Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jan Balabán

Jan Balabán urodził się 29 stycznia 1961 w Šumperku. Kiedy miał rok jego rodzina przeniosła się do Ostrawy. Mój ojciec, lekarz został odesłany do pracy w szpitalu na Vítkovicach. Jako syn ewangelic... Jan Balabán urodził się 29 stycznia 1961 w Šumperku. Kiedy miał rok jego rodzina przeniosła się do Ostrawy.


Mój ojciec, lekarz został odesłany do pracy w szpitalu na Vítkovicach. Jako syn ewangelickiego proboszcza nie miał wyboru- musiał iść tam, gdzie go skierowano. Zawsze czekał, na posadę gdzie indziej, nigdy jednak jej nie dostał. Wychowałem się więc w blokowisku, na osiedlu Hrabůvka. Nie było tam ani jednego starego człowieka. Same młode rodziny z dziećmi, wszyscy z jednej fabryki. Kobiety i dzieci nie mówiły, że ich tatusiowie pracują w Vítkovicach, tylko na jedynce, dwójce, na trójce, tylko numery zakładu i oddziału. Dość twarde towarzystwo.
Trzeba było nauczyć się postrzegać życie w jego brutalniejszej postaci, żeby jednak samemu nie popaść w grubiaństwo. Nigdy nie uważałem tych ciężko harujących, wyrwanych z własnych korzeni ludzi za jakichś prymitywów. W kopalnianych szybach była też kupa odwagi i szczególna wola życia, prawdziwego męstwa i przyjaźni, o jakich nawet nie śniło się ludziom wykonującym „bardziej szlachetne” zawody. Dorastając czułem się dobrze w knajpach pełnych robotników, górników, wytatuowanych pracowników nieetatowych, którzy, kiedy popatrzyłeś na nich, choćby nieświadomie, krzyczeli na ciebie: „Co się gapisz, ciulu?!” Świat krótkich historii, szybkich tragedii i komedii.


W latach 1976-1980 Jan Balabán uczył się w najstarszym w Ostrawie liceum- Matiční gymnázium Ostrava. Tak wspomina go kolega z klasy, nauczyciel i poeta Jaroslav Žila:

Po raz pierwszy zobaczyłem go na szkolnym korytarzu na początku roku szkolnego 1976/1977, stał na końcu korytarza przed klasą. Opierał się o parapet, dłuższe włosy w stylu młodego Micka Jaggera, delikatnie zadarta górna warga a na twarzy mieszanka głębokiej pogardy, zakłopotania i czujnej wrażliwości.
(…) nie byliśmy wybitnymi uczniami, choć trzeba przyznać, że Balabán był trochę lepszy. Jakoś w drugiej albo trzeciej klasie zabrał się ostro do nauki angielskiego, chyba z powodu wujka, którego miał w Kanadzie, ale od początku interesował się literaturą.
On był trochę bardziej bystry- ja natomiast na pewno silniejszy. On był z dysydenckiej rodziny z tradycjami protestanckich kaznodziei- ja z rodziny komunistycznej. On nosił importowane dżinsy i skórzaną kurtkę do pasa, na podszewce której była mapa Kanady! Ja chodziłem w materiałowych spodniach z kancikiem, w koszulach z tworzywa sztucznego i kamizelce z wełny. On czuł ogromny respekt względem ojca, ja bałem się matki. On chodził z teczką pełną książek, ja nosiłem w siatce gumową piłkę do nogi. On był wychowany w środowisku miejskich intelektualistów, ja byłem z rodziny wiejskiej. On miał w sobie ciąg kaznodziei- pokazywać ludziom drogę, ja po dwutygodniowym eksperymencie, kiedy starałem się być miły, przyjazny i dobry doszedłem do wniosku, że to zbyt męczące. Wszystko było u nas na opak, wszystko jednemu w tym drugim zdawało się okropne, a mimo to szukaliśmy się nawzajem...

