Cytat
Joanna Kupniewska
-Mężczyzna w białym fartuchu przestał się uśmiechać, popatrzył na nią spod byka i zrobił minę, jakby zaczął poważnie zastanawiać się, kto tu jest pacjentką i jeśli to nie koza, to czy nie bardziej przydałby się lekarz o zgoła innej specjalizacji...
Joanna Kupniewska (z książki Dysonanse i harmonie)
Dodała: Aneta Mazur
Czytelnicy którzy lubią ten cytat

Cytaty autora, Joanna Kupniewska (8)
  • -Siostrzyczko, słyszałyśmy, że spadek pani dostała.
    Odezwała się z sąsiedniego łóżka pani Jagna.
    -I co pani zrobi? Ja bym proponowała piersi podnieść, bo jakby obwisły trochę. No i usta straciły ostrość konturów. Nasz Nizinka wstrzyknie troszkę kolageniku i będą jak nowe. Lifting twarzy w sumie tez może pani zrobić, ja swój pierwszy wspominam bardzo miło. Te sześć następnych nie było już takich spektakularnych...
    Mąż nie jest potworem, trzymającym ją w zamkowej wieży i ziejącym ogniem na ewentualnych rycerzy przybywających na ratunek...
    -Ty jesteś tak skomplikowaną kobietą, a masz taki prosty sposób na życie. Kochać i przyjmować wszystko, jakie jest. A ja jestem taki prosty, a wszystko komplikuję. Wszędzie szukam problemów, we wszystkim wietrzę jakiś spisek albo interes. Nikomu nie wierzę ani nie ufam...
    więcej
    Joanna KupniewskaDysonanse i harmonie
  • -Mężczyzna w białym fartuchu przestał się uśmiechać, popatrzył na nią spod byka i zrobił minę, jakby zaczął poważnie zastanawiać się, kto tu jest pacjentką i jeśli to nie koza, to czy nie bardziej przydałby się lekarz o zgoła innej specjalizacji... więcej
    Joanna KupniewskaDysonanse i harmonie
  • - Nie ma nic piękniejszego od galopu brzegiem morza w zachodzącym słońcu. No może jeszcze galop przez pole kwitnącego rzepaku, ale wtedy nie biegniesz przed siebie w stronę słońca, tylko spieprzasz przed ciągnikiem, którym goni cię właściciel pola...
    Wymarzony, romantyczny kochanek nie zabrał jej na Wyspy Kanaryjskie, tylko na zwykłą łąkę pod lasem...
    - Koc z dwojgiem leżących na nim ludzi zniknął wśród wysokich kłosów traw i polnych kwiatów. Wstrzymała oddech, gdy mały palec, lekko jak piórko, dotknął jej palca. Przez chwilę leżał nieruchomo, parząc prawie jej dłoń, po czym zaczął delikatnie poruszać się w górę i w dół. Palce Marioli przestały być posłuszne jej woli . Zaczęły tańczyć i flirtować z palcami mężczyzny.
    więcej
    Joanna KupniewskaDysonanse i harmonie
  • Niepokorna policjantka hardo podniosła głowę.
    -Przestań być taka święta, Mari. A kto mówił o wzajemnej konsumpcji i zdzieraniu ciuchów?
    -Przecież ja byłam wtedy nawalona! Zresztą to ty mnie spiłaś.
    -No właśnie. A jak człowiek nawalony, to szczery.
    Złapała Mariolę mocno za ręce.
    -Popatrz mi prosto w oczy i powiedz, że niczego nie żałujesz!
    Mariola bardzo chciała to powiedzieć. Kilka razy otwierała i zamykała usta. W końcu pochyliła głowę.
    więcej
    Joanna KupniewskaDysonanse i harmonie
  • -Pocałował ją krótko na pożegnanie i już go nie było.-Ho ho- pomyślała- nasz czaruś nie miał dziś czasu na czarowanie.- Otworzyła pudełko i natychmiast zmieniła zdanie. Z czeluści pudła spojrzały na nią dwie pary błyszczących oczu, a z dwóch gardziołek wyrwały się przerażone miauknięcia.
    (...)
    -Mój tata też krzyczy.
    Zwierzyła się pięcioletnia Emilka.
    -A kiedyś to tak mnie popchnął, że wpadłam pod stół w kuchni...albo bierze kabel od starego żelazka i....raz to tak przywalił, że mi krew leciała.
    więcej
    Joanna KupniewskaDysonanse i harmonie
  • Anna i Aleksandra siedziały na brzegu wanny i moczyły stopy w wodzie z mydłem, a Mariolę usadowiono na najważniejszym w tym pomieszczeniu sprzęcie. U jej stóp klęczała Beata, bynajmniej nie po to, żeby ją po tych stopach całować, a wręcz przeciwnie. Beti miała na twarzy maskę i postronny obserwator mógłby omyłkowo stwierdzić, że stopy Mariolki nie pachną różami, ale byłby w błędzie, gdyż mydło, którego dziewczyny użyły przygotowując się do pedicuru, było właśnie różane. Beata z prawdziwym poświęceniem szlifowała owe różane pięty, sprawiając, że Mariolka co chwilę podskakiwała. więcej
    Joanna KupniewskaDysonanse i harmonie
  • W głowie Marioli maszerował pułk wojska. Z nim wędrowała chyba cała kampania doboszy z ogromnymi bębnami.- O matko... co się dzieje?... to na pewno jakiś guz mózgu ...umrę... Kaca giganta łagodził odrobinę zapach kawy dobiegający z korytarza.
    -Wstałaś już?
    Odezwał się Dawid przez jakąś koszmarną tubę.
    -Wstałam, ale proszę cię, nie drzyj się tak. Mimo podeszłego wieku nie jestem przecież głucha...
    Całe popołudnie snuła się po domu i obejściu. Umyła wiadro, w którym jeszcze wczoraj dojrzewał cydr, po czym prędko pobiegła poobejmować się czule z muszlą, gdyż zapach sfermentowanych jabłek jakoś dziwnie zadziałał na jej żołądek. Po kilku godzinach wrócił z miasta Dawid, przywożąc ze sobą Annę, która dzisiejszego dnia wyglądała nie jak kuzynka, ale jak jej rodzona siostra. Ich wory pod oczami wyraźnie wskazywały, że poprzedni wieczór spędziły, bawiąc się tymi samymi klockami, które, prawdopodobnie made in China, najwyraźniej były toksyczne.
    więcej
    Joanna KupniewskaDysonanse i harmonie
  • Dziecięca wyobraźnia nie zna granic i dopiero w miarę lat kostnieje w dorosłych głowach... więcej
    Joanna KupniewskaRozum kontra serce
Zobacz wszystkie
Jak mogę dodać nowy cytat?
Znajdź autora lub książkę, następnie w sekcji "cytaty" kliknij link Dodaj cytat.
Popularne tagi cytatów
więcej
zgłoś błąd zgłoś błąd