Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Cytat
Monika Szczesiak
Usiedliśmy na środku nieznanego mi pomieszczenia.
– Poświeć mi tutaj latarką – powiedział.
Chłopak wyciągnął z torby ołówek i usiłował rysować coś na kartce, którą przez całą drogę miętosił w ręku.
– Już wiem! – oznajmił nagle. – Wstawaj, idziemy!
Poczułam ulgę, gdy usłyszałam te słowa.
Moja radość nie trwała jednak zbyt długo. Topniała tak szybko, jak topnieje lód w najgorętsze dni – po raz kolejny zaczęliśmy kręcić się i bezustannie wracać w to samo miejsce. Raz, drugi, trzeci… Nie rozumiałam, dlaczego nie potrafiliśmy znaleźć wyjścia! Pałac przecież nie był ogromny, był duży, ale bez przesady.
Zrezygnowani usiedliśmy z powrotem w tym samym miejscu, w którym stanęliśmy kilka minut wcześniej. Ignacy znowu oddał mi latarkę i zaczął coś nerwowo bazgrać na kartce. Zapadła cisza. Chłopak skupiał się na czymś zawzięcie, a ja skierowałam światło na sufit pomieszczenia.
– Spójrz! Jakie piękne freski! – przerwałam głuchą ciszę.
Na suficie widniały urocze rysunki przedstawiające kilka scen. Był rysunek starszego, brodatego mężczyzny, chłopaka na koniu, kobiety machającej mu chusteczką na pożegnanie, były góry i gromada kolorowych ludzi. Zniecierpliwiona skierowałam światło na ścianę, jedną, drugą, trzecią…
– Ożeż ty w mordę! – krzyknęłam.
Na wprost nas stał młody mężczyzna. Ubrany był w jasną, chyba płócienną koszulę z wywiniętymi rękawami i miał na sobie za duże brązowe spodnie, przewiązane sznurkiem. Stał, wpatrując się w nas z łagodnym wyrazem twarzy i radosnymi oczami.
– Kim pan jest? – zapytał zlękniony Ignacy, chowając mnie jednym ruchem ręki za siebie.
Monika Szczesiak (z książki Hanka. Na tropie skarbu)
dodał: mms
Czytelnicy którzy lubią ten cytat

Cytaty autora, Monika Szczesiak (21)
  • Podejmowałam ryzyko i w związku z tym gotowa byłam zaakceptować wszelkie niespodzianki – nie rozczarowałam się, nie cierpiałam i nie utraciłam wiary w życie. Prawie każdego dnia rodziłam się na nowo. Podążałam drogą, którą sama wybrałam. Drogą, w której wszystko było cudowne, ale na której nie spotkałam żadnego cudu. więcej
    Monika SzczesiakHanka. Historia pewnego pałacu.
  • Wszystko miało wrócić do normy, ale powiedzmy sobie szczerze, czym jest owa norma i normalność? Jeżeli wszystko to, co działo się w moim życiu przez ostatnie dwa tygodnie, było nienormalne, a dwa tygodnie to czas, który wydaje się dostatecznie długi, wtedy to nienormalne staje się z automatu normalnym. A nawet jeżeli owa normalność i norma miałyby być w dalszym ciągu nienormalne, to nie oszukujmy się, sytuacja nie wróci do normalności tylko i wyłącznie dlatego, że takie jest moje widzimisię! więcej
    Monika SzczesiakHanka. Historia pewnego pałacu.
  • Usiedliśmy na środku nieznanego mi pomieszczenia.
    – Poświeć mi tutaj latarką – powiedział.
    Chłopak wyciągnął z torby ołówek i usiłował rysować coś na kartce, którą przez całą drogę miętosił w ręku.
    – Już wiem! – oznajmił nagle. – Wstawaj, idziemy!
    Poczułam ulgę, gdy usłyszałam te słowa.
