. Chciałbym zamienić z panią kilka słów.
- To zapraszam na kawę, bo właśnie się parzy.
- Przez ostatnie pół roku pracowała pani nad zabójstwem Anny Wiśniewskiej, żony bogatego biznesmena, a potem nad zabójstwem trzech prostytutek. To ja.
- To napije się pan?
-Pani mnie nie rozumie. To ja jestem zabójcą!
- A co mnie to obchodzi? To było dawno. Rzuciłam to. Teraz ja jestem innym człowiekiem. Pan zapewne też i skoro pan żałuje, to życzę powodzenia w dalszym życiu.
- Niczego nie żałuję!
- A powinien pan. Życie mamy jedno, szkoda go tracić w więzieniu, niech pan go dobrze wykorzysta.
- Pani zwariowała? Zabiłem cztery osoby.
- No widzi pan. One nie żyją, a pan tak. Proponuję żeby zajął się pan czymś pożytecznym, a na emeryturze zaczął zwiedzać świat! To takie pasjonujące!
- Szukają mnie po całej Europie, bo jestem zabójcą! Czy pani naprawdę sobie żartuje?
- To może Ameryka Południowa? Słyszałam, że nawet nazistom tam się świetnie układało. A mieli na sumieniu więcej niż pan!
Zrezygnował. Ona jest szalona! Lepiej już sam pójdzie na komisariat.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 432
Magdalena
02-01-2017 11:58
"Zadziwiające... przy ostatnich dwóch zabójstwach zostawiłem więcej śladów niż podczas wszystkich pozostałych razem wziętych" - pomyślał Marek idąc na posterunek.

- Dzień dobry - powitał policjanta na służbie. - Chciałem się przyznać do zabójstw, które ostatnio tu dokonałem - powiedział w myślach dodając: "nie muszę się przecież przyznawać do wszystkiego."
- Zabójstw? Pan chce się przyznać? - zdziwiony policjant nie do końca wiedział, co ma robić. - Proszę pójść tam prosto, do pokoju szefa. On prowadzi tą sprawę.
- Ok. - powiedziałem i udałem się we wskazanym kierunku.

- Dzień dobry - znów powitałem, tym razem starszego, nieco grubego komendanta policji. "Pomyśleć, że to on prowadził moją sprawę. Nic dziwnego, że mnie jeszcze nie złapał." - Chciałem się przyznać do czegoś, co zrobiłem.
- Taaa - odpowiedział. - Proszę mówić.
- Zabiłem dwie dziewczyny. Myślałem... byłem pewny, że mnie złapiecie, bo zostawiłem tam kilka śladów - niech sobie nie myśli, że jestem jakiś głupi.
- Co?! - odpowiedział. - Niech pan sobie nie żartuje! To poważna sprawa, niewinne dziewczyny! A tu przychodzi jakiś laluś i się przyznaje do zabójstwa. CO PAN MYŚLI? ŻE OSKARŻYMY NIEWINNEGO? NIECH SIĘ PAN W TEJ CHWILI WYNOSI! JUŻ, WYNOCHA MI STĄD!
- Ale, ale... - zająknąłem się nie rozumiejąc, co się dzieje.
- POWIEDZIAŁEM WYNOCHA. JUŻ
- Skoro pan tak chce - odpowiedziałem. - Ja tego tak nie zostawię! Pójdę do prasy - dodałem na koniec.

"Skoro policja mi nie uwierzyła, to ciekawe co powie redaktor gazety" - pomyślałem zrezygnowany nie wiedząc do końca, na czym ten dzisiejszy świat stoi.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2403
wiejskifilozof
02-01-2017 12:11
Dzwoni komórka.
Detektyw:słucham
Zbrodniarz: pan detektyw ?
Detektyw:tak,tak w czym mogę
Zbrodniarz:zabiłem tych ludzi
Detektyw: to żart ?
Zbrodniarz: nie jestem skory to żartów
Detektyw: a ile ludzi pan zabił
Zbrodniarz: cztery osoby
Detektyw:może coś więcej,pan zdradzi
Zbrodniarz:użyłem łuku
Detektyw:łuku ?
Zbrodniarz: typu angielskiego
Detektyw:skąd pan go ma ?
Zbrodniarz: kupiłem,na targu
Detektyw:skąd mam wiedzieć,że pan nie kłamię ?
Zbrodniarz:wyślę panu zdjęcia
Po paru minutach
Detektyw:kiedy mam pana zatrzymać ?
Zbrodniarz: jestem już gotów
Detektyw: Szybko poszło
Zbrodniarz:ano szybko
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1231
Tina
02-01-2017 13:16
Dedektywie, przepraszam że przeszkadzam, ale mamy tutaj jednego gościa, co chce z panią porozmawiać.
-Czego zbłąkana dusza pragnie?
-Dzień dobry, jestem Cezary Czarnaowca i mam pewną delikatną sprawę do omówienia w cztery oczy.
-Prosze mówić, nie mam tajemnic przed moim kotem.
-Zabiłem 20 osób, to mnie pani szuka.
-Jakiej jest pan narodowości?
-Jestem Polakiem z dziada, pradziada!
-Prosze wyjść, to nie pan.
- Ależ to ja!
-Sprawca pozostawił na ciałach ofiar notatki cyrylicą, to nie pan.
-A słyszała pani kiedyś o nauce języków obcych, o fascynacji rosyjską duszą...zbrodnią made in ZSRR, o nieuchwytnych mordercach z Moskwy i Petersburga?
-Panie, patrzę na ta pana durnowatą twarz i jestem pewna, że nie nauczyłby sie pan żadnego języka obcego. Pana polski jest niepoprawny. A co do nieuchwytnych morderców, oddajesz się pan w moje ręce, to ma być nieuchwytność?
-No przecież wy mnie nie schwytaliście! A rosyjski znam lepiej niż polski, od kołyski, urodziłem się we Lwowie.
-To mi dopiero historia...musiałby pan być dziś staruszkiem, a tymczasem po uzębieniu szacuję pana na 40 lat.
- Mam 70-tkę na karku.
-Piękne zęby, a teraz wypad, zajmuje pan mój cenny czas.
- Ale to ja, to ja jestem legendarnym rzeźnikiem z Leningradu.
-O, pracuje pan w rzeźni, chętnie kupię jakieś dobre mięso dla Mruczka, on nie jada byle czego.
-Jestem mordercą, krwawym rzeźnikiem....
-Po ile wołowina?
-Nie mam wołowiny, zarzynam ludzi! To ja! Aresztuj mnie!
- A co macie i po ile sprzedajecie?
-Jak to?
-Tak to, pensja policyjna to żadne kokosy...
-To ja może przyjdę innym razem.
- Miłego dnia!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 817
marta
02-01-2017 15:47
6 dzień od znalezienia ciała Anny.
Komisarz Wilk rozpoczął dzień od kawy z automatu. Na monitorze zauważył przyklejoną karteczkę z nazwiskiem i numerem telefonu. Nikt z otoczenia nie wiedział, kto zostawił wiadomość, co już wzbudziło w nim ciekawość. Po krótkim namyśle postanowił wykręcić numer.
-Z tej strony komisarz Wilk z Komisariatu Policji w Bolesławcu. Znalazłem pański numer na swoim biurku.
- Już myślałem, że się nie doczekam. Nazwisko z kartki nie jest prawdziwe. Nie szukaj go w bazie policyjnej. Chcę powiedzieć, że Anna nie popełniła samobójstwa.
-Słucham? Z kim rozmawiam? – komisarz usiadł i wziął długopis do ręki.
-Wygodniej było uznać, że to było samobójstwo ? – odparł cichy głos.
-To było samobójstwo ! Dziewczyna zostawiła list. Nie było oznak udziału osób trzecich. – krzyknął poirytowany Wilk.
