Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czytamy w weekend

Czytamy w weekend
7 wartościowy tekst

Trzeci tydzień lutego za nami. Śniegu jak na lekarstwo, temperatura coraz wyższa - za miesiąc będziemy już witać wiosnę - oby! Jakie lektury wybraliśmy na ten weekend? W czyich słowach będziemy się zanurzać? Kto pozwoli nam odreagować na całym tygodniu? Zobaczcie sami!

Dwa lata temu na Off Festivalu w Katowicach byłam na koncercie legendarnej Patti Smith. Atmosfera była podniosła. Stałam w tłumie i czułam mrowienie na plecach, pociekły mi też po policzkach autentyczne łzy wzruszenia. Nie tylko mi, bo kiedy Patti zagrała „Glorię”, wiele dziewczyn obok mnie płakało.

W tym roku Mikołaj był dla mnie łaskawy, przyniósł mi spory pakiet książek. Wśród nich wydane przez Wydawnictwo Czarne dwie pozycje Smith: „Pociąg linii M” i „Poniedziałkowe dzieci”. Obecnie czytam I tom „Mojej walki” Knausgarda, a że grube to tomisko, to w tym tygodniu na czytanie w drodze do pracy zabrałam właśnie „Poniedziałkowe dzieci”. Od pierwszej strony wpadłam jak śliwka w kompot. Autorka ma niezwykłą lekkość w pisaniu o swoim życiu. Po opuszczeniu rodzinnego domu wyjechała do Nowego Jorku wierząc, że właśnie tam uda się jej zostać artystką. Tułała się z kąta w kąt, aż w księgarni w której tymczasowo pracowała poznała młodego, przystojnego Roberta Mapplethorpe'a. Od tej chwili tułali się już razem, tworząc jedną z najbardziej awangardowych par tego stulecia. W ten jeszcze zimowy weekend z wielką przyjemnością potowarzyszę im w ich wspólnej artystycznej wędrówce.

To już mój drugi weekend z tym tytułem, i jeśli utrzymam to wyjątkowo ślimacze tempo, będzie i trzeci…Tempo zresztą z premedytacją przeze mnie praktykowane, Eugenides pisze bowiem tak, że chciałoby się czytanie jego książki możliwie jak najbardziej przedłużyć…Styl erudycyjny, ale nie hermetyczny, barwny, ale bez zbędnych ozdobników, narracja niespieszna, ale znudzić się nie sposób. I jak to biesiadowanie przerwać, skoro wszystko takie apetyczne?

Czterdziestoletni hermafrodyta, Cal, opowiada historię swojej rodziny i zmutowanego genu, który przekazywany z pokolenia na pokolenie wpływa na życie ostatniego potomka, czyli samego wszechwiedzącego narratora. Temat przewodni zatem nietuzinkowy, ale problemy bohaterów jak najbardziej uniwersalne - poszukiwanie tożsamości i seksualnej i narodowej, trudy życie na emigracji, czy ucieczka przed nieuchronnym, przed losem zdeterminowanym przez coś, na co nigdy nie będziemy mieć wpływu…

Wierzę w obieg książek w przyrodzie. Co więcej, sama się do niego przyczyniam, intensywnie uprawiając recycling. Czasem boję się, że oddając komuś powieść, która mi się nie podobała, ściągam na siebie literacką klątwę. Niepokój nie zaprząta moich myśli zbyt długo. Jestem zbyt podekscytowana wariacjami na temat zapełnienia pustego miejsca na regale. Tym razem kupiłam komiks.

Żeby być zupełnie szczerą i nie ściągać na siebie więcej książkowych nieszczęść – jeszcze nie miałam w rękach nagrodzonego Pulitzerem dzieła Arta Spiegelmana. Liczę na to, że dzisiaj w skrzynce znajdę awizo. „Maus. Opowieści ocalałego” to dwa tomy nagradzane tytułami zarezerwowanymi wyłącznie dla poważnej literatury. Autor przeplata opowieść o przeżyciach więźnia obozu koncentracyjnego z trudami życia z ocalałym z Holokaustu ojcem.

Graficzna forma portretowania przeszłości – historycznej i osobistej – jest dla mnie czymś nowym. Czytałam komiksy, wykorzystujące w fabule postaci historyczne, snujące wizje o nazistach-zombie, nawiązujące do II wojny światowej, ale ich zadaniem było wciągnąć mnie w fikcyjną narrację i zapewnić rozrywkę. Spiegelman wykorzystał w „Mausie” zwierzęce postaci, co wywołało niemałe kontrowersje w Polsce. Cieszę się, że wywołał tyle niejednoznacznym opinii. Dzięki temu nie miałam szansy zasugerować się argumentami którejkolwiek ze stron, zanim sama nie zdecydowałam się po niego sięgnąć.  

A Wy co czytacie w ten weekend?


Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 149  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 942
Doomisia
18-02-2017 22:11
Czytam niesamowity Caraval. Chłopak, który smakował jak północ
książek: 185
Soloriel
19-02-2017 05:24
Dopiero co skończyłam Zemsta ubiera się u Prady Zemsta ubiera się u Prady, a od dzisiaj zaczynam Pianistka Pianistka
książek: 760
SandyViant
19-02-2017 09:01
Z chirurgiczną precyzją
Zapewne skończę ją dopiero we wtorek bo weekend i poniedziałek pracujące :(
książek: 701
Bombel
19-02-2017 13:55
Dzięki, że mimo braku czasu zrobiłaś ten wpis. Zainteresowała mnie ta książka i ... mam już ebook'a :) zdecydowanie wolę wersje papierowe, ale elektroniczna była nieporównywalnie tańsza. Zresztą lubię mieć zawsze jakąś książkę przy sobie (w telefonie)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 450
joanna999
19-02-2017 11:43
Małe życie Małe życie
książek: 701
Bombel
19-02-2017 13:50
Tak mnie wyciągnęła Susza Susza
że nie miałam czasu o tym wcześniej napisać :)
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Kuchnia polska według Karola Okrasy

Trochę klasyki, sporo przepisów "cudacznych" i zaledwie kilka do wypróbowania... Polecam moje ulubione (od lat!) placki z gotowanych ziemniaków (str. 66) oraz białą kiełbasę zapiekaną z kapustą (str. 264) - wielkanocny klasyk. Pozostałe przepisy niestety nie zapadają w pamięć... W moim o...

zgłoś błąd zgłoś błąd