Po maturze, w latach 1980-1985 autor studiował filologię czeską i angielską na Uniwersytecie w Ołomuńcu. Josef Jařab, jego wykładowca i promotor jego pracy magisterskiej wspomina:

Pracę magisterską pisał dla mnie, ale głównie dla siebie, o satyrze społecznej w powieściach Kurta Vonneguta. Pamiętam, że praca ta była pełna oryginalnych przemyśleń, jak zresztą wszystkie prace czy eseje tego zawsze poważnego, niemal melancholijnego studenta.
Decyzja Balabána o tym, żeby pisać wychodziła bezpośrednio z niego samego. Myślę, że po prostu nie potrafił nie pisać. Przejawiało się to już w jego latach uniwersyteckich. Działał w teatrze studenckim „Dokořán”, napisał i myślę, że też wyreżyserował wcale nie studencko- wesołą sztukę „W bagnie”, podczas koleżeńskich posiedzeń przy piwie podobno często wprowadzał ciężką atmosferę poruszając tematy, które już wtedy nosił w sobie...

Tak wspomina studenta- Balabána jego przyjaciółka, krytyk literacki, Blanka Kostřícová:

Świetny student- niemal jakby już wszystko już trochę wiedział, tylko dla uściślenia słuchał na wykładach a potem bez problemu zdawał egzaminy. Dyskutant, ironista, polemista siedzący przy popielniczkach na półpiętrze uczelnianych schodów. Palacz papierosów „Start”. Wróg ostentacyjności, pyszałkowatości, snobizmu, karierowiczów, pozerstwa, wszystkiego co sztuczne, fałszywe, krzywe i pokrętne.

Jeszcze na studiach, w roku 1983 Jan Balabán ożenił się z koleżanką z klasy licealnej, Heleną. Ich małżeństwo trwało do roku 1998, w 1985 urodził im się syn Lukáš, w roku 1988 córka Marie.

Przeżyłem brutalny krach małżeństwa. Długo próbowaliśmy je utrzymać. Po prostu nie byliśmy w stanie wyobrazić sobie końca naszego związku. Przeżyliśmy razem kruche czasy minionego reżimu, wspieraliśmy się nawzajem. Potem wszystko się zmieniło. Wiele par, które znam było budowanych właśnie z nastawieniem na te złe czasy. Kiedy taki związek się rozpada, boli a ludzie krzywdzą się dużo bardziej niż wtedy, kiedy już przed ślubem liczą się z możliwością rozwodu. Kiedy w przypadku, że nie wyjdzie, już wcześniej z zimną krwią podpisują intercyzę.

Po skończeniu studiów zaczął pracę jako tłumacz techniczny w ostrawskiej hucie Vítkovice Steel, gdzie pracował przez 15 lat. Później tłumaczył głównie dla zakładu0 Mittal Steel. Zajmował się również przekładem literackim, przełożył na czeski amerykańskiego autora fantasy i opowieści grozy: H. P. Lovecrafta i brytyjskiego filozofa Terry'ego Eagletona. Nigdy nie żył z pisania.

Ciągle nie wydaje mi się oczywistym fakt, że możemy wydawać książki i że ktoś je czyta. Przez trzydzieści lat żyłem w przekonaniu, że to nie jest i nie będzie możliwe. Cieszę się więc, kiedy ukazuje się moja książka a ludzie mogą z niej zabrać coś dla siebie.

W życiu kulturalnym Ostrawy zaistniał w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, był współzałożycielem grupy artystycznej Přirození, współpracował z pismami literackimi Landek i Obrácená strana Měsíce.
Obok literatury Jan Balabán był obecny w różnych dziedzinach sztuk plastycznych. Dużą rolę miał w tym jego starszy brat, malarz Daniel Balabán. Sam Jan intensywnie malował w dzieciństwie, potem pisał recenzje na temat malarstwa i otwierał wystawy. Malarka Hana Puchová wspomina:
Honza często otwierał wystawy. Potrafił patrzyć na rzeczy, jakby widział je po raz pierwszy, potrafił powiedzieć dlaczego są ważne, w czym tkwi ich siła. Był najlepszym opowiadaczem, jakiego znałam.

Malarz i rysownik, Miroslav Šnajdr wspomina:

Częścią wernisażu była projekcja diapozytywów komiksu Rytíř čestné legie. Honza symultanicznie czytał teksty z pojedynczych części rysunkowej historyjki. Ale jak czytał!
Jego głos, wzmocniony sprzętem nagłośnieniowym zupełnie zawładnął teatrem. Wyraźna dykcja, świetne frazowanie, urzekająca barwa głosu. A wszystko to w połączeniu z chłopięcymi rysunkami pilotów, samolotów i bitew powietrznych. Mój komiks ożył! Faceci na chłopięcych rysunkach krzyczeli głosem Honzy z euforii podczas zestrzału, wrzeszczeli ze strachu w momentach śmierci. Samoloty ryczały i huczały, serie z karabinów turkotały w całym pomieszczeniu.