-Czyżby ? Uważam, że jesteś beznadziejny. Czy dokładnie zapoznałeś się z wynikami sekcji zwłok ? – zapytał głos w słuchawce.
- Kim ty do cholery jesteś? – komisarz pomału tracił panowanie nad sobą.
- Czy lubisz twórczość Agathy Christie komisarzu? – zapytał głos prawie śmiejąc się.
- Co to do cholery ma znaczyć ? Żarty sobie stroisz cwaniaczku ! – Wilk nie wytrzymał.
- Entliczek pentliczek. Radzę, byś przeczytał, a może zrozumiesz co spotkało Annę. – głos spoważniał.
- Wiesz co grozi za takie głupie żarty ? – komisarz krzyczał do słuchawki wzbudzając zaskoczenie kolegi z pokoju obok.
- Zapraszam komisarza do gry. Zasady wkrótce poznasz, bo widzę, że jesteś jak dziecko we mgle…
- Posłuchaj no…..- krzyczał Wilk jednak po drugiej stronie był już tylko sygnał przerwanego połączenia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Setsuko
02-01-2017 17:54
Detektyw Agata Stefańska siedziała w swoim gabinecie popalając papierosa, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Przez chwilę próbowała to zignorować, bo dziś chciała chwili spokoju, ale pukanie nie ustawało. Kiedy otworzyła drzwi do pokoju wszedł mężczyzna.
-Dzień dobry, ja w sprawie morderstwa Katarzyny Nowak.
-Ach, to. Paskudna sprawa. Ale myli się pan, to było tylko samobójstwo - odpowiedziała siadając w fotelu.
-Samobójstwo? - prychnął przybysz - Że niby ona sama się powiesiła za kostki na drzewie, związała ręce i podcięła gardło?
-Yhm, tak. Dokładnie. Zna pan sporo szczegółów, niech pan uważa, bo komuś to się może wydać podejrzane.
-Tak właściwie, to ja ją zabiłem.
-Mhm, oczywiście. Jak mówiłam to było samobójstwo.
-Nie, naprawdę, to ja...
-Proszę pana, śledztwo zostało zakończone. Proszę wyjść. Nikt tu nie wierzy w te pana bajeczki.
-Co!? Ale... ale ja mam dowody!
-Ach tak, naprawdę?
-Tak, proszę zobaczyć, zrobiłem sobie selfie z ofiarą. To samo drzewo, widzi pani?
-Ładne zdjęcie, w jakim programie pan przerobił?
-Rozjaśniłem trochę w Photoshopie, ale to nie ma nic do rzeczy! Sam zrobiłem to zdjęcie!
-Mhm, jasne, przecież widzę, że się pan wkleił. Proszę pana, my się tu zajmujemy POWAŻNYMI sprawami, a nie tym, że pan ma jakiś fetysz trupów. Z tym to proszę do psychiatryka, pewnie się pan pomylił, bo to drzwi obok. Mogę nawet po nich zadzwonić, chce pan?
-To chyba ty masz jakiś problem z głową! Ile razy mam powtarzać, że to ja ją zabiłem?!
-A wie pan co, nawet sama pana zaprowadzę. Chyba się panu pogorszyło.
-A idź pani do diabła!
-Do widzenia! - krzyknęła za wychodzącym.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 207
Cichousty
02-01-2017 18:03
- To ja je zabiłem.
W policyjnym biurze stał wysoki facet. Detektyw pochylony za biurkiem zdjął okulary i odłożył je na stertę notatek dotyczących ostatnich ofiar. Nie zauważył kiedy on się tam pojawił, ale teraz szybko go zlustrował spojrzeniem. Na oko dobiegający czterdziestki, trochę zaniedbany, ubrany w znoszony płaszcz i kapelusz z szerokim rondem.
- Standard. - pomyślał detektyw. - Proszę mówić dalej, panie...
- Hajd. Możecie mnie tak nazywać.
Detektyw uśmiechnął się siadając. Pseudonim przypominał angielskie słówko, którego znaczenia niestety nie pamiętał. Na semestralnym szkoleniu z języka głównie grał na służbowym telefonie w grę z ptakami i świniami, którą ściągnęła mu siostrzenica.
- No więc panie Hajd, kogo to pan zabił i czemu pan tu przyszedł, bo sądząc po uśmiechu nie z poczucia winy. - detektyw obserwował dziwnego gościa, który, również już siedząc, nie spuszczał z niego wzroku. Opanowane, świdrujące spojrzenie jak u byłych wojskowych, czy innych obytych z bronią i brudem tego świata.
- Zabiłem cztery kobiety…
- A to. – detektyw mu przerwał. – Już dwie osoby zgłaszały znajomych jako pewnych sprawców tego bałaganu. Jedna swojego hałaśliwego sąsiada, a druga wrednego szefa. A teraz pojawia się pan… - detektyw westchnął i przewrócił oczami. – Rozumiem fascynację zbrodnią opisywaną przez wszystkie gazety, ale nie widzę sensu w zdobywaniu sławy i rozgłosu podszywając się pod zabójcę i przy okazji dostając dożywocie.
- Zabiłem każdą tak samo, każdej coś zabrałem, każdej coś innego… - mówił szybko i cicho, jakby nie poruszał ustami – Pierwszej ostatni dzień z umierającym mężem, ostatniej pierwszy dzień z jej pierwszym dzieckiem. Strzał przez żuchwę… -detektyw podsunął się na fotelu. – A zgłaszam się, bo i tak mnie nie złapiecie dete…
- …ktywie Dżekyl! – do pokoju weszła sekretarka. Mężczyzna zniknął tak nagle, jak wcześniej się pojawił. Dżekyl rozglądnął się zdezorientowany. Coś się zmieniło.
-Detektywie, ja zapomniałam powiedzieć… – sekretarka podążyła za jego wzrokiem na stos półotwartych pudeł przy drzwiach. – Pańska żona to tu przysłała. To znaczy była żona – szybko się poprawiła. – Przerażające to wielkie lustro… ja to sprzątnę do pana magazynku jak już pan skończy…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 57
Artemis
02-01-2017 18:15
-Słucham pana?
-Chciałbym się przyznać do morderstwa.
-Taaak? A kogo pan zamordował?
-Zabiłem Agnieszkę Kowalską. To mnie szukacie.
-Ach, jasne. Już przygotowuję kajdanki. Posłuchaj, za składanie fałszywych zeznań grozi więzienie. Myślisz, że taka głupia jestem? Trochę już w tym zawodzie pracuję i wiem, kiedy ktoś kłamie! A takie żarty z niewinnej, zmarłej dziewczyny wcale nie są śmieszne!
-Ale to naprawdę ja! Śledziłem ją, potem zaciągnąłem do tego zaułka przy domu kultury i...
-Naprawdę ty..? Więc powiedz mi może, z jakiego materiału mikrowłókna znaleźliśmy na miejscu zbrodni?
-...
-Hmmm..?
-Nie wiem, nie sprawdzam takich rzeczy! Były czarne!
-Coś takiego to byle ameba może wydedukować... To może powiedz, ile odcisków stóp znaleźliśmy?
-Nie liczyłem...
-Ile włosów spadło z głowy ofiary?
-...
-Jakiego koloru był cień do powiek ofiary?
-O, to to wiem!-ucieszył się.-Taki sinoniebieski, potem pasował jej do cery!
-Cyjan, to był cyjan. Myślę, że to wystarczy. Nie ma pan bladego pojęcia o tym zdarzeniu. O, już dziewiąta, otworzyli cukiernię! Zjeżdżaj pókim dobra. Zapomnę o tym idiotycznym incydencie i nie wsadzę cię za składanie fałszywych zeznań. Marian, chcesz pączka??!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd