Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wojciech Rapa

Starsi pamiętają go z takich formacji jak WAWELE czy TELEGRAM, młodsi z regularnych występów – ze swoją grupą STILL WARM – w szczecińskich pubach, choćby „Rio Bravo”, „Kolibaba”, „Royal Clubie”, „Dubl... Starsi pamiętają go z takich formacji jak WAWELE czy TELEGRAM, młodsi z regularnych występów – ze swoją grupą STILL WARM – w szczecińskich pubach, choćby „Rio Bravo”, „Kolibaba”, „Royal Clubie”, „Dublinie”, „Nautilusie”, „El Toro” czy „Foyer”. Mógłby uchodzić za „rasowego rockmana” – niemal zawsze chodzi w skórzanych spodniach i takiej kamizelce, nosi w uchu kolczyk w kształcie klucza wiolinowego, a o muzyce mógłby rozmawiać godzinami. Również tej najnowszej – choćby grupach metalowych typu Vader. Twierdzi, że żyje dla muzyki, a nie z muzyki. O kim mowa o Wojciechu Rapie, gitarzyście szczecińskim.

Żeby zbliżyć się do świata rocka i moich idoli – grupy Czarno-Czarni – stawałem przy bramce i czekałem aż przyjedzie autokar z muzykami i całym sprzętem wspomina. – Proponowałem swoją pomoc przy noszeniu „gratów”, to znaczy wzmacniaczy oraz instrumentów. Dzięki temu mogłem potem za darmo wejść na koncert, no i po dotykać markowych gitar, o których wtedy tylko marzyłem.
Gitara na serio pojawiła się w życiu Wojciecha Rapy pod koniec lat 70. Wtedy zaczął grać w popularnej krakowskiej grupie WAWELE. Potem ta formacja przekształciła się w kolejną – o nazwie Telegram, którą opiekował się obecnie znany reżyser Jacek Bromski. W zespole znaleźli się muzycy ze wspomnianych Waweli, również z Niebiesko-Czarnych oraz z Dwa plus Jeden.
W Wawelach znalazłem się przez zupełny przypadek – opowiada muzyk. Grałem wtedy w restauracji „Artystyczna” w Szczecinie, gdzie muzycy tej grupy przyszli na kolację. Widocznie spodobała się im moja gra, bo zaprosili mnie na przesłuchanie do hotelu „Gryf”. Zakończyło się ono o czwartej nad ranem. Pamiętam, że jak wracałem do domu, to krzyczałem na całą ulicę – ciągnąc za sobą gitarę po śniegu – że jestem w Wawelach. Taki byłem szczęśliwy. Ale dobry okres w moim życiu – najpierw z Wawelami, a później z Telegramem zakończył się w latach osiemdziesiątych. To nie były lata przyjazne dla rocka. Dlatego pojechałem do Niemiec, by grać w knajpach- podkreśla. – Choć niektórzy muzycy mówią łagodniej, że występowali w klubach – i nie tylko – klubach.
W. Rapa przyznaje, że ten „okres niemiecki” uważa za zmarnowany, choć to była niezła szkoła życia („ Co z tego, że żyło mi się lepiej. Muzycznie to był okres do niczego” ). Swój powrót do kraju rozłożył prawie na raty; by wreszcie wrócić tu na stałe w 1997 roku. Wtedy też zaczął grać regularnie w szczecińskich - i nie tylko – klubach. (To nie był łatwy powrót, bo choć w Szczecinie jest rynek pracy dla muzyków, to trzeba walczyć. A w tym są najlepsi młodzi. No i trzeba być wszechstronnym”). Zajął się również dziennikarstwem , pisząc do pisma „ Gitara i Bas”, dla którego m. in. przeprowadza wywiady ze znanymi muzykami czy przeprowadza testy gitar i wzmacniaczy. Tym drugim zajmuje się też dla szczecińskiej Galerii Muzycznej „Nexus”. Poza tym, współpracuje z agencjami artystycznymi – „Mon Art i „Bono”, uczy gry na gitarze w Domu Kultury „Kolejarz”, działa w stowarzyszeniu „Talent i Program”, promując młode talenty, nie tylko muzyczne. Nagrał też płytę ze swoją grupą Still Warm.
Jak mówi W. Rapa, koncert marzeń, który chciałby zagrać – to na pewno byłby z Erikiem Claptonem. Bo temu bluesmanowi zawdzięcza w życiu to, że został gitarzystą.

źródło opisu: Kurier Szczeciński

pokaż więcej
Wszystkie Poza moją biblioteczką W mojej biblioteczce Pokaż książki znajdujące się:
Mocne uderzenie po szczecińsku
Mocne uderzenie po szczecińsku
Wojciech Rapa

7 (1 ocen i 1 opinii)
Mocne uderzenie po szczecińsku
Autor:
„Mocne uderzenie po szczecińsku" przypomina o najistotniejszych postaciach i wydarzeniach ery big-beatu. Monografia barwnie obrazuje atmosferę tamtych lat i czołowych wykonawców ze Szczecina. Prz...
czytelników: 1 | opinie: 1 | ocena: 7 (1 głos)

Wywiad z autorem

Chciałbyś zadać pytanie swojemu ulubionemu autorowi?
Dołącz do grupy „Rozmowy z autorami” i zaproponuj pytania, my zorganizujemy wywiad.

Dyskusje o autorze

1
1
0
Tylu naszych czytelników chce przeczytać książki tego autora.
Tyle osób przeczytało książkę tego autora.
Tyle książek tego autora znajduje się w naszej bazie.

Fani autora (0)

Lista jest pusta
Czytelnicy (1)

zgłoś błąd zgłoś błąd