Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/varia/7418/dobrze-wyjsc-z-pisarzem-michail-bulhakow

Dobrze wyjść z pisarzem: Michaił Bułhakow

10 wartościowy tekst

To mądry człowiek – pomyślał Iwan. – Trzeba przyznać, że wśród inteligentów także trafiają się wyjątkowo mądrzy ludzie, nie da się temu zaprzeczyć. Dziś o kolejnym autorze, którego bez wahania mogę nazwać jednym z moich ulubionych i o książce, do której wracałam już trzy razy. Michaił Bułhakow, proszę państwa, i „Mistrz i Małgorzata”.

Pamiętam, o, jak dobrze pamiętam to pierwsze ukradkowe czytanie Mistrza i Małgorzaty!

To było jeszcze w czasach, gdy mieszkaliśmy z rodzicami w bardzo małym mieszkaniu, którego jedna ściana od podłogi do sufitu zastawiona była książkami. To ściana, dzięki której okazało się, że ślepnę. To ściana, której woluminową zawartość umiem odtworzyć grzbiet po grzbiecie, gdy zamknę oczy. Te książki powoli wykraczały poza regał, wypełniały mieszkanie, zagarniały je – robiły to dyskretnie i w najlepszym stylu. Zagarniały też stopniowo pamięć. Ale to później.

Jedną z tych książek – łagodnych agresorów – była powieść Bułhakowa.

Gdy rodzice wychodzili, zaczynały się namiętne poszukiwania. Drzwi się zamykały. Jeszcze nadstawiałam ucha, czy aby na pewno na dole trzasnęły drzwi klatki schodowej, czy aby na pewno zamknęli drzwi do samochodu, czy odpalił silnik? Gdy wszystkie dźwięki były odhaczone, biegłam po taboret. Czego nie wolno czytać, gdy są? Czego nie mogę dosięgnąć? – to były moje wytyczne.

„Mistrz i Małgorzata” je spełniała. Nazwisko autora wydawało mi się dziwne. Na okładce była kobieca twarz, oko podmalowane na niebiesko. Namierzyłam ją już wcześniej w czasie sprzątania. Nie wiem, ile miałam wtedy lat. Dziesięć? Jedenaście? Ale ta książka mnie intrygowała.

Oczywiście, na dłuższą metę nic wtedy z tego czytania nie wyszło. Trudno było mi wgryźć się w tekst. Jeszcze tę rozmowę w czasie początkowego spaceru mogłam prześledzić. Później pojawiał się Piłat – hm. Otworzyłam książkę w środku. Właściwie otworzyła się sama w miejscu, w którym się rozklejała. Był to początek drugiej części, rozdział 17 lub 19. Pojawiała się Małgorzata. Czytałam.  I czytałam. I wtedy pomyślałam, że to jest powieść o czarownicy i lataniu. I bardzo mi się to spodobało.

Ostatecznie, po raz pierwszy w całości przeczytałam tę książkę już w mniej powstańczych warunkach, bo – jak większość ważnych dla mnie książek – w czasie, gdy chodziłam do liceum. Później drugi raz, na studiach i trzeci raz, kilka lat po ich zakończeniu. I za każdym razem tak samo świetnie się przy niej bawiłam. Choć przecież znam tę historię, przynajmniej tak mogłoby się zdawać, aż za dobrze.

Zamykając się na moment na wszystkie społeczno-polityczne interpretacje, które są z nią związane: to po prostu wspaniała powieść z narracją poprowadzoną w dwóch równoległych wątkach, opowiedziana z poczuciem humoru, momentami absurdalnym.

W tej powieści znalazłam też dla siebie parę porad, które wzięłam sobie do serca i o których staram się pamiętać – w sumie same mi się nasuwają na myśl – gdy znajduję się w życiowych punktach zwrotnych.

Po pierwsze:

Niech pani nigdy nikogo i o nic nie prosi! Nigdy i o nic, tych zwłaszcza, którzy są od pani potężniejsi. Sami zaproponują, sami wszystko dadzą.

Po drugie:

W ogóle niech mi będzie wolno poradzić pani, Małgorzato, niech się pani nigdy niczego nie boi. To rozsądne.

Po trzecie, najważniejsze:

Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat.

A jakie Wy macie skojarzenia z „Mistrzem i Małgorzatą”?

Powiązane treści:
Dobrze wyjść z pisarzem: Virginia Woolf

Są takie książki, które ż y j ą – powiedziała z zadumą. Towarzyszą nam w młodości, potem się z nami starzeją. To słowa Virginie Woolf, których mogę użyć do opisania moich relacji z kilkoma tytułami. Wśród nich znajdują się zresztą książki napisane przez Woolf, jak chociażby powieść „Pani Dalloway” czy jej dziennik zatytułowany „Chwile wolności”.



więcej
Dobrze wyjść z pisarzem: Haruki Murakami

Tak, tak, można się z niego śmiać. Ale śmiejąc się, też można czytać. Dziś o jednym z moich ulubionych pisarzy, który zawsze mnie bawi i zadziwia – o pisarzu, który ożywił postaci z etykiet produktów spożywczych i autorze, który bardzo dba o higienę osobistą swoich bohaterów. To nie może być o nikim innym niż o Harukim Murakamim.



więcej
Dobrze wyjść z pisarzem: Alberto Moravia

Będziecie się śmiać, ale dla mnie w wielu przypadkach czytanie jest sezonowe. Tak jak czerwiec to miesiąc Mirona, tak lipiec i sierpień kojarzą mi się z włoskimi pisarzami. A spośród nich szczególnie z Alberto Moravią. Niektórzy z Was już może wiedzą dlaczego i czują ten powiew ospałego znużenia, pogardy wobec świata, które mogą zaistnieć tylko w upale.



więcej

Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  Joanna |  wypowiedzi: 7  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 22
Marek
03-08-2016 17:53
Ja usłyszałem o tej książce na fali pierestrojki wtedy nie w Rosji, a jeszcze w Związku Radzieckim. W tv pokazywano klatkę schodową na ulicy Sadowej (tam "gościł" w czasie akcji powieści Woland ze świtą) całą "opisaną" cytatami z książki, przez młodych czytelników powieści. Mam w domu egzemplarz książki, który powoli zbliża się od stadium - czytanej, do zaczytanej. Wracam do niej co trochę.... Ja usłyszałem o tej książce na fali pierestrojki wtedy nie w Rosji, a jeszcze w Związku Radzieckim. W tv pokazywano klatkę schodową na ulicy Sadowej (tam "gościł" w czasie akcji powieści Woland ze świtą) całą "opisaną" cytatami z książki, przez młodych czytelników powieści. Mam w domu egzemplarz książki, który powoli zbliża się od stadium - czytanej, do zaczytanej. Wracam do niej co trochę. Myślę, że autorowi udało się zawrzeć w powieści swą ogromną nadzieję. I jak gdzieś czytałem, powieść pisana była z myślą zawartą w niej, że "rękopisy nie płoną".
pokaż więcej
książek: 341
apache_server
03-08-2016 20:11
Trzeba pamiętać, że książka była pisana w czasach makabrycznego terroru Stalina. Bułhakow przeżył nietknięty, choć innym Stalin nie popuścił.
książek: 2175
Elenaj
03-08-2016 22:33
Ta powieść musi znaleźć swego odbiorcę.
Ten, który ją odczyta ,podda się magii tej książki -wchodzi w symbiozę z nią.
I już przepadło ,jest związany , uzależniony do końca życia.
Co jakiś czas odzywa się w nim przymus zajrzenia do Moskwy Bułhakowa .
Gdybym musiała zostawić sobie tylko jedną książkę - nie wahałabym się.
książek: 820
Guzikowianka
04-08-2016 07:33
Połowicznie rozczarowana ....Miłe wspomnienia autorki tylko Bułhakow gdzieś mi umknął, a to na niego liczyłam.

Żeby ukryć rozczarowanie poczytam sobie o nim w innym źródle. A poniżej odpowiedź na pytanie autorki (tematyczna).
Odkryłam go w liceum, oczywiście na etapie "lektur obowiązkowych". Oczywiście przez "Mistrza i Małgorzatę". Książka bardzo mnie wciągnęła. Do tego stopnia, że już...
Połowicznie rozczarowana ....Miłe wspomnienia autorki tylko Bułhakow gdzieś mi umknął, a to na niego liczyłam.

Żeby ukryć rozczarowanie poczytam sobie o nim w innym źródle. A poniżej odpowiedź na pytanie autorki (tematyczna).
Odkryłam go w liceum, oczywiście na etapie "lektur obowiązkowych". Oczywiście przez "Mistrza i Małgorzatę". Książka bardzo mnie wciągnęła. Do tego stopnia, że już następnego dnia szukałam w bibliotece jego biografii, która spowodowała jeszcze większy zachwyt pisarzem. A mój kot, od razu został "przechrzczony" :)
pokaż więcej
książek: 348
lily_rose
04-08-2016 21:55
Fenomenalna książka! Ostatnio stwierdziłam, że Behemot, Woland i reszta demonicznej bandy - mogliby odwiedzić kraj Kim Dzong Una. To byłyby niezapomniane przygody :D
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Nomen omen

Próbując się uwolnić od wścibskiej rodziny, Salomea postanawia wyjechać z rodzinnego miasta i zacząć żyć na własną rękę. Gdy dociera na miejsce, okazu...

zgłoś błąd zgłoś błąd