    Moja radość nie trwała jednak zbyt długo. Topniała tak szybko, jak topnieje lód w najgorętsze dni – po raz kolejny zaczęliśmy kręcić się i bezustannie wracać w to samo miejsce. Raz, drugi, trzeci… Nie rozumiałam, dlaczego nie potrafiliśmy znaleźć wyjścia! Pałac przecież nie był ogromny, był duży, ale bez przesady.
    Zrezygnowani usiedliśmy z powrotem w tym samym miejscu, w którym stanęliśmy kilka minut wcześniej. Ignacy znowu oddał mi latarkę i zaczął coś nerwowo bazgrać na kartce. Zapadła cisza. Chłopak skupiał się na czymś zawzięcie, a ja skierowałam światło na sufit pomieszczenia.
    – Spójrz! Jakie piękne freski! – przerwałam głuchą ciszę.
    Na suficie widniały urocze rysunki przedstawiające kilka scen. Był rysunek starszego, brodatego mężczyzny, chłopaka na koniu, kobiety machającej mu chusteczką na pożegnanie, były góry i gromada kolorowych ludzi. Zniecierpliwiona skierowałam światło na ścianę, jedną, drugą, trzecią…
    – Ożeż ty w mordę! – krzyknęłam.
    Na wprost nas stał młody mężczyzna. Ubrany był w jasną, chyba płócienną koszulę z wywiniętymi rękawami i miał na sobie za duże brązowe spodnie, przewiązane sznurkiem. Stał, wpatrując się w nas z łagodnym wyrazem twarzy i radosnymi oczami.
    – Kim pan jest? – zapytał zlękniony Ignacy, chowając mnie jednym ruchem ręki za siebie.
    więcej
    Monika SzczesiakHanka. Na tropie skarbu
  • ...najlepsze koleżanki nie oceniają się nawzajem. One oceniają innych, razem. więcej
    Monika SzczesiakGeniuszka
  • - Prędzej dokopię się jakiegoś prehistorycznego zwierza niż skrzyni – kontynuował. – Słyszeliście o tym, że w pobliżu mojego domu w latach osiemdziesiątych znaleziono szczątki mamuta? Nieźle, co? To kolejny dowód na to, że mamuty żyły w norach. więcej
    Monika SzczesiakHanka. Historia pewnego pałacu.
  • Mimowolnie odwzajemniłam pocałunek. Czułam, jak świat usuwa mi się spod nóg, oczy przestają widzieć, uszy przestają słyszeć. Jest tylko bicie wystraszonego serca.
    Czy mi się to podobało? Tak. Czy chciałam, żeby przestał? Tak. Dodatkowo pojawił się syndrom pszczółki Mai – gdzieś jestem, lecz nie wiadomo gdzie...
    więcej
    Monika SzczesiakHanka. Historia pewnego pałacu.
  • Koleje w życiu są różne. Szkoda tylko, że niektóre nie mają biletów powrotnych. więcej
    Monika SzczesiakHanka. Historia pewnego pałacu.
  • Ludzie twierdzą, że nie mogą siebie zmienić, natomiast uparcie próbują zmieniać innych. To czysty egoizm, kiedy żąda się od innych, żeby żyli tak, jak my tego od nich oczekujemy. więcej
    Monika SzczesiakGeniuszka
  • Nie denerwują cię rzeczy, zdarzenia czy ludzie, ale twoje spojrzenie na nie. więcej
    Monika SzczesiakGeniuszka
  • Czytając swoje wspomnienia, ze zdziwieniem zauważam, że nie było w moim życiu momentu, w którym intencją moją było zadanie sobie śmierci. Nie, nie jestem osobą, która nie potrafi się zabić, ja po prostu za każdym razem wybieram życie. Wolę zostać pokonana przez nie niż przez samą siebie. Wszystkie śmiercionośne próby były formą manifestu, sygnałem, że przestałam sobie radzić sama ze sobą i z rzeczywistością. więcej
    Monika SzczesiakGeniuszka
Zobacz wszystkie
Jak mogę dodać nowy cytat?
Znajdź autora lub książkę, następnie w sekcji "cytaty" kliknij link Dodaj cytat.
Popularne tagi cytatów
więcej
zgłoś błąd zgłoś błąd