O roku 2007 pisał regularnie eseje do tygodnika Respekt, które cieszyły się w Czechach sporą popularnością. Martin M. Šimečka, pisarz i dziennikarz, były redaktor naczelny Repektu pisze:

Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy zeszłego lata (wpadł do redakcji) i poszliśmy na piwo, patrzyłem na jego duże robotnicze ręce, które wyciągały z paczki jednego papierosa za drugim, obserwowałem jego żywą twarz i gesty pełne energii i powiedziałem mu, że wszystkim nam w redakcji bardzo podobają się jego teksty. To nieśmiałość kazała mi powiedzieć ten banał, zamiast tego, że jestem nieprzyzwoicie dumny z tego, że cztery lata temu zaproponowałem mu, żeby pisał dla Respektu, a on się zgodził.

Bardzo ważną rolę w życiu Jana Balabána pełniła jego druga żona, dziennikarka Petra Sasínová.
Zaprzyjaźniona z autorem Jitka Voglová mówi:

Kochał swoje dzieci, rodziców, brata i kochał swoją żonę, Petrę- swoją muzę, znaną i zarazem nigdy do końca nie przeczytaną książkę. Miał potrzebę opowiadania o swoich bliskich, wspominania, analizowania tego,co razem przeżyli, jak podobało im się to czy co innego, co powiedzieli...- Od chwili, kiedy poznałem Petrę, - powiedział nam kiedyś w stanie, kiedy ludzie rzadko kłamią, - nigdy nie zapragnąłem innej kobiety. Nawet przez chwilę.-
Wierzyliśmy mu. Mówił i pisał o niej z taką czułością...

Jedną z nietypowych dla czeskiej literatury cech prozy Jana Balabána są częste odniesienia do chrześcijaństwa i wiary w ogóle. Sam był wierzący, wywodził się z rodziny ewangelickiej.

Chodź nie pojawiam się zbyt często na gruncie kościelnym, właściwie bez przerwy zajmuję się kwestią wiary i religii.(...)

Żyjemy w nienormalnej sytuacji, z której nie zdajemy sobie sprawy. Obojętność religijna, wręcz ignorancja jest uważana za normę, nawet wśród badaczy literatury, a jakakolwiek wzmianka o wierze budzi ich zakłopotanie lub potrzebę zaszufladkowania autora.
Moja literatura nie jest i nie ma być odzwierciedleniem żadnego konkretnego światopoglądu. Interesuje mnie kompletna opowieść o człowieku, który jest lub ma możliwość stać się również istotą duchową. Już sam język jest przecież duchowym majątkiem. A wiara nie polega według mnie na przyzywaniu bóstw, ale na odnoszeniu się w swoim jestestwie do sensu życia i świata. Na pewno nie bawiło by mnie pisanie o świecie, w którego sens bym nie wierzył.

Jan Balabán zmarł nagle w wieku 49 lat 23. 04. 2010, dokładnie w piątą rocznicę śmierci swojego ojca, o którym dzień wcześniej skończył pisać powieść. Przyczyną śmierci okazała się kardiomiopatia- przerośnięty mięsień sercowy. Jego córka Marie wspomina:

Kiedy dowiedziałam się, że umarł tata, byłam w Brnie, gdzie studiuję. Pamiętam, że kilka minut po otrzymaniu tej wiadomości szłam pod górę ulicą Pekařską i dziwiłam się, że ludzie chodzą w górę i w dół, tramwaje jeżdżą i dzwonią jak zwykle. Jak to możliwe? Właśnie odszedł taki człowiek i nikomu to nie przeszkadza! Wszystko jeździ i działa jak gdyby nigdy nic! Wydawało mi się to niewiarygodne. Teraz sam tata wydaje mi się niewiarygodny, jakby był zbyt szczery jak na ten świat. Jakby nawet nie tu było jego miejsce, jakby tylko na chwilę zaszczycił nas swoją obecnością, tylko na chwilę przystanął w drodze, która jest w istocie dużo dłuższa. To dla mnie smutna, ale zarazem pełna nadziei myśl.

Popularność Jana Balabána w Czechach znacznie wzrosła po jego nagłej śmierci. Powieść o ojcu, którą autor zakończył dzień przed własną śmiercią otrzymała nagrodę Magnesia Litera 2010 w kategorii Książka Roku, we wrześniu 2011 zbiór opowiadań Možná že odcházíme (Możliwe, że odchodzimy) został uznany za Książkę Dziesięciolecia.

źródło opisu: Strona wydawcy

źródło zdjęcia: © David Konecny

pokaż więcej
Data urodzenia:
29 stycznia 1961

Data śmierci:
23 kwietnia 2010

Płeć:
mężczyzna

Miejsce urodzenia:
Šumperk

Oficjalna strona:
Przejdź do strony www

Tematyka:
opowiadania

Dodany przez:
kulka

Wszystkie Poza moją biblioteczką W mojej biblioteczce Pokaż książki znajdujące się:
Którędy szedł anioł
Którędy szedł anioł
Jan Balabán

7,43 (14 ocen i 1 opinii)
Którędy szedł anioł
Autor:
Martin Vrána dorasta na ostrawskim blokowisku w ponurych czasach realnego socjalizmu, nowa rzeczywistość lat dziewięćdziesiątych okazuje się jednak niewiele radośniejsza... "Kto nam kazał tu żyć...
czytelników: 127 | opinie: 1 | ocena: 7,43 (14 głosów)
Wakacje/ Możliwe, że odchodzimy
Wakacje/ Możliwe, że odchodzimy
Jan Balabán

7,08 (40 ocen i 11 opinii)
Wakacje/ Możliwe, że odchodzimy
Autor:
Wakacje i Możliwe, że odchodzimy to połączone wydanie dwóch ulubionych przez czeskich czytelników zbiorów opowiadań Jana Balabána. Drugi ze zbiorów otrzymał we wrześniu 2011 tytuł Książki Dziesięciole...
czytelników: 178 | opinie: 11 | ocena: 7,08 (40 głosów)
Zapytaj taty
Zapytaj taty
Jan Balabán

7,09 (44 ocen i 10 opinii)
Zapytaj taty
Autor:
Kiedy Jan Niedomny umiera, troje jego dorosłych dzieci próbuje zrekonstruować rodzinną historię i rozliczyć się z przeszłością. Prawda o ich ojcu okazuje się jednak inna od tej, którą pielęgnują we ws...
czytelników: 214 | opinie: 10 | ocena: 7,09 (44 głosy)
Zdrowych i wesołych...
Zdrowych i wesołych...
Jaroslav Rudiš, Michal Viewegh, Irena Obermannová, Petr Šabach, Daniela Fischerová, Eva Hauserová, Jan Balabán, Martin Šmaus, Iva Pekárková

5,84 (19 ocen i 4 opinii)
Zdrowych i wesołych...
To, co najbardziej lubimy w czeskiej literaturze: humor, dystans i refleksyjna nuta, tym razem pobrzmiewająca kolędą. Święta zdrowe i wesołe, czasem tajemnicze, pełne prawdziwych emocji, wzruszeń i ni...
czytelników: 65 | opinie: 4 | ocena: 5,84 (19 głosów)

Wywiad z autorem

Chciałbyś zadać pytanie swojemu ulubionemu autorowi?
Dołącz do grupy „Rozmowy z autorami” i zaproponuj pytania, my zorganizujemy wywiad.

Dyskusje o autorze

4
137
426
Tylu naszych czytelników chce przeczytać książki tego autora.
Tyle osób przeczytało książkę tego autora.
Tyle książek tego autora znajduje się w naszej bazie.

Fani autora (4)

Czytelnicy (137)

Cytaty tego autora (3)
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
Wyniki konkursu "Czytam, bo wiem co dobre!" [wrzesień]

W drugiej połowie września pisaliście recenzje pięciu książek wyłonionych w kategorii "Kierunkowskazy". Wybraliśmy najlepsze, a ich autorów nagradzamy iPodami, audiobookami i przewodnikami Pascala dla zmotoryzowanych.


więcej
iPody za recenzje!

Rozpoczął się kolejny etap plebiscytu ŠKODA. Czytam, bo wiem co dobre!, w którym można wygrać wartościowe nagrody - wystarczy napisać recenzje. Do piór /klawiatur/ zatem!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd