Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pięć reportaży, które czyta się jak najlepszy kryminał

Pięć reportaży, które czyta się jak najlepszy kryminał
18 wartościowy tekst

Pytanie, skąd czerpię inspirację, należy do tych pojawiających się najczęściej na spotkaniach autorskich. Jednym ze źródeł są książki. Jednak nie tyle kryminały innych autorów, ale pozycje w jakiś sposób powiązane z tematyką przestępczości, zbrodni i kary. Pozycje fachowe, prawnicze, wspomnienia, ale także – reportaże.

Dzisiaj właśnie na tych ostatnich chciałbym się skupić. Zresztą, muszę przyznać, że napisanie takiego prawdziwego, pełnokrwistego reportażu jest jednym z moich zawodowych marzeń. Niestety, albo nie udało mi się jeszcze trafić na odpowiedni temat, albo, jeśli już jakiś znalazłem, to szybko okazało się, że mnie przerastał. Na pracę reporterów patrzę więc i z wielkim podziwem, i równie wielką zazdrością. Co ciekawe, czasami działa to w obie strony. Pamiętam, jak kilka lat temu w Gdańsku rozmawiałem z pewnym świetnym dziennikarzem lokalnej prasy. Opowiadałem mu, jakie wrażenie na mnie zrobiła jego książka. Fakt, że dotarł do bohaterów. Skłonił ich do rozmowy, a potem jeszcze udźwignął temat. Dziennikarz podziękował, a potem powiedział skromnie coś w stylu – wiesz, ale ja tylko (sic!) opisuję to co, się wydarzyło. Ty to wszystko wymyślasz!

Wybrałem dla Państwa pięć reportaży, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Każdy opowiada jakąś kryminalną historię i każdy czyta się z zapartym tchem.

Sebastian Junger nie zdobył w Polsce wielkiej popularności. W Stanach Zjednoczonych to jednak jeden z najbardziej znanych reporterów, autor całej listy bestsellerów m.in. Sztorm doskonały, Wojna Restrepo (te dwie wydane w Polsce), War, Tribe. Człowiek, który nie bał się towarzyszyć amerykańskim żołnierzom podczas najgroźniejszych starć w Afganistanie.

„Death in Belmont” to dość nietypowa jak dla niego pozycja. Główną inspiracją dla napisania tej książki było zdjęcie, które Junger znalazł w domowym archiwum. Na pierwszym planie znajduje się jego matka oraz sam autor, wtedy roczne dziecko. Za nimi stoi dwóch robotników, którzy remontowali im dom. Jednym z tych mężczyzn jest Albert DeSalvo. Seryjny morderca znany jako Dusiciel z Bostonu. W czasie, kiedy DeSalvo pracował u Jungerów w okolicy zamordowano starszą kobietę. W sposób zbliżony do tego, w jaki zabijał Dusiciel. Winnym morderstwa został uznany czarnoskóry były skazaniec, który sprzątał tamtego dnia u ofiary. Czy to jednak on był prawdziwym zabójcą? Junger na własną rękę próbuje po latach odkryć prawdę.

Chloe Hooper napisała reportaż, który pokazuje inną, brzydszą twarz Australii. Wszystko zaczyna się od błahej wydawałoby się sprawy. Aborygen Cameron Doomadge zostaje zabrany na komisariat za obrażanie policjanta. Jest pod wpływem alkoholu. Czterdzieści minut później zostaje znaleziony martwy na podłodze celi. O spowodowanie jego śmierci zostaje oskarżony Christopher Hurley, tytułowy Wysoki Człowiek. Ale żeby nie było za prosto, Hurley jest jednym z nielicznych, jeśli nie jedynym policjantem, autentycznie szanowanych przez Aborygenów. Człowiekiem, który poświęca im swój wolny czas i robi wiele, żeby odkupić grzechy białych wobec pierwotnych mieszkańców kontynentu.

„Wysoki” to reportaż naprawdę wstrząsający. Szczerze i uczciwie pokazuje życie Aborygenów, ich historię, ogrom prześladowań, jakie ich spotkały i trudną współczesność. Zdecydowanie warto.

W roku 2004 w Norwegii doszło do dwóch spektakularnych przestępstw, które wstrząsnęły tym spokojnym wydawałoby się krajem. Trzynastu ciężko uzbrojonych mężczyzn zaatakowało bank w portowym mieście Stavanger. Doszło do strzelaniny, w wyniku której zginął jeden policjant. Skradziono ponad 10 mln. dolarów. W tym samym roku, ludzie związani z tym samym środowiskiem przestępczym, ukradli z Narodowej Galerii w Oslo obrazy Muncha. W jaki sposób? Po prostu weszli, ściągnęli go ze ściany i uciekli.

Kjetil Stensvik Østli w „Policjantach i złodziejach” zastanawia się, jak mogło dojść do obu tych wydarzeń. I rozpoczyna wielowątkową opowieść o norweskich przestępcach, ścigających ich policjantach i skomplikowanych, łączących ich relacjach. Czyta się to z zapartym tchem. A rozdziały, w których autor ogląda „Gorączkę” Micheala Manna najpierw z byłym złodziejem, a potem z byłym policjantem zapamiętam do końca życia.

James Whitey Bulger zdobył światową sławą, kiedy okazało się, że Jack Nicholson właśnie na nim wzorował swoją postać gangstera z oscarowej „Infiltracji” Martina Scorsese. W tamtym momencie jednak dni gangsterskiej chwały mężczyzny minęły. Grupa Bulgera była rozbita. On sam się ukrywał. Aresztowano go ostatecznie w 2011 roku i skazano na podwójne dożywocie m.in. za współudział w 11 morderstwach. To co jednak w jego historii naprawdę wstrząsające, to odpowiedź na pytanie – dlaczego pozostawał bezkarny przez ponad dwadzieścia lat? Okazało się, że od 1975 roku był informatorem FBI. I wykorzystał to po to, żeby całkowicie skorumpować najważniejszych agentów z bostońskiego biura. Nie tylko przymykali oczy na jego przestępstwa, ale też sabotowali prowadzone przeciwko Bulgerowi śledztwa. „Pakt z Diabłem” Dicka Lehrego i Gerarda O’Neilla to kawał solidnego, doskonale udokumentowanego reportażu. Świetnie pokazuje z jednej strony świat amerykańskiej przestępczości zorganizowanej, a z drugiej tamtejsze organy ścigania. Naciski, którym są poddawani, parcie na wyniki, oczekiwania opinii społecznej, ambicje funkcjonariuszy oraz systemowe słabości. Wszystkie wady Bulger potrafił doskonale wykorzystać dla własnych korzyści. Czy był jedyny?

„Sprawa połaniecka” to jedna z tych zbrodni, w które byśmy nie uwierzyli, gdyby nie wydarzyły się naprawdę. Wigilia Bożego Narodzenia, polska wieś, dwie zwaśnione od lat rodziny, oskarżenie o kradzież wędlin z wesela i brutalne morderstwo, którego ofiarą padli: dwudziestokilkuletni mężczyzna, młoda kobieta w ciąży i pięcioletni chłopiec. Wszystko na oczach około trzydziestu świadków. Żaden z nich nie zareagował. Po wszystkim każdy z nich składał przysięgę milczenia na różaniec. Pocałowali krzyż, a potem agrafką przekłuto im palec i przelano kroplę krwi na papier, żeby przysięga nabrała mocy.

Wiesław Łuka przez półtora roku śledził proces w tej sprawie. Potem napisał książkę „Nie oświadczam się”, która szybko stała się klasykiem polskiego reportażu. Niedawno została wznowiona przez wydawnictwo Dowody na Istnienie.

 

„Śmierć w Belmont” i „Wysoki” przydały mi się podczas pisania „Farmy Lalek”, kiedy szukałem sposobu, żeby w sposób uczciwy i realistyczny opisać wątek romski. „Policjanci i złodzieje”, a także postać Jamesa Bulgera wpłynęły na to, jak teraz wygląda Borzestowski, a także jego relacja z komisarzem Mortką. Nie wiem czy Zygmunt Miłoszewski czytał „Nie oświadczam się”, ale sprawa połaniecka wielokrotnie jest przypominana w „Ziarnie prawdy”.

Widziecie więc państwo, te reportażowe inspiracje, nigdy nie przełożyły się w stosunku 1:1 na fabułę moich powieści. Ale podsuwały mi pomysły, sposoby na opisanie niektórych sytuacji czy postaci. Niemniej, jestem pewien, że bez tych książek moje kryminały byłyby po prostu gorsze.

---

Wojciech Chmielarz - przede wszystkim pisarz. Autor serii kryminałów o komisarzu Jakubie Mortce (PodpalaczFarma lalekPrzejęcieOsiedle Marzeń) oraz cyklu gliwickiego (WampirZombie). A także czasami dziennikarz, analityk, ekspert do spraw białego wywiadu oraz wywiadu gospodarczego.

Powiązane treści:
Pięć rzeczy, których dowiedziałem się pisząc „Zombie”

Każda książka jest podróżą. Wejściem w inny świat. Obcy. Czasami groźny i niebezpieczny. Nie ukrywam, że w przypadku „Zombiego” ta podróż była i długa, i wyjątkowo męcząca. Nie wiem, czy którakolwiek z moich książek, pod względem emocjonalnym, kosztowała mnie aż tak dużo.



więcej
Pięciu kultowych bohaterów kryminałów, którzy w Polsce nie są znani (prawie)

Sherlock Holmes, Hercules Poirot, Philip Marlowe, Kurt Wallander, Harry Hole, Liz Salander – można by tak długo. Kryminał jako gatunek obfituje w postacie, które wpisały się na trwałe w pamięć czytelników. Jest jednak kilka, które chociaż popularne i ważne, w Polsce się jednak nie przebiły.



więcej
5 książek, których autorom udało się zaskoczyć czytelnika

Twist – oto święty Graal twórców kryminałów. Myślę, że połowa z nas dałaby sobie rękę uciąć (no może nie rękę, bo przydaje się do pisania, ale stopę) za udany, mocny twist. Taki, który zostawi czytelnika z szeroko otwartymi ze zdziwienia ustami i mętlikiem w głowie. Bo czegoś takiego czytelnik od nas oczekuje.  



więcej

Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  Wojciech_Chmielarz |  wypowiedzi: 23  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 879
Ksiądz
11-06-2017 13:15
Niedawno tutaj pisałem o Z zimną krwią "Z zimną krwią" Capote'a. Może nie do końca się kwalifikuje ale mnie się to czytało naprawdę jak rasowy kryminał.
Dalej idźmy Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka "Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka"
Niedawno tutaj pisałem o Z zimną krwią "Z zimną krwią" Capote'a. Może nie do końca się kwalifikuje ale mnie się to czytało naprawdę jak rasowy kryminał.
Dalej idźmy Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka "Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka" czytałem z wypiekami na polikach, chociaż wiadomo jak to wszystko się skończyło.
No i może jeszcze dorzuciłbym Uśmiech Pol Pota. O pewnej szwedzkiej podróży przez Kambodżę Czerwonych Khmerów "Uśmiech Pol Pota. O pewnej szwedzkiej podróży przez Kambodżę Czerwonych Khmerów" jak wcześniejsza pozycja z silnie politycznym podtekstem w tle. Oczywiście @Zuba ubiegła mnie z Gomorrą.
pokaż więcej
książek: 21
Wojciech_Chmielarz
11-06-2017 13:51
O "Z zimną krwią" myślałem, ale stwierdziłem, że to taki klasyk, że już lepiej przedstawić Państwu książki, których może nie znać. A "Żeby nie było śladów" jeszcze nie czytałem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2352
Marre
11-06-2017 14:11
Dorzuciłabym jeszcze Jutro przypłynie królowa Jutro przypłynie królowa :)
książek: 21
Wojciech_Chmielarz
11-06-2017 14:26
Też myślałem. Ale bałem się, że w ten sposób zrobię ranking, gdzie będą same pozycje od wydawnictwa Czarne.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 742
Kryanka
11-06-2017 14:47
Wytropić Eichmanna. Pościg za największym zbrodniarzem w historii Wytropić Eichmanna. Pościg za największym zbrodniarzem w historii
książek: 851
Mateusz
11-06-2017 17:26
Tak, tak i jeszcze raz tak!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 74
książek: 116
PedroP
11-06-2017 22:39
Dwutomowa biblia Thorwalda Stulecie detektywów i Godzina detektywów
I wersja po amerykańsku czyli genialny Wydział zabójstw. Ulice śmierci Davida Simona. Wg mnie nie ma lepszych książek w tej kategorii. Przynajmniej ja się z takimi nie spotkałem. Choć czytałem, że "The Corner" jest jeszcze lepsze niż...
Dwutomowa biblia Thorwalda Stulecie detektywów i Godzina detektywów
I wersja po amerykańsku czyli genialny Wydział zabójstw. Ulice śmierci Davida Simona. Wg mnie nie ma lepszych książek w tej kategorii. Przynajmniej ja się z takimi nie spotkałem. Choć czytałem, że "The Corner" jest jeszcze lepsze niż "Wydział Zabójstw".
pokaż więcej
książek: 21
Wojciech_Chmielarz
12-06-2017 09:08
Thorwald łapie się moim zdaniem do trochę innej kategorii, czyli literatury popularnonaukowej. Ale fakt, że to Biblia. A co do Simona, to z jakiegoś powodu nie dałem rady przez to przebrnąć. A próbowałem!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Tonąca dziewczyna

Nie ma odpowiednich słów na to, co najważniejsze, dotykające nas najgłębiej. Była syrena Nie było wilka. Były dwie Evy Canning. A nasze duchy zostaną z nami na zawsze. Przez pewne rzeczy trzeba po prostu przejść.

zgłoś błąd zgłoś